Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Madame

Wydawnictwo: Znak
7,77 (3598 ocen i 337 opinii) Zobacz oceny
10
449
9
846
8
841
7
857
6
324
5
165
4
45
3
38
2
20
1
13
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324010950
liczba stron
396
język
polski

Powieść jest ironicznym portretem artysty z czasów młodości, dojrzewającego w peerelowskiej rzeczywistości schyłku lat sześćdziesiątych. Narrator opowiada o swoich latach nauki i o fascynacji starszą od niego, piękną, tajemniczą kobietą, która uczyła go francuskiego i dała mu lekcję wolności. Jest to zarazem opowieść o potrzebie marzenia, o wierze w siłę Słowa i o naturze mitu, a także...

Powieść jest ironicznym portretem artysty z czasów młodości, dojrzewającego w peerelowskiej rzeczywistości schyłku lat sześćdziesiątych. Narrator opowiada o swoich latach nauki i o fascynacji starszą od niego, piękną, tajemniczą kobietą, która uczyła go francuskiego i dała mu lekcję wolności. Jest to zarazem opowieść o potrzebie marzenia, o wierze w siłę Słowa i o naturze mitu, a także rozrachunek z epoką peerelu. Tradycyjna narracja, nie pozbawiona wątku sensacyjnego, skrzy się humorem, oczarowuje i wzrusza.

 

źródło opisu: znak.com.pl

źródło okładki: znak.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1057
Ola | 2011-12-22
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 21 grudnia 2011

Czy powieść można smakować wszystkimi zmysłami? A co, jeśli jest utkana z dźwięków jazzu, łagodnych tonów utworów granych na pianinie... jeżeli jest liryczna jak poezja...jeżeli ma przestrzeń, ale też wnika w duszę człowieka...jeżeli wiedzie w Alpy, by po chwili pochylić się wraz z chłopcem nad jego zeszytem...jeżeli dotyka spraw codziennych ale też ludzkich dramatów...

Już dawno nie obcowałam z tak subtelną i wysublimowaną powieścią. W dodatku trzeba dodać - z polską powieścią! Napisana przez erudytę, wyrafinowanym i niezwykle plastycznym językiem. Troszeczkę nostalgiczna, a trochę ironiczna i niebywale wysmakowana.

Osnowę powieści stanowi historia fascynacji młodego chłopca dojrzałą kobietą. Nie jest to raczej naturalistyczny obraz zadurzenia, już raczej fantazja, wyraz dojrzałego mężczyzny - artysty, na temat
tego co może w takich chwilach przeżywać nastolatek. Przez to historia nie jest infantylna, pokazana jest w sposób liryczny i niebanalny. Chłopiec wielbi swoją muzę poprzez odnajdywanie podobieństw i aluzji do niej w wierszach, książkach, nawet w sztukach teatralnych. Największą wartość książki stanowi dla mnie właśne to,
że jest ona wielowarstwowa i ów wątek "niekonwencjonalnego romansu" stanowi pretekst dla wielu dywagacji na temat sztuki, literatury, mitologii i historii, a także ukazania realiów życia w komunistycznym kraju.

Akcja powieści umiejscowiona jest w latach sześcdziesiątych w PRL, nie jest to okres znany mi z autopsji, są to lata młodości moich rodziców, którzy starali się jak mogli uzmysłowić jak wyglądały realia. Przyznać muszę, że od czasu gdy zobaczyłam film "Yesterday" Radosława Piwowarskiego z 1984 roku ukazanego z perspektywy uczniów prowincjonalnej szkoły, żadna inna produkcja ani książka nie zachwyciła mnie w takim stopniu, jak w powieść pana Libery. Żadna inna w tak prawdziwy, a jednocześnie poetycki sposób nie ukazała tych trudnych czasów.

Szara codzienność, nijaka, trochę rzekłabym - kołtuńska szkoła - lamperia na ścianach, podrapane ławki, jednakowe mundurki, napuszone i nadęte apele - i na tym tle narrator, nasz główny bohater,
wyrastający ponad przeciętność, niezwykle inteligentny, oczytany, wykształcony muzycznie i zafascynowany teatrem. Złakniony przeżyć estetycznych i kulturalnych, próbuje na różne sposoby, aby to życie szkolne nabrało rumieńców - przez marzenia o założeniu zespołu jazzowego, o stworzeniu grupy teatralnej.

Chociaż...to też prawda, że uważa się za lepszego od innych, patrzy na kolegów nieco z góry, nie pospolituje się z nimi nawet na tyle, by przyznać, że tak jak inni uległ powszechnej fascynacji. Myślę, że autor nieco go przerysował. Zwykle nastolatkowie są dosyć niezdarni, nieśmiali, czasem przeciwnie - buńczuczni, bezczelni i zarozumiali; tymczasem bohater powieści to ideał: mistrz ciętej riposty i improwizacji, koneser sztuki i niemal tajny agent, z męskim wdziękiem niczym James Bond - czasem nieomal wyobrażałam sobie, że chodzi do
szkoły w smokingu. Autor w dużym stopniu skupił się na jego nieprzeciętności i wartościach, jego bohater nieomal otarł się o megalomanię..Ale skoro zamysłem autora było wykreowanie niezwykle ambitnego i arcyinteligentnego bohatera, to powstała taka nasza rodzima kompilacji Tonio Krögera i Prousta z jego obsesją na punkcie Albertyny...

