Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Nie patrz w tamtą stronę

Cykl: Komisarz Walter (tom 1)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,57 (238 ocen i 81 opinii) Zobacz oceny
10
10
9
11
8
37
7
81
6
52
5
24
4
8
3
10
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380692343
liczba stron
448
język
polski
dodała
Ag2S

Czy zdarzyło ci się świadomie odwrócić wzrok od ludzkiej krzywdy? A może lubisz patrzeć? W Puszczy Kampinoskiej zostają znalezione zmasakrowane zwłoki nastolatki. Wszystko wskazuje na rytualny mord dokonany przez okrutnego i żądnego zemsty oprawcę. Nadkomisarz Roman Walter musi trafić na jego ślad, zanim pojawią się kolejne ofiary. Podejmuje dramatyczną walkę, w której stanie twarzą w twarz z...

Czy zdarzyło ci się świadomie odwrócić wzrok od ludzkiej krzywdy? A może lubisz patrzeć?
W Puszczy Kampinoskiej zostają znalezione zmasakrowane zwłoki nastolatki. Wszystko wskazuje na rytualny mord dokonany przez okrutnego i żądnego zemsty oprawcę. Nadkomisarz Roman Walter musi trafić na jego ślad, zanim pojawią się kolejne ofiary. Podejmuje dramatyczną walkę, w której stanie twarzą w twarz z demonami przeszłości.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1408

Zwykły, styczniowy, warszawski dzień. Kapitan Walter budzi się w swoim mieszkaniu skacowany, z okropnym bólem głowy. Wydaje mu się że to niedziela tak podobna do innych, które już przeżył. Gdy odwiedza go Ala, partnerka na służbie, a jednocześnie dobra znajoma nie spodziewa się że zobaczy coś tak okropnego, co nie pozwoli u oderwać myśli od tego zdarzenia jeszcze przez długi czas. A komisarz Roman Walter widział już niejedno.


Walter, Ala i Maciek zostali wezwani, aby poprowadzić sprawę zabójstwa młodej dziewczyny, której zwłoki znaleziono w lesie niedaleko Warszawy. I nic nie byłoby tak przerażające i obrzydliwe gdyby nie to że na miejscu zamiast głowy dziewczyny znaleziono… łeb konia. Walter wraz ze współpracownikami musi odnaleźć zabójcę, zanim dokona on jeszcze gorszych przestępstw. Niestety, komisarza nawiedzą demony przeszłości, które nie pozwalają o sobie zapomnieć. Czy bohater da rade normalnie żyć?

Nie spodziewałam się porywającej lektury. Ot, kryminał. Pierwsze strony mnie nie przekonały, czytałam kolejne bo nie lubię zostawiać nieprzeczytanych książek. I gdy tak przewijałam kolejne karty powieści to doszłam do wniosku że książka mnie wciągnęła, zaintrygowała i mi się podoba. Nie mogłam się od niej oderwać, pomimo że następnego dnia czekało mnie duże zaliczenie. Ja wolałam czas spędzić razem z książką Marcina Grygiera. Notatki nieruszone leżały na biurku, a ja zagłębiałam się coraz bardziej w śledztwo prowadzone przez komisarza Romana Waltera.

Autor zafundował nam powieść mroczną i wstrząsająca, ale właśnie te dwa przymiotniki powodują, że jest ona wciągająca i interesująca. W miarę przewracania kolejnych stron coraz bardziej zagłębiamy się w świat stworzony przez pana Grygiera i odkrywamy kolejne tajemnice, na wierzch wychodzą fakty z przeszłości, które zmieniają cały bieg wydarzeń, rzucają na zbrodnie nowe światło i potrafią zmylić czytelnika. Wydawało mi się, że po trzech czwartych powieści odgadłam kto jest zabójcą. Ba, byłam tego pewna, ale autor skutecznie mnie zwodził, wprowadzając nowe zdarzenia, które z pozoru niepozorne, odmieniają bieg historii. Niby nic nie znaczący, ale jednak. Do niemal samego końca pozostałam przy moich przekonaniach, a na ostatnich stronach swojej książki pan Grygier wprawił mnie w osłupienie. Nawet nie podejrzewałabym takiego zakończenia. Jak dla mnie ten moment również jest wielkim plusem. Jeżeli ktoś ceni sobie moment zaskoczenia, trzymanie w niepewności do samego końca to ta książka jest dla niego.

Sami bohaterowie również zasługują na oddzielny akapit bo autor szczególnie dużo uwagi poświęcił Romanowi Walterowi, człowiekowi po przejściach, który musi na nowo, po wielkiej traumie, uporać się z całym światem, wrócić do normalnego życia. Niestety, wspomnienia go prześladują, dlatego ucieka on w zapomnienie za pomocą alkoholu, który otępia jego mózg i pozwala mu nie myśleć tak samo jak i zaangażowanie się w sprawę. Jest on zagadką dla czytelnika, chociaż wydaje się że niemal wszystko na jego temat autor opowiedział już na samym początku książki. To on wydał mi się najbardziej wyrazistą postacią całej powieści. Oczywiście, występują jeszcze bohaterowie drugoplanowi – Ala i Maciek, którzy są najbliższymi współpracownikami komisarza Waltera. Kobieta, która od dawna zna Romana, stara się go wspierać w niemal każdym momencie, a szczególnie w walce z nałogiem. Maciek natomiast jest jeszcze młodym, niedoświadczonym policjantem, któremu w głowie gry komputerowe i kobiety. Pomimo tego, że w książce występuje dużo bohaterów i każdy ma wyraźnie zarysowany charakter (jak np. rywal Waltera – Wicherek) to Roman był najjaśniejszą gwiazdą tej książki.

Nadal macie wątpliwości? Nie patrz w tamtą stronę to kryminał polskiego autora, który wciąga, interesuje czytelnika, a mnogość zwrotów akcji wciąga jeszcze bardziej. Warto poświęcić tej książce czas bo nie sposób się przy niej nudzić. Ja nie spałam do 2 w nocy aby skończyć kryminał Marcina Grygiera.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
To rzekł Zaratustra

Tako rzecze Zaratustra (To rzecze Zaratustra) nic z zaratustrianizmem nie ma wspólnego. Nietzsche użył tej postaci chyba dość instrumentalnie - jedy...

zgłoś błąd zgłoś błąd