Star Wars. Mroczny uczeń

Tłumaczenie: Anna Hikiert
Seria: Kanon Star Wars [Uroboros]
Wydawnictwo: Uroboros, Penguin Random House
6,85 (132 ocen i 26 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
14
8
28
7
42
6
25
5
10
4
3
3
5
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Star Wars: Dark Disciple
data wydania
ISBN
9788328027497
liczba stron
416
język
polski

Dawny Mistrz Jedi - Hrabia Dooku rośnie w siłę. Jedi powoli słabną, a masakra na uchodźcach, którą dowodzi Dooku, jest jeszcze mocniejszym ciosem. W końcu Rada Jedi wydaje decyzję: Dooku musi zginąć, jednak jego schwytanie nie będzie łatwe. Zaczyna się kolejna niebezpieczna misja…

 

źródło opisu: http://www.gwfoksal.pl/ksiazki/star-wars-mroczny-uczen.html

źródło okładki: http://www.gwfoksal.pl/ksiazki/star-wars-mroczny-uczen.html

Brak materiałów.
książek: 240
karpatkadobra | 2017-07-27
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 27 lipca 2017

W tym roku mija 40 lat odkąd George Lucas zaprezentował światu ,,Gwiezdne Wojny”. Epizodem IV – „Nową Nadzieją”, ten młody wówczas reżyser przykuł uwagę całego świata, który momentalnie pokochał walecznego Jedi: Luke’a Skywalkera, jego Mistrza: zielonkawego skrzaciego ale silnego duchem, mądrością i ciałem hominida - Yodę oraz najgorsze zło zarzucające swoje macki na całą Galaktykę: Lorda Vadera i rządzącego Imperium, skrytego wiecznie w akolitycznych grubych szatach: Dartha Sidiousa. Cywilizację zalała fala kultury ,,Star Wars”, którą po finalnym ,,Powrocie Jedi” w 1983r., okrzyknięto podniośle, jak na jakimś wiecu, prawie że globalną religią. Po tym akcie nastał dłuższy czas rozłąki z uwielbianą przez każdego „wyznawcę” Gwiezdnych Wojen batalią, w której resztki Republiki walczyły z ciemnością zalewającą cały kosmos – z pożerającym wszelkie oznaki poczciwości: Imperium, a wszystko to w imię Galaktyki. Fani z każdego zakątka Globu z utęsknieniem czekali na kolejne części fenomenalnej Space Opery. „Jediiści” czy może nawet „Sithiści” chcieli po prostu więcej. Pragnęli znów wygodnie zasiąść przed ekranami kin i stukać się z innymi widzami o prowizoryczne miecze świetlne, by winszować, oklaskiwać i wyrażać swoją ekscytację z powodu Dwu-godzinnego widowiska, którego ponownie będą świadkiem, obrazu rozpoczynającego się od energicznej, pełnej akcji, patosu i bohaterstwa muzyki skomponowanej przez Johna Williamsa oraz charakterystycznych linii tekstu wychodzących zza widza, w formie prostokątnej tabliczki, która zawierając w sobie streszczenie danego epizodu filmowego rozpoczynającego się od słynnych: ,,Dawno dawno temu, w odległej Galaktyce” mknie ku nieskończonej otchłani miriadów światów i gwiazd kosmosu.


I stało się. W 1999r. wybitny artysta, współczesny „człowiek renesansu” i żywa Legenda światowej kinematografii: George Lucas - ponownie wyprodukował słynne „Gwiezdne Wojny”. Zakłócenia Mocy były zbyt potężne i jakaś nieznana siła musiała go pchnąć by napisał scenariusz i wyreżyserował „Mroczne Widmo”. Rzesze niezliczonych fanów, wyznawców ,,Gwiezdnych Wojen” mogło w końcu odetchnąć z ulgą, jak po jakimś wyczerpującym egzorcyzmie i przez kolejne lata, aż do 2005r., cieszyć się przepływającą przez epizody I-III galaktycznej epopei, falą niezmierzonej energii, poczuć fluktuacje Mocy otaczającej każdy żywy organizm. Nowa trylogia – tak jakby wszystko realizowano wg. „boskiego” planu od 1977r. – wyjaśniała kto stał za lśniącą hebanową zbroją i maską, przez którą wyzierał powoli lecz równomiernie syczący głos respiratora Lorda Vadera, oraz co najważniejsze jaki konflikt i między którymi Rządami zapoczątkował narodziny słynnego Imperium i przewodzącego mu Imperatora.


Najbardziej kluczowe znaczenie dla upadku Jedi i systemu prawych rządów Galaktyki i rozpoczęcia tym samym tyranii Dartha Sidiousa oraz jego ucznia miały „Wojny Klonów” – czyli seria trwających przez długie lata gigantycznych starć, obejmujących Separatystów czyli Konfederację Niezależnych Systemów i ich wrogów Republikę. Tym pierwszym, pod czujnym okiem mrocznego mistrza dowodził niegdyś kroczący ścieżką dobra Jedi, a teraz podły Sith: hrabia Dooku. To on przewodził tymi wszystkimi nacjami, planetarnymi układami, które chciały się uwolnić z ucisku i politycznego monopolu Jedi i Republiki. Wykorzystując wizję mistrza Jasnej Strony Mocy: Sifo-Dyasa i podle nim manipulując, Sidious zapoczątkował stworzenie i to na podstawie wzorca materiału genetycznego łowcy nagród Jango Fetta : Wojska „Klonów”, które w milionach dojrzewały w komorach wzrostu w laboratoriach na Kamino. W ten sposób Republika dostała żołnierzy, których na stałe wcieli w skład swojej Wielkiej Armii, a Palpatine działając na dwóch frontach: i jako Najwyższy Kanclerz Republiki i jako potężny Lord Sithów będzie miał okazję do kierowania przebiegiem „Wojny Klonów”. A wszystko w imię wyższych celów: zgładzenie Jedi i wprowadzenie Rządów Ciemnej Strony Mocy, której cielesnym przedłużeniem będzie on: wszechpotężny Imperator.


