Dom dzienny, dom nocny

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,04 (2746 ocen i 209 opinii) Zobacz oceny
10
165
9
364
8
499
7
858
6
434
5
256
4
64
3
67
2
15
1
24
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308055953
liczba stron
390
język
polski
dodała
Ag2S

Dom dzienny, dom nocny jest najambitniejszym projektem prozatorskim Olgi Tokarczuk. Ta pełna melancholijnego smutku (a miejscami i okrucieństwa) książka oferuje nam w finale wspaniały, optymistyczny koncept. Otwiera nas na poznanie życia, doświadczanie naszego istnienia w jego wielowymiarowej postaci. Nie udzielając nam porad ani nie serwując nam odpowiedzi na tzw. najistotniejsze pytania,...

Dom dzienny, dom nocny jest najambitniejszym projektem prozatorskim Olgi Tokarczuk. Ta pełna melancholijnego smutku (a miejscami i okrucieństwa) książka oferuje nam w finale wspaniały, optymistyczny koncept. Otwiera nas na poznanie życia, doświadczanie naszego istnienia w jego wielowymiarowej postaci. Nie udzielając nam porad ani nie serwując nam odpowiedzi na tzw. najistotniejsze pytania, zachęca do otwarcia się na tę niełatwą próbę, jaką jest nasza własna, niepowtarzalna egzystencja.
Jarosław Klejnocki, "Gazeta Wyborcza"

Olga Tokarczuk napisała książkę niezwykłą i wieloznaczną, opowiedzianą między jawą a snem, między konkretem a mitem. Wydaje się, że powieść otwiera nowy rozdział w twórczości pisarki.
Mariusz Cieślik, "Polityka"

Tokarczuk czaruje, stwarza z pustki, dopisuje dalsze ciągi do tego, co jej wiadomo. Trudniej mi nazwać tę przedziwną umiejętność przykuwania do lektury. Jej powieść czyta się chciwie i pospiesznie...
Piotr Śliwiński, "Megaron", 1998

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 156
Hania Archangielska | 2016-01-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 stycznia 2016

Gdybym napisała, że ta książka nie podobała mi się, czułabym, że to pochopna opinia, bo książek, które zdecydowanie mi się nie podobają, po prostu nie kończę. Gdybym jednak napisała, że jest wręcz przeciwnie, byłabym tak samo daleko od prawdy.
Gdzieś tu ktoś napisał, że książka wygląda na wymyśloną na potrzeby krytyki literackiej, aby ta elita czytelnicza mogła raz na jakiś czas napisać bełkotliwą, cmokierską recenzję, interpretującą rzecz z wysokości swojego wysublimowanego intelektu. Na które to wysokości zwykły konsument literacki, niewyposażony w całe to mitologiczno-filozoficzne instrumentarium nie może się wznieść.
Na tych wysokościach, na których nie dostaje się bezpłatnego egzemplarza autorskiego, po przeczytaniu kilku recenzji w dalszym ciągu jednak nie wiadomo, o czym jest ta książka. Widać jedynie, że to rodzaj patchworku pozszywanego z łatek mikroopowiadań, mikrowątków i mikroobserwacji, gdzie ściegiem łączącym jest grzyb, święta z brodą i jej hagiograf z konfliktem tożsamości płciowej. Przyznaję, że napisany chwilami naprawdę pięknym językiem, bogatym w niecodzienne, poetyckie porównania.
Wszystko to jednak nie usuwa podejrzenia, że jest to książka o niczym, albo o czymś naprawdę niewielkim, czego nie zmieni w żaden sposób posługiwanie się mitem, nawiązaniem do filozofii, czy inne twórcze inspiracje, jeśli umielibyśmy je znaleźć i ponazywać.
Czy mikrobohaterów powieści połączył jakiś wspólny los, cel lub historia? Poza śmiercią, ale odkrycie, że wszystko jest śmiertelne już od dawna nie zadziwia ludzkości. To już nawet nie jest filozofia, zresztą, gdyby spisać w jednym katalogu wszystkie hipotezy, teorie i objaśnienia prawideł podane przez wszystkich filozofów na przestrzeni dziejów myślącej ludzkości, to wyszłaby z tego niezła konfuzja oraz ostrożne zalecenie, aby nie przejmować się tym, co mówią filozofowie.
Ale jest coś, temat - który został w tej powieści ledwie muśnięty, a z pewnością zasługuje na talent pisarski tej miary, jakim dysponuje Olga Tokarczuk. To historia polskich osadników na Dolnym Śląsku, to zderzenie się przaśnej cywilizacji naszych Kresów z cywilizacją kresów niemieckich. Mało mi było tego wątku, za to za dużo, nie wiedzieć po co, wplecionego żywotu świętej kobiety z brodą, za dużo, wprawdzie uroczych, ale jednak zupełnie niepotrzebnych przypisów- przepisów na dania z grzybów, powszechnie uznawanych za niejadalne. Czy to jest ten element realizmu magicznego właśnie, poza owym Monstrum, też nie wiedzieć po co? No i jeszcze te niebanalne imiona bohaterów. Marek Marek, Taki-a-Taki, Ergo Sum.
Ta książka, powszechnie uważana za wybitną, być może taka jest w istocie, a ja coś po prostu przeoczyłam, ale miałabym na nią inny przepis. Mniej grzybów, więcej grzybiarzy z historią ich grzybobrania.
W rezultacie zaraz sięgnę po "Prawiek i inne czasy". Może tam? Czy z taki samym skutkiem - Tak-a-nawet-nie", czy może na odwrót?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Przepaść

Temat gór i wspinaczki nie jest mi szczególnie bliski, ponieważ to kompletnie nie mój świat. Nie zmienia to jednak faktu, że lubię poznawać tego typu...

zgłoś błąd zgłoś błąd