Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zmierzch przemocy. Lepsza strona naszej natury

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
7,95 (21 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
7
8
6
7
3
6
1
5
1
4
1
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Better Angels of Our Nature. Why Violence Has Declined
data wydania
ISBN
9788377857748
liczba stron
984
słowa kluczowe
przemoc, wojna, ludzkość
język
polski
dodała
Elaine

Czy żyjemy dzisiaj w najbardziej pokojowej epoce w historii ludzkości? Nieustanny zalew informacji o wojnie, przestępczości i terroryzmie sprawia, że świat wydaje się coraz bardziej krwawy. Autor bestsellerów psychologicznych Steven Pinker pokazuje jednak, że natężenie przemocy od wielu stuleci maleje. Jak to się stało? Pinker bada wewnętrzne demony, które skłaniają nas do przemocy, i...

Czy żyjemy dzisiaj w najbardziej pokojowej epoce w historii ludzkości?

Nieustanny zalew informacji o wojnie, przestępczości i terroryzmie sprawia, że świat wydaje się coraz bardziej krwawy. Autor bestsellerów psychologicznych Steven Pinker pokazuje jednak, że natężenie przemocy od wielu stuleci maleje. Jak to się stało? Pinker bada wewnętrzne demony, które skłaniają nas do przemocy, i anioły, które nas od niej odciągają. Następnie pokazuje, jak ideowe i praktyczne zmiany doprowadziły do zwycięstwa lepszej, anielskiej strony naszej natury. Przy okazji autor obala wiele mitów na temat przemocy i przedstawia nowe argumenty na obronę nowoczesności i oświecenia. W książce tej Pinker, za pomocą narzędzi psychologicznych i historycznych, stwarza niezwykły obraz stopniowego zwycięstwa ludzkości nad przemocą.

 

źródło opisu: www.zysk.com.pl/

źródło okładki: www.zysk.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 259
Carmel | 2016-02-28
Przeczytana: 28 lutego 2016

Czytanie "Zmierzchu przemocy" Stevena Pinkera uznaję za niezwykle cenną przygodę intelektualną. Pozycja jest dość duża objętościowo i wymagająca skupienia. Lektura tej monografii nie pozostawiła mnie obojętnym na poruszane kwestie. Już powyższe ogólniki świadczą, że gorąco polecam pracę, a szczegółowo uzasadnię to poniżej.

Syntetyczność pracy jest paradoksalnie wzmacniania przez wydarzania ostatnich lat, które siłą rzeczy nie mogły być przedmiotem analiz Pinkera. Chodzi mi oczywiście o Arabską Wiosnę. Autor pracę oddał do druku wiosną 2011, kiedy zamęt w Tunezji i Egipcie nabierał rozpędu. Jedynie wspomniał, że wydarzenia na północy Afryki będą miały konsekwencje globalne.

Nam, mądrzejszym o ostatnie 5 lat, wydawać by się mogły najważniejsze tezy autora co najmniej niepełne. Jednak tu wychodzi błyskotliwość Pinkera. Skoro przekonująco argumentował, że XX wiek nie jest najbardziej morderczym wiekiem w historii naszego gatunku, to zapewne pisząc pracę dziś nie zmieniłby zdania na podstawie bliskowschodnich zajść.

Argumenty jakie wytoczył w obronie swojej fundamentalnej tezy o zaniku przemocy są w większości nie do zbicia i zaledwie mniejszość z nich może być uznana za dyskusyjne.

"Zmierzch przemocy" jest wprost brawurowa na pierwszych 400-stu stronach. Przegląd ludzkich zachowań na przestrzeni wieków, ciągła socjalizacja w kierunku poprawy życia każdego to bardzo przekonujący rys pochwały ludzkich poczynań. Jedynie brakuje mi tutaj odniesienia się do istniejących kompletnie innych modeli, które tak zwanej liberalnej demokracji zachodu nie planują inkorporować do swoich państw.

W całej pracy pojawia się wiele trafnych opisów problemu, który mnie nurtuje od dawna. Chodzi o mój problem ze zrozumieniem umysłu ludzi starożytnych, dla których niewolnik był towarem, średniowiecznych, dla których innowierca to często nie-człowiek, a dla mężczyzny jeszcze w XIX wieku, kobiety i dzieci musiały być obiektywnie dyskryminowane. Dlaczego to wszystko nie rodziło u nich pytań o poprawności swego zachowania?! Pinker właśnie temu procesowi poświęca sporo uwagi opisując kontekst kulturowy, społeczny i psychologiczny.
Syntezy poprzedzone są smaczkami, jak chociażby w postaci historii księcia Brunszwiku (strona 190-191) w kontekście tortur. Genialne.

Daje jasny i mocny w prostocie opis sensu oświeceniowego humanizmu (strona 245), który niestety jeszcze dziś stanowi dla konserwatywnych Europejczyków jedną z największych klęsk rozumu.

Dla historyków ciekawe mogą sie wydać, niespotykane zbyt często, opisy wydarzeń, które stawiają na głowie nasz europocentryczny ogląd dziejów. Zadam jedynie pytanie retoryczne. Kto słyszał o powstaniu An Lushana w Chinach w VIII wieku (strona 260)? Zginęło w nim ponad dwukrotnie więcej osób niż podczas Pierwszej Wojny Światowej i procentowo jest to największa liczba ofiar w jednym konflikcie (w odniesieniu do aktualnej liczby mieszkańców Ziemi).

Oczywiście wiek XX to wyzwanie dla kogoś, kto ma za cel udowodnić tezę o naszym stawaniu się lepszymi. Opisując epokę zimnowojenną i wyścig zbrojeń zaprezentował wykres, który wart jest głębszej refleksji czytelnika. Chodzi o sukcesywną rezygnację krajów z arsenału jądrowego (strona 356).

Bardzo ciekawie nakreślił metodami psychologicznymi ludobójstwa, które zdarzyły się w ostatnich dziesięcioleciach (strony 425-430). Wyjaśnił, nie znaczy że usprawiedliwił czy zrozumiał. Postarał się, według mnie przekonująco, opisać zjawisko bestialstwa, które jest w tym sensie ludzkie - bo to człowiek zgotował drugiemu taki los.

W odniesieniu do problemu islamskiego, Pinker wydaje się być optymistą, o czym świadczy fragment o zmniejszającym się poparciu świata muzułmańskiego dla terroryzmu (strony 465-466). Tu jednak ostatnie lata dałyby autorowi wiele nowych przemyśleń i zapewne zmieniłyby akcenty zaprezentowane w "Zmierzchu przemocy". Daje mi to jednak nadzieję na kolejną pracę autora w niedalekiej przyszłości.

Autor dobitnie pokazuje, że wiek XX niezwykle poprawił pozycję jednostki wobec machiny państwa, wichur dziejowych i zapędów dyktatorskich jednostek. Jasno zaprezentował wszystkie zdobycze humanizacji - upodmiotowienie dzieci (kłaniają się bajki braci Grimm, które bardzo celnie poddaje dekonstrukcji), kobiet, mniejszości etnicznych, zwierząt. Argumenty z tej grupy wydały mi się najtrafniejsze i niepodważalne.

Bardzo ciekawie wyjaśnia stany umysłu ludzi (strona 551-558), którzy jeszcze 100 lat temu profilaktycznie bicie dzieci uważali za coś normalnego. Opisuje trudny proces socjalizacji, który w relacji rodzic-dziecko doprowadził do poprawy losu tych ostatnich. Teraz łatwiej jest mi zrozumieć (ale nie usprawiedliwić), czemu z jednej strony ludzie, codziennie czytając Nowy Testament ze słowami "pozwólcie dzieciom przyjść do mnie" uważali, że stosują się do chrześcijańskich zasad, a z drugiej mogli torturować pociechy.

Do drugiej części pracy mam kilka krytycznych uwag. Przedstawiając ludzkie wewnętrzne demony, do zaprezentowanych typów przemocy wplatał opisy aktywności mózgu, które mają być mostem do 'twardej nauki', czyli badań neuronalnych. Ten fragment przypomina mi wcześniejszą pracę Pinkera "Tabula rasa", przez którą do tej pory, nie udało mi się przebrnąć. Zapewne jest to ciekawe i ważne, ale dla mnie ciężkie w odbiorze.

Same typy przemocy są bardzo ciekawie nakreślone (strona 649) i na kolejnych stronach pogłębione poprzez liczne trafne przykłady zachowań.
Przy opisie jaśniejszej strony naszej psychiki pojawiają się nawet żartobliwe smaczki, jak opis łamania samokontroli przy jedzeniu czekolady (strona 754). Gorąco polecam wszystkim ascetom.

Podsumowując. Praca "Zmierzch przemocy" to intelektualna uczta nawet, a może przede wszystkim, gdy nie wszystkie argumenty do nas trafiają.
Lektura obowiązkowa dla spragnionych intelektualnej uczty.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Piotruś Pan

Po wielu latach od obejrzenia filmowego Piotrusia Pana skusiłem się na wersję książkową. Tak czy inaczej, jedno jest prawdą, a konkretnie to, że Piot...

zgłoś błąd zgłoś błąd