Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Opposition

Cykl: Lux (tom 5)
Wydawnictwo: Filia
8,42 (1266 ocen i 130 opinii) Zobacz oceny
10
424
9
255
8
267
7
176
6
83
5
34
4
17
3
7
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Opposition
data wydania
ISBN
9788380750418
język
polski
dodała
karollllllla

Inne wydania

V i ostatni tom bestsellerowej serii Lux Katy wie, że świat zmienił się w noc, gdy przybyli Luksjanie. Nie wierzy, że Daemon nie zrobił nic, kiedy jego rasa groziła usunięciem ludzkości i hybryd z powierzchni Ziemi. Jednak granice między dobrem a złem rozmyły się. Daemon zrobi wszystko, by uratować tych, których kocha, nawet jeśli ma to oznaczać zdradę. Wkrótce odróżnienie wroga od przyjaciela...

V i ostatni tom bestsellerowej serii Lux
Katy wie, że świat zmienił się w noc, gdy przybyli Luksjanie. Nie wierzy, że Daemon nie zrobił nic, kiedy jego rasa groziła usunięciem ludzkości i hybryd z powierzchni Ziemi. Jednak granice między dobrem a złem rozmyły się.
Daemon zrobi wszystko, by uratować tych, których kocha, nawet jeśli ma to oznaczać zdradę. Wkrótce odróżnienie wroga od przyjaciela stanie się niemożliwe, a świat zacznie się walić dookoła nich. Cena za uratowanie przyjaciół i ludzkości może okazać się bardzo wysoka.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwofilia.pl/Ksiazka/110

źródło okładki: http://www.wydawnictwofilia.pl/Ksiazka/110

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1444
patusia_dorota | 2016-05-22
Na półkach: 2016
Przeczytana: 03 lutego 2016

Sprzeciw wobec losu


Jedna noc może zmienić wszystko. Czasem wydawać, by się mogło, że limit niebezpieczeństw i problemów został już wyczerpany, że choć na chwilę czeka chwila wytchnienia. Spokojne dni, choć wokół szalenie piekło. Chwile w odosobnieniu, wyciszeniu. Takie chwile, o jakie się walczy.

Tego właśnie spodziewali się bohaterowie ostatniego tomu serii Lux. Jennifer L. Armentrout jednak szybko zmieniła błogi spokój w kolejne chwile niepewności. W Opoosition bowiem po raz kolejny nic nie jest pewne, ale tym razem niebezpieczeństwo przychodzi z innej strony. Następuję coś, czego nikt wcześniej się nie spodziewał. Jako czytelniczka wciąż jestem zaskoczona, w jakim kierunku podążyła autorka w swojej serii.


Pamiętacie jeszcze rozrywkowy pierwszy tom, który nawet można było porównać do Zmierzchu...? Zachowaliście w wyobraźni pełen emocji i odkrywania nowych umiejętności tom drugi? Przeczekiwaliście i przygotowywaliście się do walki w tomie trzecim? Wreszcie dowiedzieliście się prawdy w tomie czwartym?

"Bo ludzie to najbardziej uparte stworzenia w kosmosie."

Jeśli na wszystkie powyższe pytania, Wasza odpowiedź brzmi tak, jest to znak, że czas zabierać się za część piątą, ostatnią, finalną, najlepszą! To ostatnie słowo nie jest w jakimkolwiek stopniu naciągane. Zwieńczenie serii jest tym, czego oczekiwałam, a może nawet czymś więcej. Autorka połączyła tu humor, ukazała uczucie łączące bohaterów, a także ich przekomarzania słowne, odkrywała jeszcze więcej faktów na temat Luksjan, a także innych ras, w tym co zaskakujące Arumian, a także rozpętała się prawdziwa bitwa, poważne starcie.

Jesteście zszokowani, że to wszystko miało miejsce w najmniej obszernej książce z serii? Jennifer L. Armentrout potrafiła doskonale to wszystko połączyć, nie tworzyła niepotrzebnych zapychaczy miejsca, a doskonale wyważyła ilość każdego z elementów, by po pierwsze zainteresować, po drugie ciekawie zamknąć wątki. Wciąż jestem pod wrażeniem jak wiele w tym tomie się działo.

"Daemon 2.0? Świat tego nie zniesie."

Co się działo?
Zakończenie poprzedniego było bowiem emocjonujące. Nowa fala kosmitów napadła na Ziemię i zdecydowanie nie była ona tak pozytywnie nastawiona do jej mieszkańców, co Luksjanie, którzy trafili na planetę wcześniej. Wezwanie przybyszów zmusiło wszystkim mieszkających Luksjan do stawienie się w ich obozach i dołączenia do ich szeregów.

Rozwiązanie to spowodowało niemałe szkody emocjonalne w bohaterach i wzbudziło we mnie wielkie pokłady emocji, które wraz z dalszym czytaniem tylko rosły. Napada na Luksjan na sklep i przejmowanie ciał ludzi ukazało, że ich przybycie nie jest zabawą, a cała powieść robi się coraz bardziej dramatyczna. Tu nie było żartów, oni naprawdę chcieli przejąć władze.


"Lore wzruszył ramionami.

Hunter wzruszył ramionami.

Najwyraźniej cała ich rasa lubiła wzruszać ramionami."

Pomocni im byli niektórzy z Originów, którzy nie byli pogodzenie ze swoim losem. Jednak nie wszyscy. Nie zapominajmy, że dwóch z nich mieli po swojej stronie nasi bohaterowie. Dzięki temu mogłam więcej dowiedzieć się o tych hybrydach, a także o innych rasach. Wspomniałam wcześniej, że ważni w całej historii byli również Arumianie, a jeden z nich Hunter, który pojawił się już w poprzednim tomie, jeszcze niejedno nam pokaże, w swojej osobistej książce. Zaskoczyło mnie, że autorka wykorzystała te postaci, gdyż w poprzednich dwóch tomach było już mniej o nich mowy. Zabieg okazał się jednak ciekawy, ukazał hierarchię, życie, a także zachowanie tej grupy w sytuacji innej niż starcie z Luksjanami, dzięki temu mój umysł jest zdecydowanie bardziej otwarty na dodatek do serii.

Bohaterowie również w tym tomie przeszli niemałe przemiany. Byli niezwykle dynamiczni, wciąż zakładali maski, czy to z przymusu, czy to ku własnym korzyściom, czy to by uciec od konsekwencji lub stworzyć pozory. Większość z nich była tak autentyczna, że niekiedy byłam wręcz zmuszona o posądzanie ich o najgorsze. Przybycie nowych kosmitów bowiem wywołało diametralne zmiany w zachowaniu bohaterów, które czasem trudno było ocenić, czy był prawdziwe, czy udawane.

"- Odpocznij sobie, OK?
Uśmiechnęła się lekko.
- To brzmi apodyktycznie.
- Dobra.
Spróbowałem ponownie:
- Zdrzemnij się.
Uniosła jedną brew.
- To nadal apodyktyczne.
Zaśmiałem się i odgarnąłem włosy z jej policzka.
- Śpij.
- Ty naprawdę nie kumasz, co znaczy słowo apodyktyczny."

Pewna w kwestii Luksjan mogła być jedynie, co do Deamona, gdyż w tym tomie, tak i w poprzednim otrzymał on część narracji. Wciąż największą pałeczkę w wydarzeniach miała Cat, ale on w wielu sytuacjach ratował mój obraz swojej postaci, a także zdecydowanie komiczniej podchodził do zdarzeń, jakie miały miejsce, a dzięki temu rozbawiał mnie i sprawiał, że lepiej się bawiłam czytając. Jak zwykle bowiem to Deamon był głównym motywem mojego uśmiechu, a jego teksty doprowadzały mnie do śmiechu, jednak również inni bohaterowie, jak Asher, czy nawet Cat, potrafi rozładować atmosferę.

Piszę o serii i piszę, ale naprawdę wciąż przychodzi mi do głowy coś, co jeszcze warto by poruszyć. Starcie na koniec było opowiedziane dość zdawkowo, ale wyjątkowo zabieg ten mi nie przeszkadzał, autorka bowiem zastosowała zabieg odwrócenia uwagi odbiorcy zachowaniem głównej bohaterki, co miało racjonalne wytłumaczenie. Człowiek, po tym co się stało, nie mógł funkcjonować normalnie. Wyjątek potwierdza regułę, gdyż poza tą ucieczką od opisu walki, autorka resztę strać, małych potyczek, napaści opisywała naprawdę obrazowo. Najbardziej podobało mi się damskie starcie w domu pewnego Arumianina. Napisałam to wszystko bardzo zdawkowo, gdyż kto i gdzie się bił może Was niezwykle zaskoczyć.

"Ciężko było patrzeć w przeszłość i myśleć o czasie, który zmarnowaliśmy na walkę między sobą, szczególnie, że nasza przyszłość mogła być krótka. Jednak nie chciałam się teraz na tym skupiać, bo byliśmy razem. Nie miało znaczenia, ile godzin, dni, miesięcy czy lat mieliśmy przed sobą. Zawsze będziemy razem. Taki rodzaj miłości był czymś poważnym. To ważniejsze niż planeta pełna psychopatycznych kosmitów czy rządowa organizacja."

Epilog to przeniesienie zdarzeń o jedenaście miesięcy do przodu, co było zabiegiem doskonałym. Dzięki niemu mogłam dowiedzieć się, w jakim kierunku podążają losy bohaterów, czym się teraz zajmują, jak sobie radzą. Niezwykle spodobało mi się ukazanie małej, rodzinnej imprezy, a osóbka, która grała w nim pierwsze skrzypce była zachwycająca.

Wciąż jestem pod ogromnym wrażeniem Opposition. Nie spodziewałam się, że autorce uda się doprowadzić mnie prawie do łez, rozbawić tak wielokrotnie i nie pozwolić oderwać się od lektury nawet na chwilę. Czytałam cały dzień, a wszystkie zaplanowane czynności odeszły na drugi plan. Tylko najbardziej porywającym twórcom się to zdarza, a teraz Jennifer L. Armentrout dołączyła do tego grona.
Ocena: świetna [6/6]

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Weronika postanawia umrzeć

Nie lubię kiedy pisarze piszą na tematy, w których się nie orientują. "Kontrowersyjna teoria Darwina, mówiąca, że ludzie POCHODZĄ od małp" -...

zgłoś błąd zgłoś błąd