Ptak dobrego Boga

Tłumaczenie: Maciej Świerkocki
Seria: Poza serią
Wydawnictwo: Czarne
7,38 (143 ocen i 29 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
20
8
42
7
44
6
22
5
4
4
2
3
0
2
0
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Good Lord Bird
data wydania
ISBN
9788380491830
liczba stron
440
kategoria
historyczna
język
polski
dodała
Ag2S

Ptak Dobrego Boga Jamesa McBride’a to książka, która czerpie z najlepszych tradycji amerykańskiej powieści łotrzykowskiej i twainowskiego humoru. W 1857 roku ważą się losy stanu Kansas, rozdartego między zwolennikami niewolnictwa a jego przeciwnikami. Mały Henry Shackleford zrządzeniem losu zostaje wciągnięty w oko tego cyklonu. Porwany przez znanego abolicjonistę Johna Browna, włączony do...

Ptak Dobrego Boga Jamesa McBride’a to książka, która czerpie z najlepszych tradycji amerykańskiej powieści łotrzykowskiej i twainowskiego humoru.

W 1857 roku ważą się losy stanu Kansas, rozdartego między zwolennikami niewolnictwa a jego przeciwnikami. Mały Henry Shackleford zrządzeniem losu zostaje wciągnięty w oko tego cyklonu. Porwany przez znanego abolicjonistę Johna Browna, włączony do jego armii obdartusów i głodomorów walczących z niewolnictwem, próbuje uniknąć śmierci przebrany za dziewczynę.

Dzięki sugestywnemu językowi i brawurowemu poczuciu humoru McBride stworzył fascynujący obraz Ameryki sprzed wojny secesyjnej, daleki od wszystkiego, co znamy z literatury i kina. Książka zdobyła wiele nagród, przede wszystkim National Book Award 2013.



Publishers Weekly, Top 10

Kirkus Reviews, Fiction picks

O Magazine, Top 10

Washington Post, Top 10

Booklist, Editor’s Choice

New York Times Book Review—100 Notables

Kansas City Star—Best of the rest list

Financial Times—best of 2013

Amazon Top 100 Best Books

Chicago Tribune Best Books—Notable Fiction

Barnes & Noble—Best Fiction List

NPR—Best Books

St. Louis Post-Dispatch—Best of 2013

Kirkus Best of 2013

Bookish “Best Novels of 2013”

Library Journal Best Books of 2013: Historical Fiction

 

źródło opisu: http://czarne.com.pl/

źródło okładki: http://czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 342
Agata | 2016-02-26
Przeczytana: 26 lutego 2016

Henry Shackleford byłby zapewne jednym z milionów anonimowych osób, którym przyszło żyć na świecie w niewiadomym czasie, gdyby nie to, iż pewien autor, żyjący z XXI wieku zdecydował się wykorzystać jego imię i nazwisko w swojej powieści „Ptak dobrego Boga.” I nie wiadomo czy prawdziwy Henry był tym, kim był Henry z książki; być może ten prawdziwy, realny, żył tak naprawdę w innym miejscu i w innym czasie, jednakże wszystkim, którzy przeczytają najnowszą książkę Jamesa McBride'a, każdy Henry Shackleford będzie kojarzył się jedynie z chłopcem, który udawał dziewczynkę.

Książkowy Henry teoretycznie był Murzynem; w praktyce jednak jego skóra miała odcień kawy z mlekiem i gdyby przymknąć bardziej oczy można by wziąć go za białego, ewentualnie za mieszkańca Hiszpanii czy Egiptu. Jednak z Ameryce, w czasach, gdzie niewolnictwo kwitło i miało się dobrze, nikt nie miał zamiaru rezygnować z jeszcze jednych rąk do pracy i dawać mu wolności tylko dlatego, że jego matka była biała. Tak więc Henry uważany był za Murzyna, chociaż Murzynem w całości swoich genów nie był a jedynie w połowie.

Przyszło mu żyć w czasach, gdy w wielu stanach Ameryki rozgorzała walka tych, którzy byli przeciwko niewolnictwu i tych, którzy byli za utrzymaniem tego procederu. Później konflikt ten zaognił się do takich rozmiarów, iż rozgorzała wojna secesyjna.

Jednak mały Henry nie miał pojęcia po co ten cały cyrk i po co całe to wyzwalanie; osobiście był o wiele szczęśliwszy i bardziej najedzony będąc niewolnikiem aniżeli podróżując po kraju razem ze swoim wyzwolicielem, niejakim Johnem Brownem.


John Brown miał opinię człowieka, który nie dość że zabija każdego, kto stanie mu na drodze, to w dodatku zjada oczy przeciwnika a z jego skalpu robi abażur na nocną lampkę. Jego zła sława kroczyła kilka kilometrów przed nim i dobrze, bo w rzeczywistości jego armia była na tyle licha i przygłupia, że cudem udawało się im kogokolwiek zabić.

