Trzewiczki Matki Boskiej

Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN
5,66 (111 ocen i 31 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
8
8
4
7
24
6
24
5
27
4
7
3
5
2
4
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377058817
liczba stron
288
język
polski
dodała
giovanna

Zabawna i w pełni realistyczna powieść o przygodzie kryminalnej, w którą wplątuje się młode małżeństwo z warszawskiego Żoliborza. Dorota Sadowska, córka Ewy i Romana, żona Filipa, specjalistka od szyitów, od półtora roku szuka pracy. I kiedy ją znajduje - a jest to praca marzeń - okazuje się, że nie może jej przyjąć. To nie wszystko. Dorota, córka niepraktykującego złodzieja kieszonkowego,...

Zabawna i w pełni realistyczna powieść o przygodzie kryminalnej, w którą wplątuje się młode małżeństwo z warszawskiego Żoliborza.

Dorota Sadowska, córka Ewy i Romana, żona Filipa, specjalistka od szyitów, od półtora roku szuka pracy. I kiedy ją znajduje - a jest to praca marzeń - okazuje się, że nie może jej przyjąć.

To nie wszystko. Dorota, córka niepraktykującego złodzieja kieszonkowego, miłośniczka drogiego chablis, sklepów z używaną odzieżą i amerykańskich seriali kryminalnych klasy B, staje się świadkiem próby zabójstwa. Jedynym świadkiem, jeśli nie liczyć bardzo dziwnie wyglądającego psa. Filip, doktorant na wydziale filozofii, prowadzi zajęcia dla mało pojętnych studentów, a po godzinach, z niezrozumiałych przyczyn, dorabia w przedsiębiorstwie pogrzebowym. To tam trafiają kolejne ciała ofiar zagadkowych wypadków.

Dorota szuka zabójcy, w istnienie którego nikt oprócz niej nie wierzy. Filip szuka sposobu, żeby wybić żonie z głowy całą tę historię z morderstwami, a trzy tajemnicze panie snują się po Żoliborzu i knują w niewiadomych sprawach, chętnie używając tytułowych trzewiczków (czyli trującego ziółka niewinnie zwanego mordownikiem), by pozbyć się niewygodnych osób.

Kto będzie miał rację? Racjonalny Filip, którzy wierzy w przypadki, czy racjonalna Dorota, która wierzy w to, co widzi?

I czyj, do cholery, jest ten dziwny pies, do którego przyznają się wszyscy?!

"Trzewiczki Matki Boskiej" to kryminalny debiut Joanny Sokolińskiej, socjolożki, reporterki i felietonistki "Wysokich Obcasów". Miłośniczki chablis, sklepów z używaną odzieżą, amerykańskich seriali kryminalnych klasy B i wczesnych kryminałów Joanny Chmielewskiej.

 

źródło opisu: http://www.dwpwn.pl/

źródło okładki: http://www.dwpwn.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Ewelina książek: 65

Kryminał ze znakiem zapytania

„Trzewiczki Matki Boskiej” to kryminalny debiut Joanny Sokolińskiej, reporterki i felietonistki „Wysokich Obcasów”. Autorka błyskotliwych i dowcipnych felietonów stworzyła tym razem nietuzinkową historię młodego małżeństwa z Żoliborza, któremu przychodzi uporać się z następstwami nieprzewidzianych zdarzeń. Socjolożka oraz miłośniczka wczesnych kryminałów Joanny Chmielewskiej dała w swoim debiucie pełny wyraz: zmysłowi obserwacji, poczuciu humoru i parodii z naszej codzienności.

„Trzewiczki Matki Boskiej” to opowieść o Dorocie Sadowskiej, arabistce w kolejnej zagrożonej ciąży oraz o jej mężu, Filipie, filozofie akademickim, dorabiającym w ramach naukowego eksperymentu w zakładzie pogrzebowym. Specjalistka od szyitów, śledząca na bieżąco sytuację na Bliskim Wschodzie dowiaduje się o wyczekiwanym dziecku w chwili, gdy z mężem zupełnie stracili już nadzieję na naturalne poczęcie. Niemal w jednym momencie kobieta musi zrezygnować z wymarzonego i intratnego stanowiska, które dopiero co miała objąć w Ministerstwie Spraw Zagranicznych oraz staje się świadkiem dość kuriozalnego morderstwa.

