Anatomia uległości

Wydawnictwo: Lucky
6,82 (217 ocen i 74 opinie) Zobacz oceny
10
27
9
25
8
34
7
47
6
34
5
18
4
13
3
7
2
4
1
8
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788365351036
liczba stron
592
język
polski
dodał
KNHaner

Co się zdarzy, gdy na drodze Melanii Duvall, niezależnej i wyzwolonej trzydziestoletniej singielki, stanie Adam Harding? Co będzie, gdy ten twardo stąpający po ziemi mężczyzna rzuci jej wyzwanie i zaprosi do gry, w której paradoksalnie nie liczy się wygrana, a jedynie walka o nią? Czy Melania pozwoli się ujarzmić i odda w jego ręce całą siebie? „Wiesz, że wszystko w tobie pachnie uległością?...

Co się zdarzy, gdy na drodze Melanii Duvall, niezależnej i wyzwolonej trzydziestoletniej singielki, stanie Adam Harding?
Co będzie, gdy ten twardo stąpający po ziemi mężczyzna rzuci jej wyzwanie i zaprosi do gry, w której paradoksalnie nie liczy się wygrana, a jedynie walka o nią? Czy Melania pozwoli się ujarzmić i odda w jego ręce całą siebie?

„Wiesz, że wszystko w tobie pachnie uległością? Twoje łzy, pot, skóra, oddech… Dopiero dzisiaj to sobie uświadomiłem. Zapach twojej uległości… Wyczułem go, gdy pierwszy raz wziąłem cię w ramiona. Nie wiedziałem wtedy, co tak bardzo mnie oszołomiło”.

Jak potoczy się gra, w której oboje poniosą porażkę i jednocześnie odniosą zwycięstwo? Czy nie zgubią się w trakcie podróży w głąb własnej psychiki, odkrywając świat doznań seksualnych, jakich dotąd nie znali?
Zmysłowo i bezpruderyjnie, czasem ostro i brutalnie, by za moment zaskoczyć Cię czułością i romantyzmem.
Oto „Anatomia uległości” – powieść o najskrytszych fantazjach kobiet.
Takich jak Ty…

 

źródło opisu: http://augustadocher.blogspot.com/2015/11/okadka-a...(?)

źródło okładki: http://augustadocher.blogspot.com/2015/11/okadka-a...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 400
Marek Krzystek | 2018-06-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 czerwca 2018

„Gdy Adam widzi moją minę, w końcu też parska śmiechem.
— Wiesz Melanio…
— Tak?
— Chyba nie będę się z tobą nudził… — mruczy cicho”.
Do asortymentu pasów, rózg, palcatów, batów itd. smagających mnie bezlitośnie autorka dołączyła ogarniającą mnie nudę, przy kolejnej powtarzającej się scenie chciało mi się krzyknąć w zastępstwie Valentine: tramwaj! Na co drugiej stronie ktoś parskał śmiechem, na co trzeciej chichotał, choć mnie ponuraka z urodzenia jakoś nic nie rozśmieszało, na co piątej Melania miała mokrą (cenzura), co już chyba stało się u niej stanem patologicznym, ponieważ miała w niej mokro na widok Adama, który wciąż się jakoś kręcił w pobliżu i któremu nabrzmiewało pod bokserkami przez trzysta z okładem stron, potem była przerwa, by powrócić na trwałe do poziomu jak poprzednio.
Schematyczność, powtarzalność oraz pozbawieni oryginalności bohaterowie to elementy wystroju sado-masochistycznego tej książki. On piękny, bogaty, nieskazitelny, zawsze wie kiedy przytulić kobietę, a kiedy dać jej klapsa w tyłek, w odpowiedniej chwili stający w jej obronie, jedną ręką rozdający ciosy różnorakim wrogom a drugą zrywający czerwoną różę dla swojej dziewczyny; ona śliczna, niby wyzwolona, niby pewna siebie, a w głębi marząca o ramieniu silnego mężczyzny oraz życiu małżeńskim i karmieniu piersią, gdzieś tam skrzywdzona w dzieciństwie; to kwestia czasu żeby zakochali się w sobie, tutaj zajęło to 20 stron. Potem była gorąca miłość, potem coś się poknociło, potem… znacie to? No to poczytajcie po raz pięćsetny. W wypadku tej książki różnica polega na tym, że autorka nie wzbogaciła tego schematu, wręcz go zinfantylizowała. Adam właściwie pozbawiony jest jakichkolwiek defektów fizycznych, umysłowych czy finansowych, może poza jedną wadą, taką która jak najbardziej odpowiada Melanii, która z kolei świetnie sprawdza się w roli głupiutkiej idiotki, co to zdała jako jedyna w najlepszej firmie prawniczej w USA egzamin CPA, i to za pierwszym podejściem, bo reszta pracowników to nawet za siódmym razem, choć w związku z powyższym nie oczekujcie pomiędzy kochankami rozmów na temat kubizmu francuskiego czy wstęgi Möbiusa. Oczywiście jest jeszcze czarny i obleśny charakter, który nie spocznie póki nie wprowadzi zamętu. W życiu nie wpadniecie na to, jak skończy.
A jeszcze to knocenie, naciągane i bezpłciowe, połączone z wręcz cudowną pomyłką najlepszych lekarzy w Bostonie (a ja myślałem, że tylko nasi lekarze się mylą). Ale nie zdradzę wam co to za pomyłka i co z niej wynikło, nie pozbawię was możliwości obcowania BDSM z książką.
Przy tym wszystkim trudno nie zauważyć lekkiego, swobodnego stylu autorki. Naprawdę niektóre fragmenty, nie mówię o fragmentach intymnych, mnie rozgrzały, podnieciły, zachwyciły, takie piękne, klimatyczne zdania, cóż z tego skoro autorka zaraz przypomina sobie, że pisze dla pensjonarek śniących o wyuzdanym wieczornym seksie z przystojnym milionerem.
A co do seksu, nie mam zamiaru się wypowiadać, w końcu to sprawa każdego, co mu sprawia przyjemność przy czytaniu książek, a co nie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Żółty deszcz

Poezja pisana prozą. Piękna. I ta forma: co jakiś czas odstęp w tekście - dla oddechu - jakby strofy wiersza. Do tego jakby odwrócone akapity - zami...

zgłoś błąd zgłoś błąd