Ostatni pociąg do Zona Verde. Lądem z Kapsztadu do Angoli

Tłumaczenie: Michał Szczubiałka
Seria: Orient Express
Wydawnictwo: Czarne
7,18 (60 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
3
8
16
7
19
6
11
5
3
4
3
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Last Train to Zona Verde. Overland from Cape Town to Angola
data wydania
ISBN
9788380491564
liczba stron
440
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

Wielka afrykańska podróż Paula Theroux sprzed kilkunastu lat zaowocowała doskonałym Safari mrocznej gwiazdy. Lądem z Kairu do Kapsztadu. Dziesięć lat później pisarz wraca na swój ukochany kontynent, żeby przekonać się, jak bardzo oboje – on i Afryka – w tym czasie się zmienili. Theroux tym razem rozpoczyna swoją samotną podróż w Kapsztadzie, potem rusza na północ przez RPA, Namibię, do...

Wielka afrykańska podróż Paula Theroux sprzed kilkunastu lat zaowocowała doskonałym Safari mrocznej gwiazdy. Lądem z Kairu do Kapsztadu. Dziesięć lat później pisarz wraca na swój ukochany kontynent, żeby przekonać się, jak bardzo oboje – on i Afryka – w tym czasie się zmienili.

Theroux tym razem rozpoczyna swoją samotną podróż w Kapsztadzie, potem rusza na północ przez RPA, Namibię, do Angoli, przemierzając świat wymazany z przewodników turystycznych. Po czterech tysiącach kilometrów zachwytów i rozczarowań pyta nagle z rozbrajającą szczerością: co ja tutaj robię?

Żywy, zabawny, sugestywny i bardzo osobisty Ostatni pociąg do Zona Verde. Lądem z Kapsztadu do Angoli to końcowy rozdział afrykańskiej przygody pisarza, który dzięki swoim przenikliwym obserwacjom i przepięknej prozie przybliża świat kolejnym już pokoleniom czytelników na całym świecie.

 

źródło opisu: czarne.com.pl

źródło okładki: Wyd. Czarne, 2016

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 1402

Podróżnikowi przystoi samotność*

Wiedząc, że powrót do Afryki raczej już nie wchodzi w grę – w końcu ile mogą znieść te kości – pragnąłem patrzeć możliwie najuważniej. Nic nie było błahe, wszystko miało sens i wszystko, co widziałem, znaczyło więcej niż kiedykolwiek przedtem.

Theroux po dziesięciu latach znów jest w Afryce. Matuzalem podróży i bezdroży wszelakich, wyga i rutyniarz wędrówek w nieznane i niebezpieczne, który w wieku ponad siedemdziesięciu lat chce, być może po raz ostatni, powłóczyć się po afrykańskich rejonach, które przeciętny turysta omija szerokim łukiem, a o których też przewodniki wolą milczeć. Mając w pamięci swoją wielką afrykańską wyprawę, która zaowocowała świetną książką „Safari mrocznej gwiazdy. Lądem z Kairu do Kapsztadu”, tym razem rozpoczyna podróż w Kapsztadzie właśnie, potem rusza na północ przez RPA, Namibię, do Angoli. Theroux, świadom swego wieku i ograniczeń, ze znaną sobie ironią i dystansem, rusza, aby jeszcze raz doświadczyć afrykańskiej „magii”: trudności i biedy, kurzu i brudu, pozostałych resztek kultury plemiennej, korupcji, niesprawiedliwości, wyzysku, otwartości, gościnności, i w końcu: Zona verde – eufemizm buszu, czyli wszystko co nie jest miastem – ogarnia Afrykę, którą kocham.

Za Goethem Theroux powtarza: Nie po to wybrałam się w tę cudowna podróż, by sam siebie oszukiwać, lecz by siebie lepiej poznać w oglądanych przedmiotach. – „Ostatni pociąg do Zona Verde”, to jedna z najbardziej autorefleksyjnych i refleksyjnych w ogóle książek autora. Stanowiąca...

Wiedząc, że powrót do Afryki raczej już nie wchodzi w grę – w końcu ile mogą znieść te kości – pragnąłem patrzeć możliwie najuważniej. Nic nie było błahe, wszystko miało sens i wszystko, co widziałem, znaczyło więcej niż kiedykolwiek przedtem.

