Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zaginięcie

Cykl: Joanna Chyłka (tom 2)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
7,66 (5717 ocen i 743 opinie) Zobacz oceny
10
588
9
776
8
1 843
7
1 619
6
610
5
170
4
56
3
25
2
18
1
12
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379762996
liczba stron
512
język
polski

Trzyletnia dziewczynka znika bez śladu z domku letniskowego bogatych rodziców. Alarm przez całą noc był włączony, a okna i drzwi zamknięte. Śledczy nie odnajdują żadnych poszlak świadczących o porwaniu i podejrzewają, że dziecko nie żyje. Doświadczona prawniczka, Joanna Chyłka, i jej początkujący podopieczny, Kordian Oryński, podejmują się obrony małżeństwa, któremu prokuratura stawia zarzut...

Trzyletnia dziewczynka znika bez śladu z domku letniskowego bogatych rodziców. Alarm przez całą noc był włączony, a okna i drzwi zamknięte. Śledczy nie odnajdują żadnych poszlak świadczących o porwaniu i podejrzewają, że dziecko nie żyje.

Doświadczona prawniczka, Joanna Chyłka, i jej początkujący podopieczny, Kordian Oryński, podejmują się obrony małżeństwa, któremu prokuratura stawia zarzut zabójstwa. Proces ma charakter poszlakowy, mimo to wszystko zdaje się wskazywać na winę rodziców – wszak gdy wyeliminuje się to, co niemożliwe, cokolwiek pozostanie, musi być prawdą…

 

źródło opisu: www.czwartastrona.pl

źródło okładki: www.czwartastrona.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 247
Bianka | 2016-03-22
Przeczytana: marzec 2016

Sprawa rodem z Archiwum X. Z domu pozamykanego na osiem spustów znika mała dziewczynka. Alarm włączony, okna pozamykane, rodzice w domu, a ona po prostu znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Matka dziecka okazuje się być szkolną koleżanką Chyłki. Dlatego w akcie desperacji i totalnego zagubienia, w momencie gdy ona i mąż zostają aresztowani pod zarzutem zabójstwa dziecka, dzwoni właśnie do niej. Sprawę komplikuje fakt, że ona i prawniczka raczej nie są przyjaciółkami – różnią ich wzajemne animozje. Chyłka to profesjonalistka – potrafi oddzielić sprawy prywatne od zawodowych, natomiast Angelika....
Jak się okazuje, wybronienie podejrzanych nie jest proste, mimo, że właściwie nie wiadomo co się z dzieckiem stało, a ekipa śledcza nie znalazła ciała. Chyłka przygotowuje się do obrony, a Zordon, bardzo przejęty, szuka śladów porwania. Prawdę powiedziawszy, niezły z niego detektyw – nadawałby się na śledczego. Oczywiście w toku poszukiwań, znowu sobie, biedak, daje przetrącić facjatę. Chyłka natomiast zaczyna zmagania ze swoją dawną koleżanką, a teraz klientką. Nie udaje im się uciec od uczuć osobistych co prowadzi do tragicznych konsekwencji. A dziecka jak nie było, tak nie ma. I właśnie wtedy, gdy Chyłka przebywa na OIOM-ie, a Zordon jest dość sponiewierany, w sprawie dochodzi do przełomu. Zordon zostaje sam na sali sądowej, ale dzielnie podejmuje wyzwanie. Pomyśleć – jak niewiele trzeba, żeby kogoś skazać za zabójstwo, nie potrzeba nawet ciała...
Sprawa jest medialna, bo ojcem dziecka jest znany biznesmen, więc na sali sądowej pełno dziennikarzy i fotoreporterów. Ten dodatkowy stres dla obrońców i podsądnych budzi jeszcze jedną refleksję.... Gdzie się podział szacunek dla prawa i jego przedstawicieli? Chyłka w rozmowie z Zordonem pozwala sobie podsumować nasze media – dziennikarzy przychodzących do sądu w przetartych dżinsach, żujących gumę, co samo w sobie jest jakąś oznaką braku szacunku dla tej instytucji. Porównanie odbywających się procesów w Polsce i za granicą wizerunkowo nie wypada dla nas najlepiej. Skąd się to wzięło? Ano – mówi stąpająca mocno po ziemi Chyłka – to wina poprzedniego ustroju. Wtedy społeczeństwo nauczyło się nie szanować sędziów i ich reżimowych wyroków.
Ale dlaczego tak jest do dzisiaj? Dlaczego w ciągu ostatnich 25 lat nie nauczono ludzi, że sądy i prawo trzeba szanować? Dlaczego tak łatwo jest dziś kwestionować wyroki? Dlaczego żyjemy w kraju, w którym można nie wykonać wyroku, wyśmiać go, spostponować lub w najlepszym przypadku zlekceważyć? Nie podoba mi się wyrok? Trzeba zmienić sędziego! W jak wielkiej trzeba mieć pogardzie wymiar sprawiedliwości, żeby twierdzić, że sędzia jest stronniczy i w dzisiejszej Polsce wydaje niesprawiedliwe wyroki, w związku z czym dostaje się polityczne przyzwolenie na ich lekceważenie? Dlaczego kwestionuje się autorytet sędziowski? Gdzie się podziała zasada "dura lex, sed lex"? Jeśli pozwolimy na zniszczenie sądownictwa, to co nam zostanie? Jeśli zaczniemy łamać najważniejsze zasady cywilizowanego kraju, to co i kto nas obroni? Ile jeszcze brakuje, żeby zapanowała anarchia?
Refleksja jest mocna i nasuwa się sama. Naprawdę warto parę rzeczy przemyśleć.
A na deser warto jeszcze wspomnieć, że relacje między Chyłką i Zordonem stają się coraz ciekawsze, bardziej elektryzujące i jednocześnie niebezpieczne. W końcu naszych ulubieńców też obowiązują jakieś zasady ;D polecam, świetna rozrywka.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Walet pikowy

Cóż rzec można... słów brak, bo nie ma takowych dobrych (ani złych), by wyraziły co me serce czuje. Me serce bije w rytmie cza-cza, ale nie jest to ry...

zgłoś błąd zgłoś błąd