Sto lat samotności

Wydawnictwo: Muza
7,76 (12740 ocen i 789 opinii) Zobacz oceny
10
2 298
9
2 943
8
2 342
7
2 636
6
1 093
5
691
4
254
3
323
2
75
1
85
Edytuj książkę
szczegółowe informacje

Miała to być pierwsza powieść Gabriela Garcii Marqueza. Dzięki swym dziadkom znał historię Macondo i dzieje rodziny Buendia, prześladowanej przez fatum kazirodztwa. Świat, w którym rzeczy nadzwyczajne miały wymiar szarej codzienności, zwyczajność zaś przyjmowana była jako zjawisko nadprzyrodzone, świat bez czasu, gdzie wiele rzeczy nie miało jeszcze nazw, był też jego światem. Potrzebował aż...

Miała to być pierwsza powieść Gabriela Garcii Marqueza. Dzięki swym dziadkom znał historię Macondo i dzieje rodziny Buendia, prześladowanej przez fatum kazirodztwa. Świat, w którym rzeczy nadzwyczajne miały wymiar szarej codzienności, zwyczajność zaś przyjmowana była jako zjawisko nadprzyrodzone, świat bez czasu, gdzie wiele rzeczy nie miało jeszcze nazw, był też jego światem. Potrzebował aż dwudziestu lat, by wreszcie spisać te rodzinne opowieści z całym dobrodziejstwem i przekleństwem odniesień biblijnych, baśniowych, literackich, politycznych; uświadomił nam, że "plemiona skazane na sto lat samotności nie mają już drugiej szansy na ziemi".

 

źródło opisu: Matras

źródło okładki: Matras

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 51
Wioleta | 2017-01-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Lista BBC
Przeczytana: 29 stycznia 2017

Zachęcona opiniami innych i kierowana własną ciekawością, choć z lekką dozą sceptycyzmu otworzyłam Sto lat samotności. Nie do końca jasne było dla mnie jak rzeczy wręcz magiczne można było uczynić pospolitymi, trywialnymi i opowiadać o nich przez tyle stron. Jednakże książka trafiła do mnie w postacie prezentu urodzinowego i była częścią noworocznego postanowienia noworocznego stawiłam jej czoła zagłębiając się w jej treść.
Bardzo szybko przekonałam się, jak łatwo można popełnić błąd oceniając książkę po okładce. Ramą dla toczącej się w książce fabuły jest historia rodziny Buendiów i ich życia w wyimaginowanym miasteczku Macando. Na samym początku poznajemy głównych założycieli miasteczka – Jose Arcadio Beundia oraz jego żonę Urszulę, którzy wstępują w związek małżeński obarczeni klątwą, która dopuszczała posiadania dziecka ze świńskim ogonkiem – co miało być karą za ich kazirodczą miłość.
Z kolejnymi stronami, kiedy to poznawałam kolejne pokolenia rodu, przeżywając razem z bohaterami wszelkie wzloty i upadki zdałam sobie sprawę z jednego. Przestały interesować mnie losy wszystkich Josów, Aurelianów i całej reszty. Uświadomiłam sobie, że jest to książka która pokazuje faktyczną istotę ludzkiego życia- tego jak beznadziejni jesteśmy i jak mało jeszcze wiemy o nas samych i co najgorsze nie jesteśmy wstanie tego zmienić.
Na tytułową samotność jesteśmy skazani wszyscy, gdyż powodowana jest ona naszą naturą, w której leży próżność, pycha, duma czy też ślepe oddanie się wyidealizowanym mrzonkom i które przysłaniają nam możliwość doceniania teraźniejszości, aktualnej chwili. Stopniowy rozkwit miasteczka również nie wnosi większych zmian w zachowaniu mieszkańców. Choć posiadana przez ludzkość wiedza i umiejętności jest coraz większa, to autor w dobitny sposób pokazuje niezmienny, nieskomplikowany, a można nawet rzec zdegenerowany i zwierzęcy charakter jednostki ludzkiej, która w konsekwencji kierowana jest przez prymitywne instynkty i popędy. Niewłaściwe, nie do końca przemyślane decyzje jakie podjęli poszczególni bohaterowi niosą za sobą różnorakie konsekwencje, co odbija się echem na życiu reszty. To z kolei prowadzi do błędnego koła i popełniania tych samych błędów, zmieniają się tylko osoby i okoliczności.
Jak wszystko co wzbiło się w powietrze kiedyś musi upaść- tak został skonstruowany świat. Rozkwit Macando stopniowo eskaluje, osiąga punkt krytyczny i chyli się ku upadkowi. Człowiek nie jest wyjątkiem, a swój rozpad i zepsucie moralne na ogół uświadamia sobie zbyt późno- stojąc przed obliczem śmierci.
Sto lat samotności przedstawia coraz to bardziej aktualne realia współczesnego nam świata. Jest to pozycja, która wywiera na czytelniku konieczność przemyśleń i choć pisana jest w dość przystępny sposób dotyka spraw istotnych, obok których nie sposób przejść obojętnie. Książka może wywołać wyłącznie dwa rodzaje uczuć – albo się ją pokocha albo znienawidzi. Nie ma innej możliwości.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kto porwał Daisy Mason?

Muszę przyznać że czytało się rewelacyjnie. Thriller na wysokim poziomie. Dodatkowym atutem był tzn szum medialny, wstawki komentarzy ze stron inter...

zgłoś błąd zgłoś błąd