Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Madame

Wydawnictwo: Znak
7,77 (3594 ocen i 336 opinii) Zobacz oceny
10
448
9
844
8
840
7
857
6
324
5
165
4
45
3
38
2
20
1
13
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324010950
liczba stron
396
język
polski

Powieść jest ironicznym portretem artysty z czasów młodości, dojrzewającego w peerelowskiej rzeczywistości schyłku lat sześćdziesiątych. Narrator opowiada o swoich latach nauki i o fascynacji starszą od niego, piękną, tajemniczą kobietą, która uczyła go francuskiego i dała mu lekcję wolności. Jest to zarazem opowieść o potrzebie marzenia, o wierze w siłę Słowa i o naturze mitu, a także...

Powieść jest ironicznym portretem artysty z czasów młodości, dojrzewającego w peerelowskiej rzeczywistości schyłku lat sześćdziesiątych. Narrator opowiada o swoich latach nauki i o fascynacji starszą od niego, piękną, tajemniczą kobietą, która uczyła go francuskiego i dała mu lekcję wolności. Jest to zarazem opowieść o potrzebie marzenia, o wierze w siłę Słowa i o naturze mitu, a także rozrachunek z epoką peerelu. Tradycyjna narracja, nie pozbawiona wątku sensacyjnego, skrzy się humorem, oczarowuje i wzrusza.

 

źródło opisu: znak.com.pl

źródło okładki: znak.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 23
ElEsz | 2017-05-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 maja 2017

Naczekała się Piękna Pani, oj, naczekała, zanim się odpowiednio zaplotły kosmiczne nici i książka wpadła mi w ręce. Poprzedzona legendą. To zawsze intrygujące, takie sprawdzenie się z ugruntowaną wszem i wobec opinią, a wynik często niepewny. Uczucia po lekturze mam mieszane, coś jakby teściowa do studni wpadła – niby fajnie, bo nie nawija już makaronu na uszy, ale studnie nową trza kopać, bo woda się zatruła. Libera twierdzi, że chciał zrobić pastisz, lecz naśladownictwo języka, stylu i konstrukcji dzieł dziewiętnastowiecznych mistrzów okazało się tak hardcorowo progresywne, że od razu przeszło do kategorii „nowatorstwo”. Tylko że ja mu niespecjalnie wierzę, bo obawiam się, że sporządzenie krzywego lustra do przedrzeźniania klasycznej maniery przy tak daleko posuniętej solidności pisarskiej, jaką prezentuje, najnormalniej nie byłoby możliwe, za to dorobienie motywacji post factum – jak najbardziej. Utwierdza mnie w tym przekonaniu niegdysiejsza krótka (siłą rzeczy) przygoda z „Niech się panu darzy...” - nowelistyką wyszukaną, staranną, bogatą w obrazy i znaczenia. Intelektualną, nie w sensie nadmiernie wysokiego „progu wejścia”, lecz potrzeby zaangażowania pełni świadomości w przeżywanie tekstu.
Historia młodzieńczej miłości maturzysty do nauczycielki (postaci absolutnie nietuzinkowej, wątek jej biografii, odtwarzanej przez bohatera-narratora metodami nieledwie śledczymi tworzy komponent sensacyjny fabuły), opowiedziana w „Madame” jakoś jest pęknięta. Rozpada się bowiem na powtórkę z młodego Wertera i dyskurs polityczny, choć ten, wpleciony zręcznie w fabułę, nie powinien razić. Jednak wybrzmiewa mocno, bo choć komuna obecna w narracji młodego człowieka ma wymiar raczej opresji uniwersalnej, bardziej związanej z władzą jako taką, status nienawistnej nadaje jej ktoś, kto podszywa się pod pierwszoosobowego narratora, dobierając sobie pomoc w postaci starego, doświadczonego inteligenta i jego syna. Co trochę razi, gdyż wiedza o kulisach ustroju nie była, zdecydowanie nie była - w czasie powieściowym - powszechnym udziałem młodzieży, nawet w domach, gdzie przedzierano się w sekrecie przez jazgot zagłuszarek, by posłuchać Radia Wolna Europa, zawsze miała posmak konspiracyjnej tajemnicy i wpisaną w definicję niekompletność. Żeby nie pozostawić żadnych wątpliwości, wspomniana nienawiść „ukrytego” narratora podkreślona została epilogiem.
Bardzo przy tym ciekawa wydaje się kompletna nieobecność w powieści rodziców bohatera - i kościoła, w to miejsce, jako ważny element formacyjny pojawia się postać Rożka, rozprawiającego się z literackim syndromem polskości. Wnioski z tak ustawionych akcentów mogłyby być tematem na osobną rozprawę.
Interesujące, że to, co stanowi o sile „Madame” jest jednocześnie jej słabością. Na przykład posągowa forma, budząca podziw starannością i kulturą słowa, sprawia, iż teks trąci myszką. A choćby odwołanie się do kultury francuskiej, tak naturalne dla inteligencji za Gomułki, które dziś, w świecie zdecydowanie naznaczonym przez angloamerykanizm wydaje się beznadziejnie anachroniczne, a we mnie osobiście nie budzi żadnych sentymentów, bom frankofobem zdeklarowanym.
Udały się natomiast Liberze wspaniale trzy rzeczy: jedna deklarowana i dwie – chyba mimochodem. Ta pierwsza, to (zapowiedziane w tekście) uchwycenie procesu formowania się społecznego mitu, wraz z towarzyszącym mu upływem czasu i przemijalnością. Druga, to niezwykle elegancko potraktowana seksualność, bez dosłowności fizycznej konotacji. A trzecia, najważniejsza – to wymiar psychologiczny, nie tylko dojrzewania, ale kondycji ludzkiej w ogóle. Człowiek pokazany jako istota monologująca i to pokazany tak, że budzi w czytelniku nieledwie zażenowanie bezlitosnym wglądem w tak intymny proces. Chapeau bas.
No i jeszcze bonus - epizody, pysznie pokazujące społeczny stan mentalny w mrokach dziś już historycznego ustroju. Który znowu (i tu niezbędna dawka pesymizmu) nie różni się tak bardzo
od tego, jaki da się zaobserwować i dziś.
Czytać? Warto! Poniesie? Nie wiem. Mnie nie poniosło. Ale jako literacką sztukamięs z sosem chrzanowym – doceniam.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Lustra Johanny

Książka nie należy do gatunków po które normalnie sięgam. Dostałam ją jednak w prezencie, więc trzeba było przeczytać (a co miała się kurzyć na półce;...

zgłoś błąd zgłoś błąd