Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zagadka aleksandryjska

Cykl: Cotton Malone (tom 2) | Seria: Kremowa
Wydawnictwo: Sonia Draga
6,65 (264 ocen i 29 opinii) Zobacz oceny
10
15
9
16
8
37
7
83
6
60
5
29
4
12
3
8
2
3
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375080827
liczba stron
528
język
polski

Inne wydania

Najnowsza książka bestsellerowego autora Dziedzictwa Templariuszy. Fascynująca historia poszukiwań zaginionych zbiorów Biblioteki Aleksandryjskiej, które mogą wstrząsnąć posadami wielkich religii świata. Cotton Malone zrezygnował z pracy w agencji Departamentu Sprawiedliwości USA . Niebezpieczną służbę w środowisku elitarnych agentów zamienił na beztroski żywot antykwariusza. Jednak jego...

Najnowsza książka bestsellerowego autora Dziedzictwa Templariuszy. Fascynująca historia poszukiwań zaginionych zbiorów Biblioteki Aleksandryjskiej, które mogą wstrząsnąć posadami wielkich religii świata. Cotton Malone zrezygnował z pracy w agencji Departamentu Sprawiedliwości USA . Niebezpieczną służbę w środowisku elitarnych agentów zamienił na beztroski żywot antykwariusza. Jednak jego spokojną egzystencję przerywa anonimowy e-mail: Masz coś, czego pragnę. Aleksandryjskie ogniwo. Jeśli się nie odezwiesz przed upływem 72 godzin, staniesz się bezdzietnym rodzicem . Przerażona eks-małżonka potwierdza, że zagrożenie jest realne ich nastoletni syn został uprowadzony. Kiedy księgarnia Malone,a w Kopenhadze zostaje puszczona z dymem, staje się jasne, że odpowiedzialni za porwanie nie cofną się przed niczym, byle tylko dotrzeć do zaginionych zbiorów Biblioteki Aleksandryjskiej. Jedynie Malone dysponuje wiedzą, która pozwoli im podjąć trop. Stawką w grze są starożytne dokumenty, których ujawnienie może doprowadzić nie tylko do diametralnej zmiany sytuacji na Bliskim Wschodzie, ale nawet wstrząsnąć posadami trzech wielkich religii monoteistycznych. Malone wyrusza na poszukiwanie odpowiedzi, mając u boku wynajętego przez kartel zabójcę. Trop zaczyna się w Anglii, prowadzi do Portugalii, zahaczając po drodze o najwyższe szczeble rządowej administracji w USA i w końcu prowadzi na pustynię Synaj. Następstwa mogą zagrozić konfliktem na światową skalę.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 0
| 2011-12-20
Przeczytana: listopad 2011

Modne są dzisiaj książki luźno nawiązujące do prac Dana Browna. Więc gdyby trzymać się tego porównania, musiałabym przyznać, że jeśli lubicie takie klimaty, książka Steve'a może się wam spodobać. Oznaczyłam ją jako kryminał tylko dlatego, że autor zawarł w niej pewną intrygę, ale niestety bliżej tej książce do sensacji, w dodatku z w.w. recenzją na okładce, ma ona niewiele wspólnego. Po czym najłatwiej poznać, że intryga się sypie? Ano po tym, że od pierwszych stron można przewidzieć jej zakończenie. Mea Culpa zatem, gdyż od pierwszego rozdziału przeczuwałam w co brnę, ale oszukiwałam siebie -- tak do 100 strony, bo zwykle tyle daje każdej książce -- że może jednak autor czymś mnie zaskoczy. Niestety ani mnie nie zaskoczył, ani nie powstrzymał ziewania, za to -- co zdarza się pisarzom dosyć rzadko -- tak mnie wkurzył, iż cisnęłam książką przez cały pokój, plując sobie w brodę, że w ogóle wzięłam taki chłam do ręki. Po co, do jasnej cholery ścinać te biedne drzewa w Amazonii, skoro powstają potem z nich takie badziewia??

Książka Berry'ego opiera się na prostym założeniu. Pewien agent CIA (Departament Sprawiedliwości USA) na emeryturze, nijaki -- Cotton Malone (co to za imię, do diaska? O_o -- "beeee"?) mieszka sobie w Kopenhadze i w spokoju prowadzi antykwariat. Hm... Tak na marginesie, czytam obecnie książkę, która również rozgrywa się w Danii i w antykwariacie, zbieg okoliczności?), lecz któregoś dnia wpada do niego znerwicowana eks z informacją, że jacyś tajemniczy ludzie porwali ich syna. Pan "bawełna" nie do końca wie jak się zachować, zwłaszcza, że kiedy widział swoją żonkę po raz ostatni, bezczelnie rzuciła mu w twarz, że ich syn, nie jest tak naprawdę jego synem. Ale jako że pan bawełna to ucieleśnienie spokoju, raz dwa kontaktuje się z dawną szefową. W tym samym momencie ujawniają się porywacze jego synusia, grożąc że go zabiją, jak w ciągu iluś tam godzin nie zdradzi im gdzie znajduje się "aleksandryjskie ogniwo". Czym jest owe ogniwo? Nie czym, ale kim? Człowiek ów, skądinąd egipski archeolog, z dość nieciekawą przeszłością, jest w posiadaniu super tajnej informacji, która może doprowadzić rządy wielu krajów na skraj załamania nerwowego. Mamy więc: Amerykanów, izraelski Mosad, mieszają się też w to Araby, pewnie kościół katolicki też, ale jak pisałam wcześniej doczytałam zaledwie do setnej strony...

Jak słusznie się domyślacie, rzecz dotyczy zaginionych skarbów Biblioteki Aleksandryjskiej, tej wspaniałej oazy starożytnej mądrości, którą utraciliśmy prawie 2 tyś. lat temu, przez bandę wściekłych konwertytów, dla których wszystko to, co nie "ich" było złe, gdyż pogańskie; którzy nie potrafiąc czytać, nagle stali się panami jedynej, słusznej, "objawionej" prawdy.

Rzecz w tym, że nie o wiedzę samą w sobie chodzi bijącym się o ów sekret krajom i nacjom, lecz o prawne usankcjonowanie roszczeń do kawałka ziemi, który jedni poprzez święte teksty, inni z racji pochodzenia, śmią nazywać swoim. Gdzież zatem wspomniany na okładce element zaskoczenia? Pierwiastek niewiadomy, który w książkach Browna przynajmniej poruszał podstawami dogmatycznego myślenia? Gdzież ów św. Graal wszystkich mędrców i siewców teorii spiskowych? Przecież autorowi danej książki chodziło wyłącznie o to aby udowodnić, że ziemia, która na mapie świata widnieje jako "Izrael" w ogóle nie należy się Żydom.

Książkę Berry'ego zdecydowanie odradzam. Jest płaska jak naleśnik, przewidywalna do bólu, trąci między wierszami rasizmem i ogólnie rzecz biorąc nie jest tym, czym reklamuje się, że jest. Opis na okładce niewiele ma wspólnego z treścią, wydaje się zatem być zasłoną dymną, za którą czyha na nieświadomego niczego czytelnika, politycznie poprawna pułapka.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Człowiek, który widział więcej

W obecnych czasach na świecie dzieje się wiele złego. Może zawsze tak było, jednak teraz strach potrafi sprawić, że nie wyjedziemy gdzieś na wakacje,...

zgłoś błąd zgłoś błąd