Anielska etiuda

Wydawnictwo: ALFA-ZET
8,53 (17 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
3
8
1
7
0
6
1
5
2
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788365091017
liczba stron
290
słowa kluczowe
upadek, wina, odkupienie,
język
polski

Jeśli spodziewasz się, że ta książka odpowie na twoje najważniejsze pytania lub ukoi twoje widzenie siebie i świata, to się mylisz. To w najwyższym stopniu niepoprawna politycznie książka wolnej Polski, w której Robert Gong dotyka spraw najbardziej bolesnych: utraty oczekiwanego dziecka, ukochanej żony, wyrzutów sumienia, zdarzeń prowadzących do prawie ostatecznego upadku głównego bohatera,...

Jeśli spodziewasz się, że ta książka odpowie na twoje najważniejsze pytania lub ukoi twoje widzenie siebie i świata, to się mylisz. To w najwyższym stopniu niepoprawna politycznie książka wolnej Polski, w której Robert Gong dotyka spraw najbardziej bolesnych: utraty oczekiwanego dziecka, ukochanej żony, wyrzutów sumienia, zdarzeń prowadzących do prawie ostatecznego upadku głównego bohatera, ale również przeznaczenia, które podsuwa mu nadzieję i podpowiada, jak naprawić wyrządzone bliskim zło.

To książka tylko dla odważnych, którzy nie lękają się konfrontacji z własnym losem, sumieniem, systemem wartości, czy duszą zrośniętą z nami do końca naszych dni, na dobre i złe. Duszą będącą naszym osobistym wewnętrznym głosem, w której mieszkają na równych prawach z nami nasze czyny, których się dopuściliśmy. To one prędzej czy później nas osądzą i zmuszeni będziemy nie tylko wobec nich dać świadectwo odkupienia swojej winy, ale też będziemy zmuszeni do takiej prostej ludzkiej refleksji nad sobą.

 

źródło opisu: opis autorski

źródło okładki: zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 3206

Książka ta porusza niełatwe problemy: alkoholizm, pogoń za mamoną, niepełnosprawność, aborcję. Nie łudźmy się, że będzie to miła i przyjemna lektura, za to na pewno da nam ona do myślenia.
Główny bohater, nomen-omen Robert, prowadzi dostatnie życie lekkoducha, często zmieniając partnerki i nie stroniąc od kieliszka. Wracając z jednej z pijackich imprez ma wypadek samochodowy, z którego wychodzi żywy, ale jest pogrążony w śpiączce. Dużo się mówi i pisze o stanie, w jakim człowiek znajduje się podczas śpiączki, prawdą jest, że dotąd niewiele o tym wiemy. Robert, znajdując się w stanie komy, czuje jakby duszą oddzielał się od ciała i wyrusza w osobliwą wycieczkę ze swoją nigdy nienarodzoną córeczką. Spotkanie z Zygotką stanowi najważniejszy punkt książki, więc nie będę nic pisać na temat jego przebiegu. Wystarczy dodać, że pod wpływem spotkania nienarodzonej nigdy córki, Robert postanawia odmienić swoje życie.
Po wyjściu ze szpitala jednak pierwsze kroki prowadzą go do tawerny- miejsca, gdzie zawsze lubił wypić, tym razem spotkanie z dawnym kompanem jak zwykle przeradza się w małą popijawę. Małą, bo przerwaną przez atrakcyjną panią doktor, która- co za przypadek- okazuje się być kuzynką Lucka, przyjaciela Roberta. I tutaj zdenerwowałam się po raz kolejny. Jak dwóch facetów, znających się "od piaskownicy", może nie znać nawzajem swoich koligacji rodzinnych?! Niestety błędów rzeczowych jest więcej: zacznijmy​ od opisu skrobanki, bardzo szczegółowego opisu, który za pewne miał za zadanie od wywołać szok i łzy. Jeśli chodzi o łzy, jestem pewna, że każda kobieta w głębi serca, czytając taki opis poczuła smutek, niejedna zapłakała, a którejś może serce pękło i wyrzuty sumienia nie dają żyć?... Czy taki był cel tego drobiazgowego opisu aborcji? Dodam tutaj tylko, że problem życia poczętego jest na tyle poważny, iż nie trzeba go dodatkowo ubarwiać. Chodzi mi tutaj o czas, w jakim Barbara rzekomo dokonała aborcji. Żaden lekarz nie ryzykowałby przeprowadzenia tego zabiegu powyżej końca trzeciego miesiąca ciąży, tak więc opowieści o aborcji w końcu 5-tego miesiąca wydają mi się naciągane (już od jakiegoś czasu wcześniaki urodzone w 6-tym m-cu, mają szansę na przeżycie- rzecz jasna w inkubatorze i odpowiedniej atmosferze). Znalazłam także błąd rzeczowy a propos śmierci Barbary- otóż, jeżeli Zygotka miałaby już 20 lat, w chwili jej poczęcia Robert miał najwyżej 23 lata, a Basia była kilka lat młodsza. Jeżeli więc powikłania po aborcji były powodem śmierci Barbary, dlaczego na jej nagrobku napisane jest: "żyła lat 29"? Być może jest to błąd powstały podczas druku, gdyż zauważyłam liczne błędy drukarskie (kontynuację wypowiedzi zaczynającą się od nowego akapitu i myślnika zamiast samego myślnika, błędy składniowe itd.) Jednak przy dobrej książce są to tylko niedogodności, choć momentami uciążliwe, to będące jedynie niedopracowaniem produktu, jakim jest książka.
Z początku chciałam zatutułować moją opinię "zabili go i uciekł" ale pomyślałam​, że może to być różnie odebrane. Chodzi mi mianowicie o niesamowitą wręcz zdolność naszego bohatera do odradzania się, a właściwie do powstawania ze zmarłych. O ile ze śpiączki facet jak najbardziej miał prawo się wybudzić, to już stwierdzenie zgonu i pochowanie żywego człowieka uważam za grube nadużycie literackie. Przyznam również, że w innej książce, np w powieści łotrzykowakiej, fragment z idącymi "na robotę" Gienkiem i Kazkiem byłby rewelacyjny- zresztą osobiście bardzo lubię Roberta Gonga właśnie w takim wydaniu (przykładem jest "W pogoni za miłością" tego Autora).
Obawiam się, że nie potrafię obiektywnie ocenić "Anielskiej etiudy", gdyż książka ta ma tyleż świetnych cech, co tych, które mnie denerwowały. Jednak choćby względu na postać Zygotki uważam, że warto po nią sięgnąć.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Przejazdem przez życie... Kroniki rodzinne

Lucjan Kydryński konferansjer, autor tekstów w Przekroju, a przede wszystkim słynny mąż słynnej żony czyli Haliny Kunickiej. Postać barwna, dowcipna c...

zgłoś błąd zgłoś błąd