Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wielki Marsz

Tłumaczenie: Paweł Korombel
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,73 (6886 ocen i 641 opinii) Zobacz oceny
10
853
9
1 438
8
1 694
7
1 622
6
752
5
345
4
87
3
68
2
15
1
12
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Long Walk
data wydania
ISBN
9788376483009
liczba stron
264
słowa kluczowe
powieść amerykańska, king
język
polski

Inne wydania

Mroczna alegoryczna wizja przyszłości Stanów Zjednoczonych.
Stu chłopców wyrusza w morderczy marsz - meta będzie tam, gdzie padnie przedostatni z nich. Tu nie ma miejsca na sportową rywalizację, ludzkie uczucia ani na fair play, ponieważ gra toczy się o bardzo wysoką stawkę. Najwyższą z możliwych.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2008

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Wielki_marsz-p-30978-.html

Brak materiałów.
książek: 561
Dominika Rygiel | 2016-03-14
Na półkach: Przeczytane, 52 / 2016
Przeczytana: 14 marca 2016

"Bolało (...), w najgorszy, szarpiący sposób, kiedy już wiadomo, że zaraz cię nie będzie, a wszechświat będzie toczył się i tak, niewzruszony." (s. 30)

Zawsze lubiłam chodzić pod prąd. Nigdy nie kryłam się z tym, że nie przepadam za twórczością Stephena Kinga. Uznawałam, że to, co czytują wszyscy, niekoniecznie jest dobrą lekturą dla mnie. Coraz częściej łapię się na tym, że zmieniam w tej kwestii zdanie. Kiedyś w przypadku tego nazwiska mówiłam: nigdy więcej. Teraz przeczesuję jego twórczość i wyłapuję co ciekawsze kąski, niekoniecznie te, spod znaku horroru. Wydany pod pseudonimem Richarda Bachmana "Wielki marsz" jest tego najlepszym przykładem.

Ta stosunkowo niewielka objętościowo powieść to książka o niezmiernie niepokojącej fabule. Obiektywnie patrząc - niewiele się w niej dzieje. Setka chłopców przemierza Stany Zjednoczone w niemal psychodelicznym, a na pewno dziwnym marszu. Nic ponadto. To co jest istotne, to fakt, iż ich wyścig to specyficzna gra, pożywka dla rządnych adrenaliny widzów. Gracze muszą iść, iść, iść. Tylko i aż tyle. Byle do przodu. Dbać muszą jedynie o to, by nie dostać upomnienia pod postacią czerwonej kartki - jednocześnie synonimu (dosłownie i w przenośni) odstrzału uczestnika. W tym przemarszu mety nie ma. A jeśli nadejdzie, to tylko i wyłącznie wtedy, gdy zginie przedostatni z uczestników. W tej grze zwycięzca może być tylko jeden.

To co muszę podkreślić na samym początku, to fakt, że ta alegoryczna opowieść to lektura na swój sposób oryginalna. Jest bardzo frapująca, niemal hipnotyzująca. Kroki uczestników wytyczają pewien rytm, który powoduje, iż w czytelniku serce zaczyna bić szybciej i niespokojniej. Każdy etap marszu dręczy, wywołuje falę oburzenia i protestu. Po przeczytaniu tej książki czuję się zmęczona, prawie tak, jakbym sama przemierzyła te kilometry z uczestnikami. Muszę przyznać, że jest to niezwykle bolesne doświadczenie. Nie wiem czego spodziewałam się po tym tytule, ale na pewno nie takich przykrych odczuć. Niemniej jednak, pragnę podkreślić, że odczucia te zaliczam to mocnej strony tej książki. Świadczą one o tym, iż King jest mistrzem w kreowaniu bohaterów i fabuły tak, aby namacalnie bombardowały odbiorcę. To trochę tak, jakby autor za pośrednictwem wykreowanej przez siebie rzeczywistości bawił się naszymi emocjami, niczym wprawny rzeźbiarz, swoimi słowami modelował nasze emocje i uczucia. Z jednej strony wywołuje to w czytelniku falę protestów, z drugiej niebywały zachwyt.

Pomimo mojej ekscytacji tytułem, nadal twierdzę, że określany przez swoich fanów mianem Króla pisarz, nie jest autorem, którego mogłabym nazwać swoim ulubionym. Primo, nie gustuję w takich futurystycznych alegoriach, jakie przedstawione zostały w "Wielkim marszu". Secundo, elementy horroru też wybitnie mnie nie ruszają, a jeśli nawet, to nie w sposób, w jaki bym sobie życzyła. Bardziej mnie śmieszą aniżeli straszą. W rzeczonej pozycji na szczęście nie było takich momentów, stąd muszę przyznać szczerze, że książka była dla mnie tylko i wyłącznie intrygującym doświadczeniem. Wprawdzie czuję się nią zmęczona, jednocześnie wiem jednak, że jest to rzecz jeśli nie bardzo, to na pewno dobra, a na pewno taka, o której nie sposób szybko zapomnieć. Jeśli taki zabieg nie jest geniuszem autora, to sama nie wiem co nim powinno być.

Jedno jest pewne: "Wielki marsz" to książka, o której nie da się tak szybko zapomnieć a tym samym, którą warto polecać dalej. Przecież o to właśnie chodzi w dobrych książkach: by chodziły nam po głowie, nawet długo po tym, jak odkładamy je na półkę. Polecam!

(c) www.bookiecik.pl

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Gwiazdka z nieba

Zdecydowanie powinnam unikać książek Pani Katarzyny z daleka bo zamiast czuć mięty zgrzytam zębami. Choć byłam wielką fanką to po ostatniej trylogii l...

zgłoś błąd zgłoś błąd