Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dwanaście srok za ogon

Seria: Menażeria
Wydawnictwo: Czarne
7,43 (203 ocen i 30 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
23
8
81
7
51
6
29
5
4
4
4
3
1
2
1
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380492356
liczba stron
176
język
polski
dodała
Ag2S

W Wielkiej Brytanii ptaki obserwuje sześć milionów ludzi. Dla wielu z nich birdwatching to życiowa pasja, dlatego nie dziwią przypadki bójek, zasłabnięć czy ataków serca z powodu niewielkiego, ale bardzo rzadko obserwowanego ptaszka. Stanisław Łubieński nikogo (jeszcze) nie pobił, serce ma na szczęście zdrowe, ale ponieważ ptakami interesuje się równie gorąco, nie zważa na chłód, wilgoć i...

W Wielkiej Brytanii ptaki obserwuje sześć milionów ludzi. Dla wielu z nich birdwatching to życiowa pasja, dlatego nie dziwią przypadki bójek, zasłabnięć czy ataków serca z powodu niewielkiego, ale bardzo rzadko obserwowanego ptaszka. Stanisław Łubieński nikogo (jeszcze) nie pobił, serce ma na szczęście zdrowe, ale ponieważ ptakami interesuje się równie gorąco, nie zważa na chłód, wilgoć i niewygody, a raz padł nawet ofiarą „klątwy potrzosa”. Dwanaście srok za ogon to naturalna konsekwencja przyrodniczych i okołoprzyrodniczych zainteresowań humanisty, które miały początek w dziecięcej ciekawości i pasji. Najpierw było samodzielne podglądanie ptaków przez radziecką lornetkę, potem coraz poważniejsze obserwacje i lektury, wyjazdy na Węgry, do Skandynawii, w deltę Dunaju.
Później ornitologia stała się źródłem inspiracji do pisania o sztuce, literaturze, filmie.

I dlatego w jego książce pliszka z wiersza Kapuścińskiego i dropie Chełmońskiego spotykają się z osiedlowymi wróblami. Notatki z poszukiwań grobu pruskiego ornitologa Friedricha Tischlera z opisem trudnej, ale jakże fascynującej akcji obrączkowania migrujących ptaków.

A wszystko to otwiera przed czytelnikiem przebogaty świat dźwięków, barw, znaczeń. Opis świata kompletnego, w którym człowiek nigdy nie jest sam. Autor udowadnia, że warto czasem zadrzeć głowę i zachwycić się jerzykiem śmigającym miedzy blokami, przystanąć w parku i posłuchać kosa albo zamyślić się nad obrazem czy wierszem, w którym ptak gra rolę symbolu.

To książka dla tych, co „cierpią” na Birding Compulsive Disorder, i tych, co myślą, że James Bond to agent z licencją na zabijanie, dla ornitologów, którzy chcą wyjść poza ścisłe ramy nauki, i dla ptasiarzy, którzy chętnie uzupełnią swoją wiedzę. I dla wszystkich ciekawskich, bo kto nie chciałby wiedzieć, o co chodziło ptakom Hitchcocka?

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 3477
żabot | 2017-03-21
Przeczytana: 21 marca 2017

Trudna w ocenie książka. Bo albo zanudzi, albo pochłonie. Zależy, czy mamy choćby lekkiego fioła na punkcie przyrody (a zwłaszcza ptaków) czy nie. Jeśli ktoś nie rozróżnia wrony od szpaka, może sobie książkę darować. Ale jeśli ktoś poszukuje czegoś w rodzaju opowieści Wajraka, to też może się zawieść. To nie jest gawęda o zwyczajach konkretnych zwierząt. Mamy przed sobą dwanaście opowieści, coś na pograniczu felietonu, eseju i gawędy. Autor rozpoczyna od opowieści, jak u niego pojawiła się specyficzna choroba psychiczna pod nazwą ptakolubstwo. No właśnie, sam autor podkreśla, ze w języku polskim nie ma dobrego słowa na pasję podglądania ptaków. Bo ornitolog to już fachowiec, zawodowiec. Tymczasem można być amatorem, obserwatorem ptaków, który mógłby niejednego zawodowca zadziwić wiedzą. A ornitolog-amator to brzmi głupio i niezbyt poważnie.
Pierwszy, osobisty rozdział autora ujął mnie chyba najbardziej. Bo choć nigdy nie osiągnąłem tak wielkiego poziomu pasji ornitologicznej, jaka cechowała w młodości autora, miło było czytać o książkach-atlasach, które i na mojej półce prężą grzbiety: Sokołowski, Jonsson, Collins, Dobrowolski, Černy i Drchal…
Następne rozdziały, owe tytułowe sroki łapane za ogon to dość luźne gawędy o tym, jak życie człowieka splata się z życiem ptaków. Mamy więc i trochę o malarstwie, mamy o muzyce, gdzie śpiew ptaków wplata się w nuty, ale i odwrotnie – kiedy ptaki zaczynają naśladować muzykę człowieka. Jest i o filmach i filmowych błędach, gdzie nawet w najwyższych – nomen omen – lotów produkcjach może się okazać, że w marcowych scenach można usłyszeć śpiew ptaków przylatujących dopiero w maju.
Łubieński nie jest bezkrytyczny wobec swojego środowiska. Pokazuje postawy różnych birdwatcherów, którzy dla „zaliczenia” obserwacji kolejnego ptaka są gotowi niemal po trupach zadeptać przyrodę, pokazuje też wątpliwe etycznie zachowania wielu fotografów przyrody. Ptaki nie mają się dobrze z ludźmi. Mówi o tym ostatnia „sroczka”, ostatni rozdział. Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy, że hekatomba ptaków trwa cały czas, tu i teraz. Zgrozą napawa fakt, że na świecie, i to tym cywilizowanym, są dosłownie setki tysięcy ludzi, którzy strzelają do wszystkiego, co lata tak dla sportu, dla zabawy. Tylko dlatego, że mają choćby śrutówkę. Czy za kilkadziesiąt lat grozi nam świat ciszy, gdzie jedynym głosem ptasim będzie gdakanie kury i gulgot indora? Nie jest to takie zupełnie wykluczone. I chyba przede wszystkim o tym jest ta książka. Warto przeczytać i chwilę się zastanowić.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pod skórą

Książka Pod skórą to historia młodych ludzi, która na zawsze wbije się pod Waszą skórę, tak jak wbiła się pod moją. Czytaniu towarzyszyły mi skrajne e...

zgłoś błąd zgłoś błąd