Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Czarny kot

Wydawnictwo: Aleksandria
6,78 (178 ocen i 21 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
7
8
38
7
55
6
47
5
20
4
5
3
1
2
0
1
0
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje

1CD, 53 minuty, czyta Grzegorz Przybył. Psychodeliczne stany umysłu i objawienia najskrytszych zakamarków potępionej duszy to chleb powszedni w prozie EA Poe...

 

książek: 373
Paweł | 2012-09-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 września 2012

Rzadko sięgam po książkę "do odsłuchu". Audiobook z trzema opowiadaniami pióra mistrza grozy stał się jednym z owych wyjątków, co nie znaczy bym był w jakiś szczególny sposób uprzedzony do literatury w takim formacie. Właśnie opowieści z dreszczykiem wydają się być najwdzięczniejszym polem do popisu dla lektora czy twórców słuchowiska bardziej rozbudowanego. "Czarny kot" jest skromnym zbiorem twórczości Poego. Wybór trzech opowiadań różniących się treścią ma jednak co najmniej jeden zasadniczy wspólny rys. Autor przedstawia w nich studium udręki i wyrzutów sumienia winowajcy o wątpliwej kondycji psychicznej. Zbrodniarze opowiadają o swoich poczynaniach w sposób niebywale plastyczny, obrazowy. Narracja "z pierwszej ręki" kreślona ręką Poego jest doprawdy niesamowita i takie też wrażenie sprawia "Czarny kot" jako całość czytany przez Grzegorza Przybyła. Pomijając dorobek zawodowy lektora jaki ustanowił swoją obecnością na deskach scen teatralnych i przed kamerą filmową muszę przyznać, że "jego" opowiadania Edgara Allana Poego są przyjemnością dla słuchacza - Czytelnika.

Kartę tytułowego opowiadania rozpoczyna Grzegorz Przybył w sposób nie zapowiadający miłego odbioru. Początek nakreśla wizję człowieka wpatrzonego w stronicę rojącą się od kotów do czasu, aż jeden z nich zamienia się w fantasmagorycznego przysłowiowego smoka i zaczyna swą opowieść przekształcać w niemal deliryczne, nerwowe, szalone wyznanie człowieka chorego. Owym mitycznym potworem nazwałem problem alkoholowy jaki jest sprawcą nieszczęść i choroby głównego bohatera. Lektor zatem świetnie spisuje się w swojej roli rojąc wspomnienia jeżące włos na głowie. Anonimowy narrator osobą Grzegorza Przybyła popada w pułapkę alkoholową, rozkład małżeńskiego pożycia, a jego uwaga i złe emocje poczynają skupiać się na kocie zwącym się Pluto. Zwierzątko zostaje potraktowane z bezprzykładnym okrucieństwem. Scena w której kot zostaje pozbawiony oka jest pierwszym sygnałem o tym, iż dzieje się źle i będzie jeszcze gorzej. Literatura światowa obfituje w tego rodzaju sceny, które najczęściej mają zwrócić uwagę Czytelnika na istotę zagadnienia lub jak w przypadku Poego ukazać pewną projekcję zawężonej świadomości i stopniowego zaniku właściwego rozpoznania własnych czynów; często autor próbuje przedstawić obraz działania "bez powodu", "bez motywu". Wystarczy wspomnieć "Rodzinę Pascala Duarte" Jose Camilo Celi czy "Czarny potok" Leopolda Buczkowskiego gdzie środek ciężkości w pewnym oderwaniu możemy odnaleźć na przykładzie dręczonych, zabijanych psów. Mimo zbytniego uogólnienia pojęcia "gatunku towarzyszącego" pozwoliłem sobie wskazać na rosnące emocje czego sprawcą jest Poe, a przyczynia się do tego Grzegorz Przybył. Lektor kontynuuje opowieść w myśl szkicowanej przez autora palingenezy. Znów pojawia się kot. Kot bez oka z charakterystyczną plamą na brzuchu kojarzącą się z szubienicą. Poprzednie zwierzątko zostało ostatecznie powieszone. Następca zostaje przygarnięty ale dość szybko wywiązuje się sytuacja konfliktowa jaka czaiła się od chwili napotkania zwierzęcia. Próba zabicia kota pod wpływem impulsu, wściekłości nie powiodła się. Ofiarą staje się żona alkoholika. Dalszy ciąg makabrycznych zwierzeń znajduje dość nieoczekiwany finał, którego pośrednim sprawcą jest tytułowy "bohater".

