Tiny Pretty Things

Cykl: Tiny Pretty Things (tom 1)
Wydawnictwo: HarperTeen
7 (2 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
2
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
0062342398
liczba stron
448
język
angielski
dodała
Anusia

Black Swan meets Pretty Little Liars in this soapy, drama-packed novel featuring diverse characters who will do anything to be the prima at their elite ballet school. Gigi, Bette, and June, three top students at an exclusive Manhattan ballet school, have seen their fair share of drama. Free-spirited new girl Gigi just wants to dance—but the very act might kill her. Privileged New Yorker...

Black Swan meets Pretty Little Liars in this soapy, drama-packed novel featuring diverse characters who will do anything to be the prima at their elite ballet school.

Gigi, Bette, and June, three top students at an exclusive Manhattan ballet school, have seen their fair share of drama. Free-spirited new girl Gigi just wants to dance—but the very act might kill her. Privileged New Yorker Bette's desire to escape the shadow of her ballet star sister brings out a dangerous edge in her. And perfectionist June needs to land a lead role this year or her controlling mother will put an end to her dancing dreams forever. When every dancer is both friend and foe, the girls will sacrifice, manipulate, and backstab to be the best of the best.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 730
Anusia | 2015-12-20
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 07 listopada 2015

Gdy wychodzą na scenę, ludzie widzą idealnie zaczesane włosy, lśniące warstwy tiulu, ciała smukłe, wystudiowane pozy, byle cieszyły oko, byle wyglądały ładnie i estetycznie. Widzą uśmiechnięte dziewczyny, partnerów asystujących im w najtrudniejszych partiach, proste plecy i starannie wymierzone kroki. Potem ukłony, oklaski, kurtyna. Teraz, czego ludzie nie widzą - zażartej rywalizacji, groźby w ustach wygiętych w uśmiechu, palącej zazdrości w kąciku oczu, zaciskanych ze złości pięści, wyniszczania własnego ciała w chorobliwym dążeniu do perfekcji. Wszystko dla najlepszej solówki, głównej roli w kolejnym spektaklu, dla podziwu nauczycieli, rodziców, rówieśników. Wszystko dla baletu.

Każda z nich chce tańczyć. Każda z nich chce być najlepsza. Giselle dopiero od niedawna uczęszcza do elitarnej szkoły baletowej w Nowym Jorku, jednak swoim talentem przyćmiewa dotychczasowe gwiazdy akademii. Dla Bette uzyskanie roli Wieszczki Cukrowej w nadchodzącej odsłonie "Dziadka do orzechów" było nie tylko pewnikiem, ale i sprawą najwyższej wagi - musi udowodnić i sobie, i swojej matce, że talentem dorównuje starszej siostrze. Dla June zdobycie solówki jest równoznaczne z kontynuowaniem marzeń o wielkiej karierze tanecznej. Jeśli nadal pozostanie niedoceniona, nadal będzie otrzymywać pomniejsze role albo dublerki, matka w każdej chwili może wysłać ją na zwykły uniwersytet. Giselle jeszcze nie wie, że bycie najlepszą ma swoje konsekwencje. Tutaj dziewczyny gotowe są do podjęcia najbardziej radykalnych kroków w drodze na szczyt.

"You're just out to ruin us all, aren't you?"

"Tiny Pretty Things" przedstawia próbę ponownego podjęcia tych samych tematów ze świata baletu, które w 2010 roku zostały poruszone przy okazji produkcji filmowej "Czarny Łabędź", albo dokładniej - zmierzenie się z problemami zakulisowego życia tancerza. Co prawda obydwa utwory powielają jedynie masę stereotypów, jednak jest coś pociągającego w odsłonięciu kotary i zajrzeniu w brudy przykryte cienkimi warstwami błyszczących tkanin. W tym wypadku bohaterkami utworu są nastoletnie dziewczyny, średnio w wieku szesnastu lat. Znajdują się na etapie rozwoju, gdzie nie wyzbyły się jeszcze do końca pewnej dziecinności, w konsekwencji niosącej za sobą potrzebę rywalizacji i niezdrową zawiść.

Na tym etapie bliższe są relacje bazujące na zazdrości (jeśli o jakichkolwiek więziach można w ogóle wtedy mówić) aniżeli przyjaźń czy zaufanie. Nieprzypadkowo w opisie, obok wspomnianej wcześniej produkcji w reżyserii Darrena Aronofsky, pojawia się tytuł "Pretty Little Liars". Tutaj również mamy do czynienia z anonimowymi pogróżkami, wiadomościami spisanymi ulubionymi szminkami na lustrach, rozwieszaniu po kątach zdjęć zrobionych z ukrycia. Wszystkie z nich wymierzona są w Gigi, nową dziewczynę w akademii, której talent przyćmiewa wszystkich. Podczas gdy główne prowodyrki, nie potrafiące pogodzić się z (w ich mniemaniu) niezasłużonym awansem Giselle, są oczywiste, tak za kulisami znajduje się jeszcze kilka innych osób. Niekiedy też same sprawczynie silnie wypierają ze świadomości popełnione czyny, okłamując siebie oraz czytelnika. Ostatecznie tylko od nas zależy, komu damy się bardziej zmanipulować, kogo uznamy za winnego.

Prowadzi to do występowania motywu szaleństwa. Funkcjonowanie w tak przepełnionej nienawiścią społeczności, miesiące, a w niektórych przypadkach wręcz lata, spędzone w akademii prowadzą nie tylko do kontuzji fizycznych lecz i uszczerbków na zdrowiu psychicznym. Niektóre dziewczyny załamują się pod presją - wcześniej pełne pasji i światła zostają doprowadzone do punktu, w jakim nie przypominają już dawnych siebie; inne uzależniają się od środków uspokajających, kłamią w żywe oczy najbliższym, a przede wszystkim oszukują same siebie. Następuje zatarcie granic między faktami a urojeniami, co nadaje powieści mroczny klimat.

"I throw open the door to my bedroom. And then the door to my bathroom. And there she is, the girl I hate. The one I really want to punch. I draw my hand back, make my first real fist, and punch the mirror."

Nieustannie wspominam o dziewczynach, choć chłopcy również mają swoje miejsce w American Ballet Company. Pośrednio uczestniczą w dramatach rówieśniczek, nieświadomie stają się pionkami w ich wyważonej grze, w niektórych przypadkach to oni przejmują kontrolę. Zamieszani w sprawy sercowe, pośrednicy brudnych sekretów, szantażyści. Dziewczyny królują w "Tiny Pretty Things", lecz rola płci przeciwnej także zostaje zaznaczona i nakreślona w powieści.

Nakreślona to dobre słowo. Zasadniczo próba zagłębienia się w jakiekolwiek relacje autorkom wychodzi średnio. Wprowadzają wątek porzucenia jednej z tancerek dla innej, a powstające z tego nowe, niewinne (chociaż ów pojęcie stanowi kwestię sporną) uczucie zakrawa na przesłodzoną sielankę. Z początku sądziłam, że związek okaże się satyrą na miłosne uniesienia nastolatków, jednak nieco się przeliczyłam. Rywalizacja o chłopaka, i to niejedna, wypadły słabo w stosunku do całej treści, wydawały się zbyt cukierkowe i wyidealizowane, kompletnie niszczące niepokojący nastrój lektury.

Prawdziwie poznajemy jedynie lśniącą na scenie i poza nią Giselle, wredną acz skrywającą osobiste niedoskonałości pod doskonałą fasadą Bette oraz pragnącą znaleźć się w świetle reflektorów punktowych June. Trzy narratorki, czasami nieświadomie, czasami celowo, manipulują czytelnikiem, dokonują problematycznych wyborów, naświetlają swoje decyzje własnymi przekonaniami. Osobiście za cokolwiek zajmujące uważałam rozpatrywanie ich portretów pod najróżniejszymi kątami, pod otoczką subiektywnych opinii dostrzegać naturę sprawy, widzieć ją taką, jaka jest w rzeczywistości. Żadna z pozostałych postaci nie intryguje, jak trójka głównych bohaterek, nad czym współmiernie ubolewam. Autorki wprowadziły parę intrygujących charakterów, które przez nieuwagę zostały przyćmione i wykreowane bez polotu. Jedynie Gigi, Bette i June zasługują na miano figur z krwi i kości.

"He probably thinks I'm damaged and dangerous.
Maybe I am."

"Tiny Pretty Things" została po brzegi wypełniona pikantnymi, zakulisowymi smaczkami z życia nastoletniego tancerza. Sona Charaipotra i Dhonielle Clayton starają się zmierzyć z problematycznymi zagadnieniami ze świata baletu, bardzo silny nacisk kładąc na podkreślenie różnorodności narodowej w wybielonym uniwersum gwiazd. Poprzez wprowadzenie postaci Giselle zmagają się z brakiem ciemnoskórych tancerzy w przemyśle, kreślą obraz wymagającego, koreańskiego rodzica u June. Jednocześnie podkreślają wyniszczające postrzeganie swojego ciała, prowadzące do tego anoreksję, bulimię, sięganie po środki będące w stanie uśmierzyć stres i gonitwę myśli. To powieść o nastolatkach wyniszczających siebie i ludzi w okół, zapętlonych w ambicjach własnych oraz rodziców, trenujących dzień i noc do utraty tchu. Akcja toczy się tu wolniej, fabule niekiedy brakuje zaskakujących rozwiązań, choć nie można odebrać pozycji miana klimatycznej, mrocznej, niepokojącej, a przede wszystkim dramatycznej. Jeśli stawiacie bardziej na powieści psychologiczne z odrobiną thrillera, a jednocześnie macie ochotę na coś młodzieżowego, ukazanego na niewyczerpalnym źródle inspiracji, czyli świecie baletu, możecie śmiało podjąć się lektury "Tiny Pretty Things".

http://cmentarzysko-ksiazek.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
W pułapce

Kiedy sięgałam po nową książkę Magdy Stachuli byłam mega ciekawa co tym razem autorka wymyśli. Pierwsze rozdziały wręcz "łyknęłam". Stopniowo budowane...

zgłoś błąd zgłoś błąd