Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ja kontra bas

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,7 (56 ocen i 15 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
6
8
5
7
14
6
16
5
7
4
1
3
2
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308060513
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Jerzy Stuhr, wybitny aktor, który dał się poznać czytelnikom jako autor brawurowych opowieści o rodzinie, teatrze, filmie i świecie współczesnym, znów zaskakuje. Upływający czas, odbywane podróże, zawiązywane przyjaźnie, a wszystko w kontekście fenomenalnego monodramu Kontrabasista według Patricka Süskinda, którym Jerzy Stuhr zachwyca publiczność już od trzydziestu lat. — Na pewno nikt nie...

Jerzy Stuhr, wybitny aktor, który dał się poznać czytelnikom jako autor brawurowych opowieści o rodzinie, teatrze, filmie i świecie współczesnym, znów zaskakuje. Upływający czas, odbywane podróże, zawiązywane przyjaźnie, a wszystko w kontekście fenomenalnego monodramu Kontrabasista według Patricka Süskinda, którym Jerzy Stuhr zachwyca publiczność już od trzydziestu lat.

— Na pewno nikt nie gra tego spektaklu dłużej ode mnie. Widziałem Kontrabasistę w wersjach niemieckich i włoskich w okresie wielkiego boomu tego tekstu w latach osiemdziesiątych. Żaden z tych aktorów już nie wykonuje Kontrabasisty, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo.

W połowie lat osiemdziesiątych, w momencie polskiej premiery, Der Kontrabass był sztuką najczęściej wystawianą na niemieckojęzycznych scenach. Jerzy Stuhr podsumowuje, że do dziś zagrał ten monodram w różnych zakątkach świata ponad siedemset razy. Świat się zmieniał, upływ czasu wymuszał drobne zmiany scenariusza, a aktorska wirtuozeria Kontrabasisty Stuhra niezmiennie zachwycała i nadal zachwyca widownię. Zapytany, co dostrzega w tym spektaklu publiczność, aktor odpowiada – siebie.

— Bohater Süskinda od lat ujmuje publiczność tym, że się nie wywyższa — mówi Jerzy Stuhr. — Staje w jednym szeregu z widzem. Muzyk to artysta, zgoda. Ale muzyk to w tym przypadku również urzędnik zatrudniony na umowę na czas nieokreślony i próbujący się jako-tako wywiązać ze swoich zobowiązań. Dzięki temu przedstawicielom różnych zawodów obecnym na widowni łatwo się wczuć w żywot kontrabasisty niż na przykład w rozterki Hamleta.

Tekst Kontrabasisty jest tragikomicznym traktatem o kondycji artysty i człowieka w ogóle, lustrem, w którym przegląda się Stuhr–artysta i Stuhr–człowiek. Na kartach książki Ja kontra bas opowiada o sobie, o sztuce aktorskiej i ogromnej pasji, która pozwoliła utrzymać przedstawienie na scenie przez tyle lat. O premierach i codzienności, o nagrodach i ciężkiej pracy, o wsparciu rodziny, chorobach i wyzdrowieniu. Nie pomija najważniejszych spraw współczesnego świata, które obchodzą go tak, jak jego gra i sztuka.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 971
Sylwia | 2016-01-15
Na półkach: Przeczytane

Kilka uśmiechów, błąkająca się myśl gdzieś już czytałam to zdanie i delikatne znużenie. Niewiele.

Tym razem Jerzy Stuhr postanowił pochwalić się pewną rocznicą. Od 30 lat mówi do widzów zza kontrabasu w monodramie Süskinda, (tak, tego Süskinda od Pachnidła) Kontrabasista. Różne teatry, sale, kraje. Różna publiczność. A przede wszystkim mijający czas, który parę razy wymusił na aktorze delikatne zmiany w oryginale Kontrabasisty, by lepiej dostosować go własnego wieku i rzeczywistości. By lepiej przemawiał do widzów.

Cała książka to wspomnienia z gry w różnych miejscach i czasach, okraszona fragmentami monodramu i tłumaczeniem czytelnikowi, jak się one odnoszą do naszych realiów. Czyli, co poeta miał na myśli. Do tego kilka zabawnych anegdotek z życia aktora teatralnego i narzekanie, że prawdziwego teatru już nie ma. I jak to u Stuhra nie mogło zabraknąć wycieczek politycznych i ogólnej refleksji na naszą polską rzeczywistością. Co jeszcze? Znajdziemy tu wcześniej już publikowane wypowiedzi, czy to w Tak sobie myślę, czy w rozmowach z dziennikarzami. Znajdziemy tu również dużo mówienia o sobie, chwalenia się i głaskania po główce, ale nie mam tego za złe autorowi, bo po pierwsze tytuł książki zobowiązuje. Po drugie jeśli sami się nie będziemy doceniać, to kto nas doceni w tym kraju życzliwych ludzi?

Z całą sympatią, jaką mam do Stuhra, muszę napisać, że ta książka nie zachwyca. Wpisuje się za to do mojego smutnego korowodu noworocznych lektur. Jakieś fatum, czy co?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Miej umiar. 52 kroki do życia po swojemu

Bloga Natalii Knopek lubię i czasami podczytuję. "Miej umiar" natomiast czytałam z nikłym zainteresowaniem. Powtarzają się tu utarte schem...

zgłoś błąd zgłoś błąd