Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Schyłek imperium. Rozważania o rozkładzie systemu amerykańskiego

Wydawnictwo: Wydawnictwo Akademickie Dialog
4,33 (3 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
1
6
0
5
0
4
0
3
2
2
0
1
0
szczegółowe informacje
ISBN
8388938347
kategoria
historia
język
polski
dodał
LubimyCzytać

Jest to światowy bestseller przetłumaczony na 12 języków. Jego autor zdobył sławę, gdy w 1976 roku przewidział rozpad Związku Radzieckiego, chociaż w owych czasach nikt nie traktował poważnie jego hipotezy.Emmanuel Todd dochodzi do wniosku, że opinie o wszechmocy Stanów Zjednoczonych są przesadzone, i kreśli realistyczny obraz wielkiego, potężnego mocarstwa, którego schyłek potęgi wydaje się...

Jest to światowy bestseller przetłumaczony na 12 języków. Jego autor zdobył sławę, gdy w 1976 roku przewidział rozpad Związku Radzieckiego, chociaż w owych czasach nikt nie traktował poważnie jego hipotezy.Emmanuel Todd dochodzi do wniosku, że opinie o wszechmocy Stanów Zjednoczonych są przesadzone, i kreśli realistyczny obraz wielkiego, potężnego mocarstwa, którego schyłek potęgi wydaje się nieunikniony.W swej książce dowodzi, że wojna z terroryzmem, „osią zła”, a zwłaszcza z afgańskimi talibami i reżimem irackim, jest dla Stanów Zjednoczonych tylko pretekstem do potwierdzenia swojej wielkomocarstwowej pozycji. Wygląda bowiem na to, że Ameryka nie jest już w stanie sprawować kontroli strategicznej i ekonomicznej nad takimi potęgami, jak: zjednoczona Europa, Rosja, Japonia lub Chiny. Takie wnioski nie wynikają z określonych poglądów politycznych autora lub z tak modnego obecnie antyamerykanizmu, lecz wypływają z analizy danych statystycznych w dziedzinie demografii i gospodarki oraz z analogii historycznych.

 

źródło opisu: Matras

źródło okładki: Matras

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 285
Koval | 2017-06-04
Przeczytana: 04 czerwca 2017

