Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dziennik roku chrystusowego

Wydawnictwo: W.A.B.
5,79 (129 ocen i 37 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
8
8
16
7
29
6
26
5
14
4
4
3
13
2
8
1
7
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328015203
liczba stron
512
język
polski
dodała
Ag2S

Ta książka wywoła zamieszanie. W trzydziestym trzecim roku życia Jarosław Iwaszkiewicz wdaje się w romans, pisze wiersze i dużą część Kochanków z Werony. Gogol wydaje świeżo ukończone Martwe dusze. Jacek Dehnel zaś swój rok chrystusowy tuż po północy rozpoczyna obejrzeniem Kubrickowskiego Lśnienia. Obrosły religijną symboliką, trzydziesty trzeci rok życia upływa Dehnelowi z jednej strony...

Ta książka wywoła zamieszanie.
W trzydziestym trzecim roku życia Jarosław Iwaszkiewicz wdaje się w romans, pisze wiersze i dużą część Kochanków z Werony. Gogol wydaje świeżo ukończone Martwe dusze. Jacek Dehnel zaś swój rok chrystusowy tuż po północy rozpoczyna obejrzeniem Kubrickowskiego Lśnienia.
Obrosły religijną symboliką, trzydziesty trzeci rok życia upływa Dehnelowi z jednej strony prozaicznie – remontuje kuchnię, gotuje, chodzi na zakupy, na pocztę, spotyka się ze znajomymi, z przyjaciółmi, chadza na koncerty, czyta książki – ale i w sposób charakterystyczny dla pisarza: opisuje swą pracę nad felietonami, opowiadaniami i nad nową powieścią, Matką Makryną. Poza tym spotkania autorskie, odczyty, wywiady, rozdania nagród, ploteczki z literackiego świata, barwne podróże. Autor nie stroni też od komentowania otaczającej go rzeczywistości, dając upust swojemu publicystycznemu temperamentowi. Niektórzy mogą się obrazić…

 

źródło opisu: http://sklep.gwfoksal.pl/

źródło okładki: http://sklep.gwfoksal.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1161
Agata_Adelajda | 2016-01-04
Na półkach: Przeczytane, 2016

1/52. Ponoć Polacy nie czytają książek. Obracam się w dwójnasób specyficznych kręgach (bo i biblioteka i książkowa blogosfera) i jestem odmiennego zdania. A że czytający biją rekordy i wyrabiają normę za nieczytających, o tym można się przekonać na wiele sposobów, wśród których jest na przykład wyzwanie przeczytam 52 książki w 2016 roku.
Moją pierwszą z (przynajmniej) pięćdziesięciu dwóch jest Dziennik roku chrystusowego Jacka Dehnela. Zabawne, że czytam go akurat kończąc swój rok chrystusowy; co prawda ten Dehnelowski jest sprzed dwóch lat, a mój wydarza się teraz, ale jednak taka zbieżność cieszy. Przypomina mi się, że czytając Joyce'a zrównałam się ze Stefanem Dedalusem (by ostatecznie go jednak wyprzedzić).
Jaki ten rok chrystusowy dla Dehnela był? Mam wrażenie, że reprezentatywny dla reszty jego życia; spokojny, pracowity, ot, jak rok każdego z nas. Nawet kiedy wydarzało się coś złego, jak śmierć babci Pietii, działo się coś, co niezaprzeczalnie należy do koła życia.
Niedawno czytałam dziennik Susan Sontag, pełen wyrwanych z kontekstu zapisków, urwanych myśli, list wszelakich. Dziennik Dehnela jest zgoła inny, wartko płyną chwile w czasie rozmaitych wyjazdów, autor często pisuje siedząc w pociągu. Dużo tu przemyśleń na temat religii, światka poetów polskich, społeczeństwa. Dostajemy znakomite obserwacje ludzkich charakterów, zachowań, anegdotki i dykteryjki, a także takie zupełnie na świeżo, niewystudiowane (bądź na takie miały wyglądać) "recenzje" koncertów, obrazów, pejzaży. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu na LC wyłowiłam jedno wyrażenie opisujące "ponoć" ów dziennik: przeintelektualizowany. Nie mogę się podpisać pod takim stwierdzeniem i musiała je napisać osoba niepotrafiąca się odnaleźć w języku Dehnela (takiej osobie polecam powieści[dła] o uczuciach polskich autorek).
Na koniec jeszcze jedna taka myśl, właściwie pytanie zadawane samej sobie - czy wolę czytać coś, co było intymne, schowane do szuflady, pisane na kolanie, naprędce, czy dziennik prowadzony "specjalnie" dla czytelnika? Nie umiem na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć. Trzymam się (przy dziennikach wszelkiej maści) zasady, iż nie należy osądzać - czy to stylu, czy tym bardziej cudzego życia. Sama bowiem pisuję takie chaotyczne dzienniki, pełne zapisków bez związku. A może powinnam pisać dla kogoś, uważać na styl, prowadzić myśli, wątki, by nie biegały jak kury po podwórku?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Opowieść wigilijna

„Jest mnóstwo rzeczy, które przyniosły mi wiele dobrego, choć nie przyniosły mi żadnego zysku. Taką rzeczą są właśnie święta Bożego Narodzenia. Oczywi...

zgłoś błąd zgłoś błąd