Wersje nas samych

Tłumaczenie: Anna Krochmal
Wydawnictwo: Czarna Owca
6,74 (109 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
9
8
24
7
33
6
19
5
11
4
5
3
3
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The versions of us
data wydania
ISBN
9788380150812
liczba stron
480
słowa kluczowe
Anna Krochmal
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Co by było, gdybyś wtedy powiedziała „tak”? Są chwile, które wpływają na całe nasze życie. Fascynująca opowieść o tym, jak podejmowane codziennie decyzje mogą w zaskakujący sposób kształtować nasz los. Wersje nas samych to trzy różne wersj historii znajomości Evy i Jima. Wszystkie łączy moment ich pierwszego spotkania. Kiedy nieznajomej dziewczynie psuje się rower, Jim oferuje jej pomoc nie...

Co by było, gdybyś wtedy powiedziała „tak”?
Są chwile, które wpływają na całe nasze życie.
Fascynująca opowieść o tym, jak podejmowane codziennie decyzje mogą w zaskakujący sposób kształtować nasz los.
Wersje nas samych to trzy różne wersj historii znajomości Evy i Jima. Wszystkie łączy moment ich pierwszego spotkania. Kiedy nieznajomej dziewczynie psuje się rower, Jim oferuje jej pomoc nie wiedząc, że to zdarzenie będzie miało decydujący wpływ na całe późniejsze życie ich dwojga.
Debiutancka książka Laury Barnett to wyróżniająca się powieść o pozornie nieznaczących wyborach, jakich dokonujemy i różnych ścieżkach, jakimi mogą się potoczyć nasze historie
Co by było, gdyby jedna drobna decyzja mogła zmienić resztę twego życia?

 

źródło opisu: http://www.czarnaowca.pl/

źródło okładki: http://www.czarnaowca.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Natalia-Lena książek: 2629

Najlepsze wersje życia

Spotkali się i… kradli pocałunki, których wcale nie było. Nie poświęcili sobie ani spojrzenia, ciągle patrząc w oczy. Rozmawiali, ale nic nie powiedzieli. Oddali serca sobie nawzajem, zakochali się w innych. Niezmiennie mieli te same zobowiązania i marzenia. Studenci Eva i Jim nie wiedzieli, że przypadek nada kierunek ich całemu życiu, weźmie w posiadanie dekady codzienności, a proste „co jeśli” zrodzi trzy różne historie. Eva i Jim mogliby być każdym, kto kiedykolwiek stanął przed poważnym dylematem. Przeznaczenie testuje nas, wrzucając w plątaninę wyborów i gdy tylko obierzemy daną drogę, nie możemy uciec od myśli o alternatywnych scenariuszach. Czy inna decyzja byłaby lepsza? Czy tu i teraz żyjemy w najlepszej wersji swojego życia?

„Wersje nas samych” to kolejna próba okiełznania wyobraźni, która często nie daje nam spokoju, gdy trzeba podjąć ważną decyzję; ważną w danej chwili, albo dopiero zyskującą na znaczeniu z perspektywy czasu. Zastanawiamy się, kreujemy w swoich głowach kolejne scenariusze, ważymy wszystkie opcje i próbujemy ułożyć łańcuch konsekwencji, który później nas oplecie – być może jego szczęk będziemy słyszeć przez całe życie. Rozmyślania na temat tego, „co by było, gdyby” oraz „co będzie, jeśli” stają się naszymi codziennymi narzędziami do przewidywania przyszłości, czy też do upewniania się, że w przeszłości podążyliśmy drogą najlepszą z możliwych. Co się stanie, gdy podejmiemy taką, a nie inną decyzję? Co by stało się wtedy, gdybyśmy jednak wybrali...