A tytułowa Madame - nauczycielka i dyrektorka, jak wielobarwny motyl w tej szarej rzeczywistości, tak odmienna od pozostałych przedstawicieli grona pedagogicznego - "zgorzkniałych, nudnych,
w najlepszym razie nijakich", wydaje się, że pochodzi z innego wymiaru, że dopiero co zeszła z ekranu kina, niczym Elizabeth Taylor, piękna jak posąg, o nienagannych manierach, zimna i niedostępna, rozsiewająca zapach perfum i aurę tajemnicy...Nic dziwnego, że staje się dla uczniów (zarówno dla dziewcząt jak i chłopców) prawdziwą obsesją, ikoną i zagadką, a dla głównego bohatera - bardziej nawet niż kobietą do zdobycia, (boleśnie był świadomy niemożliwości spełnienia tego uczucia " jeżeli była - Heleną czy Kleopatrą, „contessą”, elegantką i lwicą salonową, to taki ktoś jak ja po prostu dla niej nie istniał, był jak bzyczący owad, w najlepszym razie - statysta."), stała się jego osobistym wyzwaniem, jego "świętym Graalem".

Młodzieniec postanawia przeprowadzić śledztwo, aby dowiedzieć się czegoś o życiu swojej muzy i przy okazji poznawania dziejów rodziny nauczycielki - czytelnik odkrywa realia tamtych czasów, autor odsłania zakłamanie i mechanizmy zacierania śladów historii i komunistycznej propagandy, a nade wszystko, na czym chyba autorowi
najbardziej zależało - ukazuje traktowanie przez system polskiej inteligencji. Przy okazji czytelnik poznaje także historię Maksymiliana, ojca pięknej Victoire i moim zdaniem, pomimo, że w książce jego dzieje znalazły się nejako na marginesie, jest to największy, a zarazem najbardziej tragiczny bohater tej książki.


Ponieważ Madame jest nauczycielką języka francuskiego, autor wplótł w tekst rozliczne fragmenty w tym języku. Onegdaj w szkole był to jeden z moich przedmiotów obowiązkowych, więc pomimo, że ta umiejętność mocno już w moim przypadku zardzewiała, to przyznaję, że czytanie bez konieczności wielokrotnego zaglądania do odnośników dało mi dużo przyjemności i satysfakcji. "Dodatki" w języku francuskim powodowały, że dzieło Libery staje się jeszcze bardziej eleganckie i podobnie jak np."Wojna i pokój" dziełem dla wybranych.


Można polemizować z autorem i postawić mu zarzut czy nie przeładował swojej powieści aluzjami i znaczeniami, ale nie można odmówić mu geniuszu i kunsztu. Chylę czoła przed autorem za to, że nie spuścił z tonu aż do ostatniej strony powieści i za pełen maestrii finał. Naprawdę nie wiem dlaczego tyle lat ta książka mi umykała, bardzo
żałuję, że nie poznałam jej wcześniej. Jeżeli ktoś jeszcze się zastanawia, czy warto po nią sięgnąć - to nie będę go przekonywać, że jest ona piękna i niezwykła. Powiem tylko, że jest WAŻNA, zwłaszcza dla wszyskich, którzy pamiętają zakłamane podręczniki historii, ponieważ ta książka to więcej niż romans, ona spełnia MISJĘ.
"Wykorzystałem tę okoliczność, aby wystawić tamtej epoce rachunek. Czyli zrobić to, czego nie zrobiono lub zrobiono nader pokrętnie tam, gdzie powinno było być zrobione, to znaczy na forum publicznym. To zresztą polska specyfika: spełnianie powinności przynależnych państwu przez literaturę piękną.(...) Moja książka, choć nie wytacza wielkich armat i nie przybiera prokuratorskiej togi, choć utrzymana jest w
tonie ironiczno-żartobliwym, stanowi jednoznaczne potępienie peerelu. Osądza, że był to świat zdegenerowany, godny pogardy i odrzucenia. I że mieli rację ci, którzy tak to odczuwali i w związku z tym wyrywali się stąd za wszelką cenę."*

*fragment wywiadu Władysława Rajchera z Antonim Liberą "Nowe Książki" styczeń 1999.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Naseby 1645

Bardzo dobra pozycja do poszerzenia wiedzy o wojnie domowej w Anglii, konfliktu króla z parlamentem, czy Cromwellu. Autor prowadzi żywą narrację, po...

zgłoś błąd zgłoś błąd