Opowiadanie pod tytułem "Beczka Amontillado" jest utworem w którym nie rozsmakowała się moja czytelnicza dusza. Klimat opowieści zawiera w sobie jednak pewną duszną atmosferę wcześniej wydanej klaustrofobicznej "Studni i wahadła". Treścią "Beczki Amontillada" jest bliżej nie przedstawiona uraza jednego z dwojga szlachetnych mężów. Włoscy szlachcice zostali przez Poego ukazani w czasie nocy karnawałowej. Montresor z zadrą w duszy postanawia dokonać zemsty na swoim przyjacielu. Jego determinacja znajduje swój wyraz już w początkowych słowach utworu: "Zło nie jest pomszczone gdy zemsta dosięga mściciela." Fortunato zostaje zwabiony podstępem do piwnic. Montresor pod pozorem zasięgnięcia opinii swego przyjaciela na temat pewnego trunku realizuje zamiar zgładzenia go za "tysiące krzywd" jakich doznał z jego strony, a których miary dopełniła zniewaga o której nic więcej Czytelnikowi nie wiadomo. Utwór, którego nie uważam za szczyt formy Edgara Allan Poego bynajmniej nie jest miałki i nijaki jak też nie powinno dziwić grono zwolenników tegoż opowiadania. Na plus poczytuję znakomitą interpretację lektora oraz skromną ale urokliwą oprawę muzyczną, której autorem jest Stanisław Szydło. Opowieść o zdarzeniach jakie rozegrały się w mrocznym lochu nabiera głębi dzięki dźwiękom, które jakby starały się zaakcentować słowem "grave" kilka ponurych chwil. Ciekawym jest wyeksponowanie dygresji dotyczącej wolnomularstwa.

Trzecim z opowiadań jest "Zdradzieckie serce" znane też pod tytułem "Serce oskarżycielem". Tutaj również pierwszoosobowy narrator przedstawia swoją historię, a podejrzenie co do stanu jego umysłu jest jak najbardziej usprawiedliwione. Grzegorz Przybył bez zbytniego patosu prowadzi "Zdradzieckie serce" w sposób jaki nasuwa na myśl jednoznaczne skojarzenie człowieka trawionego obsesją, maniakalnym uporem. Gra ekspresji, nienaturalnego pobudzenia, chorej tajonej fascynacji toczy się wokół osoby starego człowieka. Narrator postanawia zabić starca usprawiedliwiając swoje poczynania czy wręcz dowodząc racji dla swego przedsięwzięcia. Coraz bardziej zdaje się przy tym pogrążać w swojej chorobie. Zdawać się może, że głos serca jaki słyszy, a który zaczyna go prześladować jest próbą nakreślenia objawów choroby podobnej do "słyszenia głosów", zaś Poe na użytek fikcji literackiej dopełnił kolorytu zgodnie z wymogami opowiadania romantycznej grozy.

Raz jeszcze przekonałem się o wyjątkowości i talencie Edgara Allana Poe. Format audio w tym przypadku w niczym nie umniejszył należnej rangi i miejsca na niwie literackiej, a należnej amerykańskiemu twórcy. Jego wpływ na twórczość takich autorów jak Stephen King, Graham Masterton czy bardziej mu współczesnych czyli Baudelaire`a i Verne`a jest niezaprzeczalny i odczuwalny. Naśladowców i pozostających w rozmiłowaniu literackiego kunsztu Poego można by wymieniać w nieskończoność. Blisko godzinne spotkanie z demonami czającymi się w ludzkim umyśle za sprawą audiobooka uważam za udane.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Trupia Farma. Sekrety legendarnego laboratorium sądowego, gdzie zmarli opowiadają swoje historie

Co dzieje się z ludzkim ciałem po śmierci? Martwe ciało jako nowy ekosystem i miejsce galopującej sukcesji ekologicznej. Fauna martwego ciała jako prz...

zgłoś błąd zgłoś błąd