Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Felix, Net i Nika oraz (nie)Bezpieczne Dorastanie

Cykl: Felix Net i Nika (tom 14)
Wydawnictwo: Powergraph
7,87 (399 ocen i 43 opinie) Zobacz oceny
10
51
9
72
8
123
7
99
6
39
5
13
4
1
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788364384455
liczba stron
432
słowa kluczowe
Felix, Net, Nika, dorastanie
język
polski
dodał
Zdobywczak

Wakacyjny Londyn to świetne miejsce na przygodę, lecz jeśli pojadą tam Felix, Net i Nika, a dołączy do nich Laura... Jak zwykle u Kosika - będzie się działo! Gang elegantów, Net za ladą hotelowej recepcji, londyńskie szczury, pewien pies rasy corgi, agent Mamrot i... kłopoty z Niką. W wakacyjną prozę życia bohaterów wedrze się technologiczna moc sztucznej inteligencji i biologiczna potęga...

Wakacyjny Londyn to świetne miejsce na przygodę, lecz jeśli pojadą tam Felix, Net i Nika, a dołączy do nich Laura... Jak zwykle u Kosika - będzie się działo! Gang elegantów, Net za ladą hotelowej recepcji, londyńskie szczury, pewien pies rasy corgi, agent Mamrot i... kłopoty z Niką. W wakacyjną prozę życia bohaterów wedrze się technologiczna moc sztucznej inteligencji i biologiczna potęga nastoletnich hormonów. Bo to książka dla współczesnych nastolatków - będzie trochę strasznie i niebezpiecznie, czasem poważnie, a najczęściej... bardzo śmiesznie.

 

źródło opisu: www.empik.com

źródło okładki: www.rafalkosik.com

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1555
Jarek | 2015-11-23
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 23 listopada 2015

Wiem, że powinienem wyrosnąć już z takich książek, założyć rodzinę, kupić dom, posadzić drzewo, spłodzić syna i spisać testament. Jak może do mnie nie docierać, że książki wpisane przez kogoś mądrego w literaturę młodzieżową, nie może przeczytać żaden dorosły i jak jakiś dzieciak pojawi się dwa razy w książce, to trzeba od razu walnąć ograniczenie wiekowe do lat 16, a żeby było bezpieczniej, to najlepiej ograniczyć do 3. Nie wiem skąd to przeświadczenie, że literatura młodzieżowa jest tylko dla nastolatków. A wszyscy inni są niepoważnie śmiesznymi ludzi, którzy z pewnością gustują w małych chłopcach. W końcu kryminałów nie czytają wyłącznie policjanci, książek historycznych tylko historycy, a w słownikach zaczytują się jedynie nauczyciele języka polskiego (no może bez tych ostatnich). Nie wiem, jak ograniczonym tłokiem trzeba być, żeby literaturę skierowaną do nastolatków uważać za niewartą czytania, tylko dlatego, że zobaczyliśmy już tak dużo wiosen, upałów, spadających liści i śniegu. Nie wiem w czym takie książki są gorsze. Oczywiście – należy uwzględnić i pominąć tę część powieści, napisanych przez dorosłych, mających dzieci za debili i piszący do nich jak do małp. W końcu sami są takimi debilami, więc czego tu oczekiwać. Takie przypadki są dosyć częste, więc mogą zniechęcać, lecz nikt mi nie powie, że w literaturze dla dorosłych są same perełki i każdą wybraną książkę czyta się z tak zapartym tchem, że zawsze zapomina się wytrzeć lecące z nosa gluty.

Nie wahałem się więc sięgnąć po najnowszą książkę Rafała Kosika, w której głównymi bohaterami są gimnazjaliści. Zresztą po książki tego Pana sięgam od momentu wywalczenia w podstawówce tych kilku punktów IQ. To już 14. książka z serii o przygodach trójki bohaterów, więc Ci co nie są leniwi, niech spróbują zacząć od początku. Reszta może zacząć od (nie)Bezpiecznego dorastania, bo przecież Ci kumaci nie będą mieli problemu z ogarnieciem co się dzieje, a niekumaci niech nie czytają. Ta część to luźna kontynuacja poprzedniej, w której tzw. superpaczka dotarła do Londynu, gdzie wraz z dziewczyną Felixa, Laurą nie mając pieniędzy na powrót do kraju, rozpoczynają historię czternastego tomu od znalezienia wspólnej pracy w pewnym hotelu. Od tej pory stali się mimowolnie kolejnymi emigrantami, wpadając przy tym (jak zwykle) w niezłe tarapaty. Tak w skrócie, bo zawsze nudziło mnie rozległe streszczanie książki o której piszę. Nie po drodze jest mi zamiana na role z okładką. Gdyby ktoś chciał dowiedzieć się ciut więcej o czym jest książka, niech puknie tutaj, albo sam sobie poszuka. Ja nie lubię czytac opisów z tyłu książek i większość tego papieru biorę w ciemno, a ostatnią okładkę przygód bohaterów Kosika czytałem, gdy wychodziła druga książka z serii. Tak pewnie koło pierwszej wojny światowej. Niektórzy pisarze już tak po prostu mają, że swoje książki wpychają mi w ciemno, każąc czytać je jak najszybciej i gdzie tylko się da.

Felix, Net i Nika oraz (nie)Bezpieczne dorastanie to dobra książka. Taka, która nic nie robi sobie z czytelnika, bezczelnie mówiąc mu, że coś w opowiadanej historii nie gra i to niegranie powinno być dla niego tak oczywiste, jak opóźnienia polskich pociągów albo znalezienie przez Polaka dziury w całym. To książka szastająca wskazówkami i nie ukrywająca tego, że zaraz stanie się coś złego i została tylko chwila na przygotowanie własnej wersji wydarzeń, którą za kilka stron będzie można skonfrontować z książkową rzeczywistością. Mimo to, przez pierwsze 100 stron autor wszystko powoli rozwija, by w następnych rozdziałach odkrywać swojego karty tak, aby nasza wspólna gra w pokera okazała się dla niego zwycięska. Tak ciut ciut, a żeby czytelnik się przy tym nie rozpłakał. A my, mimo że wiemy już kilka rzeczy, bo za nami 1/4 książki – powinniśmy już pokazać własne karty i udowodnić, że nie z nami takie numery i że historia została już dawno rozgryziona, przegryziona a nawet zagryziona, ciągle stoimy w miejscu gapiąc się na Big Bena. Niestety, trzeba czekać na więcej i aby dojść do większości wniosków, należy zdać się na czwórkę gimnazjalistów, którzy nam to wytłumaczą.

Książki o przygodach Felixa, Neta i Niki czyta się tak szybko, że nawet wyjście do toalety staje się nagle misją niemożliwą do zrealizowania, bo wcześniej trzeba przeczytać jeszcze jedną stronę, doczytać do końca rozdział, drugi rozdział i całą książkę. Bohaterowie są różnorodni i nawet jeśli w końcu dochodzimy do tego, że Net to trochę jednak debil, Nika znowu dała się wkręcić, Felix w tej części gra młodego Jamesa Bonda, a historia jest grubymi nićmi szyta, to czytanie nie męczy, nie dręczy i nie wrzuca w kaftan. A my czujemy przyjemność z możliwości obcowania z głównymi bohaterami i uczestniczenia w historii bez względu na to, jaka ona nie będzie. Trochę rozczarowuje zakończenie, bo jeszcze kilka stron przed końcem spodziewałem się czegoś w rodzaju c.d.n, a tu nagle po twarzy uderzył mnie epilog, nie wyjaśniając w wystarczajacym stopniu tego, co przed chwilą się tu odwaliło. To jakby skończyć Titanica w momencie, gdy tonie jeszcze statek. Dziwne uczucie.

Trudno szuka się autorów, którzy oprócz klepania na klawiaturze co popadnie i zlepiania później całej historii z jakimś tam sensem, potrafią zafundować nam to, co lubimy najbardziej – poczucie humoru. Takie, które nie jest zabawne wyłącznie dla autora i nawet postać, która wypowiada wcześniej wymyślone przez niego żarty, z trudem próbuje nie zapaść się pod ziemię po ich wydukaniu. Jeśli dodamy do tego zręczne operowanie sarkazmem, ironią, absurdem i innymi trudnymi słowami, których więcej teraz nie wymyślę, to jesteśmy już prawie w domu, siedząc na tarasie i rozpalając grilla. Jeśli Kosik nie straci tego czucia i dalej będzie fundował nam to co naprawdę śmieszy, nie jest sucharem i nie wzbudza w nas grymasu politowania na twarzy, może być pewien, że na swoje książki znajdzie odbiorców. Może następną książkę warto wydać również w języku angielskim, choćby w formie ebooka, wrzuconego na Amazona. Jeśli coś jest na tyle dobre, że przez kilkanaście części jeszcze się nie znudziło, to myślę, że warto ruszyć z tym w świat.

Felix, Net i Nika oraz (nie)Bezpieczne dorastanie to pozycja, która po wzięciu rzutki w rękę i wycelowaniu, poleci korkociągiem w stronę tarczy. A gdy już w nią trafi, okaże się, że wylądowała w okolicach 8 i będzie to w pełni odzwierciedlało poziom jaki reprezentowała gdy ją czytaliśmy. Ta książka jest z pewnością lepsza, niż większość powieści, które wyszły w tym roku. Dopiero jednak, jeśli machniemy ręką i zgodzimy się na kategoryzowanie jej jako literaturę wyłącznie dla młodzieży, okaże się, że ona po prostu rządzi wśród innych książek z tego gatunku, wyrzynając przeciwników wkoło z podobną gracją, jak czynił to Spartacus walcząc w Koloseum.

jarkers.pl

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Gulasz z turula

Najlepsza książka Krzysztofa Vargi. Szkoda, że nie jest to powieść, lecz tzw. literatura faktu, choć czyta się jak dobrą prozę. Fascynująca opowieść o...

zgłoś błąd zgłoś błąd