Wojna nie ma w sobie nic z kobiety

Tłumaczenie: Jerzy Czech
Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
8,17 (2267 ocen i 334 opinie) Zobacz oceny
10
360
9
574
8
716
7
416
6
148
5
32
4
8
3
6
2
6
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
У войны не женское лицо
data wydania
ISBN
9788380492028
liczba stron
336
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

Wojna nie ma w sobie nic z kobiety była gotowa już w 1983 roku. Dwa lata przeleżała w wydawnictwie. Autorkę oskarżono o „pacyfizm, naturalizm oraz podważanie heroicznego obrazu kobiety radzieckiej”. W okresie pieriestrojki książka prawie jednocześnie ukazywała się w odcinkach w dwóch rosyjskich czasopismach: „Oktiabr” i „Roman-gazieta” i została opublikowana w dwóch wydawnictwach: mińskim...

Wojna nie ma w sobie nic z kobiety była gotowa już w 1983 roku. Dwa lata przeleżała w wydawnictwie. Autorkę oskarżono o „pacyfizm, naturalizm oraz podważanie heroicznego obrazu kobiety radzieckiej”. W okresie pieriestrojki książka prawie jednocześnie ukazywała się w odcinkach w dwóch rosyjskich czasopismach: „Oktiabr” i „Roman-gazieta” i została opublikowana w dwóch wydawnictwach: mińskim Mastackaja Litaratura oraz moskiewskim Sowietskij Pisatiel. Łączny nakład wyniósł prawie dwa miliony egzemplarzy. Na podstawie książki powstał cykl filmów dokumentalnych, wyróżniony m.in. Srebrnym Gołębiem na Festiwalu Filmów Dokumentalnych i Animowanych w Lipsku. Jegor Letow, założyciel i wokalista legendarnego rosyjskiego zespołu punkrockowego Grażdanskaja Oborona, napisał piosenkę zainspirowaną książką Aleksijewicz.

 

źródło opisu: http://czarne.com.pl/

źródło okładki: http://czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 279
Carmello | 2017-07-29
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 29 czerwca 2017

,,Szkoda mi tych, którzy przeczytają tę książkę, i tych, którzy jej nie przeczytają''

Bałam się tej pozycji. Po ,,Czarnobylskiej modlitwie'' długo dochodziłam do siebie. Kryzys czytelniczy trwał sobie w najlepsze, a ,,Wojna...'' spoglądała z półki. Cóż, chyba jestem masochistką, bo sięgnęłam po nią, chociaż doskonale wiedziałam jak to się skończy. Może trochę łudziłam się, że tym razem Aleksijewicz obyła się z czytelnikami delikatniej. O ja naiwna...

,,Piszę nie o wojnie, ale o człowieku na wojnie. Piszę historię nie wojny, ale uczuć. Jestem historykiem duszy."

Chciałabym stworzyć ładny, poprawny literacko tekst o tej książce. Nie mogę tego jednak zrobić, bo targają mną zbyt silne emocje, a wiem, że jeśli nie napiszę o niej kilku słów właśnie w tej chwili to nie zrobię tego już nigdy. Dlatego teraz siedzę i udaję, że wcale już nie płaczę. Próbuję pisać - w czasie lektury nie wylałam ani jednej łzy, ale po jej skończeniu skumulowały się we mnie wszystkie emocje, które odczuwałam podczas czytania. A było ich naprawdę wiele. Zanim jeszcze zagłębiłam się w treść próbowałam interpretować tytuł tego reportażu. Myślałam, że wojna, owszem, nie ma nic z kobiety, ale nie ma też w sobie nic z mężczyzny. Nie ma w niej nic ludzkiego. Tymczasem jednak jest zupełnie inaczej. Na wojnie człowiek jest obnażony w całym swym człowieczeństwie. A czasem w jego braku.

,,Przywykliśmy czytać o innej wojnie. Na tej wojnie jest wyraźna granica: my — oni, dobro — zło. A tutaj? "

Wielokrotnie wertowałam mój podręcznik do historii i widziałam wielkie liczby. Ale to były tylko liczby, nie ludzie, którzy niewiarygodnie cierpieli. Może i te cyferki mnie przerażały, jednakże wydawały mi się zbyt surrealistyczne. Niepojęte, obce. Bo ci ludzie nie byli dla mnie prawdziwi. Wielokrotnie słuchałam osób, które - bardziej lub mniej mądrze - mówiły o wojnie. Ich spojrzenie wydawało mi się zbyt czarno-białe: my — oni, dobro — zło. Poza tym to mieliśmy tyle a tyle broni, do ważniejszych starć doszło tu i tu, wtedy a wtedy. I cóż z tego? A no nic.

,,Umieraliśmy w imię życia, nie wiedząc jeszcze, czym ono jest. O wszystkim czytaliśmy tylko w książkach. Lubiłam filmy o miłości...''

Nie jestem w stanie zliczyć kobiet, które opowiedziały swoją wojnę Swietłanie Aleksijewicz. Właśnie tak - każda z nich przeżyła własną wojnę. Niektóre bohaterki twierdziły, że nie ma tam miejsca na miłość, inne, że bez niej nie można wojny przeżyć. Kolejne zaś przyznawały, że podczas walki zwracały uwagę na swój wygląd, iż przez cały czas próbowały być piękne - pomimo ogromnych buciorów i męskiej bielizny. Następne im zaprzeczały mówiąc, że w tamtym czasie przestały być kobietami. Dla snajperki wojna pachniała ziemią a dla lekarki miała zapach krwi. Czy którejś z nich można zarzucić kłamstwo? Z pewnością nie. Po prostu gdy spoglądamy na ten straszliwy okres przez pryzmat człowieka, nie dat, staje się on niesamowicie...różnorodny.

,,Kiedy mówią kobiety, nie ma albo prawie nie ma tego, o czym zwykle czytamy i słuchamy: jak jedni ludzie po bohatersku zabijali innych i zwyciężyli. Albo przegrali. Jaki mieli sprzęt, jakich generałów. Kobiety opowiadają inaczej i o czym innym. 'Kobieca' wojna ma swoje własne barwy, zapachy, własne oświetlenie i przestrzeń uczuć. Własne słowa. Nie ma tam bohaterów i niesamowitych wyczynów, są po prostu ludzie, zajęci swoimi ludzkimi-nieludzkimi sprawami. I cierpią tam nie tylko ludzie, ale także ziemia, ptaki, drzewa. Wszyscy, którzy żyją razem z nami na tym świecie. Cierpią bez słów, a to jest jeszcze straszniejsze…''

W tej książce jest wszystko. Kobiety opowiadały o tym co je skłoniło do pójścia na wojnę, o fizjologii, rodzinie, powrotach do domu oraz o tym, że często nie było do kogo wracać. Opowiadały również o Niemcach i swoich uczuciach wobec nich. Wtedy, podczas wojny i po wielu latach. Opowiadały o ludzkich gestach i nieludzkim okrucieństwie. Opowiadały przez pryzmat tego kim były: matkami, żonami, kucharkami czy też wreszcie kobietami.

,,Nie można mieć jednego serca do nienawiści, a drugiego - do miłości. Człowiek ma jedno, więc zawsze myślałam o tym, jak to serce ocalić''

Opowiadały także o tym, że najpierw bały się śmierci a później życia, któremu musiały stawić czoła po wojnie. Wstrząsnęło mną to, że spoglądano na nie z pogardą, bo kobieta, która poszła bronić ojczyzny była niepełnowartościowa, nienormalna. Wiele z nich mówiło o tym, że oskarżano je o dziwkarstwo, zarzucano im, iż poszły na wojnę po to, aby znaleźć sobie mężów...

,,Powiem, a kto potem przyjmie taką do pracy, kto weźmie za żonę? Milczałyśmy jak ryby. Nie przyznawałyśmy się nikomu, że byłyśmy na wojnie. (...) A początkowo się ukrywałyśmy, nawet nie nosiłyśmy odznaczeń. Mężczyźni nosili, a my nie. Mężczyźni byli zwycięzcami, bohaterami, narzeczonymi, mieli swoją wojnę, a na nas patrzono innymi oczami. Całkiem innymi... Powiem pani, że nam odebrali zwycięstwo. Po cichu zastąpili je zwykłym kobiecym szczęściem. Nie podzielili z nami zwycięstwa.''

Chciałabym napisać jeszcze tak wiele, jakoś zgrabnie to podsumować, ale nie potrafię znaleźć słów... Na szczęście członkowie zespołu FFDP znaleźli je za mnie:

,,Rozmawiałem dzisiaj z Bogiem, powiedział, że mu wstyd
Czym się stałem, co zrobiłem?
Rozmawiałem dziś z diabłem i on przysięgał, że to nie jego wina
I zrozumiałem go, bo czułem to samo...
Z ramionami szeroko otwartymi stoję sam
Nie jestem bohaterem i nie jestem z kamienia
Słuszne czy złe, jest mi trudno powiedzieć
Jestem po złej stronie nieba, a dobrej stronie piekła
Słyszałem dzisiaj Boga, brzmiał zupełnie jak ja
Co ja zrobiłem i kim się stałem.
Widziałem dzisiaj diabła i wyglądał zupełnie jak ja..."

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Targowisko próżności. Vanity Fair

Tych, którzy do tej pory nie mieli przyjemności zapoznać się z „Targowiskiem próżności”, serdecznie zapraszam do lektury, jest to pozycja obowiązkowa...

zgłoś błąd zgłoś błąd