Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Polichromia. Zbrodnia o wielu barwach

Wydawnictwo: TimeMachine
6,18 (73 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
2
8
2
7
25
6
24
5
12
4
2
3
3
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788392864103
liczba stron
302
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski

W willi na poznańskim Sołaczu zostaje popełnione morderstwo. Ofiarą pada samotnie mieszkający emerytowany konserwator zabytków. Fakt, że morderstwo popełniono w jednej ze spokojniejszych dzielnic Poznania, a także brak potencjalnych podejrzanych i motywów oraz tajemnicze, łacińskie napisy odnalezione przy zmarłym wróżą trudne i zagadkowe śledztwo. Analiza zagadkowych sentencji daje komisarzowi...

W willi na poznańskim Sołaczu zostaje popełnione morderstwo. Ofiarą pada samotnie mieszkający emerytowany konserwator zabytków. Fakt, że morderstwo popełniono w jednej ze spokojniejszych dzielnic Poznania, a także brak potencjalnych podejrzanych i motywów oraz tajemnicze, łacińskie napisy odnalezione przy zmarłym wróżą trudne i zagadkowe śledztwo. Analiza zagadkowych sentencji daje komisarzowi Maciejowi Bartolowi podstawy, by przypuszczać, że wkrótce morderca znów się pojawi.

 

źródło opisu: Wydawca

źródło okładki: Wydawca

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 5880
Natalia | 2012-05-28
Na półkach: Przeczytane, 2012

„Polichromia* zbrodnia o wielu barwach” to pierwsza powieść poznańskiej pisarki, Joanny Jodełki. Jak to ja, zaczęłam od jej drugiej książki, która bardzo mi się spodobała. Zarówno z tego powodu, jak i dlatego, że autorka dostała za swój pisarski debiut Nagrodę Wielkiego Kalibru, spodziewałam się, że „Polichromia…” wciągnie mnie i będzie trzymać w napięciu aż do ostatnich stron. Czy rzeczywiście tak było?
Akcja znów dzieje się w Poznaniu, choć, szczerze mówiąc, zamiast wojewódzkiego miasta wyobrażałam sobie, że wydarzenia mają miejsce w niewielkiej miejscowości, w której zewsząd widać stoki górskie, a dookoła tylko lasy i łąki, parę domków i poczta… Niestety, wracamy na ziemię. Skoro duże miasto, to i ulice, zatłoczone chodniki, urzędy, sklepy, osiedla. Właśnie na jednym z nich popełniono zbrodnię.
Ofiarą jest emerytowany konserwator zabytków, od śmierci żony, czyli już dobrych parę lat żyjący samotnie. Z nikim się nie kłócił, nikomu nie zawadzał, a jednak został zamordowany. A jakby tego było mało, zabójca postanowił zabawić się w scenografa – ciało zmarłego ułożył w dziwnej pozycji, przykrył czerwonym jedwabiem. Dookoła umieścił kilka łacińskich sentencji i przedmiotów o symbolicznym znaczeniu. Dla policji to duże wyzwanie, zabójca zatarł wszelkie ślady swej obecności w mieszkaniu ofiary. Brak odcisków palców i DNA. Jedyną wskazówką są symbole.
Sprawą zajmuje się komisarz Maciej Bartol, któremu życie prywatne nie układa się po jego myśli. Wkrótce zostanie ojcem, matka usilnie stara się zmienić jego życie i naprawić swoje błędy wychowawcze, szkoda tylko, że o trzydzieści lat za późno. Oprócz tego, Bartol romansuje z Magdaleną Walichnowska – z zawodu tłumaczką, z zamiłowania znawczynią historii sztuki i średniowiecznej symboliki. Jej nietuzinkowe spostrzeżenia wiele wnoszą do sprawy i przybliżają Bartola do rozwiązania zagadki.
Trudno nie zauważyć jednak, że pisarka zrobiła z policjantów życiowych nieudaczników. Jeden jest maminsynkiem, drugi hipochondrykiem, a trzeci rogaczem. Najsilniejszymi postaciami są kobiety – matka komisarza Bartola, która bardzo mi przypadła do gustu swą bezpośredniością, oraz Magda, trzymająca się swojego zdania, niezależnie od opinii innych.
Olbrzymim plusem jest to, że autorka opisała to, na czym się naprawdę dobrze zna – jest absolwentką historii sztuki, przez co nieobca jej fachowa terminologia czy dzieła, o których wspomniała w powieści. Lepszego miejsca wydarzeń również nie mogła wymyślić – mieszka w Poznaniu, zna miasto i jego okolice jak własną kieszeń.
Książka spełniła moje wymagania – wprost nie mogłam się od niej oderwać. Przewracałam kolejne strony, zastanawiając się, jak dalej potoczy się akcja. Nie mogłam się doczekać momentu schwytania sprawcy. Zwykle lektura książki zajmuje mi trzy wieczory - tę dosłownie pochłonęłam – czytałam ją od popołudnia do późnego wieczora. Co z tego, że się nie wyspałam? Dla takiej powieści warto zarwać noc.
„Polichromia…” jest świetnym kobiecym kryminałem. Joanna Jodełka w mistrzowski sposób połączyła brutalne zbrodnie, łacińskie sentencje, sztukę i życie prywatne bohaterów, tworząc oryginalną, niecodzienną powieść. Jest naprawdę warta przeczytania, podobnie jak druga powieść tej autorki, pt. „Grzechotka”, o której ostatnio pisałam. Już teraz jestem fanką pani Jodełki. A kilka dni temu dowiedziałam się, że napisała niedawno trzecią książkę! Będę czekać na nią z niecierpliwością.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Był sobie pies

Jako wielbicielka psów bardzo długo się wzdrygałam przed sięgnięciem po książkę Był sobie pies W. Bruce Camerona, z dwóch prozaicznych powodów. Po pie...

zgłoś błąd zgłoś błąd