Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Powóz lorda Bradleya

Tłumaczenie: Magdalena Rokita
Seria: Jednotomówki Waneko
Wydawnictwo: Waneko
7,06 (86 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
3
8
24
7
29
6
18
5
6
4
1
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
ブラッドハーレーの馬車 (Bradherley no Basha)
data wydania
ISBN
9788365229052
liczba stron
218
kategoria
komiksy
język
polski
dodała
norimenai

Młode dziewczyny, mieszkające w rozrzuconych po kraju sierocińcach, mają jedno wspólne marzenie - wsiąść do powozu jadącego na zamek Lorda Bradleya i dołączyć do jego sławnej trupy aktorskiej. Tylko niewielka część z nich zostaje wybrana, lecz te, które zmuszone są przełknąć gorycz porażki, nie wiedzą nawet, jak strasznego losu uniknęły.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Waneko

źródło okładki: Wydawnictwo Waneko

Brak materiałów.
książek: 2983

– Jak myślicie, kogo w tym roku wybiorą?
– Wydaje mi się, że to będzie Diana, jest w końcu z nas najpiękniejsza... Chciałabym być choć trochę tak ładna...
– Jestem pewna, że ciebie tez kiedyś wybiorą, masz taki cudowny głos, idealnie nadajesz się do opery! Na pewno i po ciebie przyjedzie w przyszłości powóz lorda Bradleya!

Jest taki dzień w roku, w którym można sobie pożartować bez konsekwencji. Polskie wydawnictwa mangowe również obchodzą 1 kwietnia i zamieszczają różne nieprawdopodobne newsy, na przykład o dostarczaniu mang za pomocą drona. Jeśli w taki specjalny dzień zobaczymy na stronie ogłoszenie tytułu nowej mangi, to jasne, że raczej nie uwierzymy w jej faktyczne wydanie, zwłaszcza, jeśli chodzi o jakiś naprawdę kontrowersyjny tytuł. Podstępne Waneko własnie na to liczyło... Zwiodło nas wszystkich i rzeczywiście wydało zapowiedzianą w tak niefortunnym czasie mangę Powóz lorda Bradleya.

Akcja dzieje się w alternatywnym świecie, w kraju, który mógłby leżeć gdzieś w Europie lub Ameryce Północnej sprzed ponad stu lat. Bogata arystokratyczna rodzina Bradleyów każdego roku spełnia dobry uczynek i adoptuje po jednej młodej dziewczynie z każdego sierocińca. Oficjalnie zostają one wcielone do rodziny i wiodą dostatni żywot jako członkinie trupy operowej Bradleya. Wszystko brzmi pięknie, jednak jeśli przyjrzeć się bliżej, coś zaczyna tu nie pasować. Rocznie na deski opery trafia ledwie kilka nowych dziewcząt, a sierocińców w kraju jest przecież wiele, do tego znajomi często nie potrafią znaleźć na scenie twarzy swoich przyjaciółek, po które przed laty przyjechał powóz lorda Bradleya. Co tak naprawdę dzieje się z tysiącami młodych panien, które z taką ufnością wsiadają rokrocznie do powozu?

Żeby uniknąć buntu więźniów, na mocy Planu 1.14. organizuje się ,,święto Paschy". Ofiarami są młode dziewczęta, wydane na łaskę skazańców, którzy mogą zabawiać się ich ciałami, aż nieszczęsne dziewczyny nie umrą z bólu, ran i wycieńczenia. Powóz lorda Bradleya zamiast do lepszego życia zabiera je do krainy upokorzenia i udręki.

Sama koncepcja mangi wywołuje gwałtowne uczucia. Poświęcanie osieroconych dziewcząt dla utrzymania w ryzach więźniów skazanych na dożywocie wydaje się większości absurdalne i całkowicie bezsensowne. Czy autor nie nagina za bardzo prawdopodobieństwa? Jeśli się zastanowimy, dotrze do nas, że w przeszłości zdarzały się przecież równie koszmarne i szalone pomysły wysoko postawionych, choćby krucjata dziecięca. W mandze jest do tego wyraźnie zasygnalizowane, że tak absurdalny i okrutny system nie mógł się długo utrzymać, a rządy lorda Bradleya doprowadziły do klęski.

Może ta informacja Was zaszokuje, ale wydarzenia podobne do opisanych w Powozie rzeczywiście miały miejsce. Podczas wojen Japończycy porywali tysiące Koreanek i Chinek, a potem młode kobiety były wysyłane do spragnionych żołnierzy i wielokrotnie wykorzystywane seksualnie. Tłumaczono to tym, że przecież armia musi mieć jakąś ,,rozrywkę". Znam wiele osób, które wprost ubóstwiają Japonię, ale czy wiedza one, że do dziś rząd japoński nie poczuwa się do żadnej odpowiedzialności i nadal żyjące ofiary gwałtów i ich rodziny nie dostały absolutnie nic w ramach rekompensaty, a oficjalnie nie wolno nawet wspominać o ich istnieniu? Nippoński rząd doprowadził także do zniknięcia pomnika postawionego w innym kraju ku czci tych tysięcy sponiewieranych kobiet. Niedawno nawet jeden z czołowych przedstawicieli japońskiego rządu publicznie powiedział, że porywanie i gwałcenie było potrzebne, bo przecież żołnierze musieli się jakoś rozładować. Do dziś wiele japońskich zbrodni wojennych nie zostało w pełni ujawnionych, za żadną Japonia oficjalnie nie przeprosiła.

Pojawiają się głosy, że Powóz ma pokazywać japońskie zbrodnie w otoczce europejskiej, żeby wybielić Japończyków i perfidnie sugerować, że to Europejczycy dopuszczali się takich czynów. Autorzy tych opinii zapominają, że w Japonii do dziś oficjalnie nie można mówić o pewnych rzeczach, a jedna z osób, która przyczyniła się do powstania filmu o okrucieństwach, za którymi stał Kraj Kwitnącej Wiśni, wyznaje, że cały czas boi się o swoje życie i lada dzień, tak jak inni ,,zdrajcy" może zginąć w wyniku jakiegoś bardzo nieszczęśliwego wypadku. Nawet jeśli Hiroaki Samura był świadomy wydarzeń z przeszłości, nigdy nie mógłby opublikować w swoim kraju komiksu o nich, więc pozostałoby mu tylko umiejscowić akcję w jakimś innym kraju, w niesprecyzowanej przeszłości i zasugerować, że były one czystym bestialstwem, by młodzi Japończycy, sięgający po te mangę, wynieśli z niej obrzydzenie do tego rodzaju zachowań. Z całego Powozu wypływają wręcz jasne komunikaty, że autor nie pochwala Święta Paschy, a gwałty na nieszczęsnych dziewczynach pokazuje jako coś okropnego.

Kiedy zabierałam się za mangę, która wzbudziła tyle dyskusji, obawiałam się, że dostanę kilka opowieści o dziewczynach poświęconych żądzom, opartych na tym samym schemacie. Na szczęście każdy z oneshotów zbudowany jest zupełnie inaczej i nie dane będzie zaznać czytelnikowi nudy. Powóz lorda Bradleya zawiera osiem historii różnych osób powiązanych z mrocznym procederem. Spojrzymy na niego z perspektywy ofiary, więźnia, strażnika, przyjaciela z dzieciństwa, dziewczyny, której udało się zostać artystką operową w trupie Bradleya. Czytelnik czuje się trochę jak podczas seansu horroru, ma ochotę krzyknąć do nieświadomych dziewcząt, ostrzec je przed niebezpieczeństwem.


