Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dziennik z Guantanamo

Wydawnictwo: Muza
6,74 (35 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
2
8
8
7
11
6
8
5
5
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377587997
liczba stron
384
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
karollllllla

Książka ta jest zredagowaną wersją 466-stronicowego manuskryptu, który Mohamedou Ould Slahi napisał odręcznie w swojej celi więziennej w Guantanamo. Nie wprost mówi o tym, co go spotkało w Guantanamo. Dziennik został zredagowany przez władze Stanów Zjednoczonych, które wprowadziły ponad 2500 zaciemnień w postaci czarnych pasków, cenzurując w ten sposób rękopis Mohamedou, który nie mógł...

Książka ta jest zredagowaną wersją 466-stronicowego manuskryptu, który Mohamedou Ould Slahi napisał odręcznie w swojej celi więziennej w Guantanamo. Nie wprost mówi o tym, co go spotkało w Guantanamo.

Dziennik został zredagowany przez władze Stanów Zjednoczonych, które wprowadziły ponad 2500 zaciemnień w postaci czarnych pasków, cenzurując w ten sposób rękopis Mohamedou, który nie mógł reagować na wprowadzane zmiany.

 

źródło opisu: http://aros.pl/ksiazka/dziennik-z-guantanamo

źródło okładki: http://aros.pl/ksiazka/dziennik-z-guantanamo

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 206
pannakac | 2016-03-03
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: marzec 2016

Sięgnęłam po tę pozycję z ciekawości, może także z powodu swojej okrojonej wiedzy na temat Gitmo. Trudno było mi wyobrazić sobie, że mogło dojść do tak paradoksalnej sytuacji, w której państwo dumne ze swojego prawa, z własnej wolności i niezależności, brutalnie ogranicza cudze prawa i swobody. A jednak. Nie mnie oceniać, na ile oskarżenia dotyczące Slahiego są prawdziwe - trudno jednak zaprzeczyć, że de facto żadnych oskarżeń nie ma. Slahi urodził się w Mauretanii, wyjechał na studia do Niemiec, a w latach dziewięćdziesiątych XX wieku przerwał je, by - przy akceptacji Stanów Zjednoczonych - walczyć w oddziałach Al-Kaidy z komunistycznym rządem. Następnie wrócił do Europy, gdzie skończył studia i podjął się pracy, później wyjechał do Kanady. W 2001 został aresztowany, choć nie postawiono mu jednoznacznych zarzutów i od tamtego czasu jego życie toczy się pomiędzy więzieniami. Dziennik z Guantanamo to historia człowieka, z którym administracja amerykańska nie wie, co zrobić. I nie jest jedynym takim przypadkiem, o czym sam wspomina w toku narracji.

Książka opracowana przez Siemsa to pierwszoosobowa relacja z życia, aresztowania, przesłuchiwania oraz uwięzienia Mohamedou. Notatki stworzone na rzecz prawników rozrastają się do rozmiarów długiej opowieści, w której emocje łączą się z faktami, szkicami opowiadającymi o najbardziej brutalnych i nieludzkich postępowaniach względem drugiego człowieka. Jest to trudne do wyobrażenia. Czekałam na moment, kiedy ktoś mi powie, że to żart, czekałam na stronę, na której byłoby napisane, że to tylko fikcja, a nie rzeczywisty opis czyjegoś życia. Nie oceniam winy lub niewinności Slahiego, bo to nie moje zadanie. Od tego jest sąd, który w tej chwili przesuwa sprawę Mohamedou, nie pozwalając mu wyjść z więzienia pomimo tego, że - zgodnie ze słowami jego prawniczki - śledczy dali mu już spokój, zdając sobie sprawę z tego, że nic więcej nie osiągną. Slahi ma prawo ukrywać rzeczy, które mogłyby mu zaszkodzić, poza tym prawem dziennika jest możliwość przedstawienia siebie w takim świetle, w jakim chce się widzieć. Nie można jednak przejść obok tej relacji obojętnie i to jest najważniejsze w tej książce. Zmusza ona do dalszych poszukiwań, a gdy źródła w sieci potwierdzają pewne informacje, m.in. to, że głównym powodem aresztowania Mohamedou była daleka znajomość z nieodpowiednim człowiekiem lub spędzenie jednego popołudnia z drugim, podejrzanym o działalność terrorystyczną, ale - ironicznie - wciąż przebywającym na wolności, wszystko się komplikuje. Slahi jest narratorem pełnym nadziei, wiary i szacunku do każdego, z kim miał styczność. To nie jest niezdrowo rozpisana, pełna napięcia i jadu spowiedź kogoś, kto chce zaszkodzić tym, którzy go uwięzili, ale przedstawienie swoich doświadczeń w taki sposób, jakby w Mohamedou nadal pozostała nadzieja, wiara w drugiego człowieka, w sprawiedliwość. Trudno mi oceniać tę relację literacko, ale jest to książka, przy której lekturze nie ma problemów natury językowej. Slahi napisał ją w oryginale po angielsku, językiem, którego nauczył się przebywając w więzieniu. Prostota jego przekazu jest tym bardziej autentyczna, a redaktor posługuje się przypisami, by wyjaśnić lub rozwinąć wiele kwestii, które dla czytelnika mogłyby nie być jasne. Sam Mohamedou na wiele faktów patrzy ironicznie, w jakiś sposób przepracowuje swoje doświadczenie, wiedząc, że nie ma innego wyjścia. Nie potrafię jednoznacznie ustosunkować się do tej książki, poruszyła mną, otworzyła mi oczy, zwróciła moją uwagę na to, że nic nie jest czarne, nic nie jest białe. Ujęła wiele i tak już od dawna nadwyrężonej opinii dotyczącej prawa, nie tylko amerykańskiego. Potworne jest to, że ta historia rzeczywiście ma miejsce. Scenariusz znany z powieści Orwella lub Kafki - to ma miejsce. Teraz. W XXI wieku. W (podobno) cywilizowanych krajach.

Pełna opinia: http://pannakac-pisze.blogspot.com/2016/03/dziennik-z-guantanamo-mohamedou-ould.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zabójczy gatunek

Książka mocno naukowa. Miło że autor odrobił lekcje ale dla przeciętnego czytelnika taka ilość zwrotów naukowych jest raczej zbędna. Co do samych krea...

zgłoś błąd zgłoś błąd