Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wielki Marsz

Tłumaczenie: Paweł Korombel
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,73 (6761 ocen i 631 opinii) Zobacz oceny
10
839
9
1 414
8
1 657
7
1 591
6
738
5
343
4
87
3
66
2
14
1
12
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Long Walk
data wydania
ISBN
9788376483009
liczba stron
264
słowa kluczowe
powieść amerykańska, king
język
polski

Inne wydania

Mroczna alegoryczna wizja przyszłości Stanów Zjednoczonych.
Stu chłopców wyrusza w morderczy marsz - meta będzie tam, gdzie padnie przedostatni z nich. Tu nie ma miejsca na sportową rywalizację, ludzkie uczucia ani na fair play, ponieważ gra toczy się o bardzo wysoką stawkę. Najwyższą z możliwych.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2008

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Wielki_marsz-p-30978-.html

Brak materiałów.
książek: 469
Krzysztof | 2015-09-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 23 września 2015

Wielki Marsz to jedna z najpopularniejszych i najlepiej ocenianych książek Kinga, a już w szczególności wśród tych napisanych jako Richard Bachman. Mam problem z alter ego Kinga. Jego książki są pod wieloma, ha, bardzo wieloma względami podobne do siebie. W każdej główny bohater musi walczyć o życie, co często wynika z w pełni świadomych decyzji, ale zarazem każdy bohater Bachmana wydaje się nieźle szurnięty. Sama walka zawsze jest dramatyczna, a zakończenie bardzo gorzkie. Wielki Marsz, tylko King mógł napisać taką książkę. Stu nastolatków decyduje się wziąć udział w marszu, w którym 99 z nich zginie, co już jest szalone. Iść do upadłego, dosłownie. Iść ze średnią prędkością sześciu kilometrów na godzinę, a każdy postój to upomnienie, potem drugie, trzecie, czerwona kartka i seria z karabinów. Podobnie jak w Uciekinierze marsz jest grą, chorą, głupią i nieludzką, a ludzie i tak mają gdzieś dzieciaki padające po drodze. Wśród setki śmiałków jest i nasz bohater, który nie ma sensownego powodu, by brać udział w marszu. Chyba tylko jedna osoba wie po co idzie. Nie jest tajemnicą, że mnóstwo śmiałków padnie po drodze, a sam finał będzie dramatyczny. No właśnie, jest i wszystko byłoby cacy, gdyby nie kilka idiotyzmów, o których w trakcie lektury należy zupełnie zapomnieć. Po pierwsze motywacja, nie wiemy po co tylu durniów bierze udział w Marszu. Po drugie nie wiemy kto go organizuje i kiedy toczy się akcja książki. Po trzecie i najważniejsze, dystans jaki pokonują nasi bohaterzy. Kilkaset kilometrów i to bez przystanków, bo żołnierze rozdają upomnienia i czerwone kartki, a nikt nie przyjdzie z pomocą i nie zatrzyma strzelców. Pomyślałem ze zgrozą, że sam padłbym pierwszy po przejściu kilkunastu, no może kilkudziesięciu kilometrów przy podobnej karze, ale kilkaset kilometrów. Przecież to nie możliwe i bardzo zabawne. Iść bez spania, chwili wytchnienia i czasu na defekacje. Pomysł wyjściowy był świetny, ale wykonanie już gorsze. Iść, rozmawiać z nowo poznanymi ludźmi na temat całego życia, patrzeć jak umierają i iść. Z tymi kilometrami to King ostro pojechał i przez całą lekturę łapałem się za głowę, gdy bohaterowie wspominali, że do następnego miasta jest siedemdziesiąt kilka kilometrów. Przecież nie byli żołnierzami, komandosami, a taki Robert Korzeniowski poczułby się zawstydzony. Oczekiwałbym większego realizmy i najwyżej jednej trzeciej z pokonanego dystansu. Wielki Marsz powinien skończyć się wieczorem tego samego dnia. Oczywiście można pisać o historii o odwadze, szaleństwie, poświęceniu i walce z samym sobą, ale Wielki Marsz nie jest literaturą przez duże L, to kolejna książka Kinga, która przed laty wzbudziła kontrowersje i po dziś dzień nie nadaje się na ekranizację. Przymykając oko na kilometry i wady książki, dostajemy mocna i ciekawą lekturę z najlepszym z możliwych zakoczeń.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Buntowniczka

Gdybym się spodziewała, że ten romansik, który wzięłam dla odprężenia, będzie wywoływał takie skojarzenia, to rzuciłabym go w kąt, nie otwierając. ...

zgłoś błąd zgłoś błąd