Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zbrodnia czy wyrok na zdrajcy

Wydawnictwo: Novae Res
6,33 (3 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
1
6
2
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379428793
liczba stron
304
język
polski
dodała
karollllllla

Jest to pierwsza książka o nielegalnej organizacji młodzieżowej KUL, wzorowanej na zakonie krzyżackim, założonej w Elblągu w 1949 roku. Jej członkowie nie godzili się na sowieckie porządki. Zamierzali walczyć, gdy wybuchnie III wojna światowa. Nie powąchali prochu, ale… zabili swojego kolegę, ponieważ uważali, że zdradzi ich bezpiece. Niezwykła opowieść o młodych mężczyznach niegodzących się...

Jest to pierwsza książka o nielegalnej organizacji młodzieżowej KUL, wzorowanej na zakonie krzyżackim, założonej w Elblągu w 1949 roku. Jej członkowie nie godzili się na sowieckie porządki. Zamierzali walczyć, gdy wybuchnie III wojna światowa. Nie powąchali prochu, ale… zabili swojego kolegę, ponieważ uważali, że zdradzi ich bezpiece.

Niezwykła opowieść o młodych mężczyznach niegodzących się z rzeczywistością komunistycznej Polski, w której przyszło im żyć. Nietuzinkowo przedstawione wydarzenia, które naprawdę miały miejsce. Przejmująca opowieść o ideałach, lojalności, patriotyzmie, zdradzie oraz niesprawiedliwości.

Wstrząsająca, nieprawdopodobna, a jakże pouczająca historia, napisana barwnym językiem, obiektywnie, aż do bólu.

Serdeczne gratulacje za tę pozycję, którą czyta się jak doskonałą powieść kryminalną i człek się nie spostrzeże, że w istocie znalazł się w samym środku zarania PRL ukazanej taką, jaką była w rzeczywistości, bez przejaskrawień, ale i bez niedomówień.

Marian Podgóreczny, honorowy członek Stowarzyszenia Autorów Polskich

 

źródło opisu: http://aros.pl/ksiazka/zbrodnia-czy-wyrok-na-zdrajcy

źródło okładki: http://aros.pl/ksiazka/zbrodnia-czy-wyrok-na-zdrajcy

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 618
Czytalski | 2015-11-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 12 listopada 2015

Ze strachu przed UB

Czasy tuż po wojnie nie były łatwe - nowe państwo polskie było pod mocnym wpływem ZSRR i coraz częściej można było odczuć totalitarny charakter władzy tylko z nazwy ludowej.

Rok 1949. W Elblągu z inicjatywy Roberta Sokołowskiego powstaje tajna organizacja KUL, która za swój cel przyjmuje walkę z ustrojem komunistycznym. Jej członkowie swoją strukturę oparli na zakonie krzyżackim (Sokołowski był "Wielkim Mistrzem). Problem pojawia się kiedy jeden z chłopaków oznajmia, że chce poinformować UB o ich działaniach.

Zakończenie II wojny światowej miało przynieść wyzwolenie od okupacji niemieckiej. I tak było. Tylko trudno było przewidzieć, że jedna władza totalitarna zostanie zastąpiona drugą. Mnóstwo Polaków nie zgadzało się z takim stanem rzeczy. Żołnierze AK nie złożyli broni, a za nowy cel obrali milicjantów i funkcjonariuszy UB. Powstało wiele tajnych organizacji, które chciały obalić reżim, z którego działaniami się nie zgadzano. W Elblągu odczuto to dotkliwie - w lipcu 1949 wybuchł pożar w jednej z hal Zakładów Mechanicznych. Dla komunistów był to pretekst do aresztowania ludzi dla nich niewygodnych, głównie reemigrantów z Francji, którzy zostali oskarżeni o tworzenie siatki szpiegowskiej.
KUL było jedną z około tysiąca tajnych organizacji, które powstały w latach 1944-1956. Zdecydowana większość została rozbita, a ich działacze aresztowani i skazani na wieloletnie więzienia. Nie inaczej stało się w opisywanym przypadku. Młodzież pod kierunkiem Roberta Sokołowskiego nie zdążyła przeprowadzić żadnej znaczącej akcji przeciwko władzy, jednak jeden z nich, Stefan Koziej, postanowił odejść. Poinformował o tym pozostałych, dodając, że ma zamiar donieść na nich do Urzędu Bezpieczeństwa. Trzeba podkreślić, że już wtedy UB było jednoznacznie kojarzone z narzędziami represji i działaniami mającymi niewiele wspólnego ze sprawiedliwością. Autorka poświęca temu jeden z rozdziałów książki - dzięki temu można zobaczyć szersze tło wydarzeń, które stanowią trzon tej pozycji. Wystarczy wspomnieć, że w roku 1953 Urząd liczył 33 tysiące funkcjonariuszy. Do tego należy doliczyć formacje pomocnicze i razem uzyskuje się liczbę 100 tysięcy osób, które miały za zadanie inwigilować obywateli. W tym samym rozdziale pokazane też są sylwetki funkcjonariuszy, którzy prowadzili śledztwo oraz sędziów wydających wyroki. Jak się okazuje w większości nie mieli oni żadnych kwalifikacji, aby to robić. Grażyna Wosińska nie skupiła się tylko na wydarzeniach, które doprowadziły do tragedii. Opisuje również proces spiskowców oraz walkę o przeżycie w więzieniu "Wielkiego Mistrza". Uzupełnieniem są także wspomnienia kilku osób, które brały udział w działaniach innych grup, m.in. "Armii Polskiej Grunwald" oraz fotografie pochodzące z archiwów IPN. Mam tylko jeden zarzut pod adresem tej książki - w lekturze przeszkadza zbyt duża ilość powtórzeń informacji, które się w niej pojawiają. Odniosłem wrażenie, że zabrakło redaktora, który by zwrócił na to uwagę.

Podsumowując - pozycja porusza ciekawą sprawę, której obecna ocena jest zupełnie inna niż była w momencie tej tragedii. Polecam dla interesujących się czasami wczesnego PRL-u. Trzeba tylko uodpornić się na liczne powtórzenia.

Za możliwość przeczytania dziękuję portalowi eKulturalni.pl

http://czytalski.pl

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Tajny agent

Nie ma szczęścia Conrad do polskich czytelników, ale nie ma również szczęścia do godnej notatki w polskojęzycznej Wikipedii i dlat...

zgłoś błąd zgłoś błąd