Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Święci codziennego użytku

Wydawnictwo: Znak
7,42 (142 ocen i 28 opinii) Zobacz oceny
10
14
9
10
8
40
7
47
6
27
5
1
4
1
3
1
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324040506
liczba stron
320
kategoria
religia
język
polski
dodała
Ag2S

Każdy ze świętych ma swoją specjalizację. Z konkretnym problemem warto zwrócić się do specjalisty. SZYMON HOŁOWNIA ma bardzo dobre znajomości w niebie. Nic dziwnego, w końcu kontakty pielęgnowane przez lata przynoszą efekty. W swojej najnowszej książce autor Monopolu na zbawienie dzieli się instrukcją, jak skutecznie korzystać ze świętych obcowania. Każdy ze świętych ma swoją specjalizację. Z...

Każdy ze świętych ma swoją specjalizację. Z konkretnym problemem warto zwrócić się do specjalisty.

SZYMON HOŁOWNIA ma bardzo dobre znajomości w niebie. Nic dziwnego, w końcu kontakty pielęgnowane przez lata przynoszą efekty.
W swojej najnowszej książce autor Monopolu na zbawienie dzieli się instrukcją, jak skutecznie korzystać ze świętych obcowania. Każdy ze świętych ma swoją specjalizację. Z konkretnym problemem warto zwrócić się do specjalisty.
Święty Mojżesz Etiopczyk – szef gangu, który w pewnym momencie z troski o mięśnie przerzucił się na trening duszy – to idealny patron wszystkich zmagających się z własnym koślawym życiorysem. Geniuszowi organizatorskiemu świętej Teresy z Avili – atrakcyjnej i temperamentnej Hiszpanki, która postanowiła zreformować zakon karmelitanek – możesz powierzyć sprawy niemożliwe do ogarnięcia. Święty Łukasz Wojno-Jasieniecki – który zanim został biskupem, zdążył napisać podręcznik o leczeniu ran postrzałowych i jako jedyny święty otrzymać Nagrodę Stalinowską – oferuje fachową opiekę podupadającym na zdrowiu.
Znajdziesz tu ponad pięćdziesiąt życiorysów świętych kobiet i mężczyzn. Jest spora szansa, że wśród nich trafisz na kogoś, kto ma z Tobą wiele wspólnego. Może warto z nim pogadać?
Do książki dołączone są obrazki ze świętymi – modlitwę do każdego z nich możesz mieć zawsze przy sobie!

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 845
Kaś | 2015-12-10
Przeczytana: 10 grudnia 2015

Ci z nas, którzy są katolikami, wiedzą (a przynajmniej wiedzieć powinni), że jedną z cech naszej religii jest wiara w obcowanie świętych, a więc wspólnotę dusz żywych i umarłych chrześcijan. Faktem jest, że w dzisiejszych czasach jest to dogmat nieco zapomniany, a na pewno rzadziej praktykowany, nadal są jednak osoby, które od czasu do czasu korzystają z pomocy najpopularniejszych świętych. Czy to działa? Trudno mi powiedzieć, bo tak naprawdę nigdy na większą skalę nie próbowałam, ale przyszło mi do głowy, że opowieść o świętych stworzona przez autora, którego bardzo lubię, może przynieść mi nieco pomysłów i inspiracji.

W swojej najnowszej książce Szymon Hołownia prezentuje nam 52 portrety świętych i beatyfikowanych, przy czym, co ważne, nie zawsze są to osoby, użyjmy tego mało trafnego sformułowania, „z pierwszych stron gazet”. Owszem, kilkoro spośród wymienionych zna pewnie szersze grono odbiorców (nawet tych niewierzących), jednak gros z nich to postaci zupełnie niecodzienne, a jednak bardzo, bardzo ciekawe. Drugą istotną kwestią jest fakt, że autor nie sięga w swoich poszukiwaniach wyłącznie do katolickich źródeł – znajdziemy tu portrety wielu świętych prawosławnych, wszak i na Wschodzie tradycja hagiograficzna jest bardzo rozbudowana.

Autor na samym proponuje nam trzy drogi do poznawania książki. Pierwszą z nich, na którą zdecydowałam się ja, jest przeczytanie jej od deski do deski (mało odkrywcze i nowatorskie, zdaję sobie z tego sprawę). Drugą opcją jest wybieranie co tydzień jednego ze świętych, czytanie rozdziału mu poświęconego, wycinanie znajdującego się z tyłu książki obrazka z jego podobizną i noszenie przy sobie aż do kolejnej niedzieli (poniedziałku, środy, jak wolicie). Ma to być dla nas czas refleksji i zastanowienia, czy aby ten człowiek przekonuje nas do siebie na tyle, żeby mógł zostać z nami na dłużej. Trzecia opcja to sugerowanie się wstępniakami do kolejnych rozdziałów – autor podzielił swoich bohaterów na brygady odpowiedzialne za konkretne zadania, więc jeśli szukamy wsparcia w jasno określonych sprawach, możemy kierować się właśnie tym kryterium.

Podczas lektury nie wszystkie biografie zainteresowały mnie w tym samym stopniu, jednak raz, że to całkowicie normalne, a dwa – Hołownia i tę sytuację przy pisaniu książki przewidział. Ważnym elementem całego tekstu, który ma na niego bardzo wyraźny wpływ, jest podejście autora do świętych; przekonuje on bowiem, że tak, jak nie każdy spotykany człowiek może stać się naszym przyjacielem, tak nie każdy święty będzie nam odpowiadał, bo nie ze wszystkimi damy radę się „dogadać”. Styl bycia, historia życia, postawa – różne elementy będą przemawiały za lub przeciwko zainteresowaniu daną osobą. Sama przekonałam się jednak, że w niektórych przypadkach czeka nas miłość od pierwszego wejrzenia:

Zasadniczo o Teresie w miarę rozgarnięty katolik wie tyle, że była to święta z czymś na literkę „jot”, o czym nie wypada powiedzieć w pobożnej książce, a o posiadanie czego zwykle posądza się ludzi konkretnych, stanowczych i z wigorem (sama siebie bez fałszywej skromności opisywała tak: „Za tępą się nie uważam, piękno dla oka już jest, świętą zaś chciałabym zostać”). Szeroko cytuje się jej zdanie, z którym wyjechała do Pana Jezusa tłumaczącego jej w objawieniu, że pozwala, by cierpiała, bo tak traktuje przyjaciół: Nie dziwię się więc Panie, że masz ich tak niewielu…” [s. 75]

Nie muszę chyba mówić, kto został moją ulubioną świętą?

Powyższy fragment pokazuje jednak jeszcze jeden bardzo ważny aspekt książki, mianowicie: język. W moim odczuciu Szymon Hołownia jest o wiele wdzięczniejszym pisarzem niż mówcą, a jego książki są pozbawione ortodoksji i religijnej upartości, którą czasem miałam nieszczęście obserwować w telewizyjnych debatach. W tekstach jawi się on jako człowiek wierzący silnie, ale na luzie; zwyczajny, bo tłumaczący nam rozterki, które dosięgają wielu spośród nas. Cały tekst utrzymany jest w luźnym, nierzadko żartobliwym klimacie, który wielu pewnie uznałoby za profanację, a za który ja szczerze autora uwielbiam. Dzięki niemu zarówno część biograficzną, jak i związaną z „przydatnością” danego świętego czyta się niesamowicie przyjemnie.

Mam pełną świadomość, że to nie jest książka dla każdego i wiem, że wielu spośród Was powie jej zdecydowane „nie” już na wstępie. Nie mam Wam tego za złe, bo to całkowicie normalne i sensowne zachowanie. Tym jednak, którzy należą do grona wierzących lub wahających się (w sumie jak ja) i są tematyką zainteresowani, mogę zdecydowanie polecić „Świętych codziennego użytku”. W najgorszym razie poczytacie coś lekkiego i trochę poszerzycie swoją wiedzę. A może zdarzy się tak, że naprawdę odnajdziecie patrona na następne lata…?

------------------------------------------
http://czworgiem-oczu.blogspot.com/2015/12/szymon-hoownia-swieci-codziennego-uzytku.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Spirit Animals. Tom VII. Wszechdrzewo

Wspaniała! Ten tom był chyba najbardziej zaskakującym tomem całej serii. Na takie zakończenie czekali wszyscy którym udało sie przeczytać sześć pozost...

zgłoś błąd zgłoś błąd