Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Grzegorz Lato

Wydawnictwo: Aha!
6,4 (10 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
2
7
3
6
2
5
3
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788372295071
liczba stron
240
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Wkp

Dwubarwna biografia wielkiej dwubarwnej postaci polskiej piłki – opis drogi do historycznych osiągnięć sportowych, a z drugiej strony niespełnionych marzeń o uzdrowieniu środowiska piłkarskich działaczy. W latach 1974–1982, w złotym okresie polskiej piłki nożnej, Grzegorz Lato był filarem reprezentacji. Wówczas kochali go u nas wszyscy: od zapalonego kibica po gospodynię domową, od nastolatka...

Dwubarwna biografia wielkiej dwubarwnej postaci polskiej piłki – opis drogi do historycznych osiągnięć sportowych, a z drugiej strony niespełnionych marzeń o uzdrowieniu środowiska piłkarskich działaczy. W latach 1974–1982, w złotym okresie polskiej piłki nożnej, Grzegorz Lato był filarem reprezentacji. Wówczas kochali go u nas wszyscy: od zapalonego kibica po gospodynię domową, od nastolatka po emeryta, od robotnika po profesora.

Po kilku dekadach został prezesem PZPN w momencie, gdy afera korupcyjna zżerała resztki godności polskiej piłki. Kibice oczekiwali od niego bezwzględnych decyzji. Niestety... dzisiaj w badaniach opinii publicznej wyróżnia się ogromnym „elektoratem” negatywnym. "

 

źródło opisu: http://wydawnictwoaha.pl/Product/grzegorz-lato--bo...(?)

źródło okładki: http://wydawnictwoaha.pl/Product/grzegorz-lato--bo...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 52
posportowejstronie | 2015-10-14
Na półkach: Przeczytane

Grzegorz Lato - postać pełna sprzeczności w polskim futbolu. Wybitny piłkarz, sportowiec przez wielkie „S” a z drugiej strony beznadziejny działacz, nieudolny prezes PZPN. Kim tak naprawdę jest Lato? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Próbę wyjaśnienia poczynił Marek Bobakowski, który napisał biografię Grzegorza Lato wydaną przez wydawnictwo Aha.

Opowieść o życiu Grzegorza Laty zaczyna się klasycznie, od narodzin i faktu, że urodził się w Malborku. W mieście, w którym urzędował Wielki Mistrz Zakonu Krzyżackiego i w mieście, w którym urodził się autor bloga „Po sportowej stronie mocy”. Osobiście z wielką przyjemnością czytałem ten wstęp, który wprowadził mnie w dobry klimat i ochoczo przebrnąłem przez dalsze części biografii. Nieczęsto czyta się o Malborku w innych publikacjach niż przewodniki czy podręczniki szkolne. Prawdopodobnie jednak ani za młodu, ani w późniejszych latach Grzegorz Lato nie odwiedził zamku. Zresztą w mieście niewiele się mówi o panu Lato, a osobą z która najbardziej identyfikuje się Malbork jest siatkarka Izabela Bełcik.

Tyle o Malborku, któremu poświęcono kilka wersów w biografii. Państwo Lato długo tu nie zabawili z uwagi na pracę ojca, która wymagała mobilności od całej rodziny i tym samym w ciągu dwóch lat zanotowali oni trzy przeprowadzki ostatecznie lądując na dłużej w Mielcu. I to tam zaczął rozkwitać piłkarski talent Grzegorza. Wyhamowany trochę przez przykre wydarzenie, w wieku 9 lat zawodnik przeżył rodzinną tragedię, śmierć ojca. Grzegorz pozbierał się jednak. Młody gracz postawił na futbol, bo ze szkołą nie było mu po drodze. Co innego z grą na boisku, gdzie piął się w klubowej hierarchii. Kariera potoczyła się błyskawicznie, mając 21 lat zadebiutował w reprezentacji Polski. I właściwie od tego momentu był na ustach wszystkich polskich kibiców. Człowiek, dzięki któremu ludzie w kraju nad Wisłą oszaleli z radości.

Z biografii dowiadujemy się o wszystkich najważniejszych momentach z udziałem Laty podczas reprezentacyjnej kariery. Autor z sentymentem wspomina Mistrzostwa Świata z 1974 roku, gdzie centralną postacią był właśnie Lato (piłkarz został królem strzelców tej imprezy z 7 golami na koncie), walnie przyczyniając się do zdobycia przez kadrę 3. miejsca. Nie zabrakło też opowieści z Igrzysk Olimpijskich w Montrealu, na których Polska zdobyła srebrny medal. Rozbuchane nadzieje przytłumiła klęska z MŚ 1978, gdzie biało-czerwona ekipa zajęła 5 miejsce. Lato musiał przełknąć gorycz porażki, ale ambicja i chęć udowodnienia wszystkim swojej wielkości sprawiło, że kolejny mundial, w Hiszpanii choć ostatni w karierze Laty to okraszony kolejnym medalem.

Król strzelców z 1974 roku spijał śmietankę, zyskał uznanie aż od Szczecina po Wodzisław; wszystkich Polaków od gospodyni domowej, emeryta, ucznia, robotnika po profesora.

Bobakowski opisał także klubowe losy piłkarza. Losy, które uzależnione były tak naprawdę nie od samego piłkarza czy klubu, ale od politycznego widzi mi się partyjnych działaczy. W ten sposób swoją karierę w Polsce związał tylko i wyłącznie ze Stalą Mielec. Dlatego Lato z utęsknieniem czekał na 30 urodziny, wtedy właśnie mógł wyjechać do zagranicznego klubu. Oferty od Realu czy Barcelony były już niemożliwe, ale belgijskie Lokeren pozwoliło mu poczuć smak europejskiej piłki i solidnie wzbogacić konto finansowe. Te jeszcze bardziej zwiększyło swój dorobek po podpisaniu kontraktu z drużyną z Meksyku. Grzegorz Lato na koniec swojej kariery właśnie tam grał w zawodowy futbol. W Meksyku było jak na wakacjach, za które zapłacono z góry. Lato pokochał ten klimat, jedzenie i atmosferę. Zagraniczna aura służyła Lacie, więc z uwagi na nieciekawą sytuację w kraju nad Wisłą postanowił osiąść w Toronto. Tam też jednak nie zastał długo, interesy nie wypaliły, piłkarz spakował manatki i wrócił do Polski. By tworzyć, budować od postaw. By rozpocząć nowy etap w swoim życiu. Etap działacza…

Kilka fragmentów z biografii:

„Lato nie był wzorowym uczniem. (…). Wolał przedmioty ścisłe, głownie matematykę i fizykę, niż humanistyczne. Cierpiał męki zwłaszcza na lekcjach języka polskiego. Miał problemy głównie z ortografią. Nie potrafił przyswoić podstawowych zasad, a jego nauczyciel dostawał szewskiej pasji, gdy miał sprawdzać jego dyktando. „Ożeł”, „hólajnoga”, czasem i „wkrótce” – takie błędy u Grześka na porządku dziennym. Jedynie słowa „piłka nożna” pisał bezbłędnie. Nawet obudzony w środku nocy potrafił bez jęknięcia powiedzieć jakiego „żet” trzeba użyć”.

„Pewnego słonecznego dnia Lato pędził na trening, gdy zatrzymała go miła staruszka. Wyciągając z siatki duży kawał pasztetowej, wykrztusiła wzruszona: „Grzesiu, zjedz sobie, dajesz mi tyle radości, że będę zaszczycona, jeśli przyjmiesz ten prezent. Trudno jest teraz cokolwiek dostać w sklepach”. Po takich słowach piłkarzowi aż głupio było tłumaczyć, że jako zawodnik klubu miał dostęp do takich produktów o jakich przeciętny Kowalski nawet nie mógł pomarzyć. Dla niego kawałek pasztetowej nie był takim rarytasem, jak dla tej babci”.

„Lato po latach jeszcze jedną historię związaną z niezbyt lubianym przez niego Gmochem. Kiedy selekcjoner dostrzegł, że zespół nie do końca go słucha, że nie rozumie ciągłych zmian zarządzanych przez trenera, że atmosfera „siadła”, po jednym z treningów wszedł do szatni i krzyknął na cały głos: „Panowie, pakujmy się w autobus i jedziemy wszyscy rozluźnić się do burdelu”. W szatni zapanowała totalna cisza. Piłkarze patrzyli na siebie, aby upewnić się, że się nie przesłyszeli. ,,Do burdelu? Do burdelu? – szeptali między sobą”.

„Wylot do Brukseli odbył się w pełnej konspiracji. Piłkarz został zmuszony do takiego zachowania. Po zakończeniu rozmów na linii ministerstwo – prezes Lokeren, okazało się, że w umowie wpisano datę wyjazdu piłkarza nie po sezonie ligowym, a dopiero po igrzyskach olimpijskich w Moskwie, które odbywały się między 19 lipca a 3 sierpnia. Był to o tyle zaskakujący paragraf, że reprezentacja Polski nie uczestniczyła przecież w turnieju olimpijskim (…). W konspiracji zdobył paszport („po znajomości” – jak sam przyznał), potem dzięki kolejnym „układom” kupił bilet lotniczy, co w tamtych czasach graniczyło wręcz z cudem. 18 lipca wylądował w Belgii. Ponad dwa tygodnie wcześniej, niż zakładała umowa”.

Zanim na dobre zaczęła się przygoda z polityką, Lato szukał innej drogi po sportowym życiu. Autor publikacji wspomina jeszcze trenerski epizod zawodnika urodzonego w Malborku. Lato jednak kariery szkoleniowej nie zrobił i szybko musiał szukać innego źródła dochodu. Intratnego, bo były piłkarz przyzwyczaił się już do życia ponad stan. A ten mogła zagwarantować tylko kariera polityka. Bobakowski w tej części właściwie opisuje to, o czym kibice i starsi i młodsi dość dobrze wiedzą. Senator Lato, po kolejnych nieudanych próbach dostania się do Senatu podejmuję rywalizację o fotel prezesa PZPN.

Więcej na mateuszminda.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Gniew

Właśnie skończyłem trylogię i to kres przygód prokuratora Teodora Szackiego.Biorąc pod uwagę poziom trylogii kryminalnej żałuję,że to już koniec.Ostat...

zgłoś błąd zgłoś błąd