Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Superman: Wyzwolony

Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Seria: Nowe DC Comics!
Wydawnictwo: Egmont Polska
7,24 (37 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
2
8
13
7
11
6
9
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Superman: Unchained
data wydania
ISBN
9788328116061
liczba stron
268
słowa kluczowe
Superman
kategoria
komiksy
język
polski

Największy scenarzysta komiksowy –- Scott Snyder, największy rysownik komiksowy –- Jim Lee oraz największy komiksowy superbohater –- Superman w końcu w jednej opowieści! Kiedy z nieba zaczynają spadać satelity, wszyscy zastanawiają się, kto powstrzymał ostatniego z nich przed upadkiem. Lex Luthor, Lois Lane, Batman, Wonder Woman, ekoterroryści, armia Stanów Zjednoczonych oraz tajemnicza...

Największy scenarzysta komiksowy –- Scott Snyder, największy rysownik komiksowy –- Jim Lee oraz największy komiksowy superbohater –- Superman w końcu w jednej opowieści!

Kiedy z nieba zaczynają spadać satelity, wszyscy zastanawiają się, kto powstrzymał ostatniego z nich przed upadkiem. Lex Luthor, Lois Lane, Batman, Wonder Woman, ekoterroryści, armia Stanów Zjednoczonych oraz tajemnicza postać, która dzięki swym mocom może równać się z Supermanem - oni wszyscy pojawią się w tej pełnej rozmachu historii.

 

źródło opisu: http://www.sklep.gildia.pl/komiksy/288302-superman-wyzwolony

źródło okładki: http://www.sklep.gildia.pl/komiksy/288302-superman-wyzwolony

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 354
FomaLermont | 2016-04-01
Na półkach: Przeczytane

http://superbook.blog.pl/2016/04/01/216-scott-snyder-jim-lee-scott-williams-dustin-nguyen-alex-sinclair-superman-wyzwolony/

Snyder z przytupem zaczął swój run w New 52! z Batmanem. Brawurowy „Trybunał Sów”, nowatorskie i zarazem oddające cześć wielkim dziełom historie „Śmierć Rodziny” i „Rok Zerowy” czy mające wyjść na polskim rynku „Endgame” to tematy gorących dyskusji wśród komiksowej braci. Tym razem Snyder na chwilę wziął pod swe pióro Supermana. Postać nieco kontrastową do Mrocznego Rycerza, ale z równie wielkim dziedzictwem. Rysownikiem też jest nie byle kto bo sam Jim Lee. Lecz czy „Superman: Unchained” to hit na miarę jego twórców ?

W 1938 w obliczu wojny Amerykanie wysłali prośbę o pomoc w kosmos. Rok 1945 zaś był rokiem detonacji pierwszej bomby atomowej i dokonali tego właśnie Jankesi. Druga z nich- zrzucona na Nagasaki nie była już taka jak poprzednia. I tak- miało to związek z apelem sprzed kilku lat. Ale żeby być na bieżąco. Supermana widzimy w jednej z jego niemal codziennych misji. Kal- el e jej czasie nawija o swym dzieciństwie. Czyli pokrótce- nie są to posępne monologi Batmana, a nieco wiejące nostalgią i wiejską tęsknotą wspomnienia które ukazują jakim prostym kolesiem jest Człowiek Ze Stali. Tym razem Supek ratuje spadające na naszą nieszczęsną planetę satelity. Dla niego to betka, ale przecież kosmiczne instalacje nie spadają ot tak prawda ? Problemy mnożą się i mnożą, coraz bardziej doprowadzając wszystko do ciekawej konfrontacji.



Co jeśli na Ziemi jest ktoś o mocach działających na podobnej zasadzie co te supermanowskie, ale dużo bardziej doświadczony, silniejszy i na dodatek cieszący się poparciem rządu ? I to nie w tak szlachetny sposób jak w przypadku kolegi z tarczą z konkurencyjnego wydawnictwa, ale nieco gorzej. Bo będąc na służbie pod samym generałem Lane’ em. Skądinąd nieformalnym i nieco niedoszłym teściem Supermana. Wspomniałem już o wiadomości wysłanej w przestrzeń kosmiczną. Odpowiedzią nie był Kal- el, a owe tajemnicze indywiduum które z założenia ma pełnić rolę ewentualnego egzekutora Ostatniego Syna Kryptona. Postać ta nazywa się Wraith. Nie jest to dosłowne tłumaczenie, a skrót od William Rudolph’ s Ace In The Hole ( bo ów Rudolph odpowiada za sprowadzenie i zwerbowanie kosmity ) i nie ma ( na szczęście ) nic wspólnego z jednym z mniej zacnych przeciwników Batmana. Z gęby wygląda tak, jakby jego mamuśka kumała się z Darkseidem, zaś w pewnym momencie najeża się niczym sam Doomsday. Myślę, że to celowa zagrywka autorów. Takie małe puszczenie oka w stronę czytelnika.

W zderzeniu tych dwóch postaci najciekawsze nie są ich potyczki, ale podobieństwa i relacje. Wraith i Superman na dobrą sprawę mają ze sobą sporo wspólnego, a ten pierwszy mógłby być mentorem dla Kal- ela. Sam Clark nie został ukazany przez Snydera szablonowo. Nie jest pomnikową postacią, a człowiekiem który zdaje sobie sprawę, że nie zawsze to on jest tym niepokonanym. Twórcy „Amerykańskiego Wampira” udało się uczłowieczyć przybysza z Kryptona. Zachował jego ikoniczność, ale odjął całą tą męczącą frajerszczyznę i infantylizm. Wracając jednak do Wraitha. Kosmita ten to tak naprawdę swój chłop. Może i przyłoży Supermanowi, ale nie mogłem pozbyć się wrażenia, iż to pozytywny bohater. Na co znalazłem zresztą później potwierdzenie.

Co by tu napisać o Jim’ ie Lee i pracy jaką wykonał w tym tomie ? Że jest świetna i trzyma wysoki poziom do jakiego przyzwyczaił nas rysownik ? Że umiejętnie ukazał nadludzkość zarówno Kal- ela, jak i jego oponenta/ sojusznika ? Że Lee ujął idealnie ogromną widowiskowość i skalę działań i nie pozbawił czytelnika rysunków które pozostaną na długo w jego pamięci ? Jak choćby ten poniżej. Superman w pełnym rynsztunku. Siła w pełnej okazałości.



Ale nie zapominajmy, że oprócz Jima Lee jest tu ktoś taki jak Dustin Nguyen. Twórca ten odpowiada za retrospekcje z młodzieńczych lat Kal- ela, gdy ten dopiero odkrywał swe zdolności. Ale też ukazywała się jego dobroduszność i poczciwość. Jeżeli poczciwym można nazwać kogoś niemal niezniszczalnego.

Pojawiają się też Batman i Wonder Woman. Snyder trzymał ich na dystans, dzięki czemu nie było szablonu „pomocy przyjaciół w ostatniej chwili”, ani usilnego wciśnięcia całej Trójcy w jeden komiks. Ot są sobie i tyle. Lecz nie znaczy to, że są postaciami całkowitego tła. Specjalny kostium Batmana ukazujący ponownie jego paranoję na punkcie Supermana która mogłaby konkurować tylko z fiziem Luthora robi wrażenie. A skoro mowa o Luthorze. Arcyprzeciwnik Supka dodaje swoje bardzo cenne pięć groszy. Irytował mnie natomiast generał Lane. Klasyczny model trepa bez wyobraźni. Ktoś kto z wypiłby tysiące hektolitrów napojów wyskokowych z bardzo podobnym zresztą wojskowym z konkurencji- generałem Ross’ em/ Red Hulkiem. Obaj są zazdrośni o swe córki, a swych niedoszłych zięciów zapakowali by za kratki.

Podsumowanie: Po Snyderze oczekiwałem czegoś innego w przedstawieniu postaci Ostatniego Syna Kryptona. I to właśnie dostałem. Co prawda bohaterów o bliźniaczych zdolnościach, a nawet przewyższających go mocą było kilku, ale tylko ten porzucił swą drogę, by podążyć drogą Supermana. Supermana który był wyraźnie słabszy, w swoim światopoglądzie nieco naiwny i nie ma wsparcia Wujka Sama. Ale który jest też ucieleśnieniem szlachetnych ideałów. Prostym, wiejskim chłopakiem który ma dużą moc. Scott Snyder i Jim Lee wraz z innymi stworzyli dzieło które wyrywa Supermana ze stuporu w jaki ma skłonność popadać. Nie jest to rewolta na miarę „Czerwonego Syna”, ale ukazuje, że można ukazać Kal- ela i klasycznie, i ciekawie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
(nie)typowi przestępcy

Po książkę sięgnęłam po sugestii znajomej, która już się z tą pozycją zapoznała. Zainteresował mnie wątek lekomanii. Jest mi on bliski z uwagi na prac...

zgłoś błąd zgłoś błąd