Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Stukostrachy

Tłumaczenie: Łukasz Praski
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,15 (3311 ocen i 278 opinii) Zobacz oceny
10
138
9
168
8
350
7
739
6
878
5
534
4
202
3
203
2
48
1
51
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Tommyknockers
data wydania
ISBN
9788376480275
liczba stron
640
słowa kluczowe
powieść, groza, napięcie, miasteczko
język
polski

Inne wydania

Haven, idylliczne miasteczko w stanie Maine, przeobraża się w niebezpieczną pułapkę dla każdego nowego przybysza. Diabelską przemianę wywołuje na pozór błahe wydarzenie - Bobbi Anderson potyka się w lesie o dziwny metalowy przedmiot i bezskutecznie stara się go wykopać. Wkrótce tajemnicza rzecz, zagrzebana w ziemi od tysiącleci, zaczyna się rozrastać i zmieniać kształty, upodabniając się do...

Haven, idylliczne miasteczko w stanie Maine, przeobraża się w niebezpieczną pułapkę dla każdego nowego przybysza. Diabelską przemianę wywołuje na pozór błahe wydarzenie - Bobbi Anderson potyka się w lesie o dziwny metalowy przedmiot i bezskutecznie stara się go wykopać. Wkrótce tajemnicza rzecz, zagrzebana w ziemi od tysiącleci, zaczyna się rozrastać i zmieniać kształty, upodabniając się do ruin starożytnej budowli. Bobbi i jej partner popadają w dziwne uzależnienie od tego wykopaliska, a wszyscy mieszkańcy Haven zostają obdarzeni mocą nieznaną zwykłym śmiertelnikom...

Powieść doskonale łączy elementy fantastyki i grozy. Oprócz sporej dawki horroru, humoru i napięcia, czytelnicy znajdą w niej znakomite obrazki obyczajowe z życia amerykańskiej prowincji.

Wszystko to, za co kochamy horrory - autentyczny strach, wciągająca fabuła i tajemnica odkrywana bardzo, baaardzo powoli. Aż do ostatniej strony.
- Życie Warszawy

Nieprawdopodobnie przerażająca historia – od tej książki nie można się oderwać.
- Los Angeles Times

 

źródło opisu: Prószyński i S-ka, 2008

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Stukostrachy-p-30890-.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 591
Inez | 2015-01-17
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2015

Zdarza się, że poruszenie małego kamyczka może wywołać lawinę. Zdarza się, że chwila zawahania i ciekawości może zmienić całe życie. Zdarza się, że coś co nie powinno mieć miejsca, przytrafia się zwykłym, przeciętnym ludziom. Kiedy 37-letnia autorka westernów Roberta „Bobbi” Anderson potyka się w lesie o tajemniczy, metalowy przedmiot i usilnie próbuje go odkopać, jeszcze nie wie, że to wydarzenie aż tak wpłynie na spokojną egzystencję całego Haven w stanie Maine. Rozbudzona zostanie siła, która przed wieloma wiekami swoją przystań (nota bene „haven”- z ang. „przystań”) znalazła w Wielkim Lesie Indiańców za farmą Bobbi. Siła ta konsekwentnie „przemienia” umysły mieszkańców i jest przy tym bezkompromisowa – działa w myśl zasady „podporządkuj się albo zgiń”.

Stukostrachy pozornie udoskonalają ludność Haven: potrafią wyleczyć kataraktę czy nowotwór płuc, naprowadzić na innowacyjne technologicznie rozwiązania czy też rozwinąć pożądane umiejętności. Ale korzyści te przysłaniają niezbadane niebezpieczeństwo. Obfite menstruacje u kobiet i wypadanie zębów to tylko niewinne preludium do dalszych wydarzeń. Haven „zaczęło przypominać pokój wypełniony gazem, w którym wystarczyło, by ktoś zapalił zapałkę… albo wywołał katastrofę zupełnie przypadkowo, jak niewinny chłopiec z przesyłką, który naciska dzwonek, nieświadomie wywołując iskrę” (cyt. s. 507). A znając prozę Kinga można być pewnym, że takiej iskry nie zabraknie, a wybuch zdmuchnie z powierzchni ziemi nie mało…

Autor podejmuje interesujący dialog ze współczesną twórczością z gatunku s-f, gdy w pewnym fragmencie "Stukostrachów" pisze: „Żaden szanujący się pisarz science fiction nie wspomniałby o latających talerzach w swojej powieści, żaden szanujący się wydawca nie chciałby mieć z nimi nic wspólnego. Latające talerze wyszły w tym gatunku literackim z mody mniej więcej w tym samym czasie co Edgar Rice Burroughs i Otis Adelbert Kline. Stanowiły najstarszy i najbardziej oklepany motyw na świecie. Latające talerze były bardziej niż passé; samo pojęcie mogło być tylko przedmiotem żartów, a serio mogli o nich dziś myśleć jedynie maniacy religijni, świry i oczywiście redaktorzy brukowców (…)” (cyt. s. 214). A jednak King podejmuje ten, pozornie wyeksploatowany, temat bardzo niesztampowo, a przez to całkiem udanie (choć samo zakończenie powieści pozostawia u mnie pewien niedosyt). Nie znajdziemy tu zielonych, karłowatych zmaterializowanych form obcych cywilizacji człekopodobnych, o wyłupiastych oczach i wielu parach kończyn. Autor skupia się bardziej na potencjale emocjonalnym i oddziaływaniu powstałego napięcia na jednostkę ludzką. King w pełni pokazuje swoje sceptyczne nastawienie do przestarzałych mechanizmów tworzenia literatury science fiction, a także ujawnia dystans do siebie samego jako pisarza tworzącego m. in. w obrębie tego gatunku. Czasem przerysowanie pewnych sytuacji sprawiło, że na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech (latający, olbrzymi automat do coca-coli oraz wściekły, krwiożerczy odkurzacz - serio panie King?!).

Lubię Kinga za powolne budowanie zdarzeń i stopniowanie napięcia na kartach opasłej (w tym przypadku ponad 800-stronnicowej) powieści. Nie przeszkadza mi jego gawędziarski styl oraz wrzucenie czytelnia w duszną atmosferę i niemal hermetyczną przestrzeń małego miasteczka. Przynajmniej przez chwilę mogłam poczuć się jak mieszkanka Haven: iść na spacer do lasu z Peterem, spotkać Nancy Voss na poczcie, zjeść obiad u Beacha w Haven Lunch, popodziwiać kolekcję lalek Ruth McCausland, podpatrzeć magiczne sztuczki 10-letniego Hilly’ego Browna, a wieczorem napić się czegoś mocniejszego z Gardem na werandzie u Bobbi. Nie polecałabym rozpoczynania znajomości z Kingiem od tej pozycji, co nie zmienia faktu, że "Stukostrachy" są powieścią wartą uwagi.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Ćwiek

Opinie czytelników


O książce:
Marysieńka i Sobieski. Wielka miłość.

Listy miłosne, które Jana III Sobieskiego pisał do swojej ukochanej żony Królowej Marysieńki przeszły do historii i doczekały się wielu publikacji, a...

zgłoś błąd zgłoś błąd