Theroux po dziesięciu latach znów jest w Afryce. Matuzalem podróży i bezdroży wszelakich, wyga i rutyniarz wędrówek w nieznane i niebezpieczne, który w wieku ponad siedemdziesięciu lat chce, być może po raz ostatni, powłóczyć się po afrykańskich rejonach, które przeciętny turysta omija szerokim łukiem, a o których też przewodniki wolą milczeć. Mając w pamięci swoją wielką afrykańską wyprawę, która zaowocowała świetną książką „Safari mrocznej gwiazdy. Lądem z Kairu do Kapsztadu”, tym razem rozpoczyna podróż w Kapsztadzie właśnie, potem rusza na północ przez RPA, Namibię, do Angoli. Theroux, świadom swego wieku i ograniczeń, ze znaną sobie ironią i dystansem, rusza, aby jeszcze raz doświadczyć afrykańskiej „magii”: trudności i biedy, kurzu i brudu, pozostałych resztek kultury plemiennej, korupcji, niesprawiedliwości, wyzysku, otwartości, gościnności, i w końcu: Zona verde – eufemizm buszu, czyli wszystko co nie jest miastem – ogarnia Afrykę, którą kocham.

Za Goethem Theroux powtarza: Nie po to wybrałam się w tę cudowna podróż, by sam siebie oszukiwać, lecz by siebie lepiej poznać w oglądanych przedmiotach. – „Ostatni pociąg do Zona Verde”, to jedna z najbardziej autorefleksyjnych i refleksyjnych w ogóle książek autora. Stanowiąca osobiste pożegnanie z kontynentem, w której autor dobitnie dzieli się swoim przekonaniem o szkodliwości współczesnych mechanizmów politycznych, rozpacza nad kresem kultury plemiennej, wyraża sceptycyzm względem pomocy humanitarnej. Wyrusza, jak zwykle zresztą, pełen optymizmu i nadziei (zatarg z pogranicznikiem na granicy namibijsko - angolskiej nazywa doświadczeniem pouczającym i wzbogacającym), głuchy na uwagi o niebezpieczeństwie („Zgłupiałeś?”, pytali znajomi, ale skoro do tej Angoli tak trudno się dostać, byłem strasznie ciekaw, co tam jest). Lecz tym razem obok zachwytów pojawia się też głębokie rozczarowanie: angolską rzeczywistością (w kontekście tamtejszych slumsów padają słowa: tak wygląda koniec świata) oraz własnym brakiem zaangażowania i sił. Theroux w Luandzie zawraca. Nie widzi sensu brnąć dalej – samotna, bezkresna podróż tam właśnie ma swój kres. Autor uboższy o skradzione mu Namibii 48 tysięcy dolarów, w żałobie po stracie trzech bliskich osób poznanych podczas wyprawy - nie widzi sensu brnąć dalej. Doświadczył czego miał doświadczyć – wraca do siebie, do bliskich, do żywych (Wyprawa w nieznane jest podobna do umierania – człowiek z czasem karleje w oczach najbliższych).

Theroux zachwyca – bardziej niż zawsze. Ten elokwentny gawędziarz, erudyta i bezkompromisowy podróżnik stworzył książkę bezmiar wspaniałą. Odartą z pozerstwa i fałszu. „Ostatni pociąg do Zona Verde” to jedna z najlepszych książek w dorobku autora.

Monika Długa

* Wszystkie cytaty pochodzą z recenzowanej książki.

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (11)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 40
Radek01 | 2017-10-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 października 2017

Ksiazka niestety słabsza od "Safari mrocznej gwiazdy", autor jest sceptycznie nastawiony do swojej podróży i w koncu ja przerywa ze wzgledu na jej przebieg o doświadczenia. Mimo wszystko warto, zeby poznać druga strone pocztówkowej Namibii i straszne oblicze Angoli, przypominające dni przed końcem swiata...

książek: 700
Monika | 2017-07-13
Na półkach: Przeczytane, Pożyczone
Przeczytana: 2017 rok

RECENZJA WSPÓLNA Z KSIĄŻKĄ SAFARI MROCZNEJ GWIAZDY
Niezwykle rzadko zdarza mi się przeczytać dwie książki jednego autora pod rząd. Po pierwsze dlatego, że lubię dawkować sobie przyjemność czytania książek danego cyklu czy ogólnie autora. Po drugie dlatego, że boję się przesycenia daną historią i bohaterami. Jeśli chodzi o książki Paula Theroux w mojej ocenie czytelnikowi grozi wyłącznie to pierwsze. Ja tym razem jednak nie mogłam się powstrzymać przeczytania od razu obydwu podróży autora po kontynencie afrykańskim.
Safari to podróż z północy na południe, samochodem, autobusem, pociągiem, a nawet statkiem. Theroux odwiedza Egipt, Sudan, Etiopię, Kenię, Tanzanię, Zambię, Mozambik i RPA. Autor powraca do miejsc, w których mieszkał i pracował w młodości, odwiedza też nowe rejony, opowiadając nie tyle o najpopularniejszych celach turystycznych czarnego lądu, ale o „prawdziwej” Afryce i jej mieszkańcach. Ostatni pociąg to trasa zdecydowanie krótsza, autor po około 10 latach powraca do...

książek: 2278
Syl_wina | 2017-06-23
Przeczytana: 23 czerwca 2017

"Zawsze uważałem, że wartość opowieści z podróży, a zwłaszcza wyprawy z dala od wydeptanych szlaków, polega na tym, że jest zapisem życia ludzi w szczególnym miejscu i czasie i po latach staje się świadectwem tego, jak ci ludzie mówili, co mówili, co jedli i jak postępowali".

Paul Theroux po dziecięciu latach znowu postanowił wyruszyć do Afryki. Swoją podróż rozpoczął w RPA, w Kapsztadzie, później przejechał przez Namibię i Angolę. Marzył, że wyprawę zakończy w Timbuktu, przejedzie przez Kongo, Gabon, Kamerun, Nigerię do owego legendarnego miasta w Mali.
Ostatecznie wyprawę skończył w Angoli. Uznał, że kontynuowanie tej podróży siłą rzeczy byłoby zwiedzaniem slumsów, wymagającą hartu, toksyczną jazdą. Afryka zmieniła się - większość Afrykanów przeniosła się z biednych wiosek do nędznych slamsów w mieście. Theroux nie chciał pisać o nędzy i chaosie, o brzydocie i nieszczęściu, a właśnie taką Afrykę widział. Afryka z czasopism o podróżach, ta zielona i sielska, z egzotycznymi...

książek: 1587
deana | 2017-05-01
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 01 maja 2017

,,Długa podróż musi przynosić objawienia, bo w przeciwnym razie jest tylko marnowaniem czasu".

Paul Theroux to doświadczony podróżnik. Wręcz chciałoby się powiedzieć prawdziwy podróżnik. On nie tylko jedzie, widzi ale umie także o tym pisać. Maluje słowami bardzo wnikliwy obraz ludzi, miejsc oraz przestrzeni jakie pokonuje. Jego opisy to nie tylko widoki, czy przeżyte przygody to także cała gama emocji oraz wynikających z nich refleksji.

Sięgając po ,,Ostatni pociąg do Zona Verde" wiedziałam, że doświadczę wiele, nie oczekiwałam jednak, że nie będę w stanie się oderwać. Theroux zabiera nas w samotną wędrówkę z Kapsztadu przez RPA, Namibię do Angoli. Pozornie krótka wyprawa. Tylko trzy kraje ale wyłania się z nich smutny, gorzki obraz Afryki rozleniwionej i zniszczonej przez zachodnią pomoc ,,humanitarną". Autor wyruszając w drogę miał na celu sprawdzić jak zmienił się Czarny Ląd w przeciągu dziesięciu lat jakie upłynęły od jego ostatniej wyprawy. Zobaczył drobne postępy i całe...

książek: 91
qqrczak | 2017-04-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 kwietnia 2017

Paul Theroux pisze w pewien specyficzny sposób, oryginalny, odróżniający go od innych. Trzeba przyznać, że ma rękę do książek podróżniczych. Nie zmienia to jednak faktu, że są one bardziej wymagające od czytelnika, w pewien sposób trudniejsze. Wiele tego typu pozycji skupia się na samej podróży: byłem, widziałem, zobaczyłem. Tutaj Autor dodaje sporo przemyśleń, cytuje innych autorów i to nie tylko literatury podróżniczej co razem tworzy spójną całość. W tej konkretnej pozycji Autor wyjątkowo dużo poświęca filozofii podróżowania, w pewien sposób rozlicza się ze swoim życiem podróżnika. Wydaje się, że w taki oto sposób Paul Theroux żegna się z dotychczasowym życiem, z czytelnikiem literatury podróżniczej. Szkoda. No ale lata robią swoje a kiedyś w końcu trzeba przejść na zasłużoną emeryturę. Czytając tą książkę ponownie widzimy tragiczną sytuację Afryki, co gorsze bez większych szans na zmiany. Skorumpowaną, w większości nietolerancyjną i ksenofobiczną, uzależnioną od pomocy z...

książek: 1220
gniewko1 | 2017-01-23

Paul Theroux to samotny podróżnik, który żegna się z Afryką. Czułem przez całą powięść nostalgię za wspomnieniem jego młodości w Afryce. Autor obsesyjnie szuka zmian na lepsze, ale wybiera chyba niewłaściwe kraje!!! Zaraża wprost swoją depresją, opisując slumsy zapadłych miast Angoli. Ale nie wiem czy miasta Europy XVIII i XIXw. wyglądały lepiej.
Zawsze zazdroszczę Autorowi odwagi wyruszenia w tak zapadłe zakątki świata.

książek: 745
Marcin Kowalczyk | 2016-08-31
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 31 sierpnia 2016

Paul Theroux to specyficzny podróżnik. Przedstawia nam odwiedzane przez siebie kraje przez pryzmat własnego ja. Nie jest to "ja" obiektywne.
Mimo wszystko książkę czyta się doskonale i szybko. Wiele odmalowanych obrazów przywołuje apokaliptyczne wizje i budzi skojarzenia z depresją.
Koniec książki to wielokrotne udowadnianie, że wybranie sobie tego kraju jako celu podróży nie było najlepszym pomysłem.
Jest mniej niż w poprzednich książkach spotkań i rozmów z ludźmi. Lektura staje się przez to bardziej osobistym pamiętnikiem.
Przebija przez słowa autora strach przed śmiercią i utratą tego co cenne.
Jednocześnie czytelnika zaczynają nurtować pytania: " dokąd to wszystko zmierza?"
Pouczająca lektura, czyżby pisarz żegnał się z nami w ten sposób - zobaczymy.

książek: 2427
Michał | 2016-04-28
Przeczytana: 27 kwietnia 2016

Uwielbiam Paula Theroux za jego kąśliwe i niezwykle celne uwagi dotyczące współczesnego człowieka i rzeczywistości, którą kreuje. Jednak mam przykre wrażenie, że to oprócz kilku książek podróżniczych wciąż jeszcze nie niedostępnych na naszym rynku wydawniczym (redaktorzy z Czarnego, jak tam załatwianie polskiego wydania "Tao of travel"?), to była ostatnia, którą napisze z wielkiej podróży.

To już jest koniec, Autor doszedł do ściany. Wydaje mi się, że nie tylko ja będę zdania, że tą książką Theroux żegna się z czytelnikami i podróżami w znoju i niewygodzie. Nieraz w trakcie lektury można było odnieść wrażenie, że wyjątkowo ochoczo Autor wraca do luksusu wygodnych hoteli. Wiek robi swoje i nawet taki nonkonformista jak on musi przyznać, że nie wszystkie trudności związane z podróżą można znieść.

W sztafecie ma nastąpić zmiana, Autor chce podać pałeczkę dalej. Tylko czy ktoś będzie potrafił opisywać rzeczywistość w tak uszczypliwy i dosadny sposób? Nie ma ludzi niezastąpionych, ale...

książek: 426
Dominika Szałomska | 2016-04-18
Przeczytana: 14 kwietnia 2016

Nie boso, nie smacznie, ale szczerze poznajemy nowe miejsce, nowych ludzi i nową kulturę w książce podróżniczej!
Z racji tego, że jestem osobą, która woli sama zobaczyć miejsce, rzecz, zwiedzić, niż o tym czytać, to rzadko kiedy sięgam po książki o podróżach, o tym co warto odwiedzić w danym kraju. Jednak czasem zdarza się tak, że jestem ciekawa pewnego miejsca, ale sama się tam raczej nie wybiorę, w takich chwilach szukam informacji. Tym razem dzięki uprzejmości Księgarni TaniaKsiążka.pl miałam możliwość odbyć podróż po gorącej, ale i wielokulturowej Afryce, razem z Paulem Therouxem. Nie będzie to standardowa recenzja, bo to nie jest typowa u mnie książka, ale mam nadzieję, że czytanie tego sprawi wam taka samą przyjemność, jak mnie dzielenie się z wami tą opinią.
Wejdź pod link i przekonaj się w jakie miejsca zabrał Paul
http://dominika-szalomska.blogspot.com/2016/04/102-recenzja-ksiazki-ostatni-pociag-do.html

książek: 1880

Autor opisuje podróż z Kapsztadu do Angoli, którą odbył już jako niemłody człowiek. Kilkakrotnie pisze, iż jest to jego pożegnanie z Afryką, ale nie pożegnanie z podróżami. I jest to pożegnanie dosyć smutne....
Zaczyna się od stereotypu, mówiącego o tym, iż Europa i Ameryka to kraje zglobalizowane, w których zatraciła się relacja człowieka z naturą, w których rządzi pieniądz i zestawia się to z ideą, mitem człowieka prawdziwego, pierwotnego, który żyje z plonu ziemi.

W toku książki autor te wszystkie tezy będzie weryfikował tym co zobaczył i doświadczył. Książka jest niesamowita również dlatego, że autor nie boi się obalać swoje własne tezy. Mówi że jest tak, a potem, ileś kilometrów dalej, widzi że jest kompletnie inaczej, odwrotnie. Tu jest źle, a tam jest dobrze, tu czysto, tam brudno, tu bezpiecznie, tam niebezpiecznie, tu chroni się zwierzęta, a tam je zabija. Tutaj ludzie mu pomagają, a tam czyszczą mu kartę. Tutaj nie ma niczego, a tam można kupić telefon komórkowy na...

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd