Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Rotmistrz Pilecki i jego oprawcy

Wydawnictwo: Fronda
7,88 (32 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
8
8
10
7
6
6
2
5
0
4
1
3
0
2
1
1
0
szczegółowe informacje
ISBN
9788380790063
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodał
LubimyCzytać

Rotmistrz Witold Pilecki był dowódcą mojego ojca Tadeusza Płużańskiego. Razem konspirowali, w tym samym więzieniu znosili tortury komunistycznych oprawców. Ojca wypuszczono po 9 latach (73 dni przesiedział w celi śmierci), do końca swoich dni nazywał dowódcę „świętym polskiego patriotyzmu”. Rotmistrz nigdy się nie poddał, nie dał się złamać w...


Rotmistrz Witold Pilecki był dowódcą mojego ojca Tadeusza Płużańskiego.
Razem konspirowali, w tym samym więzieniu znosili tortury
komunistycznych oprawców. Ojca wypuszczono po 9 latach (73 dni
przesiedział w celi śmierci), do końca swoich dni nazywał dowódcę
„świętym polskiego patriotyzmu”.


Rotmistrz nigdy się nie poddał, nie dał się złamać w ubeckim śledztwie,
pozostał Niezłomny.


Książka odpowiada na wiele pytań dotyczących śledztwa i procesu:


* Kto torturował rotmistrza w mokotowskim więzieniu?


* Czy w momencie wyprowadzania na egzekucję, 25 maja 1948 r., więzień
jeszcze żył, czy kat Piotr Śmietański strzałem w tył głowy uśmiercił
trupa? 


* Dlaczego Pilecki podjął grę z szefem wszystkich ubeków Józefem
Różańskim?


* Jakie były dalsze losy brutalnych funkcjonariuszy aparatu przymusu?


* Jak potoczyły się kariery morderców sądowych?


* Jak rotmistrz traktował współpracowników?


* Kiedy po latach upokorzeń dzieci Witolda będą mogły zapalić lampkę na
grobie Taty?


Życie rotmistrza Witolda Pileckiego to gotowy scenariusz na dawno
oczekiwany film sensacyjny. Może tą książką zainteresuje się Hollywood?

 

źródło opisu: Matras

źródło okładki: Matras

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 471
jarr74 | 2016-03-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2016 rok

„Ja zostanę. Wszyscy nie mogą stąd wyjechać, ktoś musi tu trwać bez względu na konsekwencje”

Dzięki takim historykom i publicystom jak Tadeusz Płużański (polecam jego bardzo ważną, wcześniejszą publikację zatytułowaną „Lista oprawców”) prawda o polskich bohaterach narodowych, ich dokonaniach i ofierze, którą złożyli na ołtarzu ojczyzny coraz częściej przebija się do szerokich mas naszego społeczeństwa. Mam naprawdę duży i nieskrywany szacunek dla jego tytanicznej, archiwalnej i badawczej pracy oraz zaangażowania w proces odkrywania trudnych i bolesnych (również w wymiarze rodzinnym -jego ojciec Tadeusz Płużański był represjonowany i więziony przez komunistyczną bezpiekę) kart naszych dziejów.

W książce, autor prezentuje nam sylwetkę Rotmistrza Witolda Pileckiego, bezapelacyjnie jednego z największych polskich patriotów okresu II wojny światowej i komunistycznej okupacji (szczególny akcent położony został na jego konspiracyjną działalność po 1945 roku, okolicznościom towarzyszącym jego aresztowaniu, niezwykle brutalnemu śledztwu, zakończonym wyrokiem skazującym na śmiercią). Jego naznaczona tragizmem biografia staje się punktem wyjścia do szerokiej dyskusji o skomplikowanych meandrach polskiej XX – wiecznej historii, począwszy od lat 40 – tych aż po czasy nam zupełnie współczesne.To próba uchwycenia rozgrywających się w tym dramatycznym okresie dziejowych procesów, które z jednaj strony spowodowały fizyczną eliminacje najbardziej wartościowych narodowych elit, z drugiej, zaś pozwoliły wypłynąć (na fali komunistycznych zmian) wielu stalinowskim oprawcom, którzy mimo ogromu popełnionych zbrodni w spokoju i dostatku dożywali swoich dni. Ten ostatni wątek jest w tej lekturze szczególnie mocno wyeksponowany i omówiony.

Książka Tadeusza Płużańskiego zaczyna się zresztą od rozmowy z jednym z nich: Ryszardem Mońko, byłym zastępcą naczelnika więzienia mokotowskiego ds.politycznych, jedynym żyjącym do dziś świadkiem egzekucji Witolda Pileckiego, dokonanej 25 maja 1945 roku przez etatowego ubeckiego kata, starszego sierżanta Piotra Śmietańskiego (o dziwo udało się zdobyć nawet jego zdjęcie) i to też w pewnym sensie wyznacza kierunek w którym podążać będzie ta praca.

Bo jest to, integralnie związana z losem Witolda Pileckiego, opowieść również o nich, reżimowych oprawcach: śledczych (Krawczyński i Chimczak), prokuratorach (Łapiński), sędziach (Hryckowian i Badecki), agentach, donosicielach oraz tych wszystkich, którzy, w takim czy innym stopniu, przyłożyli rękę do ustanowienia w naszym kraju komunistycznego dyktatu (Romkowski, Rożańki, Fejgin, Humer, Czaplicki…). Ludziach, którzy przez lata nieskrępowanie prowadzili swoją zbrodniczą działalność (znęcając się w sposób niewyobrażalny, fizyczny i psychiczny, nad osadzonymi polskimi patriotami) wspinali się po szczeblach zawodowej kariery, korzystali z licznych przywilejów i udogodnień, bogacili się by w końcu przejść na „zasłużoną”,wysoka emeryturę. Którzy ukrywali swoją tożsamość, zmieniali nazwiska, fałszowali życiorysy, kłamali, manipulowani, mataczyli i zasłaniali się niepamięcią.

” Zwyczajem bezpieki było przesłuchiwanie jednego więźnia bez przerwy przez kilku „oficerów” śledczych – niedouczonych typków z awansu społecznego, którym władza uderzyła do głowy. Faktycznie byli tylko narzędziem w rękach zbrodniczego kierownictwa. Nie oznacza to, że są mniej winni – bezpośrednio znęcali się nad osadzonymi, co w świetle prawa stanowi zbrodnię komunistyczną. Jednak w III RP stawali przed sądem głównie jako świadkowie To oni maltretowali w śledztwie Witolda Pileckiego i mojego Ojca. Rotmistrzowi, który nie chciał pójść na współprace i przyznać się do absurdalnych zarzutów zdrady Ojczyzny, zerwali nawet paznokcie. To dlatego nasz bohater wypowiedział słynne słowa. ” Mnie tu wykończyli. Oświęcim przy tym to była igraszka”.

To wyłaniający się wyraźnie z treści obraz przerażająca słabości, bezradność, a może i niekiedy niechęci, polskiego wymiaru sprawiedliwości (również w III RP) nie będącego w stanie pociągnąć do odpowiedzialności żyjących jeszcze stalinowskich katów. Przyglądając się temu jak opieszale toczyły się i toczą te działania, trudno oprzeć się wrażeniu iż w odniesieniu do tych osób polska temida pozostała ślepa, oblewając tym samym egzamin z zadań jakie postawiła przed nią odrodzona Rzeczypospolita.

Ostatnie rozdziały poświęca autor właśnie temu tematowi i poodejmowanej z trudem, po roku 1989, dekomunizacji i próbom rozliczeniu się ze straszącymi nas od dziesięcioleci demonami przeszłości, ze szponów których, wciąż, mimo upływu lat, nie możemy się wyzwolić

Historyk podaje przykłady nieprzychylnych artykułów (dotyczących naszego bohatera) podważających jego dokonania i postawę ukazujących się min: na łamach „Polityki” czy „Gazety Wyborczej,”, nie zaproszenie przez władze polskie dzieci Rotmistrza na obchody 70 rocznicy wyzwolenia Auschwitz (przy jednoczesnym zaproszeniu wnuka niemieckiego komendanta obozu – co samo w sobie jest kuriozalne), sprzeciw niektórych polskich europosłów (co jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe) wobec uhonorowania jego imieniem Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem, czy opór niektórych osób (Władysław Bartoszewski) i politycznych kręgów III RP w sprawie przyznania mu Orderu Orła Białego.

Myślę że tragedią naszych czasów jest to iż komunizm nie doczekał się swojej własnej „Norymbergi”, choćby w zakresie regionalnym czy państwowym (bo nie sadzę iż dzisiejsza, putinowska Rosja była by zainteresowana tego rodzaju szerszą inicjatywą) przez co przez lata nie potrafimy się rozliczyć z poprzednia epoką i ludźmi którzy odcisnęli na niej swój złowrogi ślad. Dzięki książkom takich autorów i propagatorów historii jak Tadeusz Płużański jesteśmy jednak bliżej poznania prawdy o Żołnierzach Wyklętych i wielkich godnych naśladowania Polakach, którzy powinni stać się przykładem dla przyszłych, młodych pokoleń. Zdecydowani polecam. Chwała Bohaterom.
Duży plus dla Wydawnictwa Fronda za znakomite, jakościowe i w pełni profesjonalne wydanie tej publikacji, wzbogaconej dużą ilościowa zdjęć, niekiedy zupełnie unikalnych, które znacznie wzbogaciły samą lekturę oraz udokumentowały zawarte w niej treści.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ślad na piasku

Zbrodnia zostaje popełniona przed domem komisarza Montalbano. Rano odkrywa ona bestialsko zamordowanego konia, który – zanim policjanci podejmą ruty...

zgłoś błąd zgłoś błąd