Mit Skandynawii, czyli porażka polityki trzeciej drogi

Tłumaczenie: Paweł Nowakowski
Wydawnictwo: Fijorr Publishing
7,22 (18 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
2
8
2
7
9
6
3
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788364599255
liczba stron
172
język
polski
dodał
Adam

Jest to książka przeznaczona dla ludzi, którzy uważają, że podwyższenie podatków podnosi – wbrew elementarnej logice – dobrobyt społeczeństwa. Autor, szwedzki ekonomista pochodzenia kurdyjskiego ujawnia prawdę o szwedzkim (a właściwie ogólnoskandynawskim) sukcesie gospodarczym. Oto fragment Posłowia: (…) Wbrew temu, co twierdzi miłośnik Skandynawii, prof. Grzegorz Kołodko, wszystko wskazuje...

Jest to książka przeznaczona dla ludzi, którzy uważają, że podwyższenie podatków podnosi – wbrew elementarnej logice – dobrobyt społeczeństwa. Autor, szwedzki ekonomista pochodzenia kurdyjskiego ujawnia prawdę o szwedzkim (a właściwie ogólnoskandynawskim) sukcesie gospodarczym. Oto fragment Posłowia:

(…) Wbrew temu, co twierdzi miłośnik Skandynawii, prof. Grzegorz Kołodko, wszystko wskazuje na to, że pomimo wysiłków rządu i polityków, o czym pisze m.in. Nima Sanandaji, autor niniejszej książki, z tym szczęściem nie jest wcale tak różowo. Gdyby bowiem było, nie trzeba by namawiać Duńczyków, Szwedów czy Norwegów do prokreacji. Posiadanie dużej rodziny, posiadanie dzieci to – zdaniem wybitnego psychiatry, prof. Antoniego Kępińskiego – jeden z najważniejszych przejawów szczęścia i chęci do życia. Tymczasem w Danii, w Norwegii – wbrew twierdzeniom, że są to kraje najbardziej przyjazne matce i dziecku – dzieci rodzi się coraz mniej chętnie. Dzietność duńskich matek należy do najniższych w świecie. Młodzi ludzie niechętnie wchodzą w związki partnerskie czy małżeńskie – zarówno te formalne, jak i nieformalne. Niektóre badania dowodzą, że jeszcze gorzej jest ze wskaźnikiem współżycia płciowego. Blisko 30 procent duńskich par heteroseksualnych wyeliminowało[1] ze swego życia tak spontaniczną sferę życia, jaką jest seks. Czy to ma świadczyć o poczuciu szczęściu tych ludzi?

Skutkiem wspomnianych tendencji regulacyjnych i kontrolnych jest ogromne zatrudnienie i wydatki sektora publicznego. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że adresatami państwa opiekuńczego jest w Danii dosłownie każdy obywatel, paradoksalnie, nawet także ci najbogatsi. Założyciel banku Saxo, Lars Seier Christensen, nie ukrywa, że kiedy jeszcze był obywatelem Danii[2], ale już będąc multimilionerem, otrzymywał od rządu subsydia do wydatków mieszkaniowych i inną, równie prozaiczną, co zbędną pomoc.

W kraju, w którym każdy obywatel korzysta z faworów rządu, wydzieranie sobie łupów socjalnych nie jest niczym niezwykłym. Rzadko który człowiek ma na tyle przyzwoitości, by pomocy socjalnej odmówić albo powstrzymać się przed korzystaniem z niej, bo go akurat na to stać. W rezultacie, podejrzliwi I zawistni sąsiedzi śledzą jeden drugiego donosząc nagminnie na siebie; Olsonowi czy Pedersenowi pomoc się nie należy, bo ma w domu dwa obrazy Cezanne’a albo bezcenną wazę z epoki Ming. Donosicielstwo w krajach skandynawskich stało się równie popularne co trekking czy sporty narciarskie. Zresztą rząd stara się działanie „informatorów” maksymalnie ułatwić i propagować. Mnożą się więc linie specjalne, portale internetowe, czy inne agendy zajmujące się przetwarzaniem danych dostarczanych przez „Życzliwych”. Nie ma tygodnia, żeby pan S., pracownik regionalnego urzędu skarbowego w Goeteborgu nie otrzymał maila w rodzaju: „Svensonowie urządzili na ogródku swego domu grilla, podczas którego goście wypili, co najmniej, 20 butelek drogiego zagranicznego alkoholu”, albo, że „Vivianne Ch., nie dość że mieszka ze swym przyjacielem, ojcem dwojga jej nieślubnych dzieci, to na dodatek oboje pobierają zasiłek socjalny na dzieci i pracują na czarno”. Na temat nadużyć pomocy społecznej powstają w Skandynawii prace naukowe. To, że nie są one publikowane zawdzięczać trzeba ostrożności władz, które obawiają się, że prace takie swą treścią poszerzałyby arsenał środków „oszukiwania państwa”.

