Sześć dni w Leningradzie

Tłumaczenie: Katarzyna Malita
Wydawnictwo: Świat Książki
6,77 (212 ocen i 34 opinie) Zobacz oceny
10
14
9
17
8
38
7
56
6
45
5
23
4
9
3
6
2
3
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Six Days in Leningrad
data wydania
ISBN
9788379438891
liczba stron
352
kategoria
literatura piękna
język
polski

Nieopowiedziana dotąd historia podróży, która dała początek uwielbianej przez miliony czytelniczek trylogii. Równie emocjonująca i chwytająca za serce jak dzieje Tatiany i Aleksandra. Paullina Simons urodziła się w Leningradzie, ale w 1973 roku jako dziesięcioletnia dziewczynka wyjechała wraz z rodziną ze Związku Radzieckiego; jak jej się wydawało, na zawsze. W 1998 roku wróciła jednak,...

Nieopowiedziana dotąd historia podróży, która dała początek uwielbianej przez miliony czytelniczek trylogii. Równie emocjonująca i chwytająca za serce jak dzieje Tatiany i Aleksandra.

Paullina Simons urodziła się w Leningradzie, ale w 1973 roku jako dziesięcioletnia dziewczynka wyjechała wraz z rodziną ze Związku Radzieckiego; jak jej się wydawało, na zawsze. W 1998 roku wróciła jednak, żeby zbierać materiały do powieści "Jeździec miedziany". Podczas sześciu dni pobytu w Petersburgu towarzyszył jej ojciec, Jurij Handler, szef sekcji rosyjskiej Radia Wolna Europa. Dla obojga była to przede wszystkim podróż sentymentalna: powrót do dawnych, dobrze znanych miejsc i spotkania z przyjaciółmi. W rodzinnym mieście Paullina uświadomiła sobie, że tak naprawdę Leningrad będzie nosić w sobie do końca życia, bo choć w młodości rozpaczliwie starała się zostać Amerykanką, jej dusza pozostała boleśnie rosyjska.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
malineczka74 książek: 5632

Sentymentalna podróż do krainy dzieciństwa

Na początku był plan napisania książki, potem podróż związana ze zbieraniem materiałów do powieści, wreszcie lektura ujrzała światło dziennie i zdobyła popularność. Zamiast jednej powstały trzy książki, cała trylogia, która podbiła na świecie serca tysięcy fanów, w tym i moje.

Taka była geneza powstania wyjątkowej serii książek należących do lektur, które określę mianem prawdziwych literackich perełek. By powstały, ich autorka wybrała się w podróż do swojej ojczyzny, do Rosji, z której jako mała, dziesięcioletnia dziewczynka wyjechała wraz z rodzicami. Wyjechała nie tak zwyczajnie, ale jak się wtedy wydawało na zawsze, bez prawa powrotu. W latach 70. XX wieku nikt nie myślał, że komunizm tak szybko upadnie i pokolenie rówieśników Paulliny będzie mogło powrócić do kraju dziecięcych lat. Podróż miała miejsce pod koniec lat 90. W Rosji panował już inny ustrój, nastąpiła pieriestrojka, ale wiele rzeczy pozostało bez zmian. Niekiedy zmiany nastąpiły na gorsze. Dzięki temu autorka „Jeźdźca miedzianego” pewne miejsca, zjawiska mogła obejrzeć takimi, jakie były w latach jej dzieciństwa. Ta niezwykle sentymentalna podróż była jednak bardzo krótka. Trwała ledwie 6 dni. Pisarce towarzyszył ojciec, który przez wiele lat związany był z Radiem Swoboda - Wolna Europa. Ta wycieczka wiele ich kosztowała i nie mam tu na myśli przeliczalnych środków pieniężnych. Wspólnie przeżyli mnóstwo wzruszających chwil. Popłynęło morze łez, była cała lawina emocji, wilgotniały oczy i w żaden sposób nie...

Na początku był plan napisania książki, potem podróż związana ze zbieraniem materiałów do powieści, wreszcie lektura ujrzała światło dziennie i zdobyła popularność. Zamiast jednej powstały trzy książki, cała trylogia, która podbiła na świecie serca tysięcy fanów, w tym i moje.

Taka była geneza powstania wyjątkowej serii książek należących do lektur, które określę mianem prawdziwych literackich perełek. By powstały, ich autorka wybrała się w podróż do swojej ojczyzny, do Rosji, z której jako mała, dziesięcioletnia dziewczynka wyjechała wraz z rodzicami. Wyjechała nie tak zwyczajnie, ale jak się wtedy wydawało na zawsze, bez prawa powrotu. W latach 70. XX wieku nikt nie myślał, że komunizm tak szybko upadnie i pokolenie rówieśników Paulliny będzie mogło powrócić do kraju dziecięcych lat. Podróż miała miejsce pod koniec lat 90. W Rosji panował już inny ustrój, nastąpiła pieriestrojka, ale wiele rzeczy pozostało bez zmian. Niekiedy zmiany nastąpiły na gorsze. Dzięki temu autorka „Jeźdźca miedzianego” pewne miejsca, zjawiska mogła obejrzeć takimi, jakie były w latach jej dzieciństwa. Ta niezwykle sentymentalna podróż była jednak bardzo krótka. Trwała ledwie 6 dni. Pisarce towarzyszył ojciec, który przez wiele lat związany był z Radiem Swoboda - Wolna Europa. Ta wycieczka wiele ich kosztowała i nie mam tu na myśli przeliczalnych środków pieniężnych. Wspólnie przeżyli mnóstwo wzruszających chwil. Popłynęło morze łez, była cała lawina emocji, wilgotniały oczy i w żaden sposób nie dało ukryć się pod maską obojętności potężnych przeżyć.

Jurij i jego córka spędzili czas bardzo intensywnie. Odwiedzili miejsca z przeszłości, spotykali się z rodziną i pozostałymi w Rosji znajomymi oraz sąsiadami. Wspominali, a przeszłość wielokrotnie stawała im przed oczyma. Widzieli również drastyczną różnicę, wręcz przepaść między krajem, w którym mieszkają a Państwem Carów, w którym kiedyś był ich dom. Tam jakby czas zatrzymał się w miejscu. Raziła bieda, fatalne warunki sanitarne, niskie płace, zacofanie w wielu dziedzinach życia. Nadal smakował kawior, bliny i inne rosyjskie specjały. Rosja okazała się piękna, ale i brudna, zaniedbana. Na każdym kroku widać było budynki i zabytki proszące się o remont. Nie brak było też miejsc, które wołały o posprzątanie. Mimo to, wiele zakątków samego Leningradu (ta nazwa jest użyta nieprzypadkowo i w tytule książki, i w tym tekście) budziło sentyment, powodowało łezkę w oku. Paullina szykując się do stworzenia powieści o miłości, która wybucha w trakcie oblężenia jej rodzinnego miasta pilnie szukała przeszłości, odwiedzała miejsca pamięci, cmentarze, pomniki. Na każdym kroku wypatrywała tamtego wojennego oblicza miasta nad Newą, by w swojej książce jak najwierniej opisać przeszłość. Ta praca wyczerpała ją emocjonalnie, wręcz wyłączyła ze współczesnego życia, siłą przeniosła do przeszłości, która jest bardzo smutna, tragiczna, pełna tysięcy ofiar, które musiały oddać życie, by faszyści nie zdobyli Twierdzy Carów.

Czytając książkę, podróżujemy przez sześć dni wraz z córką i jej ojcem, odkrywamy Rosję i jej przeszłość. Książka łączy w sobie coś z pamiętnika, lektury podróżniczej i reportażu. Mnie od samego początku mocno oczarowała. Chłonęłam kolejne strony całkowicie oderwana od tego, co tu i teraz, skupiona na tym, co zapisano. Moja uwaga była niezwykle pobudzona nie tylko dlatego, że interesują się Rosją, ale też i dlatego, że cenię Trylogię Miedzianą i jestem jej zagorzałą miłośniczką. Gorąco polecam tę publikację nie tylko tym, którzy są fanami prozy Simons. Także tym, którzy jeszcze książek tej pisarki nie czytali. Wierzę, że po przeczytaniu „Sześciu dni w Leningradzie” tym bardziej po nie sięgną, przeczytają i dogłębnie zrozumieją – i tematykę i geniusz prozy autorki „Jedenastu godzin”.

Bernardeta Łagodzic-Mielnik

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (34)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2215
syla50 | 2019-10-04
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2019
Przeczytana: 04 października 2019

Paulina Simons jako 10 letnia dziewczynka wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych z Rosji. Po 25 latach wraca do miejsca urodzenia, żeby zebrać materiały do książki. Podróż odbywa z ojcem. Można powiedzieć że jest to trochę reportaż z tej wizyty. Odwiedzają znajome miejsca i dawnych przyjaciół. Po 25 latach okazuje się jednak że, czas w Rosji się zatrzymał. Ludziom żyje się nadal biednie. Ponieważ jednak nie znają innego życia, cieszą się z tego co mają. Autorka choć sercem jest z Rosją, cieszy się i dziękuje ojcu za to, że zdobył się na ten krok i dał im szansę i nowe lepsze życie.
Książka bardzo osobista. Lepsza od Dzieci Wolności i Belgrad ale jednak..to nie Jeździec miedziany.

książek: 278
Panna Fox | 2019-09-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Sześć Dni w Leningradzie Paulliny Simons chciałam przeczytać od bardzo dawna, w sumie, odkąd tylko zobaczyłam, że ma zostać wydana. A potem jakoś umknęło mi w gąszczu innych powieści i, gdy natrafiłam na nią w polskiej księgarni w Glasgow (w promocji!), musiałam ją mieć.
Nigdy nie ukrywałam, że Jeździec Miedziany tej samej autorki to zdecydowanie moja ulubiona historia, dlatego przeczytać jak powstały inspiracje do niej, to było coś fantastycznego.
Sześć dni to 346 stron pamiętnika z podróży doSt Petersburga (a kiedyś Leningradu) Paulliny Simons i jej ojca.
Paullina urodziła się właśnie w Leningradzie, skąd, mając 10 lat, wyemigrowała (ekhm, uciekła) razem z rodzicami do Stanów Zjednoczonych. Był rok 1973.
25 lat później, jako dorosła kobieta, żona, matka 3 dzieci, autorka dwóch dość dobrze sprzedających się powieści, postanawia wrócić do Rosji, choćby na kilka dni. W jej głowie rodzi się pomysł na epicką historię o miłości podczas II wojny światowej, a na miejsce akcji wybiera...

książek: 225
piosyl | 2019-07-31
Na półkach: Przeczytane, 2019
Przeczytana: 31 lipca 2019

Choć czytalam Jeźdzca Miedzianego to ta książka jest zdecydowanie nie dla mnie. Szczerze mówiąć poddałam się i nie doczytałam do końca. Podkreślanie nawet współczesnych różnic między Ameryką i Rosją w sposób tak drobiazgowy i infantylny wydaje się być zwyczajnie niesmaczny. Nie mogłam się tu odnaleźć, znaleźć sedno. Zdeycydowanie nie polecam.

książek: 70
krzysztoff | 2019-04-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 kwietnia 2019

Nie czytałem jej książek , jest to pierwsze i ostatnie spotkanie . Takiego marudzenia dawno nie spotkałem . Paulina z ojcem przylatują do Leningradu aby odwiedzić miejsca związane ze swoją młodością i się zaczyna narzekanie , na jedzenie ,na brak czasu a najbardziej to na łazienki , ubikacje bo jej się chce sikać .... jejku .

książek: 47
Marta | 2019-03-23
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 23 marca 2019

Wzruszająca, poruszająca ... prawdziwa. Głęboka, pozostaje na długo w pamięci. Realia przytłaczają, ogromny dysonans sprawia, że ja również "(...)nie podnoszę oczu znad blatu (...)"

książek: 610
Czyżyk | 2019-03-04
Na półkach: Przeczytane, Biografie, 2019
Przeczytana: 02 marca 2019

Paullina Simons miała 10 lat, gdy opuściła z rodziną Związek Radziecki. Wyjechali do Ameryki, która nie tylko dla Rosjan była ziemią obiecaną, ale chyba tylko Rosjanie musieli najpierw umrzeć - jak pisze autorka: "Śmiercią było opuszczenie Rosji. Bo kiedy raz się wyjechało, już nigdy nie można było wrócić. Ameryka była życiem po śmierci".
Po 25 latach wraca do rodzinnego St. Petersburga, by zebrać materiały do powieści "Jeździec miedziany".
Podróż ta odmieni ją na zawsze...

książek: 18
Justyna | 2018-03-01
Na półkach: Przeczytane

Miło się czytało.

książek: 292
Magdalena | 2017-10-31
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 października 2017

Z racji fascynacji twórczością Paulliny Simons sięgnęłam wreszcie po te pozycję, kiedy udało mi się ją dostrzec w bibliotece. Spodziewałam się, że przybliży mi ona, skąd autorka czerpała pomysły do trylogii Jeźdźca, jednak nie do końca o trylogii jest tam mowa. Autorka owszem podróżuje po Rosji z ojcem, aby zbierać materiały do Jeźdźca, jednak przedstawia nam obraz kraju i porównuje do tego, co pamięta, kiedy do 10 roku życia tam mieszkała.
Ciężko powiedzieć na ile ta historia jest prawdziwa; na ile pisana, aby przyciągnąć czytelników... Chwilami irytowały mnie postawy osób, szczególnie kiedy autorka chciała zobaczyć pewne miejsca, a ojciec ciągnął ją do swoich znajomych.
Jest to chyba pierwsza książka, gdzie pojawia się masa takich samych imion, ale pewnie wynika to z jej autentyczności (mam na myśli, że w żadnej fikcyjnej książce nie spotkamy trzech czy czterech Wiktorów, albo kobiet o imieniu Ałła).

książek: 7012
allison | 2017-09-23
Przeczytana: 22 września 2017

"Sześć dni w Leningradzie" to ciekawy materiał dokumentalny dla miłośników trylogii "Jeździec miedziany", ale nie tylko, zwłaszcza że autorka napisała tę książkę wcześniej.

Z zainteresowaniem śledzi się powrót po ponad dwudziestu latach do Związku Radzieckiego, z którego Paulina Simons wyjechała z rodzicami, będąc dzieckiem.
W jej pamięci zachowało się jednak sporo wspomnień, obrazów, zapachów, które ożywają niespodziewanie, nieraz zaskakując pisarkę swoimi rozmiarami czy usytuowaniem. Bywa, że rzeczy czy miejsca zapamiętane jako wielkie okazują się znacznie mniejsze, gdy patrzy się na nie z perspektywy dorosłego człowieka. Bywa też, że w pamięci bardziej zapisały się reminiscencje utrwalone przez opowieści rodziców i dziadków niż przez autentyczne przeżycia.
Ta konfrontacja przeszłości i teraźniejszości to na pewno jedna z najmocniejszych stron książki.

Z sześciodniowego zaledwie pobytu w sowieckiej Rosji powstała ciekawa relacja, która na pewno nie jest wyczerpującym...

książek: 1579
magdalena | 2017-05-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 maja 2017

Ta książka to bardzo osobisty opis podróży, jaką znana autorka odbyła ze swoim ojcem do Leningradu. To podróż sentymentalna, pełna wspomnień, wzruszeń, spotkań. Ale i konfrontacji bogatej Ameryki i biednej Rosji. Wolności i skutków komunizmu. Spotkań innych mentalności, oczekiwań od losu i postaw życiowych.
Ta książka to naprawdę miła odmiana, czuć w niej rodzinne ciepło, i masę prawdziwych emocji.

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd