Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Rok 1955. W lesie odnaleziona zostaje sześcioletnia Marysia, która zaginęła tydzień wcześniej. Na odzieży i ciele ma plamy zaschniętej krwi. Jak dziewczynce udało się przetrwać? Czy ktoś jej pomógł? Co się wydarzyło? Marysia nic nie pamięta. Jej ciotka mówi, że czasem zapomnieć to łaska. Rok 1985. Maria jest już dorosła, ale tajemnica sprzed lat nadal kładzie się cieniem na jej życiu. Kobieta...

Rok 1955. W lesie odnaleziona zostaje sześcioletnia Marysia, która zaginęła tydzień wcześniej. Na odzieży i ciele ma plamy zaschniętej krwi. Jak dziewczynce udało się przetrwać? Czy ktoś jej pomógł? Co się wydarzyło? Marysia nic nie pamięta. Jej ciotka mówi, że czasem zapomnieć to łaska.

Rok 1985. Maria jest już dorosła, ale tajemnica sprzed lat nadal kładzie się cieniem na jej życiu. Kobieta pracuje jako nauczycielka w miejscowej podstawówce. Pewnego dnia jej nastoletni uczeń zamiast kartkówki oddaje jej rysunek przestawiający czworo dzieci i Kartoflanego Człowieka. Prosi ją o pomoc. Tego samego dnia zostaje znaleziony w miejskim parku powieszony na gałęzi.

Pojawiają się kolejne ofiary. Milicja rozpoczyna wyścig z czasem, aby schwytać niebezpiecznego mordercę. Tymczasem Maria prowadzi własne śledztwo. Ma przeczucie, że rozwiązanie zagadki kryje się głęboko w jej pamięci…

 

źródło opisu: www.czarne.com.pl

źródło okładki: http://czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 314
miharu | 2016-02-27
Na półkach: Przeczytane, Kryminały
Przeczytana: 26 lutego 2016

Maria Lenarczyk pracuje w szkole podstawowej jako nauczycielka języka polskiego. Pewnego dnia od jednego z uczniów, opóźnionego w rozwoju czternastoletniego Wojtka, otrzymuje rysunek, na którym chłopak narysował siebie z przyjaciółmi oraz z Kartoflanym Człowiekiem. Tyle tylko, że chłopak nie ma żadnych przyjaciół, jest klasową ofiarą. Maria domyśla się, że Wojtek potrzebuje pomocy, ale sama ma problemy i zbywa go. W tym samym dniu chłopak popełnia samobójstwo, wieszając się na gałęzi w miejskim parku. Potem pojawiają się kolejne ofiary, każda w tym samym wieku. Ponieważ akcja powieści toczy się w roku 1985, śledztwem zajmuje się milicja.

Maria zaczyna podejrzewać, że morderstwa mają jakiś związek z jej przeszłością, gdy jako mała dziewczynka zaginęła w lesie na kilka dni. Wróciła w sukience zachlapanej krwią i nic nie pamiętała. Teraz wydarzenia z roku 1955 zaczynają ją dręczyć i próbuje odzyskać wspomnienia, utratę których wychowująca ją ciotka nazwała łaską od Boga.

To pierwsze dzieło Anny Kańtoch, w którym nie natkniemy się na wątki nadnaturalne. Czy pisarka poradziła sobie bez niewątpliwego uatrakcyjnienia, jakimi są elementy fantastyczne? Tak, po stokroć tak. To solidny kryminał-thriller z interesującym tłem psychologicznym i obyczajowym. Akcja, jak wspomniałam wyżej, jest osadzona w czasach PRLu i - przynajmniej dla mnie - jest to odświeżający pomysł. Kryminałów dziejących się "tu i teraz" jest na pęczki i powoli robi się to nudne. Zanurzenie się w niedalekiej przeszłości, którą jeszcze się pamięta (w roku 1985 akurat chodziłam do podstawówki;) jest więc znacznie ciekawsze, tym bardziej, że mamy tu liczne retrospekcje z lat 50tych.

Jak wiadomo, kryminał rządzi się swoimi srogimi prawami. Tu nie ma miejsca na przygodówkowe podejście rodem z Dana Browna: "a, jakoś to będzie, pobłażliwy czytelnik przymknie oko". Nie, jeżeli chcemy zaintrygować odbiorcę zagadką kryminalną, ona musi być logiczna i odkrywana powoli, po klocuszku - czy też - po nitce do kłębka. Nie można też nagle wyskoczyć z jakimś dzikim i bezsensownym pomysłem czy też urwać jakiś wątek bez wyjaśnienia. Kryminał to ciężki kawałek chleba. ;) Tym przyjemniej, gdy się trafi na tak dobry kawał roboty, jakim jest "Łaska". Podoba mi się niezwykle wiarygodne tło obyczajowe i historyczne. Ponieważ jeszcze sama co nieco pamiętam te czasy, a i wie się sporo z opowiadań rodziców, uważam, iż Anna Kańtoch nienagannie przedstawiła PRLowską rzeczywistość. W dodatku opisała ją w tak naturalny sposób, że mamy wrażenie zanurzenia się w w latach 80tych. Przy czym nie ma tu natłoku nazw, co jest grzeszkiem wielu amerykańskich autorów, wymieniających marki poszczególnych przedmiotów czy opisując ich budowę. Zawsze mnie to bardzo irytowało. Tu podobnej prymitywnej inwentaryzacji nie uświadczymy. Pisarka potrafi tak wyraziście opisać codzienność swoich bohaterów, że bez konieczności dowiadywania się w butach jakiej firmy chadzają, i tak lepiej możemy się w nich wczuć i sobie ich wyobrazić.

Ale to, co najważniejsze w kryminałach, czyli zagadka - czy jest zadowalająca? Otóż muszę przyznać, że mimo posiadania sporej ilości literatury tego gatunku na moim koncie czytelniczym, autorka zaskoczyła mnie może nie tyle samą osobą mordercy, co sposobem popełnienia morderstwa. Nie spotkałam się jeszcze z czymś takim.
Dochodzenie do wielkiego finału przebiega idealnie - akcja ani się nie ślimaczy ani nie rwie z kopyta, gubiąc sens. Jest w dokładnie takim tempie, w jakim powinna być - mamy czas przyswoić sobie kolejne elementy fabuły, zastanowić się nad czymś, ale nie czujemy przy tym nudy. Psychologia postaci przekonująca, mentalność ówczesnych ludzi i jak pisałam - tło obyczajowe przedstawione bez zarzutu. Po prostu wszystko w idealnych proporcjach. I mimo, że nie ma tu żadnej fantastyki, to niepokojący klimat grozy, niepewności, tracenia równowagi psychicznej jest obecny i nasyca książkę emocjami. Powiedziałabym, że emocjonalnie powieść przypominała mi momentami "Wyspę skazańców" Lehane'a.

Myślę, że jeśli Anna Kańtoch zdecydowałaby się kiedyś napisać np. romans, to podejrzewam, że przeczytałabym i by mi się podobało, pomimo iż nie cierpię romansideł. ;) Lubię jej styl (żadnych prostactw, które często widuję u polskich pisarzy) - swobodny, elegancki, ale bez wikłania się w wątpliwe popisy językowe (które cieszą zwykle tylko autora;), umiejętne posługiwanie się nastrojem i solidne portrety psychologiczne.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziewczyna z Dzielnicy Cudów

Książka jest świetna. Jest w niej dużo przekleństw i przemocy, ale dla osób w wieku od 16 lat nie powinno to aż tak bardzo przeszkadzać w lekturze. Ja...

zgłoś błąd zgłoś błąd