Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

41 utonięć

Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry
6,21 (38 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
0
8
3
7
7
6
10
5
5
4
5
3
2
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324404292
liczba stron
188
język
polski
dodała
karollllllla

Nawet najstarsi mieszkańcy miasta nie pamiętają takiego lata. Asfalt staje się miękki jak ciasto, na parapetach płowieje stopiony plastik, w witrynach aptek usychają kwiaty. Wrocław rozgrzany jak Nowy Orlean opanowały szczury wywlekające z kubłów kawałki pizzy. Restauratorzy wynieśli przed knajpy palmy w donicach, sprzedawcy pomidorów spryskują je wodą. Duszna, tropikalna seksualność, która...

Nawet najstarsi mieszkańcy miasta nie pamiętają takiego lata. Asfalt staje się miękki jak ciasto, na parapetach płowieje stopiony plastik, w witrynach aptek usychają kwiaty. Wrocław rozgrzany jak Nowy Orlean opanowały szczury wywlekające z kubłów kawałki pizzy. Restauratorzy wynieśli przed knajpy palmy w donicach, sprzedawcy pomidorów spryskują je wodą. Duszna, tropikalna seksualność, która rozwija się wraz z upałem, nie pozwala spać mieszkańcom. Porzucają rozgrzane bloki i ruszają w noc, żeby się kochać, kłócić, słuchać radia w taksówkach, planować śmiertelnie poważnie coś, co rano wygląda jak sen.
Wśród letnich festiwali, religijnych procesji, polityków i pijaków, ekipa Teatru Polskiego postanawia wyprodukować spektakl, w którym wszystko będzie „nowe” i „abstrakcyjne”. Ada, bezrobotna malarka, dostaje życiową szansę: zostaje zaproszona do współpracy. W dzień poznaje teatr, nocami rozmienia się na drobne spędzając czas z podobnymi do siebie rozbitkami.
Bohaterowie powieści próbują na różne sposoby radzić sobie z lękiem. Z czasem uczą się podchodzić trochę bliżej siebie, co zawsze jest niebezpieczne. Szukają świeckich religii, żeby uciec od samotności, starają znaleźć coś żywego, bezpieczne miejsce, w którym na chwilę zapomną, jak jest.
Ich złudzenia mają urok źle oświetlonych lokali, gdzie gada się do późna o sztuce i miłości, ale język więdnie od tego w ustach, staje się wszechstronnie obcy, niezrozumiały. Aż w końcu zostaje z niego proch: frazesy, etykiety, recepty bez pokrycia. A jednak bohaterowie mówią do siebie, choć nie zawsze się porozumiewają. Ale nawet ta próba to dla nich jedyna szansa na więź, której można jeszcze nadać jakieś znaczenie.

 

źródło opisu: http://iskry.com.pl/

źródło okładki: http://iskry.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2627
Monika Stocka | 2016-01-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 19 stycznia 2016

Jeśli ktoś interesował się już książką i poczytał tu i ówdzie, to wie doskonale, że tematem wiodącym jest samotność. Ta sama, której doświadczamy, my, ludzie w okolicach 30-40, pracujący bardziej lub mniej regularnie, w rodzinach lub bez. Dlatego ta historia, ta proza wydaje nam się taka swoja. (Znajoma? Oswojona?) Jesteśmy gdzieś bardzo blisko tych linijek a może nawet niektórzy z nas po nich pląsają.

Ada jest zagubiona, (Ameryki nie odkrywam) i będąc świadomą swojego stanu, próbuje rozpaczliwie go zmienić. Coś odnaleźć, zbudować a może odbudować. Jednocześnie odniosłam wrażenie, że zanim zrobiła cokolwiek, wiedziała już, jaki będzie rezultat. I nie chodzi tu o jakiś pesymizm czy zblazowanie. Ale o świadomość, nieuchronność konsekwencji.

„Patrzył na nią tymi oczami, które były czyste i lite jak opal. Kiedyś cumowała tam zawsze, gdy bała się śmierci. Teraz nie cumowała nigdzie, dryfowała to tu to tam, jak coś zepsutego, co odpadło od porządnej niemieckiej maszyny i straciło kontekst”*

Jakkolwiek buńczucznie lub tanio to zabrzmi, pobrzmiewa tu głos pokolenia, mojego pokolenia. To, co mnie osobiście się podoba, to przedstawienie tematu w sposób bardzo oczywisty a jednocześnie bardzo prawdziwy. Nie wiem, czy coś odkryłam ale doskonale znalazłam się w życiu głównej bohaterki, choć była tak inna ode mnie. Podkreślę raz jeszcze, że naturalność i bezpretensjonalność jest jedną (nie jedyną) z mocnych stron książki. Autorka nie poucza, nie grzmi z ambony, stwierdza tylko fakt, a wy róbta z tym co chceta.

Ten podkreślany na okładce upał, nie jest klejący, smolisty, ociężały, jak się spodziewałam. Jest bardziej jak spalanie, jak cichy, niepozorny żar, który skrawek po skrawku zabiera nam … no właśnie co? Pragnienia? Życie? Wartości? Cel? Sens? Emocje?

„(…) Wstydziła się wszystkich po kolei emocji, które przezywała przed chwilą, Jakby rozpłakała się na słabym filmie.(…)”*

I jakby nie próbować spojrzeć na treść czy próbować interpretować książkę, lepiej z góry zaniechać wysiłków. Po pierwsze uważam, że tu wcale nie chodziło o ukrycie sensu gdzieś w zakamuflowanej kieszonce walizki służącej do przemytu cennych rzeczy, po drugie zdaje mi się, że autorka sama nas raczy wyjaśnieniem:

„Nowa sztuka Kluszczyńskiego jest metaforą społecznego rozpadu, obrazem świata, który na naszych oczach ulega katastrofie. Oglądamy rzeczywistość, w której słowa zostały skompromitowane, odkleiły się od znaczeń. Aktorzy grają chłodno, nieempatycznie, jakby stali obok własnych postaci. To potęguje wrażenie obcości i samotności.”*

Cóż, Pani Agnieszko, jest Pani kobietą o wielu talentach ale niech nam Pani czasem też da się wykazać:-)

Od siebie mogę tylko dodać, że oddalamy się nie tylko od innych, ale przede wszystkim oddalamy się od siebie. Jesteśmy samotni bo brakuje nam nas. Zaproszeni do garderoby, w zachwycie zaczynamy przymierzać wszystkie kostiumy, próbować kosmetyków do charakteryzacji a przed lustrem odczytujemy, dukając, kwestie wyimaginowanych postaci. I wychodzimy nasiąknięci cudzymi słowami, za którymi zaczynamy podążać, by spróbować może innego życia a może, by wyróżnić się z tłumu. A potem gdzieś brniemy w ciemnościach gubiąc drogę. Jesteśmy nieszczęśliwi nie z ludźmi ale w swoim własnym towarzystwie. Tak to widzę .

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziewczyna Ameryki

Czytałam ją jak byłam w gimnazjum. Mam ją jeszcze gdzieś i uwielbiam do niej wracać. Lekka i przyjemna :)

zgłoś błąd zgłoś błąd