Zgodnie z opisem na okładce, Emmanuel Todd jest przedstawiany jako autor, który zdobył sławę gdy w drugiej połowie lat 70-tych przewidział rozpad Związku Radzieckiego z zastrzeżeniem, że nikt w tamtych czasach nie traktował jego hipotezy poważnie. Cóż, być może ówczesna diagnoza rzeczywiście była słuszna, lecz „Schyłek imperium” dobitnie pokazuje jak zbyt deterministyczne potraktowanie pewnych socjologicznych wyznaczników doprowadza do nietrafionych wniosków. Autor poprzez analizę sytuacji demograficznej i gospodarczej Stanów Zjednoczonych stara się dowieść, że kraj ten jest w poważnym kryzysie który, jeśli nie zostanie powstrzymany, grozi powolnym upadkiem znaczenia, a w konsekwencji nawet zostanie mocarstwem regionalnym. Dla światowego hegemona, który odkąd stał się twórcą nowego ładu po zakończeniu Drugiej Wojny, byłaby to ogromna deprecjacja na arenie międzynarodowej. Kluczową sprawą jest tu data wydania książki – 2003 rok – co pozwala z perspektywy czasu ocenić trafność przewidywań. Todd stawia niemal tuzin twardych tez, ale niestety niewiele z nich po upływie tych prawie 15 lat okazało się prawdziwych.
Główną osią „Rozważań o rozkładzie systemu amerykańskiego” jest teoria słynnego w kręgach politologicznych Francisa Fukuyamy, który orzekł, iż po wygraniu obu wojen światowych i upadku ZSRR nastąpił ‘koniec historii’, co m. in. przejawia się wzmożoną globalizacją, końcem globalnych ideologii i światowych konfliktów, umiędzynarodowieniem pieniądza (w myśl zasady, że kapitał nie ma narodowości), potrzebą redukcji sił zbrojnych czy pojawieniem się nowych priorytetów jak rozszerzenie praw jednostki, walką o środowiska/ekologię bądź większym zainteresowaniem o sprawy socjalno-bytowe. Jak pokazały pierwsze lata po opublikowaniu przez Fukuyamę swoich pryncypiów – był on niemal w całkowitym błędzie. Emmanuel Todd jest, co wynika z lektury, propagatorem teorii ‘końca historii’, co rzutuje na większość jego sugestii dotyczących przyszłego rozwoju świata.
Z pewnością na plus należy mu zaliczyć obserwację słabości na lądzie, jaką wykazują Stany Zjednoczone, gdyż ich zdolność do projekcji siły opiera się o potęgę marynarki wojennej. Sprawy nie poprawiają także dwie (w gruncie rzeczy) przegrane wojny w Iraku i Afganistanie. Rzeczywiście jest to kraj, który z łatwością może kontrolować dostęp do wysp i akwenów, jednak samodzielna bezpośrednia ingerencja głęboko w ląd przychodzi mu z trudem. Podobnie ciekawa jest charakterystyka uzależnienia USA od światowych rynków i sama diagnoza finansowa państwa, choć i do tej można mieć zastrzeżenia. Autor słusznie podkreśla czynniki wpływające na powiązanie gospodarek wszystkich najważniejszych krajów globu, co z jednej strony pozwoliło na amerykańską dominację ekonomiczną, ale z drugiej w pewnym sensie podporządkowało Amerykę globalnym trendom ekonomicznym.
Potem jest już niestety coraz gorzej. Todd jednoznacznie wypowiada się na temat wspomnianego ‘końca historii’, co jego zdaniem przełoży się na demokratyzację świata, ogólne uspokojenie nastrojów i poświęcenie się rozwojowi. Cały czas mając na uwadze rok wydania książki (2002 na świecie, 2003 w Polsce) to jest to argument zupełnie nietrafiony, bo pięć lat później wybuchł wielki kryzys finansowy, który stał się de facto początkiem pewnej nowej epoki. Na dobrą sprawę było to zjawisko narastające przez co najmniej kilka lat wcześniej, toteż autor powinien choćby napomknąć o tym w swoim dziele. Niestety nic takiego tu nie uświadczymy. Nieco dziwne jest też swoiste gloryfikowanie Rosji jako kraju, który można pochwalić za wzrost gospodarczy i rozwój ekonomiczny, właściwie prowadzoną politykę zagraniczną, a także rozsądny udział w międzynarodowym „torcie”. Można się tylko zastanawiać jak wojna w Gruzji czy na Ukrainie wpłynęłaby na zweryfikowanie tych opinii. Teza jakoby celem USA było zniszczenie Rosji również nie znajduje potwierdzenia, ponieważ realia polityczne pokazują, że Amerykanom zależy na osłabieniu tego kraju i sprowadzeniu go do roli junior-partnera, ale w żadnym razie całkowitego unicestwienia, gdyż samym swoim terytorium spina Europę i Azję zapewniając, jakkolwiek by ją oceniać, stabilność w regionie.
Podobnie chybionych wniosków jest więcej jak chociażby ten o wojnie z terroryzmem, która rzekomo miała zdominować przestrzeń publiczną na długie dekady, demokratyzacji Iranu, decydującej roli utworzenia waluty euro, nieistotnej roli Chin, prawie Doyla czy zupełnym nie dostrzeganiu wpływu czynników geopolitycznych na rozwój wydarzeń na świecie.
To, co się przebija przede wszystkim w „Schyłku imperium” to negatywna wizja USA. I chociaż autor zarzeka się w kilku miejscach, że nie ma na celu podważenia wielkomocarstwowej pozycji Ameryki poprzez negację wszystkich jej osiągnięć, to co i rusz spotyka się ona z krytyką. Niemal każdy element zostaje podważony przez co książka Emmanuela Todda idealnie wpisuje się w modny współcześnie w zachodniej Europie antyamerykanizm. Receptą, zgodnie ze słowami pisarza, jest powrót do demokratycznych korzeni, likwidacja tendencji oligarchicznych i skupienie się na dobru zwykłych obywateli, co brzmi bardziej jak pewien wyrzut i na swój sposób świadczyć może o francuskich kompleksach i tęsknotach za utraconym znaczeniem międzynarodowym (częste opisywanie zjawisk z perspektywy francuskiej dyplomacji). Mocno stawiana teza, że jednym z głównych problemów na świecie jest wciąż niewystarczający poziom wykształcenia również nie znajduje potwierdzenia, ponieważ o ile średni poziom edukacji rośnie, o tyle nie widać, aby na świecie było coraz spokojniej i bezpieczniej.
Tym, co ratuje „Schyłek imperium” Emmanuela Todda są ostatnie rozdziały i w dużej mierze podsumowanie, gdzie autor bardzo trafnie diagnozuje podstawowe mechanizmy rządzące światową polityką, grę interesów, fakt iż „wszystko płynie”, a także – późno, ale zawsze – wzrost znaczenia Chin w perspektywie lat. Co ciekawe, niektóre wnioski w końcowej części książki kwestionują fragmenty podrozdziałów z innych części. Ogólnie rzecz biorąc, nie jest to opracowanie zupełnie bezwartościowe, ponieważ niektóre fragmenty są warte z zaznajomieniem się, ale ogólna ocena jest niska. „Rozważania…” dobrze pokazują jakimi kategoriami myślą niektórzy z publicystów/analityków przez co pozwala to czytelnikowi zagłębić się w meandry jednej ze szkół politologicznych z naleciałościami socjologicznymi. I choć pod pewnymi względami wizja prezentowana przez Todda jest atrakcyjna (np. dla osób uważających USA za całe zło świata), to samą książkę potraktowałbym jedynie jako ciekawostkę.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Chleb olbrzyma

Książka mnie nie porwała, chociaż przyznaję że były momenty, że wracałem do niej z zaciekawieniem. Ogólnie warta przeczytania i jeżeli ktoś lubi roman...

zgłoś błąd zgłoś błąd