Porwana pieśniarka

Tłumaczenie: Anna Studniarek-Więch
Cykl: Trylogia Klątwy (tom 1)
Wydawnictwo: Galeria Książki
7,82 (1833 ocen i 220 opinii) Zobacz oceny
10
290
9
302
8
516
7
420
6
207
5
52
4
20
3
21
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Stolen Songbird
data wydania
ISBN
9788364297670
liczba stron
432
język
polski
dodała
SilverMoon

Od pięciu stuleci trolle nie mogą opuszczać miasta pod ruinami Samotnej Góry. Więzi je klątwa czarownicy. Przez wieki wspomnienia o ich mrocznej i złowrogiej magii zatarły się w ludzkiej pamięci. Niespodziewanie pojawia się przepowiednia o związku, który złamie potężne zaklęcie. W Cécile de Troyes rozpoznano kobietę z przepowiedni. Zostaje więc porwana i uwięziona pod górą. Od pierwszej chwili...

Od pięciu stuleci trolle nie mogą opuszczać miasta pod ruinami Samotnej Góry. Więzi je klątwa czarownicy. Przez wieki wspomnienia o ich mrocznej i złowrogiej magii zatarły się w ludzkiej pamięci. Niespodziewanie pojawia się przepowiednia o związku, który złamie potężne zaklęcie. W Cécile de Troyes rozpoznano kobietę z przepowiedni. Zostaje więc porwana i uwięziona pod górą. Od pierwszej chwili w podziemnym mieście dziewczyna myśli tylko o jednym – o ucieczce. Trolle, które ją uprowadziły, są jednak inteligentne, szybkie i nieludzko silne. Porwana musi czekać na właściwy moment i stosowną okazję.

Z biegiem czasu dzieje się coś niezwykłego – w sercu Cécile kiełkuje uczucie do tajemniczego księcia, z którym została związana ślubem. Dziewczyna poznaje kolejne osoby, nawiązuje przyjaźnie i powoli uzmysławia sobie, że może być jedyną nadzieją dla mieszańców zniewolonych przez trolle czystej krwi. W mieście wybucha bunt. A Tristan, jej książę i przyszły król, jest jego tajnym przywódcą.

W miarę zanurzania się w świat skomplikowanych intryg politycznych podziemnego świata Cécile przestaje być córką prostego rolnika, staje się księżniczką, nadzieją całego ludu i czarownicą obdarzoną mocą dość potężną, by na zawsze zmienić Trollus, podziemne miasto.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Galeria Książki, 2016

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 444

"– Piękno można stworzyć, a wiedzę zdobyć, ale talentu nie da się ani kupić, ani nauczyć."

Niektóre książki wymagają specjalnych kryteriów.
Choćby taka Porwana pieśniarka. Niby dobra, ale w tym negatywnym sensie.

Przeczytaj Porwaną Pieśniarkę, mówili. Będzie fajnie, mówili.
I co mi z tego przyszło?
Jedynym pocieszeniem po przemęczeniu takiej książki jest dla mnie zjechanie jej w opinii na lubimyczytać.pl.

Z pozoru wszystko było okej. Opisy, zarys fabuły i cała reszta. Niby było dobrze, ale to nieprawda. Wcale nie było dobrze.
I zaraz napiszę dlaczego.

Czytaliście kiedyś prostą książkę? Taką, która nie powalała? Była spoko, ponieważ zawierała przeciętnych bohaterów, przeciętną ilość opisów, nie dość rozrysowany świat, lub też niewykorzystany potencjał. Nie wkurzała i nie porywała. Była po prostu okej i myśleliście sobie wtedy, że gdyby autorka bardziej się postarała, dała z siebie więcej, to ta prosta książka mogłaby być bardzo, bardzo dobra?
Porwana pieśniarka jest książką, w której autorka dała z siebie więcej. Co kompletnie jej nie wyszło. Dlatego książka, która powinna być świetna taka nie była.

Zacznijmy od początku.
Oryginalność=Trolle?
Ta książka nie jest oryginalna.
Jedno słowo, a tym słowem są "trolle" nie czyni wyjątkowym.
Bo poza tym jednym słowem w Porwanej pieśniarce nie ma nic wyjątkowego.
Na początku niewiele mi to przeszkadzało. Opis był zachęcający, podobnie jak recenzje więc byłam strasznie uradowana, że wreszcie mogę przeczytać Porwaną pieśniarkę.
Schematy mnie nie odstręczają. Pod warunkiem, że są dobrze przedstawione. Że poruszają w jakikolwiek sposób. A co dostałam? Trolle, które równie dobrze mogłyby być czymkolwiek innym - a co najlepsze okazało się, że chyba są elfami alias fae, co stwierdziłam kiedy tylko usłyszałam o Królu Lata, czy Dworze Zimy - i pozbawiony jakiejkolwiek głębi motyw rewolucji i ludu uciśnionego.

Te kwestie po prostu były nudnawe.
Ale nie były najgorsze.
Bo historia opisana sama w sobie nie jest zła. Jednak bohaterowie sprawili, że taka się stała.

Książka, która wywołuje u czytelnika emocje powinna być zajebista. Inaczej możemy odnosić wrażenie, że brakuje nam czegoś ważnego. Jednak samo wywołanie emocji to dopiero połowa sukcesu. Ten nastaje dopiero wówczas, gdy zostaną wywołane te "właściwe emocje".
Dam głowę, że zażenowanie postępowaniem bohaterów z pewnością do nich nie należy.
Tristan już od samego początku mnie nie oczarował. Nijaki i niezdecydowany. Mimo to postanowiłam dać mu szansę. W końcu pierwsze wrażenie może być mylne. Jednak gdy później do jego niezdecydowania dołączyła irytująca Cecile było już po ptakach. Pies został pogrzebany.

A przecież Cecile wcale nie irytowała zanim nie poznała Tristana.
Przejdę więc do kolejnej kwestii.
Wątek romantyczny.
"Miłość" Cecile i Tristana to był hit. Rzadko zdarza mi się czytać książki, w których uczucie bohaterów pojawia się praktycznie z powietrza. To wyglądało mniej więcej tak, że czytam jeden akapit, w którym oboje nie chcą mieć ze sobą nic wspólnego, praktycznie się nie widują, a jeśli już to spędzają czas na pozorowanych kłótniach, a potem ni stąd ni zowąd, zakochują się w sobie. Co więcej w pewnym momencie Tristan wyznaje, że pragnął Cecile, już od samego początku. Szkoda tylko, że pierwszy rozdział z jego perspektywy nijako temu zaprzecza.
Ogólnie to było mniej więcej tak, jakby autorka stwierdziła, że nie ma sensu się rozpisywać. Po co, skoro i tak wszyscy wiedzieli, że tych dwoje połączy coś więcej? Dlaczego miałaby się starać, aby ze wzajemnej niechęci przejść płynnie do zakochania?

No i jeszcze ta ich więź, dzięki której odczuwali nawzajem swoje emocje.
Więź została potraktowana bardzo po macoszemu. Zamiast ogrywać jednostajną rolę w historii, pojawiała się od czasu do czasu kiedy tylko autorce przyszła na to ochota, albo akcja tego wymagała. W tym aspekcie również brakowało płynności.

Z podobnym lekceważeniem autorka potraktowała talent Cecile. W końcu bohaterka jest śpiewaczką i naprawdę liczyłam, że odnośnie jej talentu pojawi się znacznie więcej wzmianek, a tu nic.
W końcu Kestrel z The Winner's Curse również miała związek z muzyką, który był ukazywany przez całą powieść, co sprawiło, że utożsamiałam Kestrel między innymi z muzyką. A więc, można? Można.

Co prawda były momenty, w których pojawiały się przebłyski czegoś lepszego, niestety te zostały stłumione, a jedyne co było dobre w tej książce to początek. Początek zapowiadał coś naprawdę świetnego. Niestety gdy tylko Cecile pojawiła się w mieście trolli cały czar opowieści prysł. Początek był dobry i to tyle, bo nawet finał niezbyt porywał, a ostatnie zdanie było niczym wisienka na torcie. Zupełnie jakbym się dość nie nairytowała i nie zażenowała w trakcie całej książki to jeszcze na koniec trzeba było dopier*olić głupotę w stylu: że bohaterka nie wie co zrobi kiedy ją znajdzie, nie wie co się stanie, ale wie, że ona musi umrzeć.

To czego ja nie wiem, to czy zdobędę się kontynuowanie tej przygody.

A jeśli koniecznie chcecie poczytać coś o trollach to zamiast tego cholerstwa polecam Amandę Hocking i jej serię Trylle. Co jest zdecydowanie lepsze od Porwanej pieśniarki.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zapłata

Zapłata to moje pierwsze spotkanie z twórczością Małgorzaty Rogali. Autorka rozpoczęła swój nowy cykl bardzo mocnym akcentem i do końca książki udał...

zgłoś błąd zgłoś błąd