Spotkali się i… kradli pocałunki, których wcale nie było. Nie poświęcili sobie ani spojrzenia, ciągle patrząc w oczy. Rozmawiali, ale nic nie powiedzieli. Oddali serca sobie nawzajem, zakochali się w innych. Niezmiennie mieli te same zobowiązania i marzenia. Studenci Eva i Jim nie wiedzieli, że przypadek nada kierunek ich całemu życiu, weźmie w posiadanie dekady codzienności, a proste „co jeśli” zrodzi trzy różne historie. Eva i Jim mogliby być każdym, kto kiedykolwiek stanął przed poważnym dylematem. Przeznaczenie testuje nas, wrzucając w plątaninę wyborów i gdy tylko obierzemy daną drogę, nie możemy uciec od myśli o alternatywnych scenariuszach. Czy inna decyzja byłaby lepsza? Czy tu i teraz żyjemy w najlepszej wersji swojego życia?

„Wersje nas samych” to kolejna próba okiełznania wyobraźni, która często nie daje nam spokoju, gdy trzeba podjąć ważną decyzję; ważną w danej chwili, albo dopiero zyskującą na znaczeniu z perspektywy czasu. Zastanawiamy się, kreujemy w swoich głowach kolejne scenariusze, ważymy wszystkie opcje i próbujemy ułożyć łańcuch konsekwencji, który później nas oplecie – być może jego szczęk będziemy słyszeć przez całe życie. Rozmyślania na temat tego, „co by było, gdyby” oraz „co będzie, jeśli” stają się naszymi codziennymi narzędziami do przewidywania przyszłości, czy też do upewniania się, że w przeszłości podążyliśmy drogą najlepszą z możliwych. Co się stanie, gdy podejmiemy taką, a nie inną decyzję? Co by stało się wtedy, gdybyśmy jednak wybrali inną opcję? Fantazjowaniem próbujemy przewidywać skutki, ale w pewnym momencie natykamy się na potężną barierę. Tą barierą są decyzje innych, które potrafią wywrócić wszystko do góry nogami – wtedy wersje życia zaczynają się mnożyć.

Barnett opiera się na niezbyt oryginalnym pomyśle; możliwość eksplorowania konsekwencji naszych decyzji i podążanie rozgałęziającymi się ścieżkami losów inspirują pisarzy i filmowców nie od dziś. Z ich historii często wyłaniają się zmagania z przeznaczeniem i refleksje związane z jego nieuchronnością. Wyobrażenia związane z mnogością skutków jednej decyzji to temat wdzięczny, ale nie każdy potrafi go udźwignąć. Oprócz zręcznych, wypełnionych celnymi obserwacjami opowieści pojawiają się także te nasycone zbytnim moralizatorstwem oraz powtarzalnością myloną z ujęciem przeznaczenia. Barnett nie tylko ominęła pułapki, ale przede wszystkim wykrzesała z siebie pomysłowość, która nadała „Wersjom nas samych” świeżości i niepowtarzalności. Autorka skupiła się na jednej decyzji – a raczej jednym spotkaniu, które rozkwita na trzy różne sposoby. Od tego momentu obserwujemy alternatywne wersje życia Evy i Jima. Przeplatające się trzy linie obejmują ponad pięćdziesiąt lat i stawiają przed czytelnikiem poważne wyzwanie: musi on odnaleźć się w mnogości dat, imion i mniej bądź bardziej subtelnych różnic. Lektura wymaga uwagi i zaangażowania, ale gdy już uda się okiełznać poszczególne ścieżki, pozostaje przyjemność płynięcia z nurtem historii. Każda z trzech krzyżujących się opowieści pochłania czytelnika; perypetie bohaterów pasjonują i nierzadko wzbudzając emocje. Wiele sytuacji porusza, nabiera głębszej wymowy po zestawieniu ich z sąsiadującymi historiami. Autorka nie faworyzuje żadnej z linii losów, co jest wielką zaletą „Wersji nas samych”. W kontekście wspólnego przeznaczenia Evy i Jima nie ma słusznych, niesłusznych rozwiązań. Każda codzienność rodzi problemy i wyzwania. To nie jest bajka plus dwie wersje poboczne; równorzędne traktowanie wszystkich opcji pokazuje dobitnie, że to, co nam pisane, może realizować się na różne sposoby. Nienachalnie wpleciony motyw przeznaczenia podkreśla dojrzewanie postaci, zmieniające się podejście do związków na różnych etapach życia czy borykanie się z rozwojem kariery i pasji. Barnett kształtuje losy bohaterów nie tylko w oparciu o ważne wydarzenia, ale także przykłada uwagę do zwyczajnych, codziennych dylematów, o których nawet nie pomyślelibyśmy, że mogą mieć one wpływ na dalsze życie - i to kilku osób. W zależności od historii da się zauważyć różnice w charakterach i zachowaniu postaci, co nadaje całości wyrazistości. Nie mamy do czynienia z papierowymi ludzikami, niezmiennymi bez względu na okoliczności, ale z ludźmi z krwi i kości, których kształtuje środowisko i przeżyte dramaty. Jedynym zarzutem pod adresem powieści mogą być spore przeskoki czasowe, które często wrzucają czytelnika w sam środek nowej sytuacji, co w połączeniu z uważnym śledzeniem każdej wersji może nastręczyć trochę problemów. Praktycznym rozwiązaniem mogłoby być dołączenie na końcu tomu drzew genealogicznych, które usprawniłby działanie tych imienno-miejscowo-czasowych układanek.

Pierwszy wydawca porównał „Wersje nas samych” do „Jednego dnia” Davida Nichollsa. O ile hasła reklamowe w różnym stopniu znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistości, o tyle w tym przypadku jest to trafne skojarzenie. Barnett i Nicholls łączy podobny klimat oraz konstrukcja historii; sięgają po bohaterów na progu dorosłości i wprowadzają ich do codzienności wypełnionej kłopotami, niełatwymi relacjami międzyludzkimi i próbą realizowania się poprzez pasję. W ciągu kolejnych lat, wraz z nowymi osobami w ich życiu i falą zmian, stają się punktami stałymi na wzajemnym horyzoncie.

„Wersje nas samych” to interesujące spojrzenie na rolę decyzji i przeznaczenia. Laura Barnett debiutowała w świetnym stylu, budując na prostej historii miłosnej wielopłaszczyznową opowieść o odpryskach codzienności, które składają się na nasze życie i o potknięciach mogących nadać mu nową perspektywę. Oryginalna, mająca wiele uroku i dopracowana w szczegółach, które nadają smaku całokształtowi. Historia Evy i Jima w każdym z alternatywnych wydań skłania do refleksji, że być może najlepszą wersją życia dla wielu jest tu i teraz – i byłoby tak zawsze, w każdej wersji nas.

Natalia Lena Karolak

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (18)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 307
juka | 2019-07-05
Na półkach: Przeczytane

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Spodziewałam się czegoś lepszego.
Zacznę o tego, że na wstępnie powinno być zaznaczone jak powinno czytać się tę książkę, ponieważ czytanie jej ciągiem sprawia, że wersje się na siebie nakładają i w pewnych momentach trudno rozróżnić jaką przeszłość miał dany charakter. Zachęcam w takim razie do rozłożenia sobie książki na części i czytaniu po jednej wersji na raz.
po drugie, w pewnym momencie książka staje się nudna i monotonna, ponieważ wątki toczą się ciągle wokół spełnionej i niespełnionej miłości Jima i Evy, i tak bez ustanku. Raz się rozwiedli, ale wrócili, raz się spotkali, potem zdradzili nawzajem, założyli osobno rodziny, potem znowu się spotkali, potem rozwiedli, potem wrócili do siebie, rozeszli, a na koniec (nikt by się tego nie spodziewał) wrócili do siebie.

książek: 498
Kasia | 2018-02-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 stycznia 2018

"Ale życie jest życiem, prawda? Wszyscy musimy znaleźć jakiś sposób, by iść dalej."

Czy darza Wam się zastanawiać: "a co by było, gdyby..."? Mnie bardzo często, dlatego z ogromną ciekawością sięgnęłam po debiutancką powieść Laury Barnett. Pomysł na fabułę jest innowacyjny: widzimy to samo spotkanie dwójki młodych ludzi, ale aż z trzech perspektyw. I to właśnie ono definiuje trzy równolegle rozgrywające się historie miłosne. Scenariusz, w którym Eva i Jim żyją długo i szczęśliwie. Przeżywają rozterki i zawody miłosne. Zdradzają. Walczą z chorobą ukochanego. Mają dzieci i wnuki. Odnoszą spektakularny sukces zawodowy. Zmagają się z niemocą twórczą. Cieszą się, świętują, podróżują i w końcu umierają, ale nie tylko.
Wspólnym mianownikiem wszystkich opowieści jest poszukiwanie szczęścia i próba spełnienia marzeń, a także podążanie za zawodowymi ambicjami. Czasem o przyszłości decyduje impuls, czasem konsekwentne dążenie do celu, czasem całkowity przypadek.
Nigdy nie czytałam książki...

książek: 2455
Rose | 2017-10-26
Przeczytana: 26 października 2017

JEDNO ZAKOŃCZENIE. TRZY POCZĄTKI. TRZY WERSJE JEDNEJ OPOWIEŚCI.

Trochę zaryzykowałam, sięgając po tę książkę; potrzebowałam czegoś do przeczytania w parę dni, a recenzje Wersji są bardzo mieszane. Niektórzy zarzucają jej, że akcja toczy się zbyt powoli, że trzeba przebrnąć przez nudne 2/3 zanim dotrze się do interesującej końcówki. Ale mimo to podjęłam ryzyko i, jak się okazało, był to świetny wybór.

Krótkie rozdziały i trzy odrębne linie czasowe sprawiły, że - przynajmniej mi osobiście - książkę czytało się po prostu wspaniale. Owszem, na początku każdego kolejnego rodziału musiałam poświęcić minutkę na przypomnienie sobie która wersja mnie aktualnie "obowiązuje" i wszystkich związanych z nią szczegółów , ale wydaje mi się, że to lekkie pomieszanie z poplątaniem jakie się końcowo mimo wszystko tworzy było celowym postępowaniem autorki. W końcu o to właśnie chodzi w tej opowieści; ścieżki Jima i Evy się przeplatają, łączą, granice zacierają. A zakończenie, koniec końców, i tak...

książek: 89
Kania Frania | 2017-07-26
Na półkach: Przeczytane

Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak wiele przeróżnych wyborów podejmujesz każdego dnia? Jest ich całe mnóstwo, błahych i poważnych, począwszy od wyboru dania z karty menu po wybór studiów, pracy, partnera, a jednak każdy z nich ma wpływ na to, jak potoczy się Twoje dalsze życie. Nasz los rozgałęzia się na wiele setek, tysięcy, a może i milionów alternatyw. Stając w obliczu wyboru odrzucasz jedną wersję siebie, swojej historii, by podążyć inną ścieżką.

"Wersje nas samych" to trzy zupełnie odmienne warianty historii Evy i Jima. Autorka opisuje ich życie od momentu spotkania, pokazuje, jak potoczyłyby się ich losy w zależności od podejmowanych decyzji. W powieści nie wszystko jest tak oczywiste, na jakie wygląda. Życie bohaterów jest najeżone niespodziankami i trudnościami, z którymi muszą się zmierzyć. Ich decyzje budzą wiele emocji, są nieprzewidywalne, trudne do zrozumienia. Często na pozór najlepszy obrót sprawy z perspektywy lat wydaje się niezbyt fortunny, a już na pewno nie aż...

książek: 1214
AuroraBorealis | 2017-01-27
Przeczytana: 27 stycznia 2017

Jest to jedna z kilku książek, które mnie głęboko rozczarowały. Sam pomysł autorki dotyczący alternatywnych rozwiązań był ciekawy, już nie raz wykorzystywany przez innych, ale tu wykonanie padło i leżało. Muszę przychylić się do opinii Bagatelki, moje odczucia co do tej książki są niestety podobne. Nie mogłam się w nią wkręcić, cały czas odkładałam i powracałam, momentami wręcz zmuszałam się do jej czytania, (gdyż nie lubię zostawiać książek nie przeczytanych), a przecież nie na tym to polega. Przebywanie z książką ma nam sprawiać przyjemność, a nie męczarnie. Niestety poległam na tym tytule, nudnym i pustym. Na początku byłam ciekawa jak potoczą się losy bohaterów, ale potem nastąpiło takie sobie bla i znowu bla bla, a potem jeszcze większe bla bla bla. Chyba pozycja ta nie trafiła w mój nastrój. Walczyłam z nią, zaciekle się broniła i przynudzała, a ja dalej się sama gubiłam w opisach myśli bohaterów czy to jeszcze myśli Evy czy to już Jima mimo podziału na a la rozdziały. Nudna...

książek: 3831
BagatElka | 2017-01-14
Na półkach: Przeczytane, ZZZ....oddane
Przeczytana: 14 stycznia 2017

"Wersje nas samych" toczą się powolnie,wręcz monotonnie,z typową angielską flegmą.
Pomysł na opowieść nie jest odkrywczy i został wykorzystany m.in w "Jej wszystkie życia" oraz "Podwójne życie Pat". I to ta ostatnia książka spodobała mi się najbardziej.Była pełna życia i niosła wrażenie autentyczności. Natomiast historia opowiedziana przez Laurę Barnett jest po prostu koszmarnie nudna.
Cały potencjał został zabity,utopiony pod senną narracją,która męczy,nuży i nie budzi zaciekawienia.
Odwieczne pytanie: co by było gdyby? Niby doskonały temat do ciekawych,zajmujących rozważań na temat kilku wersji jednego życiorysu.
W rękach zręcznego mistrza prozy powstałby majstersztyk.Niestety Laura Barnett mistrzem nie jest.

książek: 72
rebelliouslady | 2016-11-11
Na półkach: Przeczytane

pomysł super, wykonanie niestety przeciętne

książek: 436
Betina | 2016-11-08
Na półkach: Przeczytane

Mocne 8 za niekonwencjonalny sposób napisania książki i ujmującą serce historię miłości, rozgrywaną na przestrzeni ponad 50 lat.

książek: 1208
Maja | 2016-10-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 października 2016

Pewnie wiele razy mieliście tak, że podjęliście jakąś decyzję, a potem zastanawialiście się, co by było, gdybyście zadecydowali inaczej. Wersje nas samych to trzy różne wersje historii znajomości Evy i Jima. Wszystkie łączy moment ich pierwszego spotkania. Kiedy nieznajomej dziewczynie psuje się rower, Jim oferuje jej pomoc nie wiedząc, że to zdarzenie będzie miało decydujący wpływ na całe późniejsze życie ich dwojga.

Ta powieść wymaga od czytelników wielkiego skupienia. Przeplatają się w niej trzy wersje historii. To literacki debiut autorki, jednak jest bardzo dojrzały i przemyślany. Nie wiedziałam, czego mogę się po nim spodziewać. Okładka i opis sugerowały mi lekką lekturę. Na to też się nastawiłam. Laura Barnett jednak mnie zaskoczyła. Czy jestem rozczarowana? Nic z tych rzeczy. To opowieść o niezwykłej miłości i poszukiwaniu szczęścia. Bohaterowie nie są idealni i popełniają błędy. Każda ich wersja daje czytelnikom odmienną lekcję życia.

Do Wersji nas samych nie sposób...

książek: 29
upturned | 2016-09-06
Na półkach: Przeczytane

Bardzo kobieca książka. Idealnie pokazuje meandry kobiecej psychiki, która każe rozmyślać nad tym, co by było, gdybym wykonała inny gest, nie spojrzała w tamtą stronę, powiedziała coś innego niż zostało powiedziane.
Ładny język pięknie opisuje losy trzech alternatywnych historii.
Co najważniejsze, żadna z wersji nie jest idealna. W każdej bohaterów spotykają tragedie, ich skrywane cechy ujawniały się w odmienny sposób, kierując wydarzenia na inne tory. Aż nasuwa się myśl, że jest jak w zwykłym życiu, nigdy nie jest tak, jak byśmy mogli sobie wymarzyć.
Myślę, że książka nadawałaby się również dla Panów, by pomoc im przybliżyć sposób, w jaki ich lepsze połowy patrzą na życie, jak oceniają różne sytuacje, zachowania, jakie mają oczekiwania oraz skrywane myśli.
Wbrew pozorom śledzenie trzech wątków jednocześnie nie jest problematyczne, mają charakterystyczny rys, dzięki czemu nie jest konieczne by dokładnie pamiętać na czym zakończyła się 1,2 czy 3 wersja w poprzednim rozdziale....

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd