Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Porwana pieśniarka

Tłumaczenie: Anna Studniarek
Cykl: Trylogia Klątwy (tom 1)
Wydawnictwo: Galeria Książki
7,91 (1139 ocen i 164 opinie) Zobacz oceny
10
196
9
207
8
306
7
252
6
127
5
27
4
11
3
10
2
2
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Stolen Songbird
data wydania
ISBN
9788364297670
liczba stron
432
język
polski
dodała
SilverMoon

Od pięciu stuleci trolle nie mogą opuszczać miasta pod ruinami Samotnej Góry. Więzi je klątwa czarownicy. Przez wieki wspomnienia o ich mrocznej i złowrogiej magii zatarły się w ludzkiej pamięci. Niespodziewanie pojawia się przepowiednia o związku, który złamie potężne zaklęcie. W Cécile de Troyes rozpoznano kobietę z przepowiedni. Zostaje więc porwana i uwięziona pod górą. Od pierwszej chwili...

Od pięciu stuleci trolle nie mogą opuszczać miasta pod ruinami Samotnej Góry. Więzi je klątwa czarownicy. Przez wieki wspomnienia o ich mrocznej i złowrogiej magii zatarły się w ludzkiej pamięci. Niespodziewanie pojawia się przepowiednia o związku, który złamie potężne zaklęcie. W Cécile de Troyes rozpoznano kobietę z przepowiedni. Zostaje więc porwana i uwięziona pod górą. Od pierwszej chwili w podziemnym mieście dziewczyna myśli tylko o jednym – o ucieczce. Trolle, które ją uprowadziły, są jednak inteligentne, szybkie i nieludzko silne. Porwana musi czekać na właściwy moment i stosowną okazję.

Z biegiem czasu dzieje się coś niezwykłego – w sercu Cécile kiełkuje uczucie do tajemniczego księcia, z którym została związana ślubem. Dziewczyna poznaje kolejne osoby, nawiązuje przyjaźnie i powoli uzmysławia sobie, że może być jedyną nadzieją dla mieszańców zniewolonych przez trolle czystej krwi. W mieście wybucha bunt. A Tristan, jej książę i przyszły król, jest jego tajnym przywódcą.

W miarę zanurzania się w świat skomplikowanych intryg politycznych podziemnego świata Cécile przestaje być córką prostego rolnika, staje się księżniczką, nadzieją całego ludu i czarownicą obdarzoną mocą dość potężną, by na zawsze zmienić Trollus, podziemne miasto.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Galeria Książki, 2016

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1301

http://ksiazkoholizm--postepujacy.blogspot.com/2016/03/016-porwana-piesniarka-danielle-l-jensen.html

Już od dawna nie mogłam doczekać się sięgnięcia po Porwaną pieśniarkę. Naprawdę, słowo harcerza! (Nie, nie jestem harcerką. Ale chciałabym być!). Ta przewspaniała okładka przyciągała mnie jak magnes. A po obejrzeniu baaardzo pozytywnej recenzji tejże książki na kanale Anity z Book Reviews By Anita, nawet nie brałam pod uwagę możliwości, że się zawiodę. No bo jak! Jak to mogłoby być możliwe?... A więc radośnie, z ogromnym entuzjazmem, ale też niezbyt wybujałymi oczekiwaniami, zabrałam się do lektury.
I co tu dużo mówić. A jednak się zawiodłam.

"Piękno można stworzyć, a wiedzę zdobyć, ale talentu nie da się ani kupić, ani nauczyć. A ty masz talent, moja droga. Kiedy staniesz na scenie i zaśpiewasz, pokocha cię cały świat."

Pięć stuleci. Wyobrażacie sobie spędzić tyle lat pod ziemią, w sercu góry? Właśnie tego doświadczyły trolle, których miasto Trollus zostało pogrzebane pod gruzami Samotnej Góry. Sami jego mieszkańcy zostali obłożeni klątwą przez pewną ludzką czarownice - tak długo jak ona żyje żaden z nich nie może opuścić swojego więzienia. Jednak po tylu latach pojawia się iskierka nadziei w postaci przepowiedni mówiącej, że związek księcia trolli i ludzkiej dziewczyny z płomiennorudymi i niebieskimi oczami uwolni ich od uroku.
Cecile de Troyes właśnie ma wkroczyć w wielki świat i rozpocząć karierę śpiewaczki pod skrzydłami swej matki. Niestety, zostaje porwana i sprzedana trollom. A, że idealnie pasuje do opisu dziewczyny z przepowiedni, zostaje złączona z księciem Tristanem i wepchnięta w świat magii i bezwzględnej polityki. Jak się wkrótce okazuje może okazać się nie tylko ostatnią nadzieją na zrzucenie klątwy, ale też na poprawę losu mieszańców - trolli z domieszką ludzkiej krwi, traktowanych jak niewolników.

"Oczy niebieskie i włosów płomienie,/ Kluczem, co spełni twe pragnienie. / Anioła głos, lecz wola ze stali / Czarownicę złą powali. / Śmierć, co wiąże, więź, co złamie, / Słońce, księżyc w nasze imię. / Książę nocy z córką dnia złączony / Czarownicy będą zgonem. / Godzina, gdy pierwsze tchnienie wydali, / Ostatnia dla czarownicy nastanie wśród żali. / Złącz tych dwoje z wiersza zgodnie / A przekleństwa ujrzysz koniec."

Nawet nie wiem od czego zacząć. Serio, ręce opadają, żyć i czytać się odechciewa. Od dawna ludzie w moim otoczeniu nie musieli wysłuchiwać tyle razy stwierdzenia, że zaraz wywalę jakąś książkę przez okno, albo utopię ją w Wiśle. Mało tego, non stop miałam deja vu związane z Rywalkami Kiery Cass. Nie wiem czemu, nie pytajcie.
Ogólnie pomysł był dobry. Ba, powiedziałabym nawet, że świetny. Trolle, szklane ogrody, dyskryminacja mieszańców i dziewczyna wciągnięta w ten bezkompromisowy świat... Wreszcie coś innego niż wilkołaki&wampiry. Eh, mogło być tak wspaniale!

Jednak nie jestem w stanie przeboleć głównej bohaterki i jednocześnie narratorki całej powieści. Drugiej tak wkurzającej postaci ze świecą szukać. Całość jej przemyśleń oraz fabuły można by było podzielić na trzy części: pierwszą pod tytułem "Muszą stąd uciekać!", drugą małą, przejściową "Co ja mam teraz robić?", i trzecią "Chcę tu zostać! Koniec, kropka, amen!". Moim skromnym zdaniem, gdyby Porwana pieśniarka została napisana w trzeciej osobie i jakby usunąć z niej wszystkie przemyślenia Cecile, to powieść naprawdę wiele by zyskała, a na pewno nic by nie straciła.

No dobra, okej. Jedna irytująca bohaterka gniota nie czyni. Nawet, gdy to ona nam daną historię opowiada. A więc co z innymi postaciami. Sęk, w tym, że wszyscy byli po prostu przerysowani. Tristan, w którym chyba powinnam była się w teorii zakochać, był dla mnie tylko odrobinkę mniej wkurzający od Cecile. Chociaż muszę przyznać, że dzięki pewnym wątkom zyskał sobie, jako przywódca, mój szacunek. Niestety wszystko dokumentnie rozwalił na koniec. Bo to co on zrobił na finiszu powieści sprawiło, że znienawidziłam go z całego serca. Z miłą chęcią bym się nad tym jeszcze trochę porozpływała, jednak obawiam się, że mogłabym Wam coś przypadkowo zaspoilerować, a zarówno ja jak i Wy chyba wolelibyśmy tego uniknąć.
Jednak są dwie postacie, które polubiłam i dzięki którym przebrnęłam przez całą Porwaną pieśniarkę. Mówię tutaj o Marcu i Szpicu. Nie umiem powiedzieć co dokładnie sprawiło, że tak bardzo ich polubiłam, ale książkę czytałam dla tych krótkich wzmianek o nich. Niestety, nie mogę za dużo o nich opowiedzieć, bo znowu spoilery, no więc jedźmy dalej z tym koksem.

Kolejnym aspektem, który sprawił, że wolałabym już więcej do Pieśniarki nie wracać jest sam język, którym posługuje się autorka. Nawet nie umiem tego wyjaśnić. Po prostu czasem mam tak, że mój umysł po prostu zanurza się w powieści jak nóż w maśle, a kiedy indziej mam wrażenie jakbym próbowała scyzorykiem jeść zupę. Tak było i tym razem. Męczyłam się niemiłosiernie, a moja wyobraźnia odmawiała współpracy. Nie wiem, może to kwestia tłumaczenia, ale to nie zmienia faktu, że cierpiałam bardziej niż Piekarski na mękach.

"- Dlaczego? – Uderzyłam pięściami w stół. – Dlaczego nie możesz mi uwierzyć? Dlaczego mi nie ufasz?
-Ponieważ jesteś człowiekiem, Cécile. Możesz okłamać nawet samą siebie."

Bardzo długo wahałam się między oceną 5/10, a 6/10. W końcu stanęło na naciąganym 6/10, co Porwana pieśniarka zawdzięcza jedynie Marcowi, Szpicowi i mojej umiarkowanej chęci sięgnięcia po ciąg dalszy. Jednak muszę przyznać, że dwa, trzy razy się porządnie zastanowię zanim przeczytam Ukrytą łowczynię. Książki ogólnie nie polecam. Jest to zwykła, już trochę nudnawa, osadzona w realiach fantastyczno-średniowiecznych młodzieżówka z irytującą narratorką. Na szczęście autorka nie wpakowała tam jeszcze trójkąta miłosnego, bo mój egzemplarz zdecydowanie nauczyłby się latać.
Książki nie polecam, ale dam małą radę tym, którzy są zdeterminowani by się z nią zapoznać - nie czytajcie opisu z tyłu dalej niż do połowy, bo dalej to już spoiler, goni spoiler.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
W plątaninie uczuć

Historia o prawdziwej kobiecej przyjaźni i o tym, jak trudną sztuką jest pięknie żyć. Życie trzech kobiet zmienia się, gdy stają w obliczu śmiertel...

zgłoś błąd zgłoś błąd