Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dżungla we krwi

Wydawnictwo: Melanż
4,67 (3 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
1
6
0
5
1
4
0
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788364378232
liczba stron
304
język
polski
dodała
karollllllla

Hawana, agent polskiego wywiadu, kartele narkotykowe i miliony dolarów. Mroczna sensacyjna powieść na miarę polskiego Johna le Carre. Kto dotąd zadawał sobie pytanie, czy jest możliwy polski John le Carré, ten, biorąc do ręki powieść Tomasza Turowskiego, znajdzie odpowiedź. To, że z Anglikiem łączy go zawodowa przeszłość, widać na każdej jej stronie – praca wywiadu to nie fajerwerki, lecz...

Hawana, agent polskiego wywiadu, kartele narkotykowe i miliony dolarów. Mroczna sensacyjna powieść na miarę polskiego Johna le Carre.
Kto dotąd zadawał sobie pytanie, czy jest możliwy polski John le Carré, ten, biorąc do ręki powieść Tomasza Turowskiego, znajdzie odpowiedź. To, że z Anglikiem łączy go zawodowa przeszłość, widać na każdej jej stronie – praca wywiadu to nie fajerwerki, lecz żmudne kojarzenie faktów i dopasowywanie do siebie strzępków informacji, choć w użyciu jest również broń, od której w końcu ktoś ginie…
Agent polskiego wywiadu rezydujący w ambasadzie w Hawanie rozpracowuje temat gigantycznego interesu, który przerasta wszystko, co jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Chodzi o zorganizowanie nowych kanałów przerzutu kokainy z Ameryki Południowej do Afryki i Europy, a takz?e do Ameryki Północnej. Przy takiej górze pieniędzy nikt nie ma oporów przed niczym – lewacka partyzantka gotowa jest nawet na sojusz z islamskimi fundamentalistami, bo w grze są nie tylko prywatne interesy, ale i wielka polityka. Fascynujące.

 

źródło opisu: http://www.genczelewska.pl/

źródło okładki: http://www.genczelewska.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 357
Łukasz | 2016-01-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 23 stycznia 2016

„Dżungla we krwi” z podtytułem „Roślina świętej śmierci” Tomasza Turowskiego jeszcze przed otwarciem dostaje u mnie plusa. Okładka zapowiada, czego możemy spodziewać się w środku. Kobieta z krwią na rękach, wciągająca kreskę, potrafi poruszyć wyobraźnie, szczególnie rozwiniętą wyobraźnię czytelnika. Kartele narkotykowe i miliony dolarów i mroczna, sensacyjna powieść – te słowa Leszka Bugajskiego umieszczone na okładce sprawiły, że nie mogłem się już doczekać lektury. Z notki biograficznej na skrzydełku dowiadujemy się, że autor jest byłym oficerem operacyjnym i szpiegiem polskiego wywiadu. Nie martwcie się, nie musicie o tym pamiętać, bo podczas lektury autor będzie wam przypominał o tym na każdym kroku. Kiedy już miniemy okładkę, notkę biograficzną i dedykację, docieramy do spisu bohaterów. (Szkoda, że Marquez o tym nie pomyślał pisząc „Sto lat samotności”.) Nie jest ona jednak w tym przypadku do niczego potrzebna, bo wszystkie funkcje są również opisane w książce. Ot, taka rozrzutność, na którą widocznie wydawnictwo mogło sobie pozwolić.

Głównego bohatera poznajemy od razu w sytuacji krytycznej – z przystawioną lufą do głowy. I, niestety, jest to najbardziej mroczny moment tej mrocznej, sensacyjnej powieści. Paweł prowadzi niebezpieczną grę na trzech frontach; wchodzi w szeregi FARC – największej partyzanckiej organizacji w Kolumbii – i, żyjąc w tytułowej dżungli, pomaga organizować nowy kanał przerzutu kokainy na Europę.

Jednego Tomaszowi Turowskiemu nie można odmówić, naprawdę zna się na tym, o czym pisze. Praca wywiadu nie ma przed nim żadnych tajemnic. Niestety wydaje się, że ciągle te tajemnice ma przed nim praca pisarza. Dialogi są sztuczne do granic możliwości, nigdy nie spotkałem się z podobnym do bohaterów powieści konstruowaniem zdań, do tego duża część z nich nic do fabuły nie wprowadza, ani nie rozwija bohaterów. W dodatku można byłoby usunąć pewnie połowę atrybucji dialogowych, bo przecież im mniej, tym lepiej.

Wracając do przeszłości autora, który życie agenta zna, trzykrotnie na przestrzeni całej powieści postanawia przypomnieć nam, że życie agenta nie jest jak z filmu, bo tylko w takich produkcjach w życiu agenta cały czas coś się dzieje; wybuchy, strzelaniny, wiadomo. Zarzuca im po prostu brak realizmu. Trzykrotnie! Co na to fani Harry’ego Pottera?

Trzeba jednak przyznać, że w polskim Johnie le Carré, bo tak Turowskiego nazywa Bugajski, tkwi potencjał, który przy ciężkiej pracy nad warsztatem może zaowocować świetnymi powieściami szpiegowskimi.

Jedna rzecz mnie jeszcze tylko zastanawia: jak w 2016 roku może do druku iść książka z literówkami?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kuna za kaloryferem

Przeczytana już ponad rok temu - czytałam wieczorami na głos dzieciakom, a potem opowiadałam mężowi. Wspaniała, pozytywna, uzależniająca, napisana lek...

zgłoś błąd zgłoś błąd