Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Kamień

Wydawnictwo: Wolne Lektury
6 (5 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
1
7
1
6
2
5
0
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328574564
liczba stron
32
kategoria
poezja
język
polski
dodała
Akemi

 

źródło okładki: www.wolnelektury.pl

Brak materiałów.
książek: 622
tivrusky | 2017-04-05
Na półkach: Przeczytane, Ebook, 2017
Przeczytana: 05 kwietnia 2017

Czechowicz debiutuje, jest rok 1927, jest Kamień, w środku jest trzynaście wierszy.

Każdy z nich to próba opisu – próba opisu świata, próba opisu siebie i zrozumienia swojego w tym świecie miejsca, już w pierwszej Inwokacji pisze poeta: „liczę 22 piętra / liczę 22 lata / jest nas dwudziestu dwóch”. Jest to jednak zadanie trudne (Jak napisał Miłosz: „Ponieważ istnieć na ziemi to już za dużo na jakiekolwiek nazwanie”) co dość szybko wypływa na powierzchnię: Kamień jest tomikiem ciągłych przemian, a wszystkie obserwacje przynoszą proste wnioski: nie ma jako takiego zrozumienia, wymyka się ono w toku ciągłych przemieszczeń.

Jest to natomiast tomik doskonale umiejscowiony w czasie, dzieje się TU i TERAZ (przy czym pamiętać musimy, że „tu i teraz” dwudziestoczteroletniego Józefa Czechowicza, nie równa się naszemu, dwudziestopierwszowiecznemu „tu i teraz”), przepełniony jest obserwacją otaczającego poetę świata. W pędzie wsiada autor w samochód i mknie przez miasto, a potem z miasta wyjeżdża i wbija się tą bryłą białą w złote pola i przejazd jego wszystko wykrzywia, zaburza... przemienia. W knajpie odwiedzamy nocne miasto, miejsce kolejnych (a jakże) metamorfoz, łaskawie zakończonych światłem nadchodzącego dnia. Tutaj buczą silniki, gwarem napełniają się fabryki a Czechowicz krąży między nimi, zafascynowany maszynami i coraz większym pędem świata, znajduje w tym wszystkim przestrzeń do zdziwień i zachwytów. Odkrywa, że choć świat jest bardziej poukładany, a nasza wiedza o nim usystematyzowana, nie jesteśmy wcale bliżsi poznania i zrozumienia. Nic się nie zmieniło.

Kulminacyjnym dla mnie momentem jest wiersz PRZEMIANY, istny gigant, towarzyszący mi już od dawna przez wykonanie Grechuty, Budzyńskiego i Turnaua, z każdym przesłuchaniem / odczytem mocniejszy, silniejszy, jeszcze bardziej druzgocący. Opis niezwykłego, panicznego wręcz zagubienia. Oto człowiek początku XX wieku, jakże pięknie wdrożony we wszystkie te mechanizmy, jakże przez nie broniony, jak doskonale znajdujący się w świecie (jesteś system mechanicznie doskonały), nagle gubi rytm, wypada z tego obiegu i uczyć musi się świata poza nim (linie proste falują – zamiast kwadratów romby). Otwierają się Oczy Niebieskie, okazuje się, że pewien porządek, w którym żyjemy, myślimy, rozumiemy, się nie sprawdza. Czy nie jest to jakaś przestroga, jakieś pokiwanie palcem, groźba dla nas, tak wygodnie wpasowanych w świat?

W Przemianach osiąga Czechowicz szczyt. To jest czysta poezja! To jest to jasnowidzenie, o którym pisał Rimbaud, to jest ten głos niewiadomy, bezosobowy, o którym pisał Miłosz, to jest Czarodziejska godzina z wiersza Przerwy-Tetmajera! Czechowicz, debiutując, daje nam bardzo dobry tomik, a to jest jego najjaśniejszy punkt, nieprzyzwoicie wręcz dobry, zjawiskowy.

Skąd wszystkie te zdziwienia, skąd baczne przyglądanie się stałej zmienności świata, skąd wszystkie te przemyślenia? Z głodu, tak se myślę, z wielkiego głodu poznania i pojęcia. Najlepiej wyrażają go ostatnie wersy, wciśnięte nam przed oczy wielkimi literami: „WIECZNOŚCI CHCĘ / BEZ DNA / BEZ DNA".

Dobry jest ten debiutujący Czechowicz, sprawdźcie koniecznie. Miewa kilka momentów, przy których nieco zwolniłem, większość tomiku to jednak rwący i porywający pęd, w którym od czasu do czasu trafić da się na takie wiry, że aż strach!



________________________________________________
https://www.facebook.com/statekglupcow

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Opactwo Northanger

Decyzja o ocenieniu tak nisko powieści jednej z moich ulubionych autorek bolała mnie naprawdę bardzo. Muszę jednak przyznać, że poziomem daleko odbie...

zgłoś błąd zgłoś błąd