Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Relikt

Tłumaczenie: Robert P. Lipski
Cykl: Pendergast (tom 1)
Wydawnictwo: G+J
7,19 (587 ocen i 57 opinii) Zobacz oceny
10
47
9
67
8
122
7
181
6
101
5
42
4
13
3
9
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Relic
data wydania
ISBN
9788361299202
liczba stron
444
słowa kluczowe
Relikt
język
polski

Pozostało jeszcze kilka dni do otwarcia w niezwykle popularnym nowojorskim Muzeum Historii Naturalnej nowej, ogólnodostępnej wystawy. Nieoczekiwanie w niezwykle brutalny sposób zostają zamordowani w ciemnych korytarzach i pokojach na uboczu goście, którym zezwolono na przebywanie w tym czasie w budynku. Sekcje zwłok wykazują, iż zabójca nie może być człowiekiem... Dyrekcja muzeum, nie bacząc...

Pozostało jeszcze kilka dni do otwarcia w niezwykle popularnym nowojorskim Muzeum Historii Naturalnej nowej, ogólnodostępnej wystawy. Nieoczekiwanie w niezwykle brutalny sposób zostają zamordowani w ciemnych korytarzach i pokojach na uboczu goście, którym zezwolono na przebywanie w tym czasie w budynku. Sekcje zwłok wykazują, iż zabójca nie może być człowiekiem... Dyrekcja muzeum, nie bacząc na te krwawe zdarzenia, nadal planuje uczcić z wielką pompą nową ekspozycję. Pracownica muzeum, Margo Green, musi odkryć, kto - lub co - popełnił owe zbrodnie. Czy zdąży na czas, by powstrzymać nadchodzącą masakrę? Na podstawie powieści nakrecono film.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 826
Andrew Vysotsky | 2012-01-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 stycznia 2012

Wpadłem na chwilę do biblioteki z nieplanowaną wizytą i jakoś wyjątkowo nie mogłem się na nic zdecydować. W końcu wziąłem Relikt (oryg. Relic) napisany przez spółkę autorską w składzie Douglas Preston i Lincoln Child.

Rozpoczynając lekturę przeniosłem się w wyobraźni nieco w przeszłość, w nietknięty jeszcze stopą cywilizowanego człowieka zakątek dorzecza Amazonki, gdzie amerykańska wyprawa naukowa mająca za cel odnalezienie tajemniczego plemienia oddającego cześć morderczemu bóstwu napotyka niespodziewane trudności. Później przeniosłem się do dzisiejszego Nowego Yorku, gdzie Muzeum Historii Naturalnej przygotowuje nową, kontrowersyjną ekspozycję. Nieoczekiwanie dochodzi do niezwykle brutalnych zabójstw w ciemnych korytarzach podziemi muzealnego kompleksu. Lekceważąc zagrożenie dyrekcja nadal planuje z wielką pompą dokonać otwarcia nowej wystawy. Co dalej nie będę zdradzał, ale powiem krótko – będzie się działo!

Powiem szczerze, że nie bardzo lubię horrory. Zwykle zaczynają się ciekawie, lecz potem nudzą mnie te tony krwi, flaków i infantylne potwory. Bardzo rzadko trafia się coś w tym kanonie, co do końca mnie nie zawiedzie. Nie potrafię sobie przypomnieć żadnego horroru, który by tej zmory uniknął. Nawet takie arcydzieła gatunku jak Ręka mistrza nie są od niej wolne. Dużo lepiej mają się powieści z pogranicza horroru i thrillera, gdzie zagrożenie nie jest nadprzyrodzone, a mniej lub bardziej możliwe. Na szczęście do tej ostatniej grupy należy Relikt.

Od początku mniej więcej coś wiemy, mniej więcej się domyślamy. Chwilami mniej, chwilami więcej. To jedna z głównych zalet tej powieści – do samego końca nie wiemy niczego na pewno, nawet jeśli nam się wydaje, że wszystko już odgadliśmy, a gdy już poznamy zakończenie, gdy już wszystko wiemy, nagle czeka nas jeszcze jedna, ostateczna niespodzianka.

Jak wygląda moja ocena Reliktu? No cóż – dopiero w okolicach jednej trzeciej lektury zorientowałem się, iż jakoś za bardzo mi jest znajoma, a dopiero po połowie się upewniłem, że już tą powieść przed laty czytałem. To by świadczyło, że nie jest rewelacyjna, tym bardziej, że za cholerę nie mogłem sobie przypomnieć zakończenia. Z drugiej jednak strony muszę uczciwie przyznać, iż do ostatniej kartki czytałem z przyjemnością i zainteresowaniem. O czym to świadczy poza ewentualną sklerozą? Ano o tym, iż książka nie ma większej wartości jeśli chodzi o zawarte w niej treści*, ale w ramach swego kanonu jest skonstruowana perfekcyjnie.

Tok akcji przypomina rytm wiersza Lokomotywa Tuwima, i to tempo utrzyma się aż do epilogu. Ciekawa hipoteza leżąca u podstaw fabuły, absurdalna, ale bardzo ładna, nadaje jej niepowtarzalny smaczek. Schematyczne, nieco komiksowe, ale dzięki temu dobitnie określone postacie i plastyczny, obrazowy język ułatwiają pracę wyobraźni czytelnika. Wszystko to sprawia, iż powieść jest naprawdę świetną rozrywką, jak w moim przypadku nawet za drugim razem, o czym z zadowoleniem Was zapewniam


Wasz Andrew

* Zdarzyła się nawet żenująca wpadka: „...dysponowała jedynie starym, poobijanym biurkiem wciśniętym pomiędzy dwie masywne żamrażarki (...). Nawet w upalne letnie dni musiała przynosić do pracy gruby sweter.” Każdy, kto choć trochę pomyśli i ma wiedzę z zakresu fizyki na poziomie szkoły podstawowej wie, iż takie urządzenia na zewnątrz grzeją. Nawet jeśli w izolowanym termicznie pomieszczeniu postawić włączoną otwartą lodówkę lub zamrażarką, to i tak temperatura będzie w nim rosła.

recenzja opublikowana również na moim blogu

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Proces

"Proces" może i jest powieścią posługującą się konwencją absurdu, ale moim zdaniem w bardzo realistyczny sposób oddaje bezradność jednostki...

zgłoś błąd zgłoś błąd