Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wielki Marsz

Tłumaczenie: Paweł Korombel
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,72 (6982 ocen i 651 opinii) Zobacz oceny
10
863
9
1 450
8
1 724
7
1 650
6
761
5
348
4
89
3
69
2
16
1
12
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Long Walk
data wydania
ISBN
9788376483009
liczba stron
264
słowa kluczowe
powieść amerykańska, king
język
polski

Mroczna alegoryczna wizja przyszłości Stanów Zjednoczonych.
Stu chłopców wyrusza w morderczy marsz - meta będzie tam, gdzie padnie przedostatni z nich. Tu nie ma miejsca na sportową rywalizację, ludzkie uczucia ani na fair play, ponieważ gra toczy się o bardzo wysoką stawkę. Najwyższą z możliwych.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2008

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Wielki_marsz-p-30978-.html

Brak materiałów.
książek: 642
Fuzja | 2012-10-05
Na półkach: Przeczytane

www.czytajzfantazja.blogspot.com

„W ekstremalnym teleturnieju uczestnik przegrywający będzie zabijany”

Wznowienie w 2009 roku, przez wydawnictwo Prószyński i S-ka, książki „Wielki marsz”, pierwotnie wydanej przez Stephena Kinga (jako Richard Bachman) w 1979 roku było genialnym pomysłem. Mimo, że wydanie to jest kieszonkowe to urzeka ciekawą okładką i całkiem dobrą redakcją, choć musze przyznać, że nie uniknięto kilku błędów, choć wydaje mi się, że wynikają one niestety z winy tłumacza. Nie mniej jednak „Wielki marsz” jest obowiązkową pozycją dla fanów Stephena Kinga i różnorakich wizji przyszłości.

Stu młodych, wręcz nastoletnich chłopców bierze udział w corocznym reality show organizowanym na terenie Stanów Zjednoczonych. Zwycięzca zgarnia nagrodę w postaci ogromnej sumy pieniędzy, oraz zdobywa uznanie i podziw widzów. Jednak za jaką cenę? Młodzi mężczyźni decydują się wziąć w nim udział z różnych powodów, mimo iż stawką w tej „zabawie” jest życie. Zasady są proste, wygrywa najsilniejszy. Bohaterowie maszerują przez Stany, a meta jest tam gdzie z wycieńczenia padnie przedostatni. Jednak, to nie wyczerpanie spowodowane bezustannym marszem ich zabija. Giną z rąk żołnierzy, który zobligowani są do upominania opieszałych lub słaniających się z nóg uczestników, by w ostateczności karać ich czerwoną kartką, która w rzeczywistości oznacza po prostu „zarobienie” kulki w łeb. Ray Garraty jest jednym z maszerujących, i to z jego punktu widzenia obserwujemy cały przebieg reality show, w którym jak się okaże zwycięzca wcale nie jest wygranym.

Wrażenie jakie pozostawia po sobie ta powieść jest niezacieralne. Pierwszy raz miałam z nią do czynienia ponad dziesięć lat temu, i przez cały ten czas pamiętałam, jak skrajne emocje we mnie wzbudziła. Teraz kiedy wróciłam do niej, wraz z nowym wydaniem, miałam możliwość spojrzenia na nią z perspektywy osoby starszej i dojrzalszej, co spowodowało, że doceniłam jeszcze bardziej jej walory.

Bohaterzy są wykreowani pobieżnie, ale charakterystycznie. Uwydatniono ich najważniejsze cechy, dzięki czemu gama postaci jest różnorodna. Chociaż bohaterowie są skrajni, a ich postawy mogą wywołać różne emocje, to w ostatecznym rozrachunku współczujemy każdemu z nich. Jednak, to nie bohaterowie sprawiają, że powieść ta jest tak dobra. Tym co nadaje tej książce sens są przemyślenia i uczucia jakie targają uczestnikami tej telewizyjnej rozrywki. Są one opisane tak dobitnie, tak wyraziście, że czytelnik odczuwa je dokładnie tak mocno jakby sam był jednym z maszerujących.

Oczywiście, można zapytać „po co w ogóle brali udział w tej głupiej rozgrywce?” Można też stwierdzić, że przecież wiedzieli na co się piszą. Jednak spójrzmy na to co już teraz dzieje się w telewizji. Powstają coraz to nowe teleturnieje i reality show, które mają za zadanie wniknąć jak najgłębiej w intymność uczestników. A kim my widzowie zaczynamy się stawać? Im więcej kontrowersji, im więcej brutalności, wulgaryzmów i seksu, tym więcej „rodzin” zasiada przed telewizorami? Czyż nie do tego zaczynamy dążyć? By oglądać na ekranie śmierć w formie „rozrywki”?

Polecam, gdyż jest to bardzo mądra, dojrzała i zapewniająca intelektualną stymulację powieść.

Ocena: 6/6

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jasnowidz na policyjnym etacie

CO SIĘ NIE ŚNIŁO FILOZOFOM Ten pierwszy nazywa się Krzysztof Janoszka; jest policjantem. Nie takim zwykłym, bo napisał monografię o handlu dziećmi w...

zgłoś błąd zgłoś błąd