Pewnego dnia owa „bestialska” grupa trafiła do miejsca, gdzie znajdował się Henry, jego ojciec, inni Murzyni i ich właściciel – Dutch. Po niedługiej i wcale niezaciekłej walce, ojciec Henry'ego przypadkiem zginął wbijając sobie olbrzymią drzazgę w serce a John Brown uciekł, zabierając ze sobą chłopca, którego planował wyzwolić. Pech chciał, że Brown wziął chłopca za dziewczynkę a ojciec przed dziwaczną śmiercią nie zdążył wyprostować tego błędnego rozumowania (poza tym, kto to widział, żeby Murzyn nie zgadzał się ze zdaniem białego? Nawet jeśli zdanie to było nieprawdziwe i bezbożnie głupie?). Można śmiało powiedzieć, że w momencie, gdy Henry stracił ojca, stracił też swoje męstwo i od tamtej pory – by nie rozgniewać Browna i nie wytykać mu błędu – nosił sukienki i udawał dziewczynkę.

„Bo trzeba wam wiedzieć, że nazywam się Henry Shacklefors a Starzec usłyszał „Henry nie” i wzioł to za „Henrietta”, bo tak działał jego umysł. Jak w coś uwierzył, to wierzył. Nie było dla niego ważne, czy to rzeczywiście jest prawda czy nie. Po prostu przekształcał prawde, dopóki mu nie przypasowała. Pod tym wzglendem był typowym białym.”

Wzruszony swoją dobrocią wybawiciel Henry'ego, kilka godzin po opuszczeniu miasteczka, podarował mu pewien przedmiot. Chłopiec nie wiedząc co to jest, zdecydował, że najlepszą decyzją będzie skonsumowanie tego przedmiotu. Nieco zdziwiony, ale nadal wzruszony John Brown, wykrzyknął, iż Henry zjadł jego najdroższy amulet i od tamtej chwili zaczął darzyć go a raczej ją, swoistą sympatią. Nadał mu przezwisko „Cybulka” i postanowił wspierać ją (go? W żadnej recenzji zaimki aż tak mnie nie przerażały jak tutaj) w nowo odkrytej wolności.

Cybulka wędrowała razem z Brownem i jego kompanią przez kilka amerykańskich stanów i patrzyła jak przywódca abolicjonistów waha się na granicy szaleństwa i bohaterstwa, oraz jak nieudolnie goni ciągle swoich przeciwników, chcąc walczyć. Karykaturalna charakterystyka Johna Browna mogłaby z powodzeniem zastąpić opisy niektórych z największych wodzów w historii; tak ambitnie gonił za swoimi marzeniami, by wyzwolić Murzynów a swoich synów i swoją armię traktował gorzej niż właściciele swoich czarnych poddanych.

Cała historia opowiadana jest przez Henry'ego vel Cybulkę. Jako, że był to chłopiec niewykształcony język powieści odchodzi lekko od zasad ortografii i stylistyki. W tym momencie wielkie brawa należą się tłumaczowi, panu Maciejowi Świerkockiemu, który w idealny wręcz sposób przełożył książkę. Już samo wczytanie się w powieść wywołuje śmiech i radość i jak widać, wystarczy niekiedy znieść zasady, że „- uje się nie kreskuje” a literatura może nagle bawić a nie tylko uczyć. Oto przykład:

„Wyjechaliśmy pendem z miasteczka, zostawiliśmy za sobom udeptany szlak kalifornijski i skierowaliśmy się prosto na niziny Kansas. Było ich trzech: Starzec i dwóch młodych. Młodzi szarżowali przed nami na kuniach łaciatych, a Starzec i ja podskakiwaliśmy na srokaczu, co miał jedne oko niebieskie, a drugie bronzowe i należał do Dutcha – znaczy Starzec był także kuniokradem.”

Po lekturze tej książki zdecydowanie trzeba zaniechać wypełniania wszelakich dokumentów, aż mózg wróci na swoje miejsce i na nowo pojmie zasady ortografii.

Jak dla mnie „Ptak dobrego Boga” to jedna z lepszych książek jakie czytałam w życiu. Pełna ironii, sarkazmu, obnaża wszelkie „wielkie rewolucje”, które dla osób biorących w nich udział, nie miały w sobie nic podniosłego i patetycznego. Wręcz przeciwnie, były to czasy, w których się głodowało a wielcy bohaterowie mieli zazwyczaj niezbyt równo pod sufitem. Każda rewolucja była szarą codziennością, która dopiero później, przekazywana z ust do ust nabrała kolorów krwi, wyrzeczeń i bohaterstwa.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Miasteczko Salem

King wspominał, że ktoś kiedyś wspomniał, iż Miasteczko wraz z Lśnieniem to jego najbardziej przerażające powieści. Mając 30+ lat (mimo twarzy wieczn...

zgłoś błąd zgłoś błąd