Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Rzeźbiarz śmierci

Tłumaczenie: Zbigniew Kościuk
Cykl: Robert Hunter (tom 4) | Seria: Thriller
Wydawnictwo: Sonia Draga
7,64 (608 ocen i 105 opinii) Zobacz oceny
10
64
9
80
8
191
7
173
6
68
5
20
4
5
3
3
2
3
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Death Sculptor
data wydania
ISBN
9788379996681
liczba stron
424
język
polski
dodała
karollllllla

Studentka pielęgniarstwa przeżywa szok, gdy odkrywa, że jej pacjent, prokurator Derek Nicholson został brutalnie zamordowany we własnym łóżku. Zbrodnia wydaje się bezsensowna, bo Nicholson był śmiertelnie chory i pozostało mu najwyżej kilka tygodni życia. Jednak detektywa Roberta Huntera z wydziału zabójstw policji z LA najbardziej zdumiewa wiadomość pozostawiona przez mordercę.

 

źródło opisu: http://www.soniadraga.pl/

źródło okładki: http://www.soniadraga.pl/

Brak materiałów.
książek: 1155
Stworek_vel_Oka | 2016-06-20
Przeczytana: 20 czerwca 2016

Tępy nóż elektryczny, drut i superglue. Nie ma tu żadnych słodkości, śliczności, które były potrzebne do stworzenia idealnych dziewczynek. Zabójca rzeźbi w śmierci i ze śmierci, zadając niewyobrażalny ból swoim ofiarom. Dlaczego i kto stoi za tym okrucieństwem? Hunter – do dzieła!

Robert Hunter i jego wierny partner, długowłosy Garcia, znów stają przed sprawą okrutnego morderstwa. Sprawa staje się priorytetowa, bo zamordowano wieloletniego prokuratora. Miejsce zbrodni jest krwawe i tajemnicze. Napis na ścianie sprawia, że dreszcz przebiega nie tylko po plecach funkcjonariuszy, ale także czytelnika. Do tego sprawca wykonał coś na kształt rzeźby z poodcinanych części ciała ofiary. Dlaczego ktoś pozbawił życia człowieka walczącego z nowotworem, który już jedną nogą był w grobie? Co oznacza ta makabryczna konstrukcja? Detektywi mają trudny orzech do zgryzienia. Nie wiedzą jak spojrzeć na tę sprawę, w jakich kręgach szukać, żeby zatrzymać tę falę śmierci, która na pewno jeszcze pochłonie jakieś ofiary.

Długo nie muszą czekać. Tym razem policjant traci życie. Los Angeles, a zwłaszcza służby mundurowe pałają żądzą zemsty za kumpla po fachu. A Rzeźbiarz, bezwzględny artysta, dokładnie wie co robi i wciąż tworzy te swoje chore dzieła, ewidentnie chcąc nimi coś przekazać… Tylko co?

Do zespołu dołącza Alice, asystentka prokuratora generalnego. Podobnie jak Hunter utalentowana, bystra i… ładniutka. To taki nieco rozprężający wątek tej powieści, który mam nadzieję że rozkwitnie w kolejnych tomach. Dziewczyna umie znajdować informacje (niekoniecznie korzystając z legalnych źródeł), łączy fakty i jest bardzo przydatna, nie tylko jako powiew świeżości w męskim biurze. Choć na początku panowie niechętnie korzystają z jej pomocy, okazuje się często światełkiem, które rzuca nowy cień na sprawę…

"– Biedak. W Brazylii powiedzieliby, że urodził się dupą w stronę słońca ze skórą pokrytą sproszkowanym chili.
Carlos Garcia przyszedł na świat w Sao Paulo, w Brazylii (…). Chociaż mieszkał w Ameryce przez większą część życia, mówił po portugalsku jak Brazylijczyk i odwiedzał ojczyznę co kilka lat.
Hunter spojrzał na swojego partnera i skrzywił się.
– Co? Co to, u licha, ma oznaczać?
– Że nie miał szczęścia. (…)
– Naprawdę? A co u was mówią, kiedy ktoś ma szczęście? Że urodził się dupą w stronę księżyca ze skórą posypaną cukrem?
– Dokładnie. – Garcia spojrzał na niego nie kryjąc zdumienia."

Carter kolejny raz mówi czytelnikowi: „patrz, bo sam chciałeś być w centrum wydarzeń!”. Nie owija w bawełnę, w przenośnie ani w sreberka. Kiedy jego zabójca chce komuś, na przykład wyłupać oko, a następnie ustawić je na szafce, to dowiesz się o tym wprost, a nie z opisu w stylu: „zły pan zrobił ziazi na twarzy innego pana, przez co teraz gorzej będzie widział”. Zacznijmy od tego, że mało która ofiara morderczej wyobraźni autora przeżywa spotkanie z wymyślnym psychopatą…

I choć niczego tej powieści nie brakuje jeśli chodzi o konstrukcję, to uważam, że jest to dotychczas najsłabszą książka Cartera. Niby mamy rzeź, dochodzenie, strach pełzający po ciele, ulubione postacie i wiele litrów whiskey, to odnoszę wrażenie, że nie ma tej nutki niepewności, za którą tak autora polubiłam, a która była w poprzednich książkach serii o Hunterze. Tutaj co prawda nie wiemy dlaczego i kogo zamorduje Rzeźbiarz, jednak od pewnego momentu czujemy, że tych ofiar nie będzie więcej niż cztery i to takie z góry upatrzone, jakoś ze sobą powiązane. Wyczuwamy, że morderca działa, bo chce się zemścić, a nie dlatego, że coś mu w jego chorej główce się poprzestawiało i chwyta się byle jakiego pretekstu, aby tylko móc spojrzeć na ulatujące z człowieka życie, czerpiąc z tego nieludzką satysfakcję. Do tego irytujące „taak”. Zastanawiam się, czy to wymysł tłumacza (notabene co tom innego), czy Chris „yees’ował” w oryginale. Przedziwna odpowiedź twierdząca i to w ustach praktycznie każdej postaci, zarówno komisarz, Garcii, jak i chłopka z baru. Nie kupuję tego, a już na pewno nie na taką skalę.

Jedno trzeba Carterowi przyznać – pomysł obłędnego spektaklu zemsty był naprawdę przedni. Te rzeźby, to co z nich wynikało, sprawiło, że na sprawcę nie patrzy się tylko jak na kogoś złego, można wczuć się w jego historię, poczuć ciężar, który go przytłacza. Autor zastosował psychologiczną zagrywkę, dodając wybielacza do postępowania Rzeźbiarza, przez co łaskawiej go oceniamy. Chwilami chciałoby się wręcz powiedzieć: „rozumiem cię”, chociaż to zupełnie absurdalne, bo mamy do czynienia z zabójstwem i na jako takie nigdy nie powinno być zgody. I choć uważam, że poprzednie książki były lepsze, to lektura „Rzeźbiarza…” dostarczyła mi wielu wrażeń i na pewno będę o niej pamiętać jak o dobrym thrillerze, nie tylko dlatego, że mam na jej stronach autograf Cartera. ;)

Opinia opublikowana na moim blogu: www.erpgadki.pl

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Buszujący w zbożu

Powieść - droga o młodym, gniewnym, przeświadczonym o...własnej racji i słuszności obranej drogi. Holden w opozycji do rodziny, miłości i społecze...

zgłoś błąd zgłoś błąd