Nie wszystkie tego typu zachowania wynikają z niskich pobudek. Wśród Norwegów, Szwedów czy Duńczyków obecne jest wciąż silne poczucie solidaryzmu i sprawiedliwości. Hans E. duński inżynier, właściciel prywatnej firmy w USA, uważa jednak, że opiekuńczy rząd robi wszystko, aby ludzie pozbyli się godności i przyzwoitości, traktując interes państwa, jako obowiązek obywatelski.

[1] Nie zapominajmy, że pół wieku temu Kopenhaga była światową stolicą rewolucji seksualnej i przemysłu erotycznego. Dzisiaj, niegdyś pełen wigoru skandynawski pornobiznes bankrutuje.

[2] W proteście przeciwko nadmiernym podatkom przeniósł się do jednego z rajów podatkowych południowej Europy.

 

źródło opisu: http://www.fijor.com/mit-skandynawii-czyli-porazka...(?)

źródło okładki: google

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (5)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 80
Rino | 2019-01-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2018 rok

Interesujące spojrzenia na uważany często za wzorcowy skandynawski model "państwa dobrobytu"

książek: 75
widiath | 2018-06-06
Na półkach: Przeczytane

Bardzo dobra książka. Szczególnie dla lemingów, którym wydaje się, że państwo wszystko daje za darmo. I najlepiej żeby dawało jak najwięcej. I że w ogóle im się wszystko należy tylko dlatego, że istnieją.

książek: 1772
Roman Dłużniewski | 2017-01-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Skandynawia jest chora!!! Bez względu na to, co wmawiają nam "uczeni w piśmie", skandynawski model państwa opiekuńczego bankrutuje. Obraca się przeciw samym Skandynawom. Kiedy śledzi się doniesienia co Norwegia, Państwo Norweskie robi dla takiego Breivika, opadają nie tylko ręce. Lewacko-liberalny Zachód (a także Północ) już dawno przestał realnie oceniać otoczenie. Oni wszyscy żyją w jakiejś wymyślonej rzeczywistości. A ta realna coraz bardziej ich osacza.

książek: 379
Kamil | 2017-01-04
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Ekonomia, 2016
Przeczytana: 22 czerwca 2016

Nadal wierzysz, że programy socjalne poprawią poziom życia społeczeństwa? Przeczytaj tę książkę, aby zobaczyć jakie spustoszenie programy socjalne sieją w krajach skandynawskich. Nie daj więcej sobie wmawiać, że jest to model społeczny, do którego powinniśmy dążyć. Ta książka pokaże Ci jak naprawdę socjal działa w Skandynawii.

książek: 157
Tobson | 2016-06-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2015 rok

Dobra pozycja dla wszystkich wierzących w sprawne działanie i skuteczność tzw. "państwa dobrobytu", czy też "trzeciej drogi". Autor skutecznie obala mity mówiące o pozytywnym wpływie redystrybucji pieniędzy w gospodarce poprzez aparat państwowy. Robi to wskazując liczne dane statystyczne, pomija przy tym rozważania na gruncie teorii i prakseologii, stąd nie wydaje się to być praca stricte naukowa, tylko raczej studium przypadku.
Nima Sanandaji w swojej książce wyjaśnia, w jaki sposób kraje skandynawskie uzyskały tak wysoki poziom bogactwa na przestrzeni dwóch ostatnich wieków oraz jak ów trend wzrostowy został odwrócony po drugiej połowie XX wieku. Dobra i ciekawa pozycja, minus za to, że za krótka..

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd