Delta Dietla

Wydawnictwo: EMG
7,43 (122 ocen i 15 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
18
8
31
7
37
6
21
5
4
4
3
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788363464028
liczba stron
96
kategoria
poezja
język
polski
dodał

Jedenasta książka poetycka Marcina Świetlickiego. Jedenascie razy po pięć wierszy. Pięćdziesiąt pięć. Szaleństwo.

 

źródło opisu: wydawnictwoemg.pl

źródło okładki: wydawnictwoemg.pl

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (15)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 438
Tomasz Wojewoda | 2016-09-06
Przeczytana: sierpień 2016

Wtajemniczeni pamiętają zapewne utwór Świetlickiego sprzed lat "Pięć wierszy religijnych". Tu koncepcja pięciu wierszy staje się sposobem na konstrukcję tomiku - mamy tu ich jedenaście razy po pięć. "Pięć wierszy na początek", "Pięć wierszy o Polsce", "Pięć wierszy o wierszach", "Pięć wierszy lękowych", itd. A fragment "Pięć wierszy, ojciec", to już po prostu wzór literackiego dobrego smaku, jak bez patosu i zadęcia poetycko opowiedzieć o trudnych wydarzeniach. Świetlicki jak wino.

książek: 126
EsaCzyta | 2016-05-29
Na półkach: Przeczytane

Aż trudno uwierzyć w to, że człowiek, który od jakiegoś czasu obsesyjnie kocha liczby, nie pokusił się o nadanie swojemu najnowszemu tomikowi matematycznie przemyślanego tytułu. Na szczęście (dla zwolenników uporządkowania) zawartość "Delty Dietla" została precyzyjnie rozplanowana. Przynajmniej tak wydaje się w pierwszej chwili. Sugeruje to zresztą sam wydawca, który na skrzydełku tomiku zamieścił następującą informację: "Jedenasta książka poetycka Świetlickiego. Jedenaście razy pięć po pięć wierszy. Pięćdziesiąt pięć. Szaleństwo". Brawo. Właśnie zrobiliśmy sobie powtórkę z tabliczki mnożenia. Gdybyśmy przygotowywali się do kartkówki z matematyki, moglibyśmy liczyć na zdobycie oceny celującej.
"Delta Dietla" zawiera wiersze z lat 2013-2015, a więc możemy potraktować ją jako pewnego rodzaju antologię. Utwory, które się na nią złożyły, zostały tematycznie pogrupowane. Czytelnik może więc przeczytać między innymi pięć wierszy: "na początek", "o Polsce", "o...

książek: 402
Leszczu | 2016-04-26
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Ujęty kwintologią o psach nie waham się wystawić pozytywnej rekomendacji ze znakiem jakości L (jak Leszcz, nie jak Legia).
Jest pewna dwuznaczność interpretacyjna w tych wierszach, które nie muszą wyglądać tak, jak wyglądają na pierwszy rzut oka. Choć chyba nie we wszystkich. Czy to ten sam wiatr poruszał stronicami tego tomu?

książek: 868
jolasia | 2016-03-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Zaczepienie w konkrecie, skrót, pointa, ironia... za pomocą tych narzędzi dobiera się Świetlicki do rzeczywistości, życia i wszystkiego co z nimi związane, do tych wszystkich w sumie wielkich tematów. Unika sentymentalizmu jak żebraka na Plantach. A jednak po przeczytaniu jego wierszy z tego tomu człowiek jest rozedrgany jak orkiestra symfoniczna. Jednak to mistrzostwo jest!

książek: 105
Koff | 2016-02-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 lutego 2016

Marcin Świetlicki, Delta Dietla

Świetlicki wyszedł. Odetchnął. Chodzi z suką na smyczy. Pisze.
Nie, zwykle nie interesuje mnie specjalnie to CO pan Marcin ma do powiedzenia. Zawsze interesuje mnie jednak JAK on to robi. Sięgam i czytam - Tak, to znowu on.

PS. Wybrałbym Gejskie granie.

książek: 881

Mistrz Świetlicki mnie nie bierze, co nie znaczy, że złym poetą jest. To poezja na miarę grupy, która lubi postawy alternatywne, zblazowane, które swój bunt przeciw wszystkiemu, co nie jest nimi samymi, wyraża "słowem kpiną".
Świetlicki w znakomity sposób rzeczywistość opluwa, rozlicza się z domniemanymi wrogami, których jawnie za coś potępia, pisze o nich personalnie, co według mojej estetyki życia, jest kołtuństwem. Poezji nie usprawiedliwia sama poezja, jest jeszcze postawa poety, która ma prawo wyrażać uczucia, a wręcz powinna, ale czy akurat potrzeba jest konkretnych nazwisk np? Niejednokrotnie poezja udowadniała, że można celnie trafiać bez nazywania rzeczy po imieniu. Dlatego ten rodzaj poezji prezentowany przez Świetlickiego, jest sztubackim podrzucaniem listu na wycieraczkę swojej nauczycielce z tekstem "jest pani głupia" Cóż, z drugiej strony mamy nowe społeczeństwo, słabo wyedukowane poetycko, komercyjne, o nieskomplikowanym sposobie myślenia i odbioru, więc może to...

książek: 192
Katarzyna | 2016-01-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 stycznia 2016

Zbiorek wierszy Świetlickiego, w której są charakterystyczne dla jego poezji klimaty - depresyjne, pełne cierpkiej czułości i jednocześnie lekko anarchizujące. Zbiorek zebrany w w jedenaście cykli wierszy (po pięć). Dla mnie dobry,może zyska słówko "bardzo" przy następnym i następnym czytaniu. Bo z poezją tak jest...

książek: 893
maszom | 2016-01-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2016
Przeczytana: 02 stycznia 2016

Z każdym kolejnym wierszem pojawiała się myśl:

"Teraz na pewno mu się nie uda. Tym razem przekroczy tę cienką granicę między wielkością a śmiesznością".

Panie Marcinie, przepraszam że wątpiłem.

książek: 713
tivrusky | 2015-12-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2015
Przeczytana: 27 grudnia 2015

Tekst też tutaj: http://kotfranz.blogspot.com/2015/12/piecdziesiat-piec-wierszy-o.html

Rzec można, że poezja Marcina Świetlickiego toczy się w rytmie jego życia – poprzedni tomik, Jeden, naznaczony był śladami pewnych zmian, poeta o nich mówił, podkreślał rolę nowego miejsca zamieszkania (przeprowadzce poświęcił wiersz Przeprowadzka: „z ło / do bro”), w 2015 roku nadal trzyma się tej metody. Nowy tomik w tytule nosi nazwę ulicy, przy której ów nowy dom stoi, na okładkę bierze stare zdjęcie, na którym owego domu jeszcze nie ma, ale będzie (o tym jeden z nowych wierszy).

Rodzi się więc pytanie – na ile jest to tomik o samym autorze? Czy mamy w ręku pewien autoportret? Podobne pytanie w trójkowym wywiadzie zadaje panu Świetlickiemu pan Sosnowski: na ile, po lekturze tomiku, czytelnik może powiedzieć – znam Świetlickiego? Delta Dietla często zdaje się bowiem uderzać w pewne osobiste nuty, wpuszczać nas do świata autora – jest pięć wierszy „o Ojcu”, jest pięć wierszy „O”... I ile w...

książek: 117
pangrochu | 2015-11-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 listopada 2015

Jedenasta książka poetycka Marcina Świetlickiego. Jedenaście razy po pięć wierszy. Pięćdziesiąt pięć. Szaleństwo. Taką informację znajdujemy na skrzydełku okładki i zaprawdę trudno się z nią nie zgodzić. Faktycznie bowiem jest to 11. tomik w bibliografii poety, wierszy, pisanych w latach 2013 – 2015, jest rzeczywiście aż tyle i pogrupowane są w coś w rodzaju bloków tematycznych po pięć w każdym. Najpierw więc mamy „Pięć wierszy na początek”, w których poeta przedstawia się nam, a właściwie przypomina, że będziemy mieli tu do czynienia z tym, co zwykle podmiotem lirycznym.

„Bo nie stąd jestem. I gdziekolwiek byłem,
Byłem nie stamtąd. Przyszedłem przebadać (…)”
Znowu więc trochę nieprzysiadalny, chodzący po mieście, które być może będzie kiedyś (bo z pewnością raczej nie teraz) należeć do niego, nie przychodzący się kłócić, rozmawiać, swój nóż ostrzący. I znowu w tych samych dekoracjach, w papierosowym dymie, w oparach wódki, słowem w spleenie krakowskim, być może nawet w smogu,...

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd