Dziwne losy Jane Eyre

Tłumaczenie: Teresa Świderska
Seria: Angielski ogród
Wydawnictwo: Świat Książki
7,82 (7448 ocen i 599 opinii) Zobacz oceny
10
1 139
9
1 415
8
1 764
7
1 959
6
662
5
362
4
68
3
62
2
7
1
9
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Jane Eyre
data wydania
ISBN
9788380314016
liczba stron
560
kategoria
klasyka
język
polski
dodała
Ag2S

Osierocona dziewczyna podejmuje pracę nauczycielki w posiadłości Edwarda Fairfaxa Rochestera. Zostaje jego narzeczoną, ale Rochester ukrywa przed światem ponury sekret. Charlotte Brontë opowiada o wielkim uczuciu, które połączyło ludzi z różnych, tak odległych od siebie sfer – w świecie, gdzie konwenanse stanowiły o towarzyskim „być albo nie być”. „Dziwne losy Jane Eyre” ukazały się po raz...

Osierocona dziewczyna podejmuje pracę nauczycielki w posiadłości Edwarda Fairfaxa Rochestera. Zostaje jego narzeczoną, ale Rochester ukrywa przed światem ponury sekret. Charlotte Brontë opowiada o wielkim uczuciu, które połączyło ludzi z różnych, tak odległych od siebie sfer – w świecie, gdzie konwenanse stanowiły o towarzyskim „być albo nie być”.

„Dziwne losy Jane Eyre” ukazały się po raz pierwszy w październiku 1847 roku i stały się wielkim sukcesem wydawniczym. Powieść, zaliczana do szczytowych osiągnięć literackich epoki wiktoriańskiej, harmonijnie łączy melodramatyczną fabułę z wnikliwą obserwacją psychologiczną oraz nastrojem tajemnicy i grozy.

 

źródło opisu: www.wydawnictwoswiatksiazki.pl

źródło okładki: www.wydawnictwoswiatksiazki.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 475
Mila Pi | 2017-03-13
Na półkach: Przeczytane, Naj..., 2017
Przeczytana: 12 marca 2017

Zdecydowanie jest to książka, która ma wiele wymiarów, skrywa wiele perełek, lecz by je dostrzec trzeba po prostu dojrzeć. Pierwszy raz przeczytałam ją będąc gdzieś w wieku głównej bohaterki. Na pierwszym planie mamy melodramatyczny wątek miłosny, który niewątpliwie odebrałam jako jedyny wart uwagi w tej trącącej myszką powieści (jak o niej wtedy myślałam). Bezsprzecznie rzutowało to na rychłe zapomnienie samej książki do tego stopnia, że czytając ją ponownie ćwierć wieku później nie pamiętałam ani szczegółowego przebiegu, ani (na szczęście!) zakończenia.
Pobłażliwość, z którą podchodziłam początkowo do ponownej lektury wynikała z owego leciutko lekceważącego wspomnienia, a także, co uprzytomniłam sobie z lekkim wstydem, postrzegania dawnych czasów poprzez pryzmat przypisywania nowoczesności w myśleniu wyłącznie współczesnym sobie czasom. Tymczasem Jane Eyre (i Charlotte Bronte) okazała się kobietą nawet nie na miarę dzisiejszych, wciąż bowiem przepełnionych konwenansami i uprzedzeniami płciowymi czasów, a już lata świetlne dzieliły jej sposób pojmowania tożsamości, integralności, prawa do samostanowienia każdego człowieka (zwłaszcza kobiety!) od obowiązujących w jej czasach norm. Wystarczy wspomnieć, że początkowe pełne uznania recenzje oraz ogólny aplauz dla książki wydanej pod męskim pseudonimem zmieniły po części ton na krytyczny, gdy okazało się, że autor, niejaki Currer Bell, to samotna, młoda kobieta. Niestety pomimo upływu bez mała dwóch wieków uprzedzenia wobec kobiet, zwłaszcza w sztuce, są wciąż zakorzenione (Siri Hustvedt - Świat w płomieniach - anyone?).
Moja czytelnicza dusza uwielbiająca i doceniająca nade wszystko umiejętne tło psychologiczne w książce (w odróżnieniu od miłosnych i emocjonalnych porywów serca) znalazła ukontentowanie w relacji Jane z St. Johnem, w obserwowaniu jak on i Jane powoli poznają siebie nawzajem, przy czym Jane jako osoba śmiała, empatyczna i przez to spostrzegawcza jest inicjatorem pogłębiania tej relacji, stopniowo poddając się jego wpływowi, rozmawiając sama ze sobą na temat swego postrzegania mężczyzny, jego obiektywnych zalet, których jest świadoma, ale także dostrzegając wady, które zupełnie nie negują tego, co w nim podziwia i ceni. Cudowna, odważna Jane! Tak rzadko można spotkać ludzi, których stać na asertywność wyrażaną bez gniewu wobec osób, które podziwiają i których wielkość uznają, gdy tylko ci żądają od nich czegoś, co stałoby w sprzeczności z ich przekonaniami, co naruszałoby ich własną integralność. (Uwaga spoiler) Bardzo znamiennym jest i bardzo doceniam to, że gdy w momencie kulminacyjnym Jane decyduje się wyruszyć do Indii, nie czyni tego łamiąc się wewnętrznie, poddając woli i naciskowi St. Johna, którego wciąż uznaje za swego mentora, lecz dlatego, że bliska objawieniu religijnemu magiczna nocna chwila zrodziła w niej taką właśnie potrzebę, a decyzja była jej wynikiem. Z drugiej strony takie właśnie realnomagiczne tło było potrzebne dla wprowadzenia zwrotu akcji pod postacią głosu Rochestera, który w owej chwili uniesienia dotarł do uszu Jane zmieniając bieg zdarzeń.

Myślę o tej książce od wielu dni, nie potrafiąc zacząć innej lektury. Obejrzałam kilka ekranizacji filmowych, co niewątpliwie bardzo pomogło w zobrazowaniu myśli dzięki dopasowaniu wizualnemu realiów epoki typu wnętrza czy stroje. Niemniej takiego dzieła nie sposób zmieścić w dwugodzinnym obrazie, choćby z najlepszymi aktorami. Zamiast filmów kinowych, znacznie bardziej polecam czteroodcinkowy miniserial BBC z 2007 roku.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Makbet

Historia tchórza i samobójcy, czy uwikłanego we własny wewnętrzny konflikt nieszczęśliwego mężczyzny?

zgłoś błąd zgłoś błąd