Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ukłony dla żony

Wydawnictwo: Czarna Owca
6,86 (29 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
2
8
5
7
8
6
7
5
4
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380151819
liczba stron
328
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Alicja Górska

Oto historia Karoliny i jej męża Jurka. Pokochali się, wzięli ślub i... Totalnie mają siebie dość. Bo zamiast małżeńskiej sielanki jest masakra. Zamiast boskiego seksu - ciągłe fochy. A zamiast spokojnej rozmowy dwojga kochających się ludzi - wiadro pomyj w prezencie. Znacie to? W waszym związku też macie przechlapane? To się świetnie składa! Jesteście na dobrej drodze, by przeczytać tę...

Oto historia Karoliny i jej męża Jurka. Pokochali się, wzięli ślub i... Totalnie mają siebie dość. Bo zamiast małżeńskiej sielanki jest masakra. Zamiast boskiego seksu - ciągłe fochy. A zamiast spokojnej rozmowy dwojga kochających się ludzi - wiadro pomyj w prezencie. Znacie to? W waszym związku też macie przechlapane? To się świetnie składa! Jesteście na dobrej drodze, by przeczytać tę książkę. Weźcie udział w wielkiej i absurdalnej przygodzie Karoliny i Jurka zwanej małżeństwem. Dowiecie się z niej czy wy też musicie kogoś zabić, żeby skończyć awanturę o brudne gary w zlewie. A jeśli po prostu chcecie odnaleźć w życiu szczęście i spokój – to przeczytajcie "Ukłony dla żony" i dobrze się bawcie.

 

źródło opisu: http://www.czarnaowca.pl/literatura_obyczajowa/ukl...(?)

źródło okładki: http://www.czarnaowca.pl/literatura_obyczajowa/ukl...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 342
Agata | 2015-10-19
Przeczytana: 19 października 2015

Kiedy otrzymałam propozycję recenzji książki „Ukłony dla żony” autorstwa Katarzyny Gubały, byłam trochę zbita z pantałyku, bo żoną to nie jestem w żadnej mierze, przynajmniej obecnie.
Później jednak pomyślałam, że kiedyś być może los się do mnie uśmiechnie i na mym serdecznym palcu zaświeci ładna i zgrabna obrączka, a wtedy wypadałoby co nieco wiedzieć z czym się taki stan rzeczy wiąże.

Świadoma (swych praw i obowiązków) stanu rzeczy, wiem, że prozie życia daleko jest od komedii romantycznych, gdzie młody mąż przez pierwszy rok trwania małżeństwa, codziennie przynosi młodej żonie bukiet stokrotek i całuje ją delikatnie w pięknie pomalowane usteczka. Wiem też, że świeżo upieczona małżonka nie podnosi brudnych gaci męża z westchnieniem pełnym miłości i niedowierzania, jaki to jej misiu jest wariat, że woli zostawić majtki na środku sypialni niż w koszu z brudną bielizną.

Cóż, wiem więc wiele. Czy w takim razie ta książka nauczyła mnie czegoś więcej?

A no nauczyła mnie tego, że kobiety, niekoniecznie zamężne, po prostu wszystkie, uwielbiają dodawać sobie pracy i tego nie zauważają! Autorka otworzyła mi oczy na to tak szeroko, że teraz widzę to na każdym kroku i okropnie mnie to irytuje.
Weźmy prosty przykład – mamy wyrzucić śmieci. Zadanie proste, nieskomplikowane. Jednak jest jeden szkopuł – worek nie jest do końca pełny. Dla nas to idealna okazja, żeby coś nieplanowo posprzątać i niepotrzebne rzeczy dorzucić do worka na śmieci. Bierzemy się więc za sprzątanie szuflady z bibelotami a tam... kurczę, znajdujemy zapomniany rachunek, wciśnięty byle jak. I co robimy? Otwieramy teczkę z rachunkami i wkładamy go we właściwe miejsce. A przy okazji to i przejrzymy całość i wyrzucimy te rachunki, które były zapłacone pięć lat temu. Tym sposobem mamy kuchnię z wywleczonym na środek koszem na śmieci, szufladę w nieporządku większym niż był i stertę papierów przez oczami. A potem narzekamy, że nie mamy czasu na odpoczynek!
A facet? Jak ma wyrzucić śmieci to wstanie, wyrzuci i wróci na swój ulubiony fotel oglądać telewizję. A my na niego burczymy, że nic w domu nie robi. Otóż muszę przyznać z bólem serca – mężczyźni robią porządki lepiej, bo trzymają się planu. I mają jeszcze czas na odpoczynek.

„Musiałam zostać MacGyverem swojego małżeństwa. Z gumki recepturki, taśmy klejącej i dwóch tic taców musiałam stworzyć małżeństwo doskonałe.”

Inna sprawa – nasze kobiece fantazje. Każda z nas je ma, prawda? Pielęgnujemy je w naszych główkach, śnimy o nich w nocy a za dnia... irytujemy się, bo się nie spełniają. Ale jak mają się spełnić, kiedy ani słowem nie wspomnimy o nich naszemu mężczyźnie? Nic dziwnego, że potem biedni nie wiedzą o co chodzi, kiedy chodzimy obruszone brakiem jakiejkolwiek inicjatywy z ich strony i szukają pocieszenia w objęciach piwa. Lub, co gorsza, pani, która nie boi się mówić, czego chce.

Nie mam pojęcia, dlaczego ta książka nosi tytuł „Ukłony dla żony”. Dla mnie to humorystyczna opowiastka o tym, jacy to mężczyźni są spokojni. Ileż oni naszych emocjonalnych sztormów muszą przetrwać! Oczywiście i my lekko nie mamy, wystarczy raz jeszcze wspomnieć o owych brudnych gaciach i codziennym pytaniu „czy widziałaś moje skarpetki?!” (a skarpetki od piętnastu lat leżą w tej samej szufladzie).

Cały galimatias polega na tym, żeby pamiętać w całym tym rozgardiaszu, że żyjemy z osobą, którą sobie wybraliśmy. I mimo że przed ołtarzem nikt nie obiecywał, że w domu ciągle będzie porządek a koty nie będą wisiały na zasłonach, to przecież nikt nam na siłę obcej osoby w nasze życie nie wepchnął (chyba, że jesteś księżniczką, której męża wybrali rodzice. Wtedy cóż, możesz się wściekać.) Mimo krzyków, fochów, obrazy majestatu i burczenia na siebie, należy pamiętać, że w całym rozrachunku chodzi o to, żeby kłaść się spać obok osoby, którą się po prostu kocha. I tyle.

„Ukłony dla żony” to nie poradnik, w żadnym wypadku. To książka o miłości małżeńskiej, to wszystko to, co dzieje się po zakończeniu „i żyli długo i szczęśliwie”, kiedy emocje już opadły i trzeba było zacząć płacić rachunki. Historia związku nie-idealnego, takiego jak miliony innych. I lekarstwo na wszelkie niesnaski – pamięć o tym, że osoba wkurzająca nas swoim lenistwem to ta sama osoba, która kiedyś powodowała, że kolana nam miękły a w brzuchu latał cały rój motyli.

To książka dla mężatek z długoletnim stażem, które zatraciły się w mdłej codzienności; dla tych świeżo poślubionych, które zaczynają dostrzegać, że po ślubie wiele się zmienia; dla zaręczonych, co by były świadome niedalekiej przyszłości i dla panienek, które wypatrują męża na horyzoncie.
To też idealna pozycja dla mężczyzn, dzięki której łatwiej zrozumieją swoje kobiety.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Rejwach

Piękna proza, minimalistyczna, a przy tym mistrzowsko wyrazista. Trudne relacje i tematy są zbudowane na bardzo skrajnych doświadczeniach. Lektura ob...

zgłoś błąd zgłoś błąd