Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Tlen

Tłumaczenie: Krzysztof Sokołowski
Seria: Uczta Wyobraźni
Wydawnictwo: Mag
6,57 (28 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
2
8
9
7
5
6
6
5
3
4
1
3
0
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Air
data wydania
ISBN
9788374807418
liczba stron
448
język
polski
dodał
Mariusz

Jest rok 2020. Na całym świecie, a więc i w Karzistanie, małym kraiku leżącym gdzieś w środkowej Azji, przeprowadzony zostaje test „Tlenu”: globalnej sieci obywającej się bez komputerów i interfejsów. Wykorzystującej bezpośrednio specjalnie sformatowane fragmenty mózgu. Test kończy się źle, są ofiary śmiertelne. A w małej, zagubionej w karzistańskich górach wiosce spaja on w jedno dwie...

Jest rok 2020. Na całym świecie, a więc i w Karzistanie, małym kraiku leżącym gdzieś w środkowej Azji, przeprowadzony zostaje test „Tlenu”: globalnej sieci obywającej się bez komputerów i interfejsów. Wykorzystującej bezpośrednio specjalnie sformatowane fragmenty mózgu.
Test kończy się źle, są ofiary śmiertelne. A w małej, zagubionej w karzistańskich górach wiosce spaja on w jedno dwie osobowości: głównej bohaterki, kobiety w średnim wieku, Mae Chung, i zmarłej w jego trakcie ślepej staruszki pamiętającej bardzo dawne czasy. „Tlen” ma powrócić za rok, po poprawkach, obie kobiety istnieją w nim jednak już teraz. Jako jedna osobowość. Istnieją jednocześnie w „Tlenie”, gdzie ludzie nie mają ciał, i w ciele Mae.
Mae Chung, choć analfabetka, jest inteligentna, sprytna i mądra. Stara się przygotować konserwatywną wiejską społeczność na nieuniknione zmiany. Rozwija biznes w dotychczasowej, klasycznej sieci, bogaci się, uczy nowego świata siebie i innych, choć los nie szczędzi jej osobistych dramatów. Drugie „ja” Mae, obrócone w przeszłość, sprzeciwia się wszelkim zmianom. Do końca nie wiemy, które zwycięży. Do końca nie wiemy nawet, czym jest zwycięstwo: zwieńczeniem tradycji czy jej zagładą?
Mae Chung to chyba najpełniej KOBIECA bohaterka współczesnej fantastyki naukowej. A „Tlen” jest zaskakującą i piękną opowieścią o tym, jak przeżyć między młotem nowego, które nie chce nadejść, i kowadłem starego, które nie chce odejść.

 

źródło opisu: www.mag.com.pl

źródło okładki: www.mag.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 976
Marcin Knyszyński | 2017-07-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 lipca 2017

Recenzja pochodzi z
http://plejbekpisze.blogspot.com/


Ucieczka od wektorów

Fikcyjne państwo Karzistan, rok 2019. Mała rolnicza wioska Kizuldah, leżąca w Azji środkowej, nieopodal chińskiej granicy, w ubogim wielokulturowym kraju. Nadchodząca trzecia dekada dwudziestego pierwszego wieku, zastaje to miejsce wielce zacofanym i biednym, lecz co ważne, całkowicie świadomym tego, że nowoczesny świat ucieka coraz bardziej. Przepaść ekonomiczna i techniczna się pogłębia, mieszkańcy Karzistanu nie przeskoczą jej bez pomocy z zewnątrz. Ale mogą choć trochę poczuć się lepiej, poudawać sami przed sobą, że nie są wieśniakami z końca świata, lecz takimi samymi beneficjentami rozwoju technologicznego jak ludzie z Zachodu. Nawet jeśli to tylko wyreżyserowana fikcja.

Takim reżyserem indywidualnych wyparć rzeczywistości w Kizuldah jest Mae Chung. Pani w średnim wieku, nieszczęśliwa żona i matka, specjalistka od mody, analfabetka – businesswoman. Mae doradza biednym kobietom jak się ładnie ubrać, jaką fryzurę ułożyć, jak choć przez chwilę pozorować, że faktycznie gonią uciekający świat zachodu. Przybiera to czasami karykaturalne rozmiary. Mae odwiedza rozpadające się domostwa, stojące na fundamentach ze smrodu, brudu i ubóstwa. W otoczeniu zwierząt defekujących na środek salonu, w pobliżu stosu kukurydzy przeznaczonej na obiad, Mae stroi swe oblepione brudem klientki w najnowsze karzistańskie krzyki mody. Ci co Mają nie muszą już tego pokazywać, ci co Nie Mają nie mogą przestać udawać, że jest inaczej.

Jest jednak nadzieja. Przynajmniej takie wrażenie sprawia informacja o tym, że już niedługo Karzistan wejdzie w obręb oddziaływania Tlenu - tajemniczego, niezrozumiałego informatycznego rozwiązania. Czym dokładnie jest Tlen dowiadujemy się z dalszej części powieści, teraz powiedzmy tylko tyle, że jest to włączenie wszystkich ludzkich mózgów do wspólnej rzeczywistości wirtualnej, w której wszyscy użytkownicy mają natychmiastowy dostęp do informacji kulturalnych, ekonomicznych, edukacyjnych itd. Słowem – gwałtowne wyrównanie szans na rozwój, rozdanie wszystkim wędek - zarówno tym, którzy wędkują od urodzenia jak i tym, którzy wędkę mylą z pasterskim kijem. Teoretycznie wszyscy mogą Mieć.

Geoff Ryman przedstawia sytuację, w której nadchodzące Nowe jest z pozoru walcem wyrównującym powierzchnię bez oglądania się na to czy ktoś nie został czasem przysypany. Zapomniana górska osada bez pomocy przedsiębiorczej Mae, wydaje się być skazana jest na całkowitą zagładę. I tu zaczyna się podstawowy wątek fabularny. Po przeprowadzeniu nieudanego testu wprowadzenia Tlenu na obszarze wioski, Mae zdobywa podstawowe umiejętności poruszania się w Tlenie oraz zaczyna poznawać jego naturę. Jej celem staje się wprowadzenie mieszkańców Kizuldah do nowego świata, którego nadejścia nikt nie jest w stanie powstrzymać. Niestety, w trakcie trwania testu Tlenu, osobowość Mae zabiera pewnego pasażera na gapę - fragment duszy swej przyjaciółki, pani Tung, która ma założone zupełnie przeciwne cele.

Autor rozgrywa z czytelnikiem bardzo wymagającą partię czytelniczych szachów. Powieść, czytana w pośpiechu, w nadziei na łatwą rozrywkę i poznanie kolejnej wariacji świata niedalekiej przyszłości, zawodzi czytelników nastawionych na tego rodzaju przygodę. Zrozumieć czym jest Tlen, znaczy zrozumieć powieść. Geoff Ryman napisał rzecz pełną symboli a ich rolą nie jest opowiadanie świata w taki sposób jak robi to Ian McDonald czy Paolo Bacigalupi. To nie jest tylko i wyłącznie opowieść o biednym społeczeństwie skazanym na pożarcie przez nadchodzącą rewolucję technologiczną i sposobach w jakie próbuje się ono bronić. To nie jest tylko fantastyka bliskiego zasięgu.

"Tlen", gdy spojrzeć głębiej, jest filozoficzną rozprawą na temat tego czym tak naprawdę jest pojęcie upływającego czasu, czym jest wektor skierowany od przeszłości do przyszłości i jakie jest w tym wszystkim miejsce zwykłego człowieka. Podczas lektury co chwilę znajdowałem znaki zapytania, których prostowanie okazały się drogą do interpretacji powieści: Skąd ta karykaturalna pogoń mieszkanek wioski za modą? Co symbolizuje pani Tung, siedząca w głowie Mae? Po co w ogóle Ryman ją tam umieścił? Co kryje się za najbardziej krytykowanym przez recenzentów pomysłem autora, dotyczącym ciąży pozamacicznej, a będącym według mnie jednym z najważniejszych elementów powieści? Dlaczego główna bohaterka odbierana jest jako szalona przez społeczność wioski i jak się to ma do tego co dla tej społeczności robi? Dlaczego wybrała ona tak specyficzny produkt do swojego business planu, jakim są stare i zapomniane hafty ludu Eloi, mieszkającego dawno temu na terenie Karzistanu? Co oznacza symbol Sowy i ile ma znaczeń? Czym jest powódź, poza niszczycielskim żywiołem? O czym w jej kontekście opowiada ostatni rozdział powieści? I w końcu najważniejsze – czy zrozumieliśmy, czym tak naprawdę jest Tlen? Zrozumieć czym jest Tlen, znaczy zrozumieć powieść. Zrozumieć przeszłość, znaczy być gotowym na przyszłość. A odrzucić wektory na rzecz skalarów, znaczy przeżyć.

Gęsto upakowana symbolika powoduje, że można czytać "Tlen" na kilka sposobów. Ślizgnąć się po powierzchni i srogo zawieść. Wejść głębiej i spróbować czytać między wierszami, znajdując tam spore wartości dodane. Zanurkować do dna i odczytać więcej niż Ryman chciał powiedzieć, znaczy przekombinować. Nie zarzekam się, że ja tego nie zrobiłem i przesadzam, nadinterpretowując. Najprawdopodobniej tak jest, zatem polecam zażyć "Tlenu" każdemu osobiście i przekonać się na własnej skórze. Na zakończenie powiem tylko, że takiej fantastyki bliskiego zasięgu chciałbym więcej.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Ćwiek

Opinie czytelników


O książce:
Ferdydurke

Jedna z niewielu lektur szkolnych, które przekonały mnie do siebie od samego początku i interesowały z każdą stroną coraz bardziej. Gombrowiczowi udał...

zgłoś błąd zgłoś błąd