Tak jak ,,Wojny Klonów” wzięły nazwę od setek tysięcy żołnierzy, których jedynym celem było służyć Republice i zakonowi Jedi, i którzy swoim istnieniem i uczestnictwem w licznych starciach zwyczajnie napędzali konflikt zbrojny, tak pisał się kolejny ważny rozdział w historii ,,Gwiezdnych Wojen”, a nie ukrywam, że ta 3-letnia Kampania, kończąca się makabrą „rozkazu 66” i narodzinami Dartha Vadera, była dla mnie bezcenną inspiracją do zapoznania się i szybkiego wchłonięcia, jak gąbka wodę, serialu animowanego ,,Gwiezdne Wojny – Wojny Klonów”. To właśnie dzięki 6-ciu sezonom tej kanonicznej aranżacji graficznej, będącej rozszerzeniem i uzupełnieniem zmagań między Separatystami a Republiką, jak nigdy dotąd zacząłem interesować się tematyką Space Opery ,,Star Wars”. Słynna „Trylogia Mortis” i ostatnie trzy epizody kończące serial, poświęcone życiowej drodze Yody dały mi niesamowity zastrzyk doświadczenia i informacji czym jest Moc. Na finiszu ,,Wojen Klonów” zastanawiałem się co będzie dalej. Oczywiście będę ponownie oglądał ów serial i dalej poszerzał swoją pasję owitą wokół ,,Gwiezdnych Wojen”, lecz najpierw czas na książkę, która jest ukoronowaniem tej cudownej długoletniej animacji i jej niezwykłym literackim przedłużeniem. Czas na ,,Mrocznego Ucznia”.


Christie Golden w swojej powieści ,,Mroczny Uczeń” wykonała kawał niesamowitej roboty. To w tym dziele swoje miejsce znalazły historie, których nie wyemitowano w ,,Wojnach Klonów”, i które miały pojawić się w kolejnych niezrealizowanych jednak sezonach. Całość fabuły książki mieści się w końcowych latach trwania konfliktu między Separatystami a Republiką. Ostatnie wydarzenia i coraz cięższe straty ponoszone przez obie strony powodują, że Rada Jedi nie widzi innego rozwiązania jak śmierć Dooku, bez którego nawet generał Grievous nie mógłby sprawnie operować Droidami. Separatyści zostaliby pokonani, ład i równowaga w Galaktyce zostałyby przywrócone . Lecz jak powiada Yoda „zabójstwo ścieżką Jedi nie jest”. Dlatego też, pochodzący z planety Kiffu, noszący dredy i mający żółty pasek biegnący przez nasadę nosa w poprzek twarzy Quinlan Vos wyruszy z misją by odnaleźć byłą Sithiankę Asajj Ventress, z którą będzie musiał współpracować, gdyż tylko razem będą w stanie pokonać Dooku. Byłem zbity z tropu i czułem się jakbym rzeczywiście doświadczał swoistych zakłóceń Mocy, gdy doszedłem w książce do momentu, w którym Quinlan nie oparł się na Dathomirze próbom Ventress i po pozbawieniu życia tzw. ,,Śpiącego” pochłonęła go ciemność. W pewnym momencie był on nawet ,,Admirałem Enigmą”, ale tylko po to by zniszczyć wszystkich Sithów i pozostać przy ukochanej Asajj.


W powieści Christie Golden największą zmianę przeszła Ventress. W animacji ,,Wojny Klonów” ta ,,Siostra Nocy” była raczej zaciekłym wrogiem Jedi niż – jak w tym przypadku – ich sojusznikiem. Przy pomocy magii Matki Talzin dwukrotnie próbowała zabić Dooku, lecz jednak nic z tego nie wyszło. Dopiero zmiana nastawienia, poznanie Jedi: Vosa, prawie spełniły jej cel, a prawie robi wielką różnicę. W Quinlanie przebudza się ciemność, coraz głębszy mrok. Mogłoby się wydawać, że wchłania sam eter czystej wściekłości i niezmierzonego zła. Więź, która łączy go z Asajj i jej poważne odniesione obrażenia spowodowały, że zgasił w sobie tą gnębiącą go Mroczną energię. Dooku uciekł, a mistrz Vos trafił pod sąd i do aresztu Jedi. Jest skrępowany, ale przynajmniej może odetchnąć. Jego ukochana odeszła w spokoju i tak jak piszą ostatnie słowa powieści: ,,Asajj Ventress wróciła wreszcie do domu”.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
W żywe oczy

Przyciągnął mnie opis, a nie autor bo nie czytałam jego sławnej "Lokatorki". Początkowo spodziewałam się zupełnie innego rozwinięcia fabuł...

zgłoś błąd zgłoś błąd