Podczas lektury nie przywiązujemy się specjalnie do postaci, to nie jest typ mangi, która obfituje w niesamowicie złożone charaktery, jednak jak na tak krótkie wystąpienia, bohaterowie są interesujący, a ich cechy dobrze przedstawione. Powóz lorda Bradleya zagłębia się w te rejony ludzkiej psychiki, które są zazwyczaj dobrze ukryte, pokazuje najprymitywniejsze pragnienia, których istnieniu zazwyczaj chcielibyśmy zaprzeczać. Nie tylko więźniowie i arystokraci dopuszczają się strasznych przewinień, także dziewczęta w wyścigu o miejsce w trupie operowej zapominają o wszelkich zasadach. Autor pokazuje, jak Plan 1.14. wyzwala w ludziach wszystko to, co najgorsze, ale jednak nie popada w zbytni dramatyzm i pesymizm, ukazując nam również osoby, w których zetknięcie się z okrutnym procederem wywołuje to, co najlepsze w człowieku. Szerokie opisanie zjawiska z różnych perspektyw jest jedną z największych zalet mangi.


Niestety, na bardzo dobrej, wyróżniającej się, trudnej opowieści, cieniem kładzie się zamieszczone na końcu mangi posłowie. Hiroaki Samura, mówiąc krótko, bełkocze w nim nieskładnie jak po wypiciu beczki sake. Pisze, że chciał stworzyć coś podobnego do Ani z Zielonego Wzgórza, co ociekałoby erotyzmem. Ręce opadają. Na całe szczęście autorowi średnio wyszło i efekt końcowy jest taki, że w mandze gwałty pokazane są jako faktycznie coś bestialskiego i okrutnego, nie jest to zdecydowanie materiał do fapfolderu. Wadą mangi jest też wprowadzony pod koniec wątek ,,zadośćuczynienia" tytułowego lorda Bradleya, które w żadnym wypadku niczego nie odkupuje.
Takiej fabule, jaka mamy w Powozie, poważnie mogłaby zaszkodzić typowa kreska, na szczęście dostajemy coś innego. Rysunki na pierwszy rzut oka mogą wydawać się niechlujne, wręcz nabazgrane, ale jeśli tylko przyjrzymy się bliżej, dostrzeżemy naprawdę ładne tła i różnorodne stroje. Autor zamiast rastrów preferuje cieniowanie kreskami, co w tym przypadku tylko nadaje smaku. Ogromny plus wielki jak góra Fuji należy się za realistyczne twarze i mimikę postaci, już na pierwszej stronie widzimy dziewczynę, której twarz wyraża naprawdę wiele.


Kontrowersyjny tytuł ukazał się w serii Jednotomówek Waneko, serii, która nie splamiła się jeszcze naprawdę słabą mangą. Wydanie jest raczej typowe dla cyklu, manga została wydana w formacie powiększonym, co wyszło jej zdecydowanie na zdrowie. Mamy ładną, błyszczącą obwolutę, bardzo podoba mi się logo tytułu z wplecioną w nie różą. Na początku dostajemy kolorową kartkę, na każdej stronie widnieje jedna z bohaterek. Wielu mangowców skarży się na cienki papier w mangach Waneko, tutaj jednak nie zauważyłam, żeby specjalnie prześwitywał. Nadmierne przycięcie kadrów zarejestrowałam tylko kilka razy. Numeracja stron pojawia się rzadko, Co ciekawe, Powóz lorda Bradleya jest mangą w zasadzie pozbawioną onomatopej, co sprawdza się wyjątkowo dobrze. Do tłumaczenia nie mam zastrzeżeń, za to przemknęło się trochę literówek.

Mówi się, że największe rzeczy powstają przez przypadek. Fleming odkrył penicylinę przez bałagan w próbkach, a Hiroaki Samura stworzył niezapomnianą, mocną i trudną w odbiorze mangę, pragnąc narysować po prostu coś w stylu Ani z Zielonego Wzgórza z duża dawką erotyki. Błądząc po omacku trafił do lodówki wypełnionej najbardziej wykwintnymi przysmakami. Powóz lorda Bradleya to jedna z najlepszych mang, którą dał światu przypadek.


https://mangowa-norka.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Literatura francuskiego średniowiecza. Pieśń o Rolandzie. Dzieje Tristana i Izoldy. Villon: Wielki Testament

Bardzo fajna książka, ciekawe opowiadania w środku - ze szkoły średniej mi się przypomina, nie pamiętam, czy to opowiadania zwyczajne były, czy dramat...

zgłoś błąd zgłoś błąd