Ta na pozór banalna i prosto skonstruowana historia daleka jest od oczywistości oraz wszelkiej rutyny. Oto bowiem w losy wielkomiejskiego małżeństwa oraz w dochodzenie w sprawie śmierci staruszki zamieszani są: ojciec Doroty - złodziej kieszonkowiec (uczciwy jak papież Franciszek), codziennie doglądająca młodą parę pani Wanda oraz knujące starsze panie. Do tego w tle przewijają się równie istotni...

„Trzewiczki Matki Boskiej” to kryminalny debiut Joanny Sokolińskiej, reporterki i felietonistki „Wysokich Obcasów”. Autorka błyskotliwych i dowcipnych felietonów stworzyła tym razem nietuzinkową historię młodego małżeństwa z Żoliborza, któremu przychodzi uporać się z następstwami nieprzewidzianych zdarzeń. Socjolożka oraz miłośniczka wczesnych kryminałów Joanny Chmielewskiej dała w swoim debiucie pełny wyraz: zmysłowi obserwacji, poczuciu humoru i parodii z naszej codzienności.

„Trzewiczki Matki Boskiej” to opowieść o Dorocie Sadowskiej, arabistce w kolejnej zagrożonej ciąży oraz o jej mężu, Filipie, filozofie akademickim, dorabiającym w ramach naukowego eksperymentu w zakładzie pogrzebowym. Specjalistka od szyitów, śledząca na bieżąco sytuację na Bliskim Wschodzie dowiaduje się o wyczekiwanym dziecku w chwili, gdy z mężem zupełnie stracili już nadzieję na naturalne poczęcie. Niemal w jednym momencie kobieta musi zrezygnować z wymarzonego i intratnego stanowiska, które dopiero co miała objąć w Ministerstwie Spraw Zagranicznych oraz staje się świadkiem dość kuriozalnego morderstwa.

Ta na pozór banalna i prosto skonstruowana historia daleka jest od oczywistości oraz wszelkiej rutyny. Oto bowiem w losy wielkomiejskiego małżeństwa oraz w dochodzenie w sprawie śmierci staruszki zamieszani są: ojciec Doroty - złodziej kieszonkowiec (uczciwy jak papież Franciszek), codziennie doglądająca młodą parę pani Wanda oraz knujące starsze panie. Do tego w tle przewijają się równie istotni dla sprawy: pies Chrupek, pan Mietek ze swoimi dylematami moralnymi (czy nawet w trumnie warto zadać szyku?), zabójcze konwalie czy tytułowe trzewiczki.

Powieść Joanny Sokolińskiej to kryminał, który powinien być opatrzony znakiem zapytania. Jest w nim wprawdzie morderstwo, ale to nie ono wydaje się w tej historii najistotniejsze. Sokolińskiej udało się napisać realistyczną i zabawną powieść o współczesnej Warszawie postrzeganej, niczym w krzywym zwierciadle, oczami żoliborskich inteligentów. Wielkim atutem tego tytułu jest lekkie pióro autorki, które miłośnicy jej felietonów bez trudu rozpoznają i zapewne docenią. Obok potoczystego języka w powieści mamy także absurdalny i momentami rebeliancki humor ocierający się w wielu miejscach o stylistykę Monty Pythona. Zdecydowanym walorem są także obrazowo wykreowani bohaterowie – zwyczajni, mocno osadzeni w codzienności, dzięki czemu wiarygodni i przekonujący.

Jest jednak coś, czego w „Trzewiczkach Matki Boskiej” niewątpliwie brakuje, a co mogłoby uczynić tę historię wyróżniającą się pozycją (kryminalną?) na rynku wydawniczym. Tym czymś jest chęć skonfrontowania czytelnika z jakimś konkretnym dylematem; pozbawiona moralizatorstwa próba przemycenia jakiejś refleksji, dla której fabuła okazałaby się zaledwie pretekstem. Takiego namysłu nie ma u Sokolińskiej, a wydaje się, że to on czynił wczesne kryminały Chmielewskiej czy mało znane na polskim rynku powieści Ingrid Noll tak imponującymi i prawdziwymi.

„Trzewiczki Matki Boskiej” z wyrobionym piórem autorki oraz umiejętnie skonstruowaną narracją miały potencjał, by powstał kryminał będący parodią na wielkomiejską mieszczańską idyllę połączoną z nagą grozą. Ostatecznie jednak debiut Sokolińskiej okazał się pełną czarnego humoru i ironii, relaksującą, lecz przede wszystkim błahą historią, którą zapomina się po skończonej lekturze.

Ewelina Tondys

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (336)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1540
deana | 2015-11-15
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 15 listopada 2015

Czasem gdy jestem w domu u rodziców, mój szesnastoletni brat stwierdza, że powinien uświadomić mnie co w internetach się dzieje i serwuje mi całą serię filmików. Większość z nich jest tak absurdalna, bezsensowna, kiczowata i zahaczająca o głupotę, że w którymś momencie stają się śmieszne. Dlaczego o tym piszę? Bo to jest akurat moje pierwsze skojarzenie bo skończeniu ,,Trzewiczków Matki Boskiej".

Dorota jednego dnia dostaje ofertę pracy marzeń i dowiaduje się, że jest w ciąży - zagrożonej. Wracając od lekarza jest świadkiem potrącenia starszej pani. To nakręca fantazję naszej bohaterki, która uziemiona w domu nagle staje się domorosłym detektywem. A że ma jeszcze męża pracującego w zakładzie pogrzebowym i gosposię wszystkowiedzącą, więc kolejne tropy same pchają się do jej rąk.

Szczerze, nie umiem wyjaśnić sobie sensu powstania tej książki. Chyba w zamiarze miała to być parodia ale jakoś średnio to wyszło. Absurd goni absurd, mnóstwo dziwnych zachowań, główna bohaterka zupełnie...

książek: 2121
Renax | 2018-08-29
Na półkach: 2018, Przeczytane, Kryminały, Humor
Przeczytana: 28 sierpnia 2018

roszkę sobie ta książka u mnie przeleżała, ale miałam ochotę ją przeczytać, bo po pierwsze PWN, po drugie świetna okładka, która kusi (choć w książce 'Młyn do mumii' też kusiła, ale po kilku stronach książkę odpuściłam sobie....), a po trzecie religijna jestem, więc ciekawa byłam tych trzewiczków....
Niedawno przejrzałam opinie o książce na LubimyCzytać i z przerażeniem stwierdziłam, że mało komu się ta książka spodobała! Ba, miażdżąco krytyczne są te opinie.
Ale zaczęłam sama czytać, gdyż po kilku poważnych lekturach potrzebowałam czegoś lżejszego, więc zdecydowałam się dać książce szansę.
No i powiem Wam, że faktycznie, jest w niej sporo 'gadania', jak stwierdzają krytycy książki, ale mnie te dywagacje śmieszyły. Bardzo się przy nich ubawiłam!
Książka jest w stylu Joanny Chmielewskiej, co oznacza, ze to 'gadanie' oscyluje pomiędzy śmiesznością a znudzeniem. Raz trafiała pani Joanna (ta pierwsza - Chmielewska), a innym razem szła w bełkot. Nie wszystkie książki pani Chmielwskiej...

książek: 469
Krzysztof | 2015-11-13
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 13 listopada 2015

Chyba nie przeczytałem w życiu gorszej książki. Nie potrafię napisać nic dobrego o tym potworku. Fabuła, styl i pomysł wołają o pomstę do nieba. Nie ma tu nic śmiesznego. Nawet jako pastisz sprawdza się okropnie. Nie mam pojęcia dla kogo pisane są takie książki. To nie satyra na nasze społeczeństwo, historia z humorem o poważnej tematyce, a żart z inteligencji odbiorcy. Odradzam i to bardzo.

książek: 835
Nina | 2016-01-09
Na półkach: Przeczytane, Ebook
Przeczytana: 09 stycznia 2016

Nie bardzo wiem, jaki był zamysł autorki pisząc tę książkę. Nie jest to kryminał, chyba że jego parodia, może miała to być komedia kryminalna? Może... Mnie nieszczególnie ubawiła. To jest książka typu - przeczytaj szybko i równie szybko zapomnij.

książek: 65
Ewelina Tondys | 2015-12-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 grudnia 2015

„Gdy pewna arabistka, żona naukowca malującego paznokcie nieboszczykom, zachodzi w końcu w ciążę, jej życie nabiera rozpędu. Pojawiają się zabójcze konwalie, z wizytą wpada tata kieszonkowiec, pies Chrupek zyskuje brata bliźniaka. A wszystko to prowadzi do rozwiązania zagadki kryminalnej, w której ważną rolę grają trzewiczki Matki Boskiej. Joanna Sokolińska napisała najśmieszniejszy kryminał od czasów Joanny Chmielewskiej”.

Magdalena Grzebałkowska

książek: 1316
IwonaGa | 2017-07-29
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 29 lipca 2017

To taka lektura, a można powiedzieć lekturka na letnie popołudnie. To niby kryminał ale czyta się się bardzo przyjemnie ,ja stale miałam uśmiech na twarzy.

książek: 2120
Tinkerbelle | 2015-11-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 listopada 2015

Książka jest fajna, nie rewelacyjna niestety. Nie powodowała wybuchów śmiechu. Sposób prowadzenia fabuły i styl momentami dla mnie chaotyczny. To minusy.
Plusy też są. Postacie sympatyczne, dość duża ich galeria, rozrywka podczas lektury jest zapewniona. Jak na komediokryminał naprawdę nie jest źle.
Cóż, mistrzyni Chmielewska chyba długo będzie niekwestionowaną królową gatunku.

książek: 979
daka | 2015-12-25
Na półkach: Przeczytane, Kryminał, E-booki
Przeczytana: 23 grudnia 2015

Świeży powiew w polskiej literaturze kryminalnej. Zabawne, ale nie głupkowate. Humor inteligentny, udało się Autorce nie przegiąć, choć umieszczenie jednego z bohaterów w zakładzie pogrzebowym stwarzało pewne ryzyko, szczególnie w dialogach :-) Mam nadzieję na kolejne książki Pani Joanny, nie tylko felietony w WO.

książek: 12
Barterczyks | 2015-11-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 listopada 2015

Dawno nie miałem kontaktu z Ewą. Zadzwoniła do mnie i powiedziała – „Mam dla Ciebie prezent – kryminał”. Wie, że nie lubię kryminałów, a uwielbiam Monty Pythona. I naprawdę dobrze się bawiłem. To mocna pozycja. Chociaż strasznie mnie denerwowały te samochody. Autorka trochę się na nich nie zna, ale książka miła i co najważniejsze śmieszna. Chyba nie dla wszystkich, bo Ewa powiedziała, że poznała, że jest dla mnie, bo jej nie śmieszyła :)

książek: 828
CzytAśka | 2015-12-11
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 10 grudnia 2015

No i znowu się nacięłam 😒 w okolicach Joanny Chmielewskiej to niestety Joanna Sokolińska się nie znalazła. Uśmiechnęłam się dwa razy. Kryminału znalazłam szczyptę. Generalnie problemy zagrożonej ciąży wymieszane z filozoficznymi dygresjami pracowników zakładu pogrzebowego. I trzy starsze panie knujące w tle. No niestety Dorota to nie Joanna, Filip to nie Diabeł ani Marek a trzy panie zupełnie nie są mamusią, Lucyną i Teresą. Fabuła nudnawa, zagadki brak. A spodziewałam się, że mnie zabije śmiechem...

zobacz kolejne z 326 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Powiązane treści
Patronaty tygodnia

Jak co tydzień w poniedziałek podpowiadamy, jakich premier książkowych pod naszym patronatem możecie spodziewać się w tym tygodniu. Zapowiadamy również wydarzenia, którym patronujemy